Fakty i opinie

Zobacz klasztor i kościół franciszkanów w Gdyni

Najnowszy artukuł na ten temat

Kolegiata w Gdyni zmieniła się w bazylikę

Zobacz budowę kościoła, przedwojenną celę w klasztorze i plan niemieckiego schronu pod prezbiterium.


Do jego budowy parafianie potrzebowali ponad milion dwieście tysięcy cegieł, a pod fundamentami jego prezbiterium znajduje się niemiecki schron przeciwlotniczy. W piątym odcinku cyklu "Niezwykłe świątynie Trójmiasta" prezentujemy gdyński kościół św. Antoniego Padewskiego wraz z klasztorem franciszkanów z Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych.



Gdynianie uciekają przed milicją w pobliżu kościoła.
Gdynianie uciekają przed milicją w pobliżu kościoła. archiwum OFMConv.

Czy byłe(a)ś kiedykolwiek w gdyńskim kościele św. Antoniego Padewskiego?

tak, na modlitwie lub spowiedzi 48%
tak, przy okazji wystawy lub koncertu 8%
tak, zwiedziłe(a)m kiedyś tę świątynię 11%
nie, ale zamierzam wybrać się w przyszłości 16%
nie potrzebuję zwiedzać tej świątyni 9%
nie, z innych powodów 8%
zakończona Łącznie głosów: 343
Kiedy w drodze z kolejki elektrycznej do stoczni padali od kul pierwsi robotnicy, w dolnym kościele franciszkanów trwały prace budowlane - wieszano na krzyżu figurę Chrystusa. Kilka godzin później manifestanci zaczęli gromadzić się wzdłuż zbocza Wzgórza Focha. Było ich ponad tysiąc.

- Milicja na dole. Z armatek strzela na nasz teren. Pociski lecą na klasztor, kościół, podwórze. Helikopter trzykrotnie zawisł nad schodami górnego kościoła i rzuca pęki petard. Chwilami kościół i klasztor otoczone są zasłoną dymną. Wszyscy chcą, czy nie chcą, leją łzy - pisał o "czarnym czwartku" o. Stanisław Frejlich w klasztornej kronice.

Pół godziny po południu 17 grudnia 1970 r. milicjanci ruszają do natarcia. Część protestujących chroni się w kościele. - Wszyscy z konieczności płaczą. Pełno bowiem gryzącego dymu.(...)Idę na ulicę Orzeszkowej do majora milicji i proszę go, aby ludzie z kościoła mogli spokojnie wrócić do swoich domów. Major daje gwarancję i jej dotrzymuje - wspomina proboszcz na kartach kroniki, w której spisana została historia gdyńskiego kościoła św. Antoniego Padewskiego zobacz na mapie Gdyni. Historia jest burzliwa, choć liczy niespełna osiemdziesiąt lat...

Wpływy nazistów w Wolnym Mieście Gdańsku rosły z każdym rokiem. Zakonnicy nie mieli co liczyć na odzyskanie klasztoru i kościoła św. Trójcy zobacz na mapie Gdańska - budowli niegdyś franciszkańskich, które jeszcze w XVI wieku trafiły w ręce miasta. Dlatego w październiku 1935 r., za 60 tys. złotych kupili plac na Wzgórzu Focha zobacz na mapie Gdyni: 7300 metrów kwadratowych, które mieli zagospodarować dwaj młodzi architekci - Zbigniew KupiecTadeusz Kossak. Na wzgórzu miały stanąć kaplica, piętrowy klasztor i w przyszłości kościół.

- Brat Kosma kopie żwir, cegła się wozi, co dzień jeden wagon, to jest 8000 sztuk - pisał br. Błażej. Prace wkrótce nabrały rozmachu. W maju 1937 poświęcono kaplicę i klasztor. Wśród gości był brodaty o. Maksymilian, znany franciszkanin z Niepokalanowa.

