Fakty i opinie

Zobacz portowy kościół Franciszkanów

Najnowszy artukuł na ten temat Kolegiata w Gdyni zmieniła się w bazylikę

Zobacz, jak przez lata zmieniał się Kościół Wniebowstąpienia w Nowym Porcie.


Miał wysoką na ponad 60 metrów podwójną wieżę, a w jego zakrystii przechowywano cenną Biblię, którą sprezentowała cesarzowa Augusta Wiktoria. Ostatnia wojna przyniosła jednak zagładę kościołowi. Mimo to dzięki wysiłkowi franciszkanów i okolicznych mieszkańców udało się podźwignąć z ruin ceglaną świątynię. W jedenastym odcinku cyklu Niezwykłe świątynie Trójmiasta prezentujemy dawny ewangelicki Kościół Wniebowstąpienia, a obecnie kościół pod wezwaniem Niepokalanego Serca Maryi w Nowym Porcie.



Dwa ewangelickie Kościoły Wniebowstąpienia w Nowym Porcie. Po lewej stronie nieistniejąca już świątynia projektu Karla Schinkla. Po prawej stronie ceglany kościół z początku XX wieku.
Dwa ewangelickie Kościoły Wniebowstąpienia w Nowym Porcie. Po lewej stronie nieistniejąca już świątynia projektu Karla Schinkla. Po prawej stronie ceglany kościół z początku XX wieku.
Na jego budowę król pruski wyłożył 6000, kupcy i marynarze 2000, a parafia 1300 talarów. Ewangelicy z Nowego Portu cieszyli się, że po wielu latach w końcu doczekali się własnego kościoła.

- W czasie wojen napoleońskich spłonął kościół w Wisłoujściu, do którego chodzili na nabożeństwa. Dlatego przez lata wierni spotykali się w budynku, gdzie niegdyś mieścił się warsztat bednarza, który wyrabiał beczki do transportu soli - opowiada Izabela Sitz, pasjonatka historii Nowego Portu.

Kaplica w warsztacie okazała się jednak za mała. Z czasem coraz więcej ewangelików osiedlało się w Neufahrwasser. Ewangelicka gmina rozpoczęła więc zbiórkę funduszy na budowę kościoła.

- Gdańscy kupcy zdecydowali się przekazywać na rzecz nowej świątyni tak zwany grosz statkowy, czyli jeden fenig od łasztu, od wszystkich wchodzących i wychodzących statków. Ponadto, aby uchronić gminę od innych wydatków, ustalono, iż będzie zwolniona do roku 1894 z wszelkich kościelnych podatków - tłumaczy historyk Waldemar Nocny w książce Nowy Port, wydanej w ramach serii Gdańskie Dzielnice.

Budowa świątyni kosztowała łącznie 9300 talarów. Z pomocą przyszedł król Prus, kupcy i marynarze. Z kolei projekt kościoła postanowił wykonać sam Karl Friedrich Schinkel, słynny XIX-wieczny architekt.

Kopia Rafaela i model żaglowca

Świadectwo konfirmacji Gertrudy Brzoski. Uroczystość odbyła się w 1898 roku w pierwszym, nieistniejącym już dziś Kościele Wniebowstąpienia w Nowym Porcie.
Świadectwo konfirmacji Gertrudy Brzoski. Uroczystość odbyła się w 1898 roku w pierwszym, nieistniejącym już dziś Kościele Wniebowstąpienia w Nowym Porcie. repr. dokumentu ze zbiorów Izabeli Sitz
Himmelfahrtskirche, czyli Kościół Wniebowstąpienia zobacz na mapie Gdańska miał dwuspadowy dach, niewielką spiczastą wieżyczkę i zbudowany został z muru pruskiego. Centralnym punktem we wnętrzu świątyni był ołtarz z kopią obrazu Rafaela Wydanie Chrystusa, którą namalował Eduard Meyerheim. Po prawej stronie stała chrzcielnica, po lewej umieszczono drewnianą ambonę. Tuż obok model żaglowca - w końcu był to kościół portowy. Ponadto świątynię wyposażono w organy i drewniane empory.

- Mimo wszystko bryła kościoła prezentowała się raczej skromnie jak na postać i dokonania projektanta Karla Schinkla, który był wybitnym architektem i teoretykiem sztuki epoki neoklasycyzmu w Prusach - ocenia Izabela Sitz.

