- 1 Prezydent ułaskawił matkę 3 dzieci (191 opinii)
- 2 Czy gastronomia poszła o krok za daleko? (49 opinii)
- 3 Spa sensoryczne podbija Trójmiasto (19 opinii)
- 4 Młodzi krytycznie o politykach (117 opinii)
- 5 Jak leczyliśmy się w latach 90.? (43 opinie)
- 6 Szafa kapsułowa to nie trend, to strategia (11 opinii)
Pomóc - ale jak? Dobra wola nie zawsze wystarczy
Chciał pomóc kobiecie stojącej na wiadukcie, więc zadzwonił pod numer alarmowy 112. Choć dyspozytor, policja i strażacy pochwalili jego reakcję, to po interwencji jeden z ratowników miał zwrócić mu uwagę, że służby zostały wezwane niepotrzebnie. Historia pana Adriana pokazuje, że w przypadku osób w kryzysie emocjonalnym liczy się nie tylko chęć pomocy, ale również wiedza, jak reagować właściwie.
- Chęć pomocy - naturalny odruch, jeśli widzimy osobę w potrzebie
- "Stała na wiadukcie i się nie ruszała"
- Policja i dyspozytor: "Bardzo dobrze, że pan zadzwonił"
- Ratownicy medyczni: "Niepotrzebnie angażował pan ludzi"
- Pogotowie: "rozmowa wyglądała inaczej"
- Ratownicy: najpierw kontakt, potem telefon
- Jak reagować, gdy ktoś może być w kryzysie?
- Empatia jest potrzebna, ale wiedza także
- 79 prób odebrania sobie życia - 12 zakończonych zgonami
Chęć pomocy - naturalny odruch, jeśli widzimy osobę w potrzebie
Coraz częściej mówi się jednak, że osoba w takiej sytuacji może być "w kryzysie emocjonalnym". A to oznacza, że świadek zdarzenia powinien nie tylko zareagować, ale też wiedzieć, jak zrobić to właściwie.
W przeciwnym razie - mimo pochwał za czujność - można usłyszeć też słowa krytyki. Przekonał się o tym jeden z naszych czytelników, pan Adrian.
"Stała na wiadukcie i się nie ruszała"
Do zdarzenia doszło w niedzielę, 21 lutego, przed godz. 22 na wiadukcie w Gdyni nad ul. Jaskółczą.
- Przejeżdżając samochodem, zauważyłem, że na wiadukcie, przy poręczy, nieruchomo stoi kobieta - opowiada pan Adrian. - Po chwili zawróciłem samochód i pojechałem sprawdzić, co się z nią dzieje. Gdy wróciłem na miejsce, nadal stała w tym samym miejscu i się nie ruszała.
Mężczyzna zatrzymał samochód na światłach awaryjnych. Jego żona podeszła do kobiety i zaczęła z nią rozmawiać.
- Żona rozmawiała z tą kobietą co najmniej 10 min., przytulała ją i głaskała. Nie miałem możliwości zaparkować tam auta i podejść, więc krążyłem w pobliżu i obserwowałem sytuację z dystansu. Wielokrotnie próbowałem dodzwonić się do żony i zapytać o sytuację, ale nie odbierała. Wtedy zdecydowałem się zadzwonić na 112 - relacjonuje pan Adrian.
Dyspozytor zebrał informacje i zapewnił zgłaszającego, że pomoc jest w drodze.
- Dyspozytor powiedział, żebym poczekał na miejscu. Później rozmawiałem jeszcze z dyspozytorem medycznym i dokładnie opisałem sytuację - relacjonuje pan Adrian. - Usłyszałem, że zrobiłem bardzo dobrze i że nie jestem od oceniania tej sytuacji ani od wyrokowania, czy kobieta chce się zabić, czy nie - mam po prostu spróbować ją zatrzymać do przyjazdu służb, które są już w drodze - relacjonuje pan Adrian.