- Zachęcał do tego, aby oddać się gorliwej pracy duszpasterskiej - opowiada o. Stanisław Kreft, obecny gwardian i proboszcz gdyńskiej parafii. Po czym zastanawia się, jak w skrócie opowiedzieć o brodatym zakonniku. O tym, że o. Maksymilian stworzył Radio Niepokalanów - pierwszą w Polsce katolicką rozgłośnię radiową. O tym, że założył Zakonną Ochotniczą Straż Pożarną i chciał budować lotnisko. W końcu również o tym, że o. Maksymilian razem z zakonnikami wydawał "Rycerza Niepokalanej" w nakładzie sięgającym miliona egzemplarzy oraz popularny "Mały Dziennik".

Tak wyglądały klasztor i kaplica w latach 30. ubiegłego wieku.
Tak wyglądały klasztor i kaplica w latach 30. ubiegłego wieku. archiwum OFMConv.
O. Maksymilian, twórca Radia Niepokalanów, pierwszej w Polsce katolickiej rozgłośni radiowej, oddał swoje życie za współwięźnia obozu koncentracyjnego Auschwitz.
O. Maksymilian, twórca Radia Niepokalanów, pierwszej w Polsce katolickiej rozgłośni radiowej, oddał swoje życie za współwięźnia obozu koncentracyjnego Auschwitz. archiwum OFMConv.
Bo jeszcze zanim powstał gdyński klasztor, franciszkanie z Niepokalanowa przybyli do "miasta z morza" zakładać oddział "Małego Dziennika". - Są tak silne porywiste wiatry, że dochodzą czasami do 140 km na godzinę. Przecież są chwile, że formalnie wiatr zatrzymuje człowieka w środku drogi albo unosi go wbrew jego woli. (...) Kolportaż uliczny i w kioskach przy takiej pogodzie znacznie się obniża - wspominali bracia pracujący w "Małym Dzienniku".

Duszpasterską pracę franciszkanów z gdyńskiego klasztoru przerwała wojna. Rozpoczęły się aresztowania, egzekucje i wywózki do obozów. Klasztor zajęła Bahnschutzpolizei - niemiecka policja kolejowa.

- Z kaplicy zrobiono salę gimnastyczną i salę obrad, a w części klasztornej ulokowano szkołę policyjną - wyjaśnia br. Łukasz Staniszewski, który dokumentuje dzieje gdyńskiego klasztoru. Analizuje zapisy w kronikach, zbiera stare zdjęcia i pamiątkowe przedmioty. Czasem też opukuje młoteczkiem klasztorne ściany, bo zapobiegliwi zakonnicy i ludzie dobrej woli poukrywali przedmioty liturgiczne w obawie przed nazistami.

- Tę kustodię, czyli naczynie, w którym przechowuje się Najświętszy Sakrament, znaleźliśmy rok temu podczas remontu przewodu kominowego - brat z uśmiechem pokazuje zabrudzony sadzą niewielki przedmiot. Stoi na kufrze obok łacińskiego mszału i złotego kielicha. To pamiątki po ojcu Maksymilianie, który oddał życie za współwięźnia obozu koncentracyjnego Auschwitz.

Pod ścianą zakonnej celi jest też stolik z krzyżem i starymi numerami "Rycerza Niepokalanej", a po drugiej stronie biblioteczka i skromne łóżko. Typowa przedwojenna cela w klasztorze, który choć został podziurawiony pociskami artylerii, zdołał przetrwać wojnę. Wykupiony przez o. Alojzego od radzieckiego komisarza za stypendia mszalne i "lubelskie pieniądze", powrócił do franciszkanów. Zakonnicy nie zamierzali jednak poprzestać na odbudowie...

Tempo musiało być ekspresowe. Do ułożenia było milion dwieście tysięcy cegieł. Dolny kościół, górny kościół i potężna wieża. Parafianie i zakonnicy szybko wznosili świątynię. Wprawdzie parafia św. Antoniego Padewskiego ustanowiona została w 1949 r., ale władze miejskie wydały pozwolenie na budowę kościoła dopiero po gomułkowskiej odwilży. Pracę rozpoczęto w 1957 roku i już przy fundamentach pojawił się problem - niemiecki schron przeciwlotniczy.

