- 1 Pani Stanisława kończy 110 lat. "Zawsze elegancja" (94 opinie)
- 2 Klaudia Sebesta: biznes miała we krwi
- 3 "Karetka jechała do nas 45 min". Czy coś się zmieni na Wyspie Sobieszewskiej? (42 opinie)
- 4 Jedzą tylko mięso. O co chodzi w diecie lwa? (100 opinii)
- 5 Ranking medycyny estetycznej w Trójmieście (11 opinii)
- 6 630 nowych zakażeń HIV od stycznia. W niedzielę ruszy "Tramwaj zwany pożądaniem" (87 opinii)
Zespół Retta u 2,5-latki: od pierwszych objawów po walkę o terapię za 2 mln zł rocznie
- To trochę tak, jakby muzyk grał z nut - początkowo pięknie, a potem nagle zaczyna fałszować. Później następuje chwila poprawy, by za chwilę znów pojawiło się to białko, które wszystko zaburza, i melodia znowu wpada w fałsz. To jest strasznie trudne, bo co chwilę pojawia się dysonans. U naszej córki te fałsze to różne zaburzenia motoryczne: nie pracują rączki, dochodzi do tego niekontrolowana hiperwentylacja, całkowity brak mowy. Dziecko nie jest w stanie pokierować własnym ruchem - mówi Monika Jończyk, mama Anielki, u której zdiagnozowano zespół Retta. Rozmawiamy z rodzicami 2,5-letniej pacjentki zmagającej się z chorobą neurologiczną o podłożu genetycznym o ich życiu przed diagnozą, codziennej walce o zdrowie i życie dziecka, a także o niezwykłej postawie społeczności sąsiedzkiej, która z ogromnym zaangażowaniem wspiera zbiórkę funduszy na przyszłe leczenie.
Czy wcześniej mieli państwo jakieś sygnały, że u Anielki może rozwinąć się tak poważna choroba?
Monika Jończyk: Cała ciąża przebiegała prawidłowo, a Aniela urodziła się zdrowa. Nic nie wskazywało na to, że już niedługo przyjdzie nam walczyć o jej zdrowie i życie. Około 6. miesiąca życia zaczęła obracać się tylko na plecy i choć nie próbowała siadać, nie budziło to jeszcze większego niepokoju. Dziś wiemy, że to był pierwszy objaw choroby. Wtedy jednak słyszeliśmy tylko o obniżonym napięciu mięśniowym - dość powszechnej przypadłości u niemowląt.
Doszedł do tego problem hipermobilności stawów, co skłoniło nas do rozpoczęcia rehabilitacji. W okolicach pierwszych urodzin Aniela mówiła proste sylaby, ale samodzielnie usiadła dopiero w 13. miesiącu życia - i to po długim okresie systematycznych ćwiczeń. To był moment, w którym zaczęliśmy się naprawdę niepokoić, bo do samodzielnego chodzenia wciąż było bardzo daleko.
Odwiedziliśmy genetyka, ale tam również wskazywano na obniżone napięcie. Rozpoczęliśmy terapię u neurologopedy, włączyliśmy terapię ręki oraz integrację sensoryczną. Jednak zamiast postępów zaczęliśmy dostrzegać cofanie się umiejętności. W końcu Anielka przestała mówić.
Co było punktem zwrotnym w tej historii?
Monika: Anielka jeszcze na przełomie sierpnia i września była na 3-tygodniowym turnusie rehabilitacyjnym w Dzierżążnie, który bardzo pomógł - zaczęła czworakować, co bardzo nas podbudowało. Zaraz jednak był regres, jakby wszystkiego zapomniała. Punktem kulminacyjnym był październik 2025 r., kiedy u Anielki zaczęły rozwijać się ruchy stereotypowe rączek i częsta hiperwentylacja. 12 października myślałam, że Anielka traci przytomność i wezwałam karetkę. Wylądowaliśmy w szpitalu, ale z obecnej perspektywy myślę, że to było po prostu nasilenie stereotypii ruchowej. Zaczęliśmy podejrzewać padaczkę, natomiast wszystkie badania w Szpitalu Polanki wyszły poprawnie. Podobnie było na oddziale neurologicznym w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku - rezonans magnetyczny nie wykazał żadnej patologii. Badanie EEG wykluczyło padaczkę. Pod koniec października zostało wykonane badanie krwi, które wreszcie dało nam odpowiedź.