Na miejsce przyjechały: straż pożarna, policja i zespół ratownictwa medycznego.
Policja i dyspozytor: "Bardzo dobrze, że pan zadzwonił"
Według relacji czytelnika reakcja policjantów i strażaków była jednoznaczna.
- Zapytali, kto wzywał pomoc. Powiedzieli mi, że bardzo dobrze zrobiłem, bo gdyby ludzie częściej reagowali, byłoby mniej samobójstw - opowiada pan Andrian.
Kobieta ostatecznie została zabrana do karetki. Z opowieści żony pan Adrian dowiedział się, że przyznała, iż ma poważne problemy w domu, przechodzi depresję i czeka na wizytę u specjalisty.
Ratownicy medyczni: "Niepotrzebnie angażował pan ludzi"
Kilka minut później doszło jednak do sytuacji, która - jak mówi pan Adrian - zupełnie go zaskoczyła.
- Po pięciu minutach wyszedł do mnie ratownik i zaczął mówić, że on jej na siłę nie weźmie i co ja sobie wyobrażam, że angażuję ludzi niepotrzebnie - relacjonuje.
Jak twierdzi czytelnik, usłyszał także, że zanim zadzwonił na numer alarmowy, powinien był najpierw sam porozmawiać z kobietą i upewnić się, czy rzeczywiście potrzebuje pomocy.
- Powiedział mi też, że to, że ktoś stoi na moście i jest mu smutno, nie znaczy, że trzeba od razu dzwonić na 112 - opowiada pan Adrian. - Tłumaczyłem, że sam leczę się na depresję i wiem, że takie sytuacje rzadko są oczywiste. Dlatego byłem przekonany, że zrobiłem dobrze - podkreśla.
Pogotowie: "rozmowa wyglądała inaczej"
Z prośbą o wyjaśnienie sytuacji zwróciliśmy się do Miejskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Gdyni, której zespół ratownictwa medycznego brał udział w interwencji.
Według ratowników przebieg rozmowy z panem Adrianem wyglądał inaczej, niż przedstawia to zgłaszający.
- Zgodnie z wyjaśnieniami kierownika zespołu, który obsługiwał zgłoszenie, obraz sytuacji przedstawiony przez zgłaszającego znacząco odbiega od rzeczywistego przebiegu rozmowy - komentuje Miejska Stacja Pogotowia Ratunkowego w Gdyni. - Ratownicy zaprzeczają, jakoby zwrócili się do świadka w sposób niekulturalny. Zgłaszający został w pierwszej kolejności doceniony za czujność i empatię. Jednocześnie, w trosce o efektywność systemu ratownictwa, zwrócono mu merytoryczną uwagę, że przed wezwaniem służb warto - w miarę możliwości - upewnić się, czy interwencja jest niezbędna.
Ratownicy zwracają uwagę, że w tym konkretnym przypadku zgłoszenie zostało wysłane, zanim świadek zatrzymał się przy osobie znajdującej się na wiadukcie i sprawdził sytuację.
- Choć kobieta rzeczywiście znajdowała się w trudnym momencie po kłótni z partnerem, stanowczo zaprzeczyła myślom samobójczym i była zaskoczona obecnością służb - podkreśla Miejska Stacja Pogotowia Ratunkowego w Gdyni.
Ratownicy: najpierw kontakt, potem telefon
W odpowiedzi przesłanej redakcji podkreślono, że numer alarmowy 112 jest kluczowym elementem systemu ratownictwa, ale pierwsza pomoc nie zawsze powinna ograniczać się wyłącznie do telefonu.
- Pierwsza pomoc to także próba nawiązania kontaktu z osobą potrzebującą - zaznaczono.
Czasem - jak wskazują ratownicy - już samo spokojne pytanie: "Czy mogę pani/panu pomóc?" może pomóc rozładować napięcie i zapobiec eskalacji sytuacji.
Jednocześnie pogotowie zwraca uwagę na ogromne obciążenie systemu ratownictwa.
