Fakty i opinie

Zobacz kościół w Świętym Wojciechu

artykuł historyczny
Najnowszy artukuł na ten temat Kolegiata w Gdyni zmieniła się w bazylikę

Zobacz panoramę z kościelnej wieży i zabytkowy wystrój świątyni, której patronuje św. Wojciech.


Ma drewnianą wieżę bez gwoździ, ołtarz z czeskim biskupem i położony jest przy Kanale Raduni. W dwudziestym drugim odcinku cyklu Niezwykłe świątynie Trójmiasta prezentujemy kościół w Gdańsku Świętym Wojciechu.



Święty Adalbert (Wojciech) był benedyktynem, który przybył do Gdańska pod koniec X wieku.
Święty Adalbert (Wojciech) był benedyktynem, który przybył do Gdańska pod koniec X wieku. zdj. ze zbiorów Wikimedia Commons
Czarni mnisi pojawili się tu nieprzypadkowo. Był koniec XII lub też początek XIII wieku. Osada nazywała się Pod Dębem zobacz na mapie Gdańska i leżała kilka kilometrów od średniowiecznego Gdańska.

Zakonnicy znani w Europie jako świetni nauczyciele, ogrodnicy i zielarze mieli swoje powody, aby starać się o placówkę pod Gdańskiem i w końcu dopięli swego. Kilku benedyktynów wyruszyło z klasztoru w Mogilnie i za sprawą nadań jednego z książąt dynastii Sobiesławiców otrzymali osadę Pod Dębem, cztery inne wioski oraz pewne przywileje.

Czarni mnisi wybudowali w osadzie kościół zobacz na mapie Gdańska i założyli prepozyturę, czyli fundację, do której zadań należała opieka nad tutejszą świątynią i miejscem kultu jednego ze świętych. Powody osiedlenia się zakonników w tym miejscu były najpewniej dwa.

Benedyktyni mieli spore doświadczenie w prowadzeniu misji chrystianizacyjnych w trudnych warunkach. Ponadto z Gdańskiem związana była historia zakonnika tej samej reguły, który zginął śmiercią męczeńską. Nazywał się Adalbert i był słynnym czeskim biskupem.

W Polsce znany był jednak bardziej jako św. Wojciech i według ludowej tradycji jego losy związane były ze wzniesieniem, u którego podnóża leżała osada Pod dębem.

Biskup ratuje, siepacze wpadają do kościoła

Czy byłe(a)ś kiedykolwiek w kościele św. Wojciecha w Gdańsku?

tak, bo należę do tamtejszej parafii 14%
tak, na mszy św., nabożeństwie lub u spowiedzi 14%
tak, przy okazji corocznej pielgrzymki i odpustu 13%
tak, miałe(a)m okazję zwiedzić tę świątynię 17%
nie, ale zamierzam wybrać się kiedyś do tego kościoła 21%
nie potrzebuję zwiedzać tej świątyni 11%
nie, z innych powodów 10%
zakończona Łącznie głosów: 293
Miał około czterdziestki i po raz kolejny ryzykował swoim życiem. Pochodził z innego kulturowo świata, nie znał języka gospodarzy, a do tego reprezentował obcą religię. Mimo to wyruszył w drogę. Był przyzwyczajony do trudów. Jako biskup Pragi prowadził skromne życie.

Wspomagał biednych, osobiście wysłuchiwał ich skarg i próśb, odwiedzał także więzienia i targi niewolników. Upominał ponadto możnych za wielożeństwo, wiarołomstwo i łamanie postów. Zraził tym do siebie wiele wpływowych postaci, a to od woli lub kaprysu możnych i władcy w dużej mierze zależała sytuacja Kościoła w Czechach.

Po kilku latach duchowny postanowił samowolnie opuścić Pragę. Udał się do Rzymu, po czym wstąpił do zakonu benedyktynów i zaczął wieść żywot mnicha. Biskup miśnieński Falkold zarządzający praską diecezją pod nieobecność Adalberta zmarł jednak kilka lat później w 992 roku. W wyniku politycznych nacisków Adalbert zmuszony był powrócić do Czech. Wkrótce, aby ratować życie, musiał jednak uciekać. Wyjechał z Pragi w przededniu rzezi swojego rodu.

Czterej bracia Adalberta wraz z rodzinami zginęli za przyzwoleniem księcia. Władca Czech Bolesław II należał do rodu Przemyślidów, który od dawna konkurował ze Sławnikowicami o wpływy w kraju. Okazja do wyeliminowania politycznych przeciwników nadarzyła się w 995 r.