Gdyński kościół budowany był w szybkim tempie.
Gdyński kościół budowany był w szybkim tempie. archiwum OFMConv.
Cegiełka na budowę kościoła św. Antoniego.
Cegiełka na budowę kościoła św. Antoniego. archiwum OFMConv.
- Wejście do niego było od strony magistratu. Schron przeciwlotniczy wchodził na teren kościoła 10 metrów na głębokość i siedem metrów od dolnej posady. Posiadał on kilka odgałęzień poprzecznych zakończonych pionowym wybraniem ziemi - brat Łukasz z wielką skrupulatnością czyta zapisy w dzienniku budowy.

Wejście do schronu od strony kościoła zostało zamurowane i zasypane gruzem. Budowano w niezwykle szybkim tempie, bo nikt nie był pewien, czy władze się nie rozmyślą. Do tego ciążył zakaz ogłaszania z ambony zbiórek i zakaz apelowania o wsparcie budowy kościoła. Parafianie po cichu wpłacali więc ofiary, a wpłaty odnotowywano w rodzinnych kartotekach. Urząd skarbowy zażądał ich wydania.

- Kartoteki do mnie! - wykrzykiwałem podczas niedzielnych kazań. I moi wierni parafianie przynosili dokumenty, tak bardzo pożądane przez agentów fiskusa. Kiedy już wszystkie kartoteki były w moich rękach, a władza z impetem dobijała się do klasztoru, postanowiłem te dokumenty, ważne w końcu dla kościoła i parafii, porządnie ukryć. Ale jak? Ale gdzie? I w końcu Duch Święty dał mi jasność: ukryj te dokumenty w cegłach. Ponad milion cegieł! Niech szukają - opowiadał ojciec Alojzy o tajemnicy związanej z kartotekami. Upowszechnił ją dopiero w latach 90. w książce Krzysztofa Wójcickiego "50 lat Parafii Świętego Antoniego w Gdyni".

Wierni zdążyli z budową kościołów. Wieża nie miała tyle szczęścia. Po trzech latach od rozpoczęcia prac cofnięto pozwolenie na jej budowę. Zdaniem władz wojskowych mogła negatywnie wpływać... na system radiolokacyjny. Mimo przejściowych trudności dokończono budowę, a na szczycie wieży w latach 70. zawisły dwa dzwony. Jeden w tonie "D", drugi w tonie "A".

- Kiedy dzwoniły, ceglana wieża aż drżała. Obecnie dzwony są na emeryturze. Bo powodowały za duże drgania konstrukcji - tłumaczy krótko b. Łukasz. Dźwięk dzwonów niesie się więc z głośników. Podobnie jak fanfary, kiedy półtonowe wrota rozjeżdżają się na boki, ukazując obraz Matki Bożej Matki Nadziei.

- W trudnych czasach ludzie modlili się przed tym obrazem i prosili o potrzebne łaski. Przynosili też wota jako dziękczynienie - opowiada gwardian gdyńskich franciszkanów. Niedawno przetopiono część wotów. Obraz został ukoronowany. Świątynia zyskała status Sanktuarium Matki Boskiej Królowej Matki Nadziei.

Drugie sanktuarium mieści się w kaplicy bocznej. Pośrodku stoi figura św. ojca Maksymiliana. Na ścianach freski z życia zakonnika w Niepokalanowie i z czasów obozu koncentracyjnego. Malował je Mieczysław Kościelniak, współwięzień franciszkanina.

- Modlą się tu rodziny, bo św. Maksymilian jest ich patronem. Pielgrzymują tu też energetycy - wylicza o. Stanisław i nie kryje radości. Bo do franciszkańskiego kościoła przychodzą licznie zarówno parafianie, jak i wierni z różnych stron Trójmiasta. Na msze, na nabożeństwa, zaśpiewać rano jutrznię z zakonnikami. Prosić o miłosierdzie przed obrazem "Jezu ufam Tobie", gdzie znajdują się relikwie bł. Jana Pawła II i św. siostry Faustyny. W końcu uklęknąć przy konfesjonale. Bo franciszkanie spowiadają codziennie przez kilka godzin. Można też zobaczyć wystawy artystów w dolnym kościele, a w górnym posłuchać koncertów.