- W ub. r. zespoły ratownictwa medycznego w Polsce zrealizowały blisko 3,5 mln wyjazdów, dysponując ok. 1,1 tys. zespołów - informuje Łukasz Wrycz-Rekowski z gdyńskiego pogotowia. - Dla porównania - Państwowa Straż Pożarna wraz z jednostkami OSP przeprowadziła w tym czasie ok. 500 tys. interwencji.
Dlatego - jak podkreślają ratownicy - nieuzasadnione wezwania mogą ograniczać dostępność karetek dla osób w stanie bezpośredniego zagrożenia życia, np. podczas zawału czy udaru.
- Właśnie dlatego tak mocno zachęcamy, aby nie bać się nawiązywać kontakt: można, a nawet należy, jednocześnie podchodzić do poszkodowanego i dzwonić na numer alarmowy. Taka postawa pozwala na bieżąco przekazywać dyspozytorowi rzetelne informacje z miejsca zdarzenia i uniknąć nieuzasadnionego angażowania zespołów ratownictwa, które w tym czasie mogą być potrzebne w stanach bezpośredniego zagrożenia życia - instruuje gdyńskie pogotowie.
Jak reagować, gdy ktoś może być w kryzysie?
Specjaliści są zgodni: lepiej zareagować, niż zignorować sytuację.
Miejska Stacja Pogotowia Ratunkowego w Gdyni wskazuje, co w takiej sytuacji jest najważniejsze:
- Spróbuj nawiązać kontakt - jeśli to bezpieczne, podejdź i zapytaj spokojnie, czy wszystko w porządku.
- Nie oceniaj i nie bagatelizuj - osoba w kryzysie może nie mówić wprost o swoich zamiarach.
- Zadzwoń na 112, gdy masz powody do niepokoju - jeśli sytuacja wygląda groźnie lub osoba nie reaguje, nie wahaj się wezwać pomocy.
- Zostań na miejscu - jeśli to możliwe, poczekaj na służby i przekazuj dyspozytorowi informacje o sytuacji.
Empatia jest potrzebna, ale wiedza także
Historia pana Adriana pokazuje, że dobra wola i empatia są niezwykle ważne, ale równie ważna jest wiedza o tym, jak właściwie reagować w takich sytuacjach.
Ratownicy apelują, by - jeśli tylko warunki na to pozwalają - spróbować najpierw nawiązać kontakt z osobą w kryzysie i jednocześnie informować dyspozytora o tym, co dzieje się na miejscu.
Bo czasem jedno pytanie i chwila rozmowy mogą uratować czyjeś życie.
- Miejska Stacja Pogotowia Ratunkowego w Gdyni zawsze promuje postawy prospołeczne. Apelujemy jednak do mieszkańców: bądźcie naszymi oczami na miejscu zdarzenia. Krótka weryfikacja sytuacji przed wybraniem numeru 999 lub 112 nie tylko usprawnia naszą pracę, ale przede wszystkim pozwala nam dotrzeć tam, gdzie życie jest naprawdę zagrożone - podsumowuje Łukasz Wrycz-Rekowski.
79 prób odebrania sobie życia - 12 zakończonych zgonami
Komenda Wojewódzka Policji w Gdańsku informuje, że od początku 2026 r.:
- policjanci z Gdańska otrzymali 60 zgłoszeń o próbach samobójczych (32 kobiety i 28 mężczyzn), z których 10 zakończyło się zgonem,
- policjanci z Gdyni otrzymali 15 zgłoszeń o próbach samobójczych (7 kobiet i 8 mężczyzn), z których 2 zakończyły się zgonem,
- policjanci z Sopotu otrzymali 4 zgłoszenia o próbach samobójczych (4 mężczyzn).