Kościół wybudowany przy ul. Oliwskiej dość szybko stał się za mały dla ewangelickiej wspólnoty. Miejsc siedzących starczało dla 400 wiernych. Tymczasem nieustannie przybywało mieszkańców Nowego Portu: pod koniec lat 60. XIX wieku było ich ponad sześć tysięcy. Większość stanowili luteranie. Ponadto na nabożeństwa do kościoła w Nowym Porcie przychodzili ewangelicy z Brzeźna i Letnicy.

- Nowy Port w drugiej połowie XIX wieku rozwijał się w szybkim tempie. Zbudowano linię kolejową, kursowały tramwaje, gwałtownie zaczęło przybywać ludności. Ewangelicy zdecydowali się więc na budowę nowego, większego kościoła - wyjaśnia pasjonatka historii Nowego Portu. Nowy kościół przy ul. Oliwskiej zobacz na mapie Gdańska zbudowano tuż obok starego, który wkrótce rozebrano. Nowy miał to samo wezwanie. Oddany został do użytku w 1905 r. i kosztował 205 tysięcy marek. Jedną trzecią kosztów budowy pokrył pruski rząd.

Prezent od cesarzowej i podwójna wieża

Czy byłe(a)ś kiedykolwiek w kościele franciszkanów w Nowym Porcie?

tak, byłe(a)m w tej świątyni, kiedy była jeszcze protestancka 2%
tak, na mszy św., nabożeństwie lub u spowiedzi 43%
tak, miałe(a)m okazję zwiedzić tę świątynię 11%
nie, ale zamierzam wybrać się kiedyś do tego kościoła 27%
nie chcę zwiedzać tej świątyni 5%
nie, z innych powodów 12%
zakończona Łącznie głosów: 256
- Z szacunkiem zbliżamy się do ołtarza. Jedyna jego ozdoba przykuwa nasz wzrok. To nauczający Chrystus z marmuru. (...) Na ołtarzu stoją dwa świeczniki z woskowymi świeczkami, krucyfiks i Biblia. Ołtarz, ambonę i chrzcielnicę wykonano z piaskowca. W niszy ołtarza widzimy cztery wąskie, ostrołukowe, barwne okna, pokazujące wydarzenia z życia Chrystusa. (...) Środkowy ukazuje Wniebowstąpienie, na lewo narodziny Pańskie, po prawej ukrzyżowanie i sąd w świątyni - tak siostra Waltraud na kartkach książki Waldemara Nocnego opisuje dawny wystrój kościoła.

We wnętrzu ewangelickiej świątyni znajdowały się również drewniane empory. Umieszczono na nich obrazy dwóch proboszczów. Kolejny obraz z wizerunkiem duchownego wisiał w zakrystii. Przechowywano tu także cenną Biblię. Sprezentowała ją świątyni cesarzowa Augusta Wiktoria.

Najbardziej rozpoznawalnym elementem świątyni stała się jednak podwójna wieża. Wysoka na ponad 61 metrów i zakończona dwoma hełmami pokrytymi miedzianą blachą wpisała się w krajobraz Nowego Portu. Ostatnia wojna okazała się jednak tragiczna dla kościoła i jego podwójnej wieży.

- Zniszczeniu uległy potężne hełmy wieży. Wnętrze było wypalone tak, że stopieniu uległy nawet dzwony. Ogień zniszczył ławki, balkony, 31-głosowe organy i całą więźbę dachową - podaje zakonna kronika. Po wojnie zawitali tu bowiem franciszkanie-reformaci. W Gdańsku nie było ich ponad 100 lat.

Wojskowi dwukrotnie niszczą klasztor

Klasztor i murowany kościół mieli na Chełmie. W latach 60. XVII wieku biskup włocławski zgodził się bowiem na podarowanie franciszkanom działki, a wojewoda pomorski wsparł prace budowlane. Franciszkańskie budynki przetrwały do 1807 roku.

Wtedy pruski dowódca w obawie przed wojskami napoleońskimi kazał spalić wszystkie budowle znajdujące się nieopodal miejskich murów. Klasztor i kościół poszły z dymem. Zakonnicy po zajęciu miasta przez Francuzów próbowali odbudować świątynię. Tyle że w 1813 r. franciszkańskie budynki znów zniszczono. Tym razem francuski dowódca obawiał się, że carskie wojska wykorzystają zabudowania jako osłonę podczas oblężenia miasta.