Niewiele wcześniej na książęcym dworze przyłapano na cudzołóstwie żonę jednego z możnych rodu Wrszowców. Zdesperowana kobieta, chcąc zachować życie, zwróciła się z prośbą o ratunek do praskiego biskupa. Adalbert zlitował się i udzielił niewiernej kobiecie azylu w klasztorze benedyktynek, nieopodal kościoła św. Jerzego.

Urażony mąż nie zamierzał odpuścić. Jego siepacze wpadli do świątyni, wywlekli niewierną żonę i zamordowali na miejscu. W akcie zemsty Wrszowcy za przyzwoleniem księcia Bolesława II wymordowali podstępem większość rodziny praskiego biskupa.

Rzeź ominęła Adalberta i jego młodszego brata Radzim-Gaudentego. W tym czasie przebywali poza granicami kraju. Ocalał także najstarszy brat Sobiesław, który akurat brał udział w wyprawie wojennej razem z cesarzem Ottonem III i księciem Bolesławem Chrobrym. To właśnie u polskiego władcy miał wkrótce znaleźć wsparcie biskup Pragi. Przebywał w Gnieźnie jako ważny gość, po czym za namową Chrobrego wyruszył w asyście wojów na północ. Na trasie jego podróży znalazł się Gdańsk.

Wyrok wykonany, książę wykorzystuje okazję

Bolesław Chrobry był bardzo zainteresowany wyprawą biskupa Adalberta do Prus. Bez względu na jej efekt mógł spodziewać się dużych korzyści politycznych.
Bolesław Chrobry był bardzo zainteresowany wyprawą biskupa Adalberta do Prus. Bez względu na jej efekt mógł spodziewać się dużych korzyści politycznych. zdj. ze zbiorów Wikimedia Commons
Sporą część trasy pokonali łodzią, płynąc ku ujściu Wisły. Do Gdańska przybyli prawdopodobnie na początku kwietnia. Poza Adalbertem na ląd zeszli dwaj kapłani - młodszy brat biskupa Radzim-Gaudenty oraz Bogusza-Benedykt. Najważniejszym osiągnięciem ich pracy duszpasterskiej w Gdańsku był chrzest wielu jego mieszkańców. Ostatecznym celem misji nie był jednak tutejszy gród.

Duchowni, już bez eskorty, popłynęli łodzią w kierunku Prus. Do dziś historycy nie są zgodni, gdzie wylądowali misjonarze. Być może była to Sambia, czyli tereny obecnego obwodu kaliningradzkiego lub też Pomezania leżąca na wschód od Wisły i Nogatu. Duchowni znaleźli się na nieznanej ziemi.

Adalbert za pośrednictwem tłumacza przemawiał przed zgromadzeniem Prusów. Słowa biskupa wywołały oburzenie. Reprezentował obcą kulturę, religię i obyczaje. Dlatego pod groźbą kary śmierci Adalbert miał razem ze swoimi towarzyszami opuścić pruskie tereny.

Misjonarzy odeskortowano nawet w kierunku polskiej granicy. Po kilku dniach zapadła jednak decyzja o powrocie. Po odprawieniu mszy na terytorium Prus misjonarzy dopadli wojowie. Wyrok został wykonany.

Ciało biskupa postanowił wykupić od Prusów Bolesław Chrobry. Misja Adalberta, którą wsparł, niezależnie od wyniku miała dla niego spore znaczenie. Władcy zależało na wizerunku propagatora chrześcijaństwa. Był wtedy jeszcze księciem, a miał spore ambicje. Chciał zostać koronowanym na króla Polski i zmniejszyć niemieckie wpływy w polskim Kościele. Obydwa cele zrealizował.

Pomocna okazała się szybka kanonizacja biskupa Adalberta, którego papież Sylwester II wyniósł na ołtarze w niecałe dwa lata po śmierci. Z oficjalną pielgrzymką przybył do Polski sam cesarz Otton III. Bolesław Chrobry otrzymał też zgodę na utworzenie arcybiskupstwa w Gnieźnie oraz biskupstw w Kołobrzegu, Krakowie i Wrocławiu. Arcybiskupem został Radzim-Gaudenty, brat św. Wojciecha.