- Jeśli dzieje się coś złego i wiesz, że życie i zdrowie tej osoby jest zagrożone, zadzwoń pod numer alarmowy 112 i postaraj się przekazać służbom lokalizację miejsca, w którym znajduje się ktoś potrzebujący pomocy. Pamiętaj, w takich sytuacjach ogromne znaczenie ma czas - podkreśla podinsp. Magdalena Ciska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku.
Gdzie szukać pomocy?
Jeśli dzieje się coś złego i wiesz, że życie i zdrowie tej osoby jest zagrożone, zadzwoń pod numer alarmowy 112 i postaraj się przekazać służbom lokalizację miejsca, w którym znajduje się ktoś potrzebujący pomocy. Pamiętaj, w takich sytuacjach ogromne znaczenie ma czas.
Miejsca
Opinie wybrane
-
2026-03-13 21:44
Opowiem swoją historię. (9)
Kilka dni temu miałem kryzys emocjonalny. Kilka spraw się nałożyło. Zdrowie, życie prywatne, zawodowe. Próbowałem z kimś porozmawiać. Wiecie jak w dzisiejszych czasach jest człowiek samotny z własnym problemem? Sam byłem wsparciem. Gdy tego potrzebowałem to nikt nie odbierał telefonu. Nawet ta osoba na którą liczyłem. Zadzwoniłem pod 116123. Rozmowa trwała ponad godzinę. Mogłem pewne rzeczy z siebie wyrzucić których nie powiem nikomu. Nie zostałem oceniony. Chcę dalej żyć.
- 83 10
-
2026-03-14 13:27
Jedno co ci mogę powiedzieć (1)
Jak się poczujesz lepiej to przyjrzyj się swoim znajomym. Ja w najgorszym momencie swojego życia również pozostałam bez żadnego wsparcia, mimo tego, że miałam masę znajomych. To było 4 lata temu i czułam, że nie ma wyjścia. Ostatecznie, pod wpływem jednej z kampanii społecznych (tak, warto o tym mówić) stwierdziłam, że pójdę do psychiatry i do
Jak się poczujesz lepiej to przyjrzyj się swoim znajomym. Ja w najgorszym momencie swojego życia również pozostałam bez żadnego wsparcia, mimo tego, że miałam masę znajomych. To było 4 lata temu i czułam, że nie ma wyjścia. Ostatecznie, pod wpływem jednej z kampanii społecznych (tak, warto o tym mówić) stwierdziłam, że pójdę do psychiatry i do psychologa. Antydepresanty nic nie dawały, próbowałam 6 różnych i było tylko gorzej, bo doszły skutki uboczne. Równolegle jednak chodziłam na terapię i niestety okazało się, że sama wpakowałam się w taką sytuację. Mam swoje traumy i otaczałam się osobami, które tylko brały, a ja się cieszyłam, że w ogóle poświęcają czas komuś tak bezwartościowemu jak ja. Już po roku terapii moje życie zaczęło się zmieniać. Nauczyłam się mówić "NIE", nie robić z siebie podnóżka. Dużo osób na zawsze się ode mnie odwróciło. Kilka zaakceptowało zmianę, ale też poznałam kilka nowych, wartościowych osób, z którymi moje życie wygląda inaczej. Czasem jak "krwawimy" to przyciągamy same rekiny. Warto jest cofnąć się krok w tył, popracować nad sobą i pożegnać się z rekinami.
- 10 1
-
2026-03-14 13:54
Witaj. Tu autor komentarza.
Czytam jeszcze co ludzie piszą. Cieszę się że Ci się udało. Wiem o czym mówisz. O takich ludziach mówią "wampiry energetyczne". Mam teraz czas odzyskiwania kontroli. Na własnych zasadach. Pozdrawiam.
- 8 1
-
2026-03-14 12:46
Ja nie wyrzuciłem dziś śmieci
bo groby ofiar.
Nie sprzątnę klatki chomika Bo boleść!- 2 6
-
2026-03-14 12:01
Kiedys facet to byl facet (1)
Zawalczyl o kobiete, zadbal a teraz same mieczaki. Albo golodupcy cale dnie grajace w komputer.