Franciszkanie-reformaci powrócili do Gdańska dopiero po drugiej wojnie światowej. Po długich staraniach otrzymali zrujnowany Kościół Wniebowstąpienia. Rozpoczęli żmudną odbudowę.

- Najpierw trzeba było zająć się odrestaurowaniem muru i dachu - zamyśla się o. Jonasz Krefta, gwardian klasztoru Franciszkanów w Gdańsku Nowym Porcie. Zakonnicy chcieli też odbudować wieżę. Miała odzyskać przedwojenny wygląd. Jednak przeszkodą okazało się pękniecie na całej długości ocalałej części jej murów. Wieża nie odzyskała dawnej wysokości. Dziś ma jeden niewielki hełm.

Było Wniebowstąpienie, jest Niepokalane Serce

Kościół Wniebowstąpienia w 1939 i 1945 roku.
Kościół Wniebowstąpienia w 1939 i 1945 roku. ze zbiorów Zakonu Braci Mniejszych
Udało się za to, choć nie bez kłopotów, odbudować dach i sklepienia. Po czym zakonnicy zaczęli na nowo wyposażać świątynię w ołtarze, ławki i konfesjonały. Problemem, z którymi zakonnicy musieli się szybko uporać była także temperatura wewnątrz kościoła.

Marzli w nim i zakonnicy, i wierni. Kościół morski - bo tak od lat nazywana była świątynia - otrzymał również niechlubne miano zimnego kościoła. W końcu jednak udało się uruchomić centralne ogrzewanie parowe.

- Przyczyniło się to do pozyskania liczniejszej grupy wiernych uczestniczących w nabożeństwach. Palaczami byli ojcowie Joachim i Walerian, którzy na zmianę z soboty na niedzielę dyżurowali przy piecu - pisał jeden z ojców w zakonnej kronice.

Franciszkanie wybudowali też przy świątyni swój klasztor. Po czym razem z wiernymi zadbali o tereny zielone wokół kościoła. Wiosną 1960 r. posadzono 20 drzew owocowych, 150 parkowych oraz ok. 300 krzewów ozdobnych. W sezonie letnim przyjeżdżali tu na urlop księża i zakonnicy z różnych rejonów Polski.

Msze odprawiali w pobliskim kościele. Nie był już pod wezwaniem Wniebowstąpienia, tylko Niepokalanego Serca Maryi. Po wojnie zmienił się też wystrój prezbiterium. Na ścianie wokół tabernakulum znajdują się wizerunki franciszkańskich świętych. Są też dwa ołtarze boczne i obraz Matki Bożej, przed którym wierni modlą się o szczęśliwy powrót z morza swoich bliskich. O strajkach robotników w czasach PRL-u przypomina zaś drewniany krzyż. Franciszkanie często pomagali protestującym.

Na początku lat 90. franciszkanie-reformaci wycofali się jednak z posługiwania w Nowym Porcie. Ich miejsce zajęli franciszkanie z poznańskiej prowincji. Dziś posługa zakonników to głoszenie rekolekcji w różnych częściach Polski, ale również przede wszystkim praca w kościele rektorskim w Nowym Porcie. - Nie mamy przypisanych parafian. Wierni przychodzą tu z potrzeby ducha. Aby się pomodlić, uklęknąć w konfesjonale, nieraz skorzystać z porad duchowych - przyznaje o. Jonasz.

Ma kryptę pod ławkami dla wiernych i unikatową ambonę do kazań na świeżym powietrzu. Zobacz kościół polskokatolicki w Gdańsku.

Ma kryptę pod ławkami dla wiernych i unikatową ambonę do kazań na świeżym powietrzu. Zobacz kościół polskokatolicki w Gdańsku.

Do jego budowy parafianie potrzebowali ponad milion dwieście tysięcy cegieł. Zobacz gdyński kościół św. Antoniego Padewskiego.

Do jego budowy parafianie potrzebowali ponad milion dwieście tysięcy cegieł. Zobacz gdyński kościół św. Antoniego Padewskiego.