Wcześniej w tutejszej katedrze spoczęły relikwie męczennika. Zagadką jednak pozostaje nadal, co działo się z ciałem biskupa między śmiercią a umieszczeniem w gnieźnieńskiej świątyni. Praktyką Kościoła było bowiem umieszczanie relikwii w ołtarzach dopiero po beatyfikacji lub kanonizacji. Ludowa tradycja głosi, że przez dwa lata ciało Adalberta-Wojciecha spoczywało pod Gdańskiem...

Niedoszły grób męczennika i pożar kościoła

Zgodnie z ludową tradycją, ciało biskupa Adalberta miało być przechowywane w kaplicy na wzniesieniu nieopodal osady Pod Dębem.
Zgodnie z ludową tradycją, ciało biskupa Adalberta miało być przechowywane w kaplicy na wzniesieniu nieopodal osady Pod Dębem. zdj. trojmiasto.tv
Do odbudowy kościoła św. Wojciecha przystąpiono na polecenie wpływowego biskupa włocławskiego Stanisława Karnkowskiego.
Do odbudowy kościoła św. Wojciecha przystąpiono na polecenie wpływowego biskupa włocławskiego Stanisława Karnkowskiego. zdj. ze zbiorów Wikimedia Commons
Kaplica jest niewielka. W podstawie siedem na sześć i pół metra. Wzniesiono ją ze średniowiecznych cegieł, w których pątnicy ryli swoje znaki. Do kapliczki na wzgórzu nieopodal osady zwanej już Święty Wojciech pod Dębem pielgrzymowano od wieków.

Ludowa tradycja głosiła bowiem, że to właśnie tutaj było pierwsze miejsce pochówku św. Wojciecha. Nie potwierdzają tego jednak żadne źródła historyczne. Podobnie jak wersji, że ciało biskupa spoczywało nie w kaplicy, a w prowizorycznym grobie.

Śladów mogiły nie znaleziono. Z kolei kaplica powstała dopiero w XIV wieku. W tym samym czasie benedyktyni rozbudowali lub też wznieśli nowy kościół u stóp wzgórza. W połowie XV wieku zyskał on nawet murowaną wieżę dzwonnicy.

Dalszą rozbudowę pokrzyżowało kilka jednak wydarzeń. Pod koniec XV wieku wygasł miejscowy konwent benedyktynów, po czym kościół przeszedł w ręce biskupa. Z kolei pewnego sierpniowego dnia 1537 r. wybuchł pożar. Spłonął kościół, plebania i pobliska szkoła.

Kościół odbudowany został dopiero kilkadziesiąt lat później. Miał w tym swój udział wpływowy biskup włocławski Stanisław Karnkowski, który znany był jako zagorzały przeciwnik reformacji i reprezentant Rzeczpospolitej w kontaktach z Gdańskiem.

Odbudowa katolickiej świątyni w sytuacji, kiedy okoliczna szlachta w większości wybrała luteranizm, nie była jednak łatwa. Właściciele ziemscy zaczęli bowiem odmawiać płacenia dziesięciny i dokładania się do odbudowy kościoła. Sporną sprawę uregulowały dopiero królewskie dekrety.

Kościół odbudowano i przez kolejne wieki wyposażano wnętrza zgodnie z kanonami sztuki sakralnej okresu baroku. W prezbiterium umieszczono ołtarz główny z obrazem przedstawiającym św. Wojciecha, a powyżej na płaskim stropie wykonano zdobienia.

- Barokowy strop jest wyrazem tęsknoty za niebem, stąd mamy piękne chmurki, a w centrum Baranka Bożego i księgę, w której zapisane są dobre i złe czyny ludzkie - pokazuje i wyjaśnia ks. kanonik Krzysztof Ziobro, proboszcz Parafii Rzymskokatolickiej p.w. św. Wojciecha w Gdańsku.

Na bocznej ścianie prezbiterium znajduje się z kolei najstarszy zabytek świątyni. To drewniany tryptyk z czasów średniowiecza, który udało się uratować z pożaru kościoła w 1537 r. - Ołtarz pochodzi z XV wieku i jest przykładem szkoły antwerpskiej. Przedstawia sceny z życia Jezusa Chrystusa i jest najcenniejszym zabytkiem w naszym kościele - przyznaje proboszcz.

Z kolei w nawie głównej stoją dwa barokowe ołtarze boczne. Z prawego spoglądają Matka Boża i Dzieciątko, na lewym Chrystus umiera na krzyżu. Ponadto na szczycie drugiego ołtarza umieszczono współczesny obraz. Przedstawia Jezusa Miłosiernego. - Przed tym ołtarzem co tydzień odbywają się nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego - zaznacza proboszcz parafii.