Jak państwo dowiedzieli się o diagnozie?
Monika: To było 14 grudnia. Mieliśmy zaplanowane kolejne badanie EEG, a mąż był na wyjeździe służbowym. Pojechałam z Anielką na oddział neurologiczny i wtedy lekarka powiedziała, że przyszły wyniki i Anielka ma zespół Retta. W tamtej rozmowie dowiedziałam się tylko tyle i poszłam ululać małą przed badaniem. To była jedyna informacja, nie było wskazań, informacji o dalszym postępowaniu, diecie, możliwej konsultacji lekarskiej, nie dostaliśmy też potwierdzenia karty choroby rzadkiej, a potem ktoś nam powiedział, że to powinno być od razu założone. Usłyszałam, że mamy się rehabilitować.
Mateusz Jończyk: Wróciłem z wyjazdu służbowego, swoje wypłakaliśmy i zaczęliśmy o tym czytać.
Innymi słowy, sami musieli państwo dowiedzieć się wszystkiego o tej chorobie?
Mateusz: Dowiadywaliśmy się z forów internetowych, publikacji, stowarzyszeń, grup na Facebooku. Zaczęliśmy chodzić na prywatne konsultacje do genetyków, gdzie również dowiedzieliśmy się o prognozach terapeutycznych.
Zanim przejdziemy jeszcze do możliwości leczenia, chciałbym zapytać o samą chorobę, która, jak rozumiem, ma status schorzenia rzadkiego.
Monika: W Polsce na Zespół Retta choruje ok. 500 osób. Choroba dotyka dziewczynki, u których doszło do spontanicznej mutacji genu kodującego pewne białko. Prof. Lipska wytłumaczyła nam, że to trochę tak, jakby muzyk grał z nut - początkowo pięknie, a potem nagle zaczyna fałszować. Później następuje chwila poprawy, by za chwilę znów pojawiło się to białko, które wszystko zaburza, i melodia znowu wpada w fałsz. To jest strasznie trudne, bo co chwilę pojawia się dysonans. U naszej córki te fałsze to różne zaburzenia motoryczne: nie pracują rączki, dochodzi do tego niekontrolowana hiperwentylacja, całkowity brak mowy. Dziecko nie jest w stanie pokierować własnym ruchem.
Z 8 tys. chorób rzadkich leczą 2-3 proc. Terapie to nawet kilka milionów rocznie
Czy choroba może postępować?
Mateusz: Według definicji choroby przed nami jeszcze dwa regresy i nie wiadomo, co mogą przynieść. Ok. 3. roku życia w tym zespole ujawnia się padaczka, którą dotyka 80 proc. dziewczynek, więc bardzo chcemy być w tych 20 proc. W najgorszym przypadku pacjentki są w 100 proc. sparaliżowane, nie poruszają się i kontaktują wzrokiem. Mózg rozwija się wolniej, ale się rozwija, uczy się i rozumie na swoim poziomie. Natomiast Anielka ma klasyczną odmianę zespołu Retta i od samego początku rehabilitujemy się intensywnie. Żona całe dnie krąży po Trójmieście od gabinetu do gabinetu - 4 razy fizjoterapia, codziennie elektrostymulacja w warunkach domowych, raz w tygodniu terapia ręki, integracja sensoryczna, neurologopedia. Dlatego w ocenie lekarzy Anielka jest obecnie w dobrej kondycji i stanie, co też powinno dobrze rokować w przypadku włączenia leczenia.
W jaki sposób Anielka się komunikuje?
Monika: Właśnie zaczynamy zajęcia z komunikacji alternatywnej, bo musimy znaleźć inną metodę komunikacji. Ręce odpadają, ze względu na stereotypowe ruchy, ale specjalista myśli o wzroku.
