- 1 Samobójstwa w Polsce w 2025 r. Alarmujące statystyki wśród młodzieży (282 opinie)
- 2 Gdańskie naukowczynie z patentem za zwalczanie groźnej bakterii (19 opinii)
- 3 Robot za 5,7 mln zł wprowadził śruby do kręgosłupa (8 opinii)
- 4 Gdańscy ilustratorzy i "15 powodów" (4 opinie)
- 5 Jak nie oszaleć z miłości? (61 opinii)
- 6 Będzie zakaz protestów antyaborcyjnych? (488 opinii)
"Najmłodsze dziecko miało 6 lat". Anoreksja coraz częściej wykrywana na gdańskich oddziałach
Na oddziałach pediatrycznych rośnie liczba pacjentów z zaburzeniami żywienia. Coraz młodsze dzieci borykają się z anoreksją. - Najmłodsze dziecko miało 6 lat i zwracało uwagę na swoją sylwetkę, na to, że musi być szczupłe. Ponadto dzieliło ludzi na szczupłych i grubych - wspomina dietetyk ze Szpitala Dziecięcego Polanki.
Stracić zaufanie, by odzyskać dziecko
Jeden z lekarzy powiedział mi zresztą, że w anoreksji stracenie zaufania do własnego dziecka jest w pewien sposób wyzwalające, bo od tego momentu można zacząć wspólnie walczyć o zdrowie pociechy, nie zasłaniając się sztucznie wykreowanymi opowieściami, które są elementem choroby.
Bardzo często rodzice o anoreksji swoich dzieci dowiadują się "przy okazji", np. przy bilansie w Podstawowej Opiece Zdrowotnej bądź podczas pobytu na oddziale pediatrycznym.
- Rodzic zwykle jest zdziwiony, bo po prostu nic nie podejrzewał. Czasami wypiera, ale potem przyznaje, że zdarzały się ostatnio omdlenia. Przyznaje, że dochodziło do wybiórczości pokarmowej i wtedy zauważa, że może dziecko go okłamywało, mówiąc, że "już zjadło". Bardzo ważne jest, aby taką rodzinę otoczyć opieką, bo rodzic zwykle nie wie co dalej. Konieczna jest współpraca z psychologiem, psychiatrą i dietetykiem, bo tu nie pomoże częste podejście "weź to przecież zjedz" czy "weź przytyj". Zaburzenia żywienia to jedno z trudniejszych zagadnień terapeutycznych, bo wchodzi tu nie tylko psychologia, ale ustalanie konkretnych pór posiłków - mówi Aleksandra Czarnecka, dietetyk ze Szpitala Dziecięcego Polanki.
"Najmłodsze dziecko miało 6 lat"
W ostatnich latach specjaliści widzą zdecydowany wzrost pacjentów pediatrycznych z zaburzeniami żywienia. Czasami jest to początkowe stadium choroby, zdarza się jednak, że dziecko trafia do szpitala w stanie skrajnego zagłodzenia.
- Rosnąca skala pacjentów z problemami żywienia jest niepokojąca. Średnio raz w tygodniu spotykamy dziecko, które w naszej ocenie potrzebuje konsultacji ze specjalistą. Najczęściej takie problemy są wykrywane przy okazji - podczas hospitalizacji okazuje się, że wyniki są nieodpowiednie - pojawiają się niedobory żelaza czy innych mikroelementów - wyjaśnia Aleksandra Czarnecka. - Czasami waga jest w normie, ale po rozmowie możemy wychwycić niepokojące podejście do żywienia. Tak samo dziecko z niedowagą nie oznacza od razu zaburzeń, dlatego należy do każdego podchodzić indywidualnie. Najmłodsze dziecko miało 6 lat i zwracało uwagę na swoją sylwetkę, na to, że musi być szczupłe. Ponadto dzieliło ludzi na szczupłych i grubych.
Polska cały czas boryka się z problemem dostępności ośrodków, w których pacjenci zostaliby objęci kompleksową i interdyscyplinarną opieką zakładającą wsparcie psychiatryczne, psychologiczne i dietetyczne.
Media społecznościowe, porównywanie, poczucie kontroli..
Dietetycy wskazują, że anoreksja jest chorobą złożoną, wielowymiarową i nigdy nie zaczyna się z dnia na dzień. Jest to pewien proces, który może być stymulowany przez różne czynniki.