Wierni, którzy mają zwyczaj siadać w ławkach, mogą też spoglądać na kaplicę z XVIII-wieczną figurą św. Wojciecha wykonaną z dwóch rodzajów marmuru. Z kolei penitenci, którzy spowiadają się w kolejnej bocznej kaplicy mijają malowidło, na którym umiera św. Józef. Wystrój ostatniej z trzech kościelnych kaplic związany jest natomiast z nowymi gospodarzami. Przybyli pod Gdańsk na początku XVIII wieku.

Nowa wieża bez gwoździ

Święty Wincenty à Paulo był patronem zakonników, którzy posługiwali w kościele św. Wojciecha.
Święty Wincenty à Paulo był patronem zakonników, którzy posługiwali w kościele św. Wojciecha. zdj. trojmiasto.tv
Było ich trzech, może czterech. Wszyscy należeli do Zgromadzenia Księży Misjonarzy św. Wincentego à Paulo. W Świętym Wojciechu otworzyli dom misyjny i prowadzili szkołę.

Opiekowali się także ubogimi i służyli pomocą pielgrzymom podążającym do miejsca kultu św. Wojciecha. Przez ponad sto lat posługiwali w tutejszym kościele.

Jednak z powodu niewystarczającej liczby powołań i problemów finansowych konwent misjonarzy został rozwiązany. Świątynia stała się więc kościołem diecezjalnym i tak jest do dziś.

-Obecnie parafia liczy niecałe dwa tysiące osób. Działa tu między innymi świetlica dla dzieci, jest Stowarzyszenie Rodzin Kolpinga i Stowarzyszenie Odbudowy Świętego Wojciecha - wylicza ks. kanonik Krzysztof Ziobro.

Co roku w kwietniu odbywa się też parafialny odpust. Jednym z jego tradycyjnych punktów jest piesza pielgrzymka z Gdańska do sanktuarium św. Wojciecha. Podczas kolejnego odpustu wierni będą mogli już zobaczyć odnowioną wieżę kościoła.

Wymiany wymagała cała drewniana konstrukcja, bo stare belki były mocno spróchniałe. Niedawno zbudowano nową konstrukcję i zgodnie z dawną techniką obyto się bez gwoździ. - Czopy idealnie pasowały do gniazd. Mamy już postawioną wieżę. Idzie bardzo dobrze! - cieszy się proboszcz.

Na witrażach pływają okręty, a ołtarz podtrzymują kotwice. Zobacz kościół Marynarki Wojennej w Gdyni Oksywiu.

Na witrażach pływają okręty, a ołtarz podtrzymują kotwice. Zobacz kościół Marynarki Wojennej w Gdyni Oksywiu.

Była tu ujeżdżalnia koni, centrum Polonii gdańskiej, a nawet magazyn Luftwaffe. Zobacz kościół św. Stanisława Biskupa Męczennika.

Była tu ujeżdżalnia koni, centrum Polonii gdańskiej, a nawet magazyn Luftwaffe. Zobacz kościół św. Stanisława Biskupa Męczennika.

Opinie (59) 3 zablokowane

  • (2)

    bardzo ładny,stylowy kościół

    • 38 0

    • zabytki

      Bardzo dobre tematy, poprosze o wiecej takich ciekawych, dla nas i dla naszych potomkow!

      • 11 0

    • e tam, a gdzie strzelista wysoka na co najmniej 30-50m wieża?

      • 0 5

  • Adalbert (6)

    No i po co się pchał do tych Prus, skoro go już raz stamtąd przepędzono?
    Chamstwo, żeby tak bez zaproszenia i zgody gospodarza pchać się w szkodę.