Widać jednak, że buzia się śmieje na widok jedzenia.
Monika: O tak, zawsze jest zadowolona, gdy je. Widzimy też, że robi postępy, dzięki rehabilitacji jest silniejsza, stoi w pionizatorze, chodzi za rączki i to jest bardzo dużo jak na tę chorobę. Natomiast najgorsze są chyba momenty tej hiperwentylacji, bo niekiedy staje się nieobecna, upada, a my staramy się to przerwać i złapać kontakt, a gdzieś w głowie jest strach, żeby tak nie zostało. Próbujemy też zidentyfikować czynniki ryzyka, widzimy, że jest to głód, chwile, kiedy jest sama, bo np. muszę iść coś zrobić w kuchni. Nie wiem, czy się boi, czy nie wie, co ma zrobić, bo po prostu nie potrafi się bawić. Widać, że jak dajemy jej zabawkę, to próbuje uderzyć ją rączką, chciałaby się pewnie pobawić, ale ostatecznie patrzy i się uśmiecha.
Wspomniała pani o włączeniu leczenia, jak są możliwości terapeutyczne? Czy stan Anielki może się poprawić?
Monika: W Polsce i Europie nie ma zatwierdzonego leczenia zespołu Retta. Inaczej jest w Stanach Zjednoczonych - to tam dostępna jest terapia, która w udokumentowany sposób hamuje postęp choroby i zapobiega kolejnym pogorszeniom stanu zdrowia. Są udokumentowane przypadki dziewczynek, które pod wpływem leku zaczynają mówić i odzyskiwać sprawność rączek.
Lek ma formę syropu. Trzeba go przyjmować codziennie, bez przerwy, a koszt to ponad 2 mln zł rocznie. To właśnie na niego obecnie zbieramy fundusze. Wiemy, że w Polsce są już dwie dziewczynki, które go stosują - sprowadzają syrop co dwa miesiące ze Stanów Zjednoczonych.
Ogromną nadzieją jest również terapia genowa, nad którą trwają zaawansowane prace. Według naszych informacji jest na ostatnim etapie badań i przynosi świetne rezultaty. To dla nas szansa, by naprawdę pomóc Anielce. Niestety jej koszt to ok. 3 mln dolarów.
Trochę błądząc po Letnicy przed naszym spotkaniem, widziałem plakaty "Drużyny Anieli". Widać, że wsparcie przychodzi z różnych stron.
Mateusz: Jesteśmy zaskoczeni i podbudowani niezwykłą aktywnością naszych sąsiadów i osób, które angażują się w pomoc. Organizujemy różnego rodzaju akcje - w styczniu było kolędowanie na stadionie, ale również byliśmy na morsowaniu w Mielnie. Każda pomoc jest niezwykle cenna, ale mamy też świadomość, że jesteśmy na początku drogi i walki o zdrowie naszego dziecka. Wolontariuszy można spotkać w różnych miejscach Gdańska zbierających pieniądze na leczenie Anieli do puszek. Jesteśmy widoczni - w koszulkach, z identyfikatorami - 'Drużyna Anieli'
Anielka ma również starszą siostrę, jak udało jej się zaadaptować do tej sytuacji, w której jednak młodsze rodzeństwo wymaga dużej opieki?
Monika: Staramy się spędzać dużo czasu razem, żeby właśnie nie poczuła się w jakiś sposób oddalona. Nasza Zosia ma ogromną empatię jak na swój wiek i jest bardzo rozwinięta pod tym względem. Przytula się i pomaga Anielce, kiedy np. ta się przewróci. Zawsze to nas wzrusza, kiedy mówi "nie martw się, będziesz zdrowa i będziesz biegać tak jak ja". Jest nam ciężko, ale chcemy to przełożyć na działania, żeby się udało, bo to musi się udać.
W zbiórkę pieniędzy można się włączyć za pomocą strony internetowej, a także wchodząc na media społecznościowe z licytacjami.