- To jest miejsce, gdzie wierni dobrze się czują, gdzie doświadczają tego, że kościół jest domem - przekonuje proboszcz.

Ma krzywe ściany, a stoi. Zobacz kościół św. Jakuba w Gdańsku, gdzie posługują ojcowie kapucyni.

Ma krzywe ściany, a stoi. Zobacz kościół św. Jakuba w Gdańsku, gdzie posługują ojcowie kapucyni.

Ma surowe wnętrze i jeden ołtarz. Zobacz luterański kościół w Sopocie.

Ma surowe wnętrze i jeden ołtarz. Zobacz luterański kościół w Sopocie.

Opinie (57) 7 zablokowanych

  • gdyńscy franciszkanie

    wporzo zakonnicy i tyle!

    • 121 5

  • Bóg nie mieszka w świątyniach ręką uczynionych (17)

    "Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką" - Dzieje Apostolskie 17,24

    • 33 34

    • Naprawdę? (12)

      To po co kazał Salomonowi zbudować Świątynię? I dlaczego Jezus nauczał w synagogach, skoro nie są potrzebne?

      • 19 3

      • Dobre pytanie, pewnie znasz odpowiedź

        • 6 4

      • (5)

        ponoć Jezus wypędził kupców z świątyni, a teraz kazdy kościółek ma sklepik z dewocjonaliami...

        • 7 4

        • (1)

          ci kupcy handlowali gołębiami i pietruszką. Dewocjonalia i literatura to elementy ewangelizacji.

          • 8 3

          • Dewocjonalia to w przeważającej większości obrazy i relikwie

            czyli bożki. Biblia potępia oddawanie przy ich pomocy czci Bogu. Zresztą Jezus i apostołowie nie sprzedawali nic w świątyni

            • 8 7

        • JB (2)

          ... bo wśród kleru to 40% zydów, taka prawda.

          • 2 8

          • KLERU

            ... bo wśród kleru to 42,5% zydów, taka prawda. A NIE TA TWOJA

            • 0 0

          • tępak

            • 0 0

      • Czytamy ze zrozumieniem? (2)

        Odpowiednik słowa 'synagoga' pierwotnie oznaczał po prostu zgromadzenie lub zbór. W takim sensie był używany w Septuagincie, greckim przekładzie Pism Hebrajskich. Z czasem jednak synagogą zaczęto określać budynek, gdzie ludzie zgromadzali się w celu wielbienia Boga. Pierwsze synagogi najprawdopodobniej powstały podczas 70-letniej niewoli babilońskiej, kiedy nie istniała świątynia(w której Żydzi oddawali cześć Bogu)lub też wkrótce po powrocie z wygnania, gdy dopiero ją odbudowywano.
        W I wieku n.e. niemal każda miejscowość, którą odwiedził Jezus, miała własną synagogę. W większych miastach było ich kilka, a w Jerozolimie znacznie więcej. Były to w gruncie rzeczy miejsca, w których przekazywano pouczenia, czytano i objaśniano Pisma, a także modlono się i wysławiano Boga. Zazwyczaj miała prosty wystrój i bardzo skromne wyposażenie.

        Apostołowie też głosili w synagogach. Celował w tym Paweł, który po dotarciu do jakiegoś miasta zwykle udawał się najpierw do synagogi i tam nauczał. W ten sposób dawał Żydom sposobność zapoznania się z dobrą nowiną o Królestwie, zanim zaniósł ją poganom. Niekiedy poświęcał na głoszenie w synagodze sporo czasu kilka, a nawet kilkanaście sabatów. Np. w efeskiej nauczał trzy miesiące, a gdy napotkał sprzeciw, oddzielił tych, którzy już zostali uczniami, i mniej więcej dwa lata korzystał z audytorium szkoły Tyrannusa. A dlaczego powiedział, że Bóg nie mieszka w świątyniach zbudowanych przez człowieka. Warto zastanowić się do kogo mówił te słowa i czy w tamtym okresie rzeczywiście w synagogach oddawano cześć Bogu tak jak sobie tego życzy. Dlatego Paweł nie organizował w żydowskich synagogach spotkań zboru chrześcijańskiego.