    • 20 31

    • szkoda? (5)

      Wojciech chciał pomóc poganom. Pokazać im lepszy sposób na życie i ochronić przed najazdem potęgi Zachodu, gdzie rządni władzy monarchowie wmawiali podwładnym, że bicie wroga w imię Boga jest OK, a jak w to nie wierzą, to skończą w lochu, a ich dzieci będą płacić wyższe podatki. Wróg to oczywiście poganin, dla łatwiejszej manipulacji. Co by było, gdyby zachodni rycerze przyjechali tu bić pogan, a zastaliby chrześcijan? Mogliby sie np. nieco zbuntować. A co, jeśli Wojciech nie został zabity przez pogan, tylko przez ludzi Ottona I, króla Niemiec, żeby nie utrudniał ekspansji? W tamtych czasach towarem eksportowym byli słowiańscy niewolnicy, których Otton sprzedawał na Bliski Wschód. Św. Wojciech się temu sprzeciwiał, z czego był powszechnie znany, gdyż uważał, że to nie po chrześcijańsku. Poczytaj sobie o Św. Wojciechu choćby w Wikipedii, jeśli nie chce Ci się grzebać w literaturze historycznej.

      Św. Wojciech powinien dostać pośmiertnie pokojową nagrodę Nobla.

      • 4 2

      • "Wojciech chciał pomóc poganom." (4)

        Tak jak dziś muzułmanie chcą "pomóc" nam i nas nawrócić na "właściwą" wiarę.
        Idąc twym tokiem myślenia - powinniśmy już teraz przyjąc islam by nas nie zabili za kilkadziesiąt lat.

        Musimy wytępić Islam, a następnie wyrwać korzenie chrześcijaństwa.
        I przywrócić honor przodków i ich rodzimą kulturę i wiarę.

        • 0 5

        • A co na to kobiety?

          Zwyczaj palenia na stosie małżonki razem z mężem przy ich wyższej średniej życia może im się nie spodobać. A w końcu w Prusach takie zwyczaje choćby panowały.

          • 0 1

        • ślepota czy upór? (2)

          Mieszasz religię z polityką, co jest niedopuszczalne. Piszę Ci jak politycy manipulowali ludźmi, posługując się naiwnością, słabością, lub nieświadomością ludzi, a Ty szukasz przyczyny w religii. Podstawą każdej wielkiej religii jest szacunek dla życia i bliźnich. Religijny muzułmanin, który zna Koran i wierzy w Allaha, nie podniósłby ręki nawet na gołą i pijaną amerykańską turystkę, która wparowałaby do meczetu w gumakach i z karabinem. To, że ludzie z tamtych stron zostają terrorystami zawdzięczamy biedzie, przemocy, ciemnocie, poczuciu bezradności i desperacji.

          • 3 0

          • I działanią amerykńskiego wywiadu. (1)

            W końcu sami finansowali tych samych terrorystów jeszcze w latach 80-tych, by ci podkopywali ZSRR na południu.

            Druga sprawa, Arabowie i muzułmanie swego czasu byli ludźmi wyjątkowo rozsądnymi. W okolicach X w. to tam kwitła nauka, tolerancja i ogólnie pojęty rozwój cywilizacyjny. Niestety zniweczyły to dwie rzeczy. Jedną był najazd Mongołów, druga pochód Turków Seldżuckich, którzy reprezentowali sobą to co dzisiaj kojarzymy z fanatykami choćby z Iranu. Niestety te wie siły rozbiły pierwotną kulturę arabską zastępując ją tym co mamy dzisiaj w wielu krajach a bliskim wschodzie. Jasno to pokazuje, że to nie religia ma główny wpływ na zachowanie, a że ulega ona dostosowaniu do aktualnej sytuacji.

            • 3 0

            • matematyka i astronomia

              Znamy kilka wielkich nazwisk wiążących się z matematyką i astronomią, ale dziwnym trafem jakoś nie ma wśród nich nazwisk arabskich. Ciekawe, ponieważ stosujemy arabski system liczbowy, a wielu znanych europejskich uczonych garściami czerpało od Arabów. Wg Wikipedii "Najstarszymi znanymi tekstami matematycznymi są Plimpton 322 (Babilonia ok. 1900 p.n.e.), ". Położenie dawnej Babilonii to głównie tereny obecnego Iraku, którego obywatele są nam przedstawiani jako urodzeni terroryści.

              • 1 0

  • Tak, Panie! (17)

    Faryzeusze postanowili Jezusa zabić - dlaczego? Bo On szlachetnych umacniał, błądzących upominał, a grzeszników demaskował.

    Oni Go zamordowali.

    Chrystus ZMARTWYCHWSTAŁ - zwyciężył.

    Ta walka dobra ze złem toczy się do dnia dzisiejszego.
    Głupcy umrą - będą potępieni.
    Mądrzy choćby i umarli, żyć będą na wieki.

    Ewangelia: Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to? Odpowiedziała Mu: Tak, Panie!