Miejsca
Opinie (49) ponad 10 zablokowanych
-
2026-03-11 07:34
Opinia wyróżniona
Rajd dla Anielki (1)
Jesteśmy juz gotowi i odliczamy czas do naszego Charytatywny Rajd dla Anieli Warszawa-Gdańsk Star 13czereca godzina 5.00 Roadbike Cafe Warszawa ul. Dobra 42 Meta Gdańsk Park Regana. Dozobaczenia. Zapraszam serdecznie do wsparcia 1km=1 zł
- 42 1
-
2026-03-12 00:17
Nie naciągajcie ludzi na nieistniejące terapie. Skuteczna terapia na zespół Retta jeszcze nie istnieje.
Te eksperymentalne terapie to kupowanie nadziei, a nie realne testy kliniczne.
- 1 6
-
2026-03-10 15:06
Opinia wyróżniona
Dużo zdrowia dla Anielki!
- 43 0
-
2026-03-10 12:55
Opinia wyróżniona
Życzymy zdrowia! I pieniędzy na to zdrowie.
- 45 0
-
2026-03-10 12:55
Opinia wyróżniona
Życzymy zdrowia! I pieniędzy na to zdrowie.
- 45 0
-
2026-03-10 14:30
na leczenie dzieci trzeba zbierać pieniądze a ten rząd daje 4 miliardy rocznie na tvpo myje (10)
sznepf, czyż, oracz, szatan zarabiają tam miliony
- 19 22
-
2026-03-10 21:58
ten i każdy inny od 1946
- 9 1
-
2026-03-10 22:32
PiS przepalił na propagandę 20 mld. Trzy razy tyle ukradł dla swoich.
- 12 3
-
2026-03-10 22:42
ile daleś na WOŚÞ? (2)
bo mi umknęło...
- 4 6
-
2026-03-11 09:38
A dlaczego na nich ? (1)
- 5 1
-
2026-03-11 18:58
Bo oni jako jedyni pomagają szpitalom leczyć ludzi
Bez sprzętu to leczy znachor na zad*piu,
- 2 1
-
2026-03-11 18:46
(1)
Kasy nieme żeby leczyć chore Polskie dzieci,rodzice są zmuszeni żebrać.
W kampanii wyborczej jedynie Stanowski się odniósł do tego problemu.
Jako podatnik tego kraju chcę wiedzieć ile kasy poszło na krainę U i kraińców w latach 2022-2025!?- 1 6
-
2026-03-12 00:21
To żebranie na magiczne syropki z USA, a nie realne terapie. Jak się na to łapiesz to Mejza ma dla Ciebie propozycję.
- 3 1
-
2026-03-11 18:55
(1)
Niestety nie stać nas na publiczne leczenie takich dzieci. To są tak wysokie koszta na jedną osobę... że to jest chore po prostu.
- 1 0
-
2026-03-11 19:04
Ile poszło kasy na leczenie nieuprawnionych w latach 2022-2025?
Jak się dowiesz daj znać a potem zobaczymy cze nas stać cze nie.- 2 2
-
2026-03-12 07:46
Pomysl ile tysięcy ludzi musi odprowadzić składki zdrowotne by uzbierać 2 mln.
- 2 0
-
2026-03-10 15:06
Opinia wyróżniona
Dużo zdrowia dla Anielki!
- 43 0
-
2026-03-10 22:40
Może powiecie, ze jestem nieludzka, (8)
ale dla mnie nieludzkie jest zmuszanie do życia kogoś, kogo ciało wskutek nieuleczalnej choroby żyć nie chce lub nie może. Śmierć to nieuchronny element życia - dlaczego mamy zadawać nieuleczalnie chorym ból, cierpienie, pozbawiać ich godności w imię własnego ego?
To jest nieludzkie...- 24 18
-
2026-03-11 09:52
(2)
To co? Rodzice mają bezczynnie czekać i patrzeć na śmierć swojego dziecka? Ty, będąc na ich miejscu, tak właśnie byś postąpiła?