        Dzisiaj jest podobnie. Jezus powiedział ciekawe słowa: "Obłudnicy, dobrze powiedział o was prorok Izajasz: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie.Ale czci mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi.Zostawcie ich! To są ślepi przewodnicy ślepych. Lecz jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną. Mateusza 15,7-9 i 14.

        Prawdziwi naśladowcy Jezusa jak powiedział mieli czcić Boga w duchu i prawdzie.

        Zachęcam wszystkich. Proszę pokazać tę prawdę w kościele. Jak ona brzmi? Na czym się opiera..

        • 6 2

        • Piękna wypowiedź

          Generalnie bardzo mi się podoba. Tyle, że te cytaty to z księgi, która powstała kilka pokoleń po wydarzeniach i była pisana na podstawie objawień i to tylko tych które zostały zatwierdzone przez jedynie wszystkowiedzących.

          • 3 2

        • Kościół tworzą

          osoby wierzące, a nie budynek. Jest to zgromadzenie osób wierzących, a nie 4 ściany budynku. :) (Mt. 18,20)
          "Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką i nie odbiera posługi z rąk ludzkich, jak gdyby czegoś potrzebował, bo sam daje wszystkim życie i oddech, i wszystko." (Dz.17,24-25)

          • 2 0

      • Tak zwany Jezus jest postacią mitologiczną (1)

        i naprawdę trudno będzie udowodnić,
        po fałszerstwach cesarskich podnóżków
        od religi państwowej,
        że jest inaczej :).

        • 2 10

        • Dużo trudniej jest wykazać, że nie istniał.

          Czemu? Wędrowni nauczyciele Żydowscy, mistycy i inni prorocy byli w tym czasie dość powszechni, nawet bardzo (nawet przez Biblię przewija się ich kilku, od Jana Chrzciciela po Szymona Maga) i nie byli niczym nadzwyczajnym.

          Nawet jeżeli ktoś nie uznaje wiary Chrześcijańskiej to dużo bardziej prawdopodobnych wyjaśnieniem jest fakt, że na przykładzie jednego z licznych wędrownych kaznodziejów w tym czasie postanowiono oprzeć religię niż jakieś kosmiczne teorie spiskowe. Po co wymyślać sztuczną postać gdy nadających do tego by oprzeć na nich państwową religię masz pod dostatkiem?

          W takim wypadku warto stosować zasadę Brzytwy Ockhama.

          I uprzedzając pytania, sam jestem wierzący.

          • 1 0

    • "i nie odbiera posługi z rąk ludzkich, jak gdyby czegoś potrzebował, bo sam daje wszystkim życie i oddech, i wszystko." - Dzieje Apost. 17,26

      • 3 2

    • (1)

      Jezus wręcząjąc Św. Piotrowi klucz powiedział: "Piotr Ty jesteś jak Skała i na tej Skale zbuduje Kościół mój"...

      • 0 1

      • głupek

        a na dodatek prostoduszny
        i mało rozgarnięty

        • 0 1

    • Więc mi wyjaśnij o czym mówił Jezus ?

      Skoro twierdzisz że takie budowy nie mają sensu więc wyjaśnij mi o czym mówił Jezus wypowiadając "gdzie jest 2 lub 3 w imię Moje tam Ja Jestem z nimi".
      Bo określenie kościół po polsku znaczy zgromadzenie , określenie budynku jako kościół to miejsce tego zgromadzenia. I msza lub modlitwa w tym budynku niczym nie różni się od tej na łące czy np w jakiejś świetlicy.

      • 0 0

  • germańskie policaj w II wojnie św. zajeło nasz kościół.