    • 24 20

    • (3)

      Wyjaśnij mi droga Pani, o co chodzi księdzu na mszy, gdy mówi "Nie lękajcie się, Bóg miłością jest", a po paru minutach "Błogosławiony kto się boi Pana".
      Jest w tym sens i logika?
      Będę wdzięczny za pomoc w zrozumieniu.

      • 3 12

      • bo dopiero Pan ci powie czym jest milosc (1)

        Twoje wyobrazenie milosci jest inne niz pana. Moze milosc wedlug pana to biczowanie i wieczne cierpienie zebys odkupil innych kto wie :)

        • 2 7

        • Ale mam się go "nie lękać", czy "bać", żeby zasłużyć na błogosławieństwo?

          Nie rozumiem przekazu kapłana.

          • 0 1

      • wyrwane z kontekstu

        Jak się coś wyrwie z kontekstu, to faktycznie powstaje bełkot. Proponuje zatem poznawanie tego o czym się mówi u źródła, a nie z plotek i mediów.
        W większości kościołów msze są w niedzielę o 12:00. Ubierz się schludnie, stań sobie gdzieś z tyłu, obserwuj i myśl. Zalecam Ci także, byś wybrał sobie jakiś kościół na wsi, lub w małym miasteczku, gdzie na mszę chodzą ludzie w każdym wieku. W miastach są msze dla dzieci, dla młodzieży, staruszków, wspólnot itd. więc jest mniejsza szansa na uzyskanie ogólnego obrazu tego, czym jest Kościół Katolicki. Pojedź sobie np. w okolice Wiela na grzyby, a potem na mszę (sprawdź w necie o której się odprawia). Po mszy zobacz sobie cmentarz przykościelny i kalwarię, która leży około 1 km od kościoła - miejscowi ci powiedzą gdzie. Nawet, jeśli nie zmieni to Twojego zdania, to spędzisz dzień na ciekawej wycieczce w ładnej okolicy.

        Spróbuj popatrzeć na relację człowieka i Boga, jak na relację dziecka i rodzica.

        • 6 0

    • "Oni Go zamordowali. " (12)

      zamordowali... zrobili porzadek z samozwanczym krolem zydow i dostal nauczke za opowiadanie bajek
      kara smierci to nie mord.

      PS sam chcial umrzec, przeciez po to sie urodzil jako czlowiek by sie ofiarowac na krzyzu.
      to bylo z gory zaplanowane ze ma zginac.
      tak wiec: sam sie zabil.

      • 5 7

      • (5)

        Towarzyszu esbeku, parę lat temu pewien starszy mężczyzna zaczepiony na ulicy przez dziennikarza nie chciał rozmawiać o skazaniu na karę śmierci i egzekucji szefa Kedywu AK, generała Augusta Emila Fieldorfa "Nila" - egzekucji, którą osobiście nadzorował. A przecież ten bolszewicki prokurator Witold Gatner doskonale pamiętał dzień 24 lutego 1953 r., gdy stojąc po południu obok naczelnika więzienia, lekarza, strażnika i kata, odczytywał "Nilowi" wyrok. Przesłuchiwany w 1992 r., zeznał: "Czułem, że trzęsą mi się nogi. Skazany patrzył mi cały czas w oczy. Stał wyprostowany. Nikt go nie podtrzymywał. (...) Wówczas powiedziałem: "Zarządzam wykonanie wyroku". Kat i jeden ze strażników zbliżyli się. "Postawę skazanego określiłbym jako godną" - dodał Gatner, choć jest ostatnią osobą mającą prawo oceniać "Nila".

        Wy, towarzyszu, oceniacie Pana Jezusa negatywnie, a tych, którzy skazali Go na śmierć, którzy Go skatowali, a potem zamordowali chwalicie. Analogicznie było z "Nilem" - najpierw przez zwyrodnialców skatowany, a potem zamordowany... zgadzacie się z tym, że zamordowany, czy też nie? Dla was to było wykonanie wyroku sądu, towarzyszu esbeku?

        • 10 5

        • (4)

          koszerny żydzie, wyznawco obrzezanego rabina na krzyzu: ja nie porownuje postaci fikcyjnych i bohaterow herbrajskich legend do autentycznych ludzi z AK.

          PS nie mieszaj historii Polski do pustynnej mitologii z palestyny zydku.