- 2 8
-
2026-03-14 16:07
Gierka i piwko
I nie ma o czym z takim porozmawiac tylko o pogodzie
- 0 2
-
2026-03-14 10:58
Gdyby w czasie wojny zaraz po wojnie czy nawet w w PRLu było takie pokolenie jak obecnie to by sie oni nawet nie narodzili
rozkapryszenie brak jakiej kolwiek odpornosci psychicznej i bedactwo juz ma depresje :) Nalerzy natychmiast przywrócic obowiazkowa słuzbe wojskową bo inaczej te pokolenie wyginie a nastepne to juz wogle bedzie dramat.
- 9 9
-
2026-03-14 10:51
Same kobiety mówia ze obecnie trudno znalesc faceta bo same pociotki z byle powodu maja depresje .
- 4 6
-
2026-03-14 00:25
życzę by Ci się udało wyjść z tego obronną ręką
bliska mi osoba odebrała sobie życie, nie życzę tego nikomu
- 19 6
-
2026-03-14 00:09
Trzymaj się
Dziękuję za podzielenie się swoimi doświadczeniami. To bardzo cenne, może pomóc innym w trudnych sytuacjach. Daje nadzieję że warto szukać pomocy w różnych miejscach. Miej się dobrze.
- 21 5
-
2026-03-13 21:00
Osoba w kryzysie nie bój się pomóc!!!! (6)
Widząc taką osobę która stoi nad przysłowiową przepaścią natychmiast się dzwoni po pomoc a nie rozmawia się ,można próbować ściągnąć z kimś taka osobę z mostu czy balkonu ale czympredzej dzwonić po pomoc bo może byc za późno !!!
- 52 12
-
2026-03-14 15:30
Daj mu 20 zl
I od razu pojdzie do żabki po bełto i szlugi.
- 2 3
-
2026-03-14 11:06
Jest ciemno zimno i mróz patrze facet idzie rozbiera się i wchodzi do morza sam jeden to powinienem zaraz wezwac cały sztab (1)
Bo to pewnie człowiek w depresji chce sie utopic !!Czekam 5 minut i go nie widać nigdzie pewnie juz utonął!! po 10 minutach jest na brzegu to był mors przyszedł sobie pomorsowac ale nie był z pokolenia pociotków tylko w średnim wieku. potem sobie jeszcze na mrozie minus 12 pobiegał dla rozgrzewki ubrał i odszedł.No ale ci z pokolenia wiecznie depresyjnego to by juz szału dostało i wezwało kawalerie powietrzna :)
- 4 3
-
2026-03-14 12:42
Ja wzywam
Checodoktorkow odrazu jak takie coś widzę. Nie raz brali ich siła Bo się wyrywali. A to silne są skubance
- 1 2
-
2026-03-14 08:12
...
No chyba jednak nie.
Potem się okaże, że jakiemuś ratownikowi zgłaszający uczynił przykrość wzywając go na interwencję.
A przecież pogotowie merytorycznie zwróciło uwagę, żeby najpierw sprawdzić czy ktoś popełnia samobójstwo czy nie. Bo po co mają jechać niepotrzebnie.- 5 2
-
2026-03-13 23:22
Bzdura kompletna jak widac ten co tutaj sie skarżył kłamał !!A ratownik mówił prawdę kobiet chciał pobyc w samotnosci a tu sie
Który twierdzi ze leczył sie na depresje jak widac pojecia o niej niemiał wiec moze leczył sie na głowe ale z innego powodu skoro klamstwa opisuje.Ktos stanie sobie na mosci to taki przyjedzie wezwie cały sztab interwencyjny bo musie coc wydaje i jeszce te tabliczki zmarnowane kasy naniej które nikogo nie ratuja.Coraz wiecej bezrozumnych
Który twierdzi ze leczył sie na depresje jak widac pojecia o niej niemiał wiec moze leczył sie na głowe ale z innego powodu skoro klamstwa opisuje.Ktos stanie sobie na mosci to taki przyjedzie wezwie cały sztab interwencyjny bo musie coc wydaje i jeszce te tabliczki zmarnowane kasy naniej które nikogo nie ratuja.Coraz wiecej bezrozumnych histeryków jest na miescie.A jak zobaczycsz kogios na wierzy widokowej pachołek w Gdansku tam tabliczek niema ciekawe dlaczego no i kazdego kto tam stoi nie pytac czy on sobie patrzy ale najlepiej dzwonic po służby :)
- 6 14
-
2026-03-13 21:03
Wytłumacz to ratownikowi dla którego był to najwyraźniej zmarnowany czas.