- 16 4
-
2026-03-11 18:52
Nie siedziałabym bezczynnie, ale nie skazywałabym swojego dziecka na życie w cierpieniu (1)
Całe życie w cierpieniu! Rodzice odejdą, a chore dziecko (dorosłe) zostanie samo niezdolne samodzielnie przeżyć jednego dnia. To jest ludzkie zachowanie?
Każdy musi umrzeć - moje dziecko odeszło w miłości i z godnością i wiesz co? Jestem szczęśliwa, że nie muszę już codziennie patrzeć na to, jak cierpi i walczy z chorobą, z którą nikt jeszcze nie wygrał. Mam dwójkę innych dzieci po tej tragedii, ale Kuba wciąż jest z nami. Uśmiecha się z kilku zdjęć, kiedy go tak bardzo nie bolało. I kiedy przez kilka chwil był szczęśliwy, kochany. I wtedy jedyny.- 19 1
-
2026-03-12 08:33
Są tacy co mają za dalszą opiekę jeśli odejdą zapisane swoje mieszkanie wraz z osobą chorą. Tylko nikt nie zna prawdy faktycznej o chorym w rodzinie
- 0 1
-
2026-03-11 13:44
Bardzo nieludzkie i brak empati
Ta chorobowym jest ciężko wykrywalna i dzieci sie rodzo zdrowe jeśli jest możliwość I sa leki to trzeba zrobić wszystko by pomóc każdy rodzic walczy i zrobi wszystko by ratować swoje dziecko
- 11 3
-
2026-03-11 18:53
Tak, jesteś nieludzka (1)
Przeliczasz życie na pieniądze. A co jeśli za 5 lat pojawi się lek na tę chorobę? Kiedyś ludzie umierali na gruźlicę, cukrzycę lub miliony na AIDS.
- 7 7
-
2026-03-12 06:38
To nie ona przelicza życie na pieniądze, ale bigfarma to robi, dyktując koszty terapii, na niewyobrażalnych poziomach, windując koszty do niebotycznych sum nie dając żadnych gwarancji na wyleczenie. Takich przykładów są tysiące. Ludzie zbierają miliony na terapie, udaje im się zebrać, płacą bigfarmie, a po miesiącu, dwóch, trzech terapia okazuje się nieskuteczna i człowiek umiera. NIKT nie ponosi odpowiedzialności, ot po prostu, nieudało się...
- 7 0
-
2026-03-11 20:31
(1)
Jest coś takiego jak.postęp medycyny , ty zakładasz, że bedzie tak jak.jest . Przy tym założeniu większość nauki medycznej zatrzymałaby się już dawno.
- 3 0
-
2026-03-12 06:41
Postęp medycyny? Podaj przykłady terapii które zostały opracowane na przestrzeni ostatnich 10 lat, które mają inny cel niż wyciąganie pieniędzy od zdesperowanych, chorych ludzi? Bigfarma tłumaczy się wysokim kosztem badań, czasem ich trwania itd. a to wszystko pic na wodę, tylko kasa misiu, kasa się liczy.
- 3 1
-
2026-03-11 07:34
Opinia wyróżniona
Rajd dla Anielki (1)
Jesteśmy juz gotowi i odliczamy czas do naszego Charytatywny Rajd dla Anieli Warszawa-Gdańsk Star 13czereca godzina 5.00 Roadbike Cafe Warszawa ul. Dobra 42 Meta Gdańsk Park Regana. Dozobaczenia. Zapraszam serdecznie do wsparcia 1km=1 zł
- 42 1
-
2026-03-12 00:17
Nie naciągajcie ludzi na nieistniejące terapie. Skuteczna terapia na zespół Retta jeszcze nie istnieje.
Te eksperymentalne terapie to kupowanie nadziei, a nie realne testy kliniczne.