    • 11 3

  • Ciekawa sprawa, tym bardziej, że Gdynia prawie nie ma historii (4)

    więc fajnie zobaczyć cokolwiek

    • 28 37

    • (2)

      to, że nie znasz historii Gdyni, nie znaczy, że jej nie ma :)

      • 21 1

      • Nie filozuj. Nie ma i tyle. No może troszkę. (1)

        • 1 14

        • USA też nie ma historii

          tururu

          • 7 0

    • Wszystko i każdy ma swoją historię...

      Nawet Ty.

      • 3 0

  • Franciszkanie, Prawdziwi Chrzescijanie..........

    Ciesze sie, ze to wlasnie WY zawiadujecie tym pieknym, prostym w wystroju gdynskim kosciolem.
    Dbajcie o niego i badzcie zawsze wierni przedstawionym w reportazu prostym ludzkim wartosciom. Wlasnie dzieki nim jestescie postrzegani przez wielu za ludzi madrych, silnych duchem.
    Dzieki Wam za wyjscie do ludzi poprzez organizacje calego szeregu koncertow, wystaw, spotkan swiatecznych. Tak 3majcie. 3mam z Wami

    • 61 4

  • Ciekawy , przyjazny kościół.

    Godne polecenia są koncerty - ostatnio byłem na Zaduszkach Jazzowych. Ciekawy koncert w przyjemnej atmosferze. Kościół był całkowicie zapełniony. Gdynianie dbają o dobra ogólne i duchowe.

    • 63 2

  • Franciszkanie (1)

    Ciekawe kim są panowie z taczkami na budowie? Ktos wie o ich losie.

    • 15 0

    • Ten Pan w berecie to....

      Szczęść Boże..... w trzecim Panu stojącym rozpoznaję mojego wujka Józefa który pomagał w budowaniu tej Swiątyni...

      • 0 0

  • Świadkowie.

    Czy ktoś był w tym schronie jak jeszcze był dostępny, lub dysponuje zdjęciami na którym byłby widoczny?

    • 8 0

  • szopka (1)

    co się stało z ruchomą szopką Bożonarodzeniową?

    • 11 0

    • Ruchoma szopka

      Szopka ma się dobrze :)

      • 2 0

  • PYTANIE (6)

    Czy trochę nie za wiele pisujecie o tych wszystkich mitach?

    • 6 48

    • Yo! (3)

      Mity to, PO towarzysz Leopold (ksywa, Stefan Niesiołowski) oraz inne POdobne temu odchody. Pozdrawiam

      • 2 2

      • Coś mało miłości bliźniego w tej wypowiedzi. (2)

        Czyżby kolejny głęboko wierzący, ale w coś co z nauczaniem Chrystusa wspólnego za wiele nie ma?

        Jak zauważył znajomy ksiądz na kazaniu, Polska jest dziwnym krajem, wręcz pogańskim, bo mamy cała masę ludzi określających się jako wierzący, ale jakby się ich zapytać w co wierzą to okazałoby się, że bliżej im do satanistów niż chrześcijan.

        Czemu? Bo żyją zgodnie z zasadą oko za oko, żab za ząb. Przyjaciół należy kochać, a wrogów niszczyć.

        • 1 3

        • (1)

          chcesz miłości bliźniego? zacznij od siebie

          • 1 0

          • Zacząłem.

            A przynajmniej próbuję, raz wychodzi a raz nie. I faktycznie muszę przyznać rację, Jezus w kazaniu na górze się nie mylił, stan w którym człowiek nie żywi nienawiści do innych ludzi daje uczucie pokoju w sercu i korzystnie wpływa na ciśnienie krwi :)

            Pozdrawiam, znaczek zapytania :)

            • 0 1

    • Pytanie4

      Wiadomości pisanych nigdy nie za wiele.Kogo nie interesują , niech nie czyta :)

      • 0 0

    • nie czytaj !

      to, co tu napisano, widocznie nie jest dla ciebie, skoro ci za dużo. Idź i oglądaj"Kiepskich".

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.