- 13 4
-
2026-03-14 00:01
Kolejny już raz Ratownikom coś się nie podoba (13)
Jakiś czas temu że źle gdy Straż Miejska czy Policja konwojują inny pojazd z chorym. Teraz że osobą stojącą na wiadukcie ktoś im głowę zawraca. Także może niech ci Ratownicy zajmą się swoją robotą skoro mają jej bardzo dużo. A nie zajmują się jakimiś wymyślonymi mądrościami pouczając inne służb i osoby które chciały komuś pomóc. Narzeka
- 82 7
-
2026-03-15 09:30
A pomyslales,
ze moze w tym samym czasie ktos bardziej potrzebowal pomocy i moze za malo bylo ratownikow zeby tam kogos poslac z pomoca.
- 1 1
-
2026-03-14 09:02
I to znowu Stacja z Gdyni. No ale oni do pomocy są ostatni, przez co moja rodzina złożyła zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa i skargę na pracę zespołu z Gdyni.
- 10 0
-
2026-03-14 08:58
(3)
Tylko po co wzywać pogotowie do takiej sytuacji? Pytam poważnie, bo nie rozumiem. Osoba stojąca na moście nie jest ranna ani umierająca. Więc oczekuje się, że co zrobi pogotowie? Więcej sensu by miało, gdyby policja przyjeżdżała z jakimś psychologiem / psychiatrą lub odwozili taką osobę do psychiatryka na rozmowę ze specjalistą.
- 3 8
-
2026-03-14 12:23
Ponieważ w razie potrzeby (1)
To oni podadzą coś np na uspokojenie i przewiozą do odpowiedniej placówki jeśli zajdzie taka konieczność
- 4 1
-
2026-03-14 16:09
Pogotowie zabiera do psychiatryka
Często siłą gdy ktoś jest w kryzysie emocjonalnym wiec gadanie ze jak nie chce to nic nie zrobią to brednie
- 1 2
-
2026-03-14 12:07
Przecież on zadzwonił na 112
Pretensje do dyspozytora
- 7 0
-
2026-03-14 06:58
(1)
Służby medyczne, lekarze, pielęgniarki to dno dna.
- 9 5
-
2026-03-14 09:08
Brak empatii...choroba medycyny.
- 9 1
-
2026-03-14 07:06
Odnoszę wrażenie że medycy traktują pacjentów jak stoczniowcy kawały blach na kompletacji. Robota jak każda inna. Byle zmiana lajtowo minęła i fajrant.
- 14 1
-
2026-03-14 07:25
On jest od jeżdżenia karetka jak du*a od sr*nia
Nie ma nic do gadania
- 10 2
-
2026-03-14 00:32
rozumu ci brak i masz pretensje (2)
- 2 3
-
2026-03-14 12:22
Skoro masz nadmiar podziel się
- 2 1
-
2026-03-14 07:35
To oni mają pretensje że muszą się brać do pracy.
Jest jaka jest praca w Ratownictwie Medycznym i tyle . A ci z Gdyni kolejny raz na coś narzekają. Nie pasuje robota lub ktoś tam ciśnienia nie trzyma to nikt nikogo tam na siłę nie trzyma a nawet takie marudy nie są wskazane aby tam pracowły.
- 14 1
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