- Nie ma jednoznacznych odpowiedzi na to, dlaczego mamy taki wzrost dzieci z anoreksją. Na pewno media odgrywają dużą rolę - mamy modę na skrajnie szczupłe sylwetki, a dzieciaki nie odróżniają, że zdjęcia zamieszczane w internecie są specjalnie podkręcane czy retuszowane. Dochodzi do porównywania z innymi. Nastolatkowie - chłopcy i dziewczyny - wchodzą w okres dojrzewania, dostają krągłości, co im się nie podoba. Do tego dochodzi perfekcjonizm i poczucie kontroli - w tym wieku na wiele rzeczy nie mamy wpływu, a tu jesteśmy w stanie to kontrolować. To nigdy nie jest tak, że dziecko nagle stwierdza, że musi się odchudzić - to zawsze jest bardziej złożona sytuacja - podkreśla dietetyczka ze Szpitala Dziecięcego Polanki.
Dlatego dietetycy i psychologowie apelują o czujność rodzicielską, częste rozmowy i kontakt ze specjalistami, kiedy mamy podejrzenia dotyczące zaburzeń odżywiania u naszego dziecka.
Zdrowa śniadaniówka dla dziecka? To najczęstsze błędy
Miejsca
Opinie wybrane
-
2026-01-12 14:56
Bulimia i anoreksja
Najgorsze jest to, że w wielu miejscach i tak nie znajdzie się żadnej pomocy. Dwa lata temu byłam na sali z kobietą po 40, która z bulimią zmaga się od kilkunastu lat - wyobraźcie sobie to, że błagała ona o pomoc i NIKT nie zaproponował jej żadnego leczenia po pobycie w szpitalu, żadnego specjalisty. Kobieta nie jadła posiłków innych niż swoje czyli pierdyliarda kaw z toną słodziku i dwóch serków wiejskich. Byłam świadkiem tego, że jadła tak przez 30 dni.
- 15 4
-
2026-01-12 10:02
Przecież to wina socjal mediów. (3)
Dzieciaki już od najmłodszych lat siedzą z telefonem w dłoni, przed ekranami telewizora, komputera, czy tabletu.
Niektóre gry umożliwiają komunikację pomiędzy użytkownikami na poziomie socjal mediów.
W wiadomościach przejawia się często ocenianie, różnego rodzaju wyzwania - nie koniecznie zdrowe, a także nienawiść.
To nie ktoDzieciaki już od najmłodszych lat siedzą z telefonem w dłoni, przed ekranami telewizora, komputera, czy tabletu.
Niektóre gry umożliwiają komunikację pomiędzy użytkownikami na poziomie socjal mediów.
W wiadomościach przejawia się często ocenianie, różnego rodzaju wyzwania - nie koniecznie zdrowe, a także nienawiść.
To nie kto inny jak sami rodzice, to oni nakręcają tę chorą spiralę problemów, poprzez zbywanie dzieciaków substytutami "miłości", "czasu", "uwagi".
Obdarowują dzieciaki różnymi gadżetami, pozostawiając je niemal całkowicie samym sobie, nie ingerując w to, czym zajmuje się ich dziecko.
Często bywa już za późno, gdy okazuje się, że problem wymknął się spod kontroli i wymaga interwencji specjalistów.- 29 2
-
2026-01-13 08:28
A przed social mediami czyja to była wina? (1)
Ciężko nie zwrócić uwagi na wpływ SM i standardów piękna jakie tam są popularne, ale nie oszukujmy się że to tylko ich wina, w latach '00 pro ana hulała na całego a social mediów jakie dzisiaj znamy nie było. Rodzice nie dość że nie interesują się swoimi dziećmi i ich psychiką, to często sami je wpędzają w takie problemy, szczególnie dziewczynki, ciągle komentując ich wygląd i sylwetkę
- 3 0
-
2026-01-15 14:08
ale przed internetem
były tylko drobne wpływy, pomijając kulturę mass mediów po 90 roku, szanowało się posiłek, było dużo ruchu - każdy nie przyglądał się sobie tylko po prostu żył, zjadł czasem pączka czasami pomidora jak jabłko i szedł dalej swoim życiem :)
(nie oceniam po sobie ale po zdjęciach i relacjach ludzi sprzed lat 90)- 0 0
-
2026-01-12 14:06
Zgadzam się ale w 99%
Możesz jako rodzić stanąć na głowie a i tak dziecka przed tym świństwem nie uchronisz. Mówię tu o nastolatkach. Zaorać te wszystkie tik toki i inne instagramy
- 10 1
-
2026-01-12 09:52
To straszna choroba
ale czasem jak się patrzy na te ciuchy w sklepach dla nastolatek to są rozmiary na kije. Sama kupię czasem bluzkę ale na moją wnuczkę co ma pięć lat bo dla niej to są odpowiednie rozmiary. Promują
chudość do granic te wszystkie marki ciuchowe.
Dziewczyny są tak chudne okropnie i gdyby nie te ciasne spodnie jak na lalki w sklepach to by nie utrzymały ich miednicy ciasno w pionie.- 34 9
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