Opinie (49) 3 zablokowane

  • Zapomniany Nowy Port (1)

    Przed wojną to była piękna dzielnica. Zadbane ulice, stylowa architektura, miejsce tętniące życiem... A dziś to zapomniana dzielnica. Tak nie powinno być...

    • 148 8

    • Regres architektoniczno-urbanistyczny dotyczy całego Gdańska

      To miasto jest cieniem siebie, przed wojną wyglądało zupełnie inaczej. Może w przyszłości uda się ożywić, posprzątać Gdańsk i uczynić miasto estetycznym.

      • 24 1

  • W naszym kraju jest za dużo kościolów,na dodatek więszość z nich jest brzydka i szara (5)

    zapaskudza tylko okolice,najbrzydsze z nich powinno się wyburzyć i postawić coś slużącego ludziom

    • 18 140

    • (2)

      Tragedia kolejny antyklerykał. Pogoda zła, bieda, szare mury, kapitalizm, dżuma to wszystko wina kościoła. Brak tolerancji coraz częściej cechuje młodych ludzi. Proponuję prześledzić takie hasła jak demokracja, szacunek dla innych.

      • 24 5

      • Ci mlodzi ludzie to pomioty ubeckie wychowywane na ubecka modle.

        Jak slysze takie teksty z ust gowniarza to juz wiem - oho, jego stary to ubek. I mam takiego na czarnej liscie.

        • 10 7

      • buahahahahaha

        brak tolerancji, arogancja i pycha to cechy kosciola w polsce

        • 5 17

    • brzydki i szary jesteś ty.. osobniku może kolejna galeria dla snobów

      • 9 3

    • te kościoły są pełne ludzi

      są zatem potrzebne społecznie

      • 11 0

  • (3)

    ...i cudowny o. Karol, franciszkanin w tym kościele, który doprowadził mnie do Boga; dziękuję; wszystkim polecam spowiedź u ojca Karola

    • 65 2

    • oooo tak

      o. Karolek to człowiek z prawdziwym powołaniem, niestety poza Nim to kruchutko w tym kosciele. Szkoda, że nie dadzą tam jakiegoś ojca w sile wieku, prężnie działającego. Kiedyś odpowiednią osobą na odpowiednim stanowisku w tym kościele był gwardian o.Ewaryst, odkąd Go przeniesiono, u franciszkanów jest coraz bardziej pusto :(

      • 9 0

    • Dziękuję (1)

      Potwierdzam! O. Karol to wielki dar od Pana Boga dla nas wszystkich. Potęga dobroci, ciepły i pełen zrozumienia, delikatny , a jakże wielki... Znajdzie czas dla każdego i każdemu pomoże.. Tak jak mnie pomógł odnależć siebie i nie marnować już żadnego dnia w życiu. Dziękuję ojcze.

      • 5 0

      • smutek i żal

        Niestety ojciec Karol zmarł nagle 20-01-2019r.Niech spoczywa w spokoju !

        • 3 0

  • w większości

    Tak chciałbym zobaczyć jak wracają z morza ojcowie dzieci w Nowym Porcie. ha ha wracają z biedronki z puszkami i butelkami.

    • 17 51

  • Pieknie to było tu przed wojną (1)

    Teraz kamienice się sypią, dziury w drogach, bramy domów zasikane...

    • 64 9

    • Jakie dziury w drogach ?

      Chyba byłeś tam ostatni raz w 2010 przed remontem ulic.

      • 8 1

  • Oryginalne przedwojenne wieże (szpice) a to co odbudowaliśmy to niebo i ziemia (8)

    minimalizm+brak fantazji=polska nędza architektoniczna.Umiemy spartolić nawet coś fajnego...

    • 31 10

    • Czytanie ze zrozumieniem

      Gdybyś przeczytał artykuł ze zrozumieniem, to byś się dowiedział, dlaczego nie odbudowali dwóch wież....