          • 6 6

          • (3)

            Towarzyszu esbeku, ja wiem że w tej waszej sowieckiej "Prawda" zapodawali tak, jak powiadacie. Wiem też, że wy towarzyszu do dnia dzisiejszego wyznajecie wiarę w komunizm, a wierzenia inne to dla was zabobony. Ale co z "Nilem", bo nie oceniliście tej jeszcze dla was autentycznej postaci - zgadzacie się z tym, że zamordowany, czy też nie? Dla was to było wykonanie wyroku sądu, towarzyszu esbeku?

            • 1 4

            • (2)

              nie dyskutuje z żydami, wyznawcami semickich wiar, za słabo znam hebrajski.

              szalom.

              • 2 3

              • (1)

                Towarzysz nie ma w zwyczaju dyskutować - znając historię takie oświadczenie nie dziwi. A w temacie sądowego morderstwa generała brygady Augusta Emila Fieldorfa pseudonim NIL to warto zwrócić uwagę na narodowość osób, które brały udział w tym przestępstwie. Bestie żydokomuny Michnik, Wolińska, Fejgin...

                • 0 4

              • Bestie żydokomuny Michnik, Wolińska, Fejgin... Singer (vel Macierewicz), Kalkstein (vel Kaczynski), Dornbaum (vel Dorn), Stolzmann (vel Kwasniewski) i reszta waszej "prawicowej" bandy.

                • 4 0

      • (5)

        Towarzyszu esbeku, swoją odpowiedź na wasz post nieudolnie wkleiłem niżej, dla pewności się tutaj powtórzę. Towarzyszu esbeku, parę lat temu pewien starszy mężczyzna zaczepiony na ulicy przez dziennikarza nie chciał rozmawiać o skazaniu na karę śmierci i egzekucji szefa Kedywu AK, generała Augusta Emila Fieldorfa "Nila" - egzekucji, którą osobiście nadzorował. A przecież ten bolszewicki prokurator Witold Gatner doskonale pamiętał dzień 24 lutego 1953 r., gdy stojąc po południu obok naczelnika więzienia, lekarza, strażnika i kata, odczytywał "Nilowi" wyrok. Przesłuchiwany w 1992 r., zeznał: "Czułem, że trzęsą mi się nogi. Skazany patrzył mi cały czas w oczy. Stał wyprostowany. Nikt go nie podtrzymywał. (...) Wówczas powiedziałem: "Zarządzam wykonanie wyroku". Kat i jeden ze strażników zbliżyli się. "Postawę skazanego określiłbym jako godną" - dodał Gatner, choć jest ostatnią osobą mającą prawo oceniać "Nila".

        Wy, towarzyszu, oceniacie Pana Jezusa negatywnie, a tych, którzy skazali Go na śmierć, którzy Go skatowali, a potem zamordowali chwalicie. Analogicznie było z "Nilem" - najpierw przez zwyrodnialców skatowany, a potem zamordowany... zgadzacie się z tym, że zamordowany, czy też nie? Dla was to było wykonanie wyroku sądu, towarzyszu esbeku?

        • 2 5

        • (4)

          bolszewizm... komunizm... chrześcijaństwo - to wszystko wymyslili zydzi.
          ja sie do WASZYCH spraw nie mieszam, wiec nie wciagaj AK w wasze koszerne pustynne brednie.

          • 3 4

          • (3)

            Żydokomuna się nie miesza, hehe. A wiecie chociaż to, że generał August Emil Fieldorf "Nil" choć po aresztowaniu był długo i w bestialski sposób torturowany przez komunistycznych oprawców, to zniósł te wszystkie tortury ("Oświęcim to przy tym igraszka" - mówił na ten temat rtm. Witold Pilecki) dzięki pomocy Jezusa Ukrzyżowanego?
            W ogóle to rozumiecie co napisałem, towarzyszu esbeku?

            • 2 5

            • dzięki pomocy obrzezanego rabina Jehoszua, a to dobre :) (2)

              pisz wiecej, smieszne sa te wasze hebrajskie bajki z pustyni

              • 3 3

              • (1)

                Długo żyć nie będziecie i już niedługo poznacie je dokładnie, towarzyszu.

                • 1 4

              • to raczej wy koszerni dlugo nie pozyjecie - islamizacja was najokrutniej potraktuje

                • 0 0

  • Porzucmy dobra doczesne a doznamy odkupienia !!!!!!!!! Swieci nam pomoga bo Pan jest blisko !

