Fakty i opinie

stat

Zobacz kościół polskokatolicki w Gdańsku

Zobacz podziemną kryptę i niezwykłe zabytki kościoła polskokatolickiego w Gdańsku.


Ma podziemną kryptę pod ławkami dla wiernych, unikatową ambonę do kazań na świeżym powietrzu, a na obudowie organów znajduje się herb rodziny Bushów. Kościół polskokatolickiej parafii pw. Bożego Ciała w Gdańsku. To pierwszy obiekt sakralny, który prezentujemy w ramach nowego cyklu "Niezwykłe świątynie Trójmiasta".



Tak przed wojną wyglądały okolice kościoła. W oddali widoczna wieża świątyni.
Tak przed wojną wyglądały okolice kościoła. W oddali widoczna wieża świątyni.
Czy byłe(a)ś kiedyś we wnętrzu kościoła polskokatolickiego w Gdańsku?

tak, bo jestem parafianinem

3%

tak, zwiedziłe(a)m kiedyś tę świątynię

13%

nie, ale zamierzam się wybrać

30%

nie miałe(a)m okazji

54%
  • zakończona

  • łącznie głosów: 577
Kiedy przychodzi noc, w starych kościelnych ławkach słychać chrobotanie. Korniki nie próżnują. - Trzeba je będzie wykurzyć - zamyśla się proboszcz Rafał Michalak i zastanawia nad tym, jakim sposobem pozbyć się owadów z ławek. Bo ławki są zabytkowe. Każda ma swoje drzwiczki i swój numer. Trzycyfrowy, choć kościół nie należy do dużych.

- Gdy zbywało ławek w Bazylice Mariackiej, to przywożono je tutaj. W okresie reformacji kościół Bożego Ciała był bowiem kościołem filialnym i stąd taka wysoka numeracja - tłumaczy duchowny i rozgląda się po świątyni. Prawie wszystkie przedmioty pochodzą z czasów ewangelickich. Jest ołtarz główny z kopią obrazu św. Rodziny Rafaella i cenne obrazy z biblijnymi scenami, które uwieczniono na drewnie. Na jednym Abraham zdjął z głowy turban i postanowił ofiarować Izaaka, na innym Chrystus dzierżąc łopatę ukazuje się jako ogrodnik Marii Magdalenie.

Choć kościół stojący u podnóża Góry Gradowej przy ul. 3 Maja zobacz na mapie Gdańska w Gdańsku uważany jest za świątynię poewangelicką, dobrze pamięta czasy średniowiecza. W XIV wieku przychodziła tu na adoracje Dorota z Mątowów Wielkich - tak głoszą akta beatyfikacyjne, z których pochodzą pierwsze wzmianki o świątyni. Wtedy funkcjonowała ona jeszcze jako kaplica przy pobliskim szpitalu Bożego Ciała. W średniowieczu miała jedną gotycką nawę. Drugą, poprzeczną, w której obecnie stoją ławki - dobudowano świątyni pod koniec XVII wieku.

Majętne rody gdańskich patrycjuszy nie szczędziły pieniędzy. Herby Gralathów, Conradich czy Schummanów widnieją na potężnym, bogato zdobionym prospekcie organów, które ufundowali. Wśród licznych herbów mecenasów można znaleźć również rodzinę Bushów. - To ponoć pomorska gałąź rodziny dwóch prezydentów Stanów Zjednoczonych - przekonuje ks. Michalak, po czym wpada w melancholijny nastrój. Bo nieliczne piszczałki są z drewna lub z PCV, a instrumentu i mechanizmu do poruszania figurkami nie ma. - Organy zostały wywiezione w 1945 r. w kierunku Bytowa i ślad po nich zaginął - martwi się proboszcz, ale przyznaje też, że kościół miał szczęście w czasie II wojny. Powypadały witraże, a z wieży zniknęły dwa dzwony i mechanizm zegara. Ograbiono też podziemne krypty, gdzie leżały trumny fundatorów i proboszczów kościoła. Jednak w porównaniu do innych zniszczonych świątyń w Gdańsku, kościół Bożego Ciała poniósł mniejsze straty.

- Być może dlatego, że jest na uboczu - zastanawia się duchowny. W czasach Polski Ludowej lokalizacja na niewiele się jednak zdała. Bo pieniądze na konserwację kończyły się przeważnie przed torami kolejowymi. Nowi parafianie - wierni polskokatoliccy z lubelskiego i kieleckiego, w których ręce kościół trafił w 1946 r., nie mieli więc łatwo. Świątynia wprawdzie doczekała czasów III RP , ale gdyby nie nagłośnienie i sztandary w języku polskim, sprawiałaby wrażenie jakby czas się w niej zatrzymał.

Proboszcz widzi ogrom prac, które trzeba wykonać. Uśmiecha się jednak, kiedy spogląda w górę. Bo na dachu nowa blacha, a elewacja odrestaurowana. Część pieniędzy dało ministerstwo, część miasto. Trochę jednak zabrakło - ściany kościoła od strony Góry Gradowej czekają na renowację. Z kolei unikatowa zewnętrzna ambona do głoszenia kazań na świeżym powietrzu czeka na święty spokój.

Na jej baldachimie stał kiedyś symbolizujący Chrystusa pelikan karmiący pisklęta. Poniżej figury apostołów. Każdy podpisany napisem w kolorze złota. Apostołowie jeden po drugim zaczęli jednak ginąć. Z dwunastu ocalało siedmiu. Razem z pelikanem stoją wewnątrz kościoła. Niedawno z dachu przybudówki obok ambony zginęła też miedziana blacha. Złodzieja złapano po trzeciej kradzieży. Dach przybudówki zaczął przeciekać. - Trzeba będzie coś z tym szybko zrobić - martwi się proboszcz.

Bo niedługo 1 listopada. Na pobliskim Cmentarzu Nieistniejących Cmentarzy pojawią się liczni goście i wierni rożnych wyznań. Być może ktoś przy okazji zajrzy do kościoła i zobaczy wielkie odrestaurowane malowidło, które wykonane na płótnie wisi pod sklepieniem świątyni. Przedstawia "Sąd Ostateczny" autorstwa Falkenberga. Na oglądanie "Ukrzyżowania" z końca XVII wieku, które oddano do renowacji, przyjdzie zwiedzającym trochę jeszcze poczekać.

W kolejnym odcinku cyklu "Niezwykłe świątynie Trójmiasta", który ukaże się w przyszłą niedzielę, zaprezentujemy meczet w Oliwie.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (52)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.