      • 6 2

    • Problem może i był ale nie takie rzeczy się w architekturze i budownictwie nadrabia (3)

      nasza specjalnośc to pójscie na łatwiznę i tyle w temacie

      • 4 5

      • Hm..... (2)

        Kiedy trwała odbudowa wszystko było reglamentowane. Zdobycie czegokolwiek graniczyło z cudem. W tamtych czasach odbudowa kościołów nie była priorytetem narodowym. Tylko dzięki ogromnej inwencji wielu zaufanych ludzi i sprytowi można było zdobyć potrzebne materiały. Tak też było i z tą odbudową. Najpierw trzeba było dźwignąć starówkę i otoczenie, a na samym końcu kościoły. No ale to działo się w czasach kiedy Ty pod szafą na stojąco chodziłeś.... i masz prawo o tym nie wiedzieć. Owszem można było odbudować stare wieże, ale przy innej władzy niż ówczesna. Poczytaj trochę historii z odbudowy Gdańska . Polecam

        • 13 0

        • Wcale nie jestem taki mlody a co do prac renowacyjnych to popatrz choćby na rewitalizację Katedry (1)

          Oliwskiej -to już nasze ostatnie 20 lat.Zaczął Gocłowski a Głódź dodał swoje trzy grosze.Byłem tam chrzczony "wieki" temu ale środek w kolorze kakaowej kupy między wieżami nawet mi się nie śnił.Wszystko zawalone zaklajstrowane byle jak w idiotycznych kolorach i na dodatek świeczniki i kable walone w stare freski-więc po co historia skoro to co robimy dziadowsko odbywa się tu i teraz...

          • 1 2

          • Hm.......

            Zupełnie odbiegłeś od tematu. Ale faktem jest iż obecni poprawiacze tego co kiedyś było piękne, subtelne, psują to na umór. Często nie jest to winą architektów, a " właścicieli , zleceniodawców oraz konserwatora", którzy rzadko mają poczucie estetyki. Zresztą wiele elewacji i budynków zostaje celowo doprowadzana do ruiny, bo brak jest właściwego nadzoru. Pozdrawiam

            • 1 0

    • (2)

      nie pisałbyś o 'polskiej nędzy architektonicznej' gdyby nie komuna - vide wspaniałe lwowskie, wileńskie, krakowskie, warszawskie (przedwojenne) kamienice, dworki i pałacyki doskonale wpisujące się w krajobraz

      • 0 2

      • co ma piernik do wiatraka?

        • 3 0

      • ale komuny nie ma już od ponad 20 lat a my dalej walimy kloce...

        • 1 1

  • Stare kościoły mają swój urok

    tradycja i historia mówi z ich ścian. Takich nigdy nie będzie za dużo. Druga sprawa: katolicyzm na tych terenach był utożsamiany z polskością. Natomiast kościoły - hale na nowych osiedlach z ołtarzami silącymi się na "artyzm" i pustymi ścianami - rzeczywiście mogą się nie podobać.

    • 37 3

  • Super Gwardian (2)

    Jeden z Gwardianów dążył do odnowienia elewacji. Niestety,po wielu trafnych inwestycjach np. nowy dach, Generał odwołał go i przeniósł do Wejherowa, aby tam odnowił zniszczoną drogę krzyżową. Za jego kadencji , ludzie pchali się "drzwiami i oknami", aby uczestniczyć we Mszy Św. Takich np. "Pasterek" w Boże Narodzenie, próżno było szukać w Gdańsku. Frekwencji zazdrościła nawet pobliska parafia. Myślę, że te czasy jeszcze powrócą, bo zakonnicy to zupełnie inna glina niż księżą. Pozdrawiam miłośników NP.

    • 56 1

    • fakt

      i te szopki Bożo Narodzeniowe za jego kadencji. Św Franciszek by się nie powstydził ;)

      • 17 0

    • To był Ojciec Ewaryst. Super, normalny facet....

      • 10 0

  • Magiczna dzielnica!

    Nowy Port to niesamowite miejsce z klimatem...
    Wystarczy odrobinę zainteresować się historią tej dzielnicy, a wciąga jak najlepsza powieść...Piękne miejsce na końcu świata....

    • 70 0

  • A po co zmieniać wezwanie-nie kumam skoro było Wniebowstapienia to tak powinno przez szacunek dla

    historii i tradycji pozostać.A teraz jest tak że wlasciwie nikt nie wie jak sie ten kosciół nazywa.Jedni mówią Kosciół w Nowym Porcie, inni że Franciszkanów, inni że Morski a nieliczni, że niepokalanego serca a powinien być Wniebowstapienia-sami sobie nawarstwiamy masy bzdur

    • 24 5

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.