    Pan nadchodzi i dzieciotko z dziesiecoma glowami jest blisko i tylko uczciwi i nadzy z dobr dostapia uniesienia do Pana a ci co posiadaja dobra zostana potepieni na wieki. Pan nadchodzi aby wypalic i oczyscic ziemie z pychy ludzkie wiec zacznijcie zyc modlitwa bo Pan zepchnie bogaczy do piekla. Tylko modlitwa nas oczysci i to potwierdzili nawet w radiu wiec Pan jest blisko. Oddajcie swe dobra a doznacie szczescia !!!!!!!!!!!!!. Wieslaw

    • 5 13

  • Czy ktos mi moze powiedziec, dlaczego 90% kościołow w Polskich miastach (3)

    to olbrzymie kolumbryny z gigantyczną kubaturą i wieżą jak pałac kultury??? Może którys z projektantow tych monstrów sie wypowie, albo jakis ksiądz to teraz czyta i odpowie, albo jakiś katolik ?? Co chcecie przez te olbrzymie kościoły pokazać ??

    • 14 21

    • nie interesuj sie bezbozniku !

      w duzej kubaturze jest wiecej wiary to chyba logiczne ze w duzej kubaturze zmiesci sie wiecej wiary i milosci. Co za niedouczony narod

      • 11 7

    • Wieże na kościołach od zawsze służyły komunikacji. (1)

      W dawnych czasach dzwony ogłaszały alarm a im wyżej zawieszone tym większy miały zasięg.Waga dzwonów wymagała solidnej konstrukcji. W czasach średniowiecza krzyżacy tak budowali kościoły i dobierali wysokość wież, aby aby uzyskać łączność wzrokową i błyskawicznie przekazywać informacje sygnałami dymowymi lub świetlnymi. Obecnie wieże to konstrukcje nośne stacji GSM z opłatami rzędu 500USD miesięcznie bez żadnych podatków. Stąd walka abp. daniela flaszki o 40-metrową wieżę na jednym z nowych kościołów.

      • 15 4

      • Lwia czesc tych kosciolow pochodzi z lat 70-90tych , GSM wtedy nie bylo...

        A funkcja komunikacyjna w dobie budzikow i zegarkow jest nieaktualna. Jedyna funkcja wiez z dzwonami to wku...nie ludzi ktorzy chca sobie w sobote i niedziele pospac po tygodnu harówy

        • 7 9

  • to (2)

    Moj kosciol! :)

    • 21 4

    • ...i mój (1)

      Mój też ;) Cześć Patryk!

      • 3 0

      • i mój ;)

        • 2 0

  • o matko... (1)

    i po co tak kłamać i robić z tego wojciecha poczciwinę pomagającego głodnym i cierpiącym inne biedy poganom i nisko urodzonym chrześcijanom?? po co tak kłamać.
    za coś go z Czech wyrzucono! był rządny władzy i bogactwa. proponuje zamiast kościółkowej historii zapoznać się z tą prawdziwą, Wojciech zbezcześcił miejsce kultu Prus i za to, zgodnie z pruskim prawem poniósł śmierć.
    kościół, owszem uroczy, ale zbudowany na miejsce splądrowanej i spalonej przez chrześcijan świątyni pogańskiej.

    • 20 27

    • taka prawda, nawet u nas na Pomorzu go niechcieli, jedynie ksiaze Swietopelk go przyjal - lud go nie chcial.

      • 6 9

  • Chwała mordercom Wojciecha (2)

    dziesięć ciemnych wieków

    • 10 29

    • Prusowie bronili swojej ziemi i bogów przed sektą izraelską

      • 8 9

    • morderca to pejoratywne określenie, a ty głosisz im chwałę i to nielogicznie. Coś tam z myśleniem u ciebie nie porządku.

      • 6 1

  • A widzieliście jak w Białymstoku (2)

    malowniczo piedutneła wieża kościelna.
    I ten krzyż tak wolno spadał do góry nogami.

    • 5 23

    • (1)

      Mój post - ostrzeżenie, opisujący ten pożar, by zwracać szczególną uwagę na pożary w kontekście remontowanej wieży w kościele gdańskim pod tym samym wezwaniem został przez moderatora usunięty. Ciekawe, czy ten twój się ostanie.

      • 1 1

      • ano zobaczymy

        • 1 1

  • Znów pogańscy katolicy

    oddają hołd świętym niczym pogańskim bożkom.
    a niby bóg jest tylko jeden.

    • 3 16

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.