- 1 6
-
2026-03-11 10:41
Zacznijcie działać z detoksykacją (2)
pierwszy krok to badanie na zawartość metali ciężkich - uszkodzenia mózgu i genetyki zapewne wzięły się od wstrzyknięcia zbyt dużej dawki toksyn ze szczepionką; drugi krok to dobranie preparatów wspomagających usuwanie metali ciężkich z organizmu - przez wszystko przechodziłem z synem, przestał całkowicie mówić, chodzić i rozpoznawać otoczenie dokładnie 3 godziny od przyjęcia szczepionki DTP w wieku 15 miesięcy, jeszcze tej z rtęcią produkcji krakowskiego Biomedu... walka była długa, ale dziecko jest normalne - dziś ma 15 lat
- 11 25
-
2026-03-11 20:14
Najlepiej wywieź go do lasu, karm tylko kiełkami które sam wychodujesz i będzie zdrowy...
- 2 9
-
2026-03-12 07:31
Szczepionki, szczepionki, szczepionki....
To nie jest już smieszne. Bardziej tragiczne. Od lat 90 w PL są dostępne rzetelne badania, tobione latami przez profesjonalistów o wpływie metali ciężkich na zdrowie. Cały mechanizm jest doskonale znany i zbadany.
Tak - metale ciężkie nas zabijają. Powoli i skutecznie. Ale na litość boską - przestańcie szerzyć te brednie o szczepionkach. Spaliny, pyły, woda którą pijemy, musowo środków codziennego użytku (szczególnie te sprowadzone po taniości ze wschodu), a nie szczepionki są Źródłem zatruć metalami ciężkimi.
Fama jaka była nagłaśniana 15-20 lat temu - wskazywała tiomersal (związek zawierający etylortęć), który był używany jako konserwant w niektórych szczepionkach wielodawkowych.
Jednakże nie ma potwierdzonych naukowo długofalowych negatywnych skutków. Ale dmuchując na zimne - wycofano go wiele lat temu. Jednak legenda pozostała, a pandemia i apologeci PLANdemii - tylko te bzdury wzmocnili.
To jak walka z globalnymi zmianami klimatu poprzez zarżnięcie europejskiego przemysłu.
Zmniejszy emisję globalnie o 1,2% w perspektywie 10 lat - a w tym samym czasie rozwoj Chin, Indii, Azji Południowoschodniej - powoduje o wzrost emisji o kilkanaście procent rocznie....- 3 4
-
2026-03-11 18:08
Kliniki zagraniczne (1)
Na każdą chorobę i na każdy nowotwór znajdzie się klinika, którą ma obiecującą terapię genową za kilka/kilkanaście milionów. Co ciekawe, zwykle po takich zbiórkach nikt nienadane aktualizacji, że się udało.
- 15 1
-
2026-03-11 18:55
w punkt
Kasa przytulona, ale sorry. No nie udało się....
- 10 1
-
2026-03-11 18:38
Zawsze mnie zastanawia jaki jest realny koszt tych leków i terapii, a jaki procent jest dodany wiedząc, że rodzice zrobią wszystko by taki lek kupić.
- 9 0
-
2026-03-11 19:16
xxxxxxxxxxxxxx (1)
to jest wybór rodziców ich sumienie chcą pomóc dziecku i to robią to na duży plus.
Będą mogli sobie spojrzeć z czystym sumieniem zrobiliśmy wszystko co było możliwe i nie należy tego negować ani krytykować.
Krytykować można osoby które mają jedno upośledzone dziecko możliwość finansową
a nic nie robią bo uważają że jest dorosłe niech wegetuje w domu l.
Tymczasem osoby upośledzone potrzebują przestrzeni muszą gdzieś tę energię z siebie
spuścić a nie robić piekło na ziemi wszystkim wokół.- 4 0
-
2026-03-11 19:21
oj są rodzice co dobrze grają na zewnątrz na pokaz a prawda jest całkiem inna. Nie da się teatru grać w nieskończoność.
A dla tej dziewczynki wszystkiego dobrego i że ma tak cudownych rodziców.- 1 1
-
2026-03-11 19:47
Zbiórka (1)
Na Ukrainę są pieniądze na obywateli RP już nie
- 7 7
-
2026-03-11 19:59
to jest temat morze od zawsze rodzice zbierali pieniądze na ciężko chore dzieci długo długo przed wojną na Ukrainie.
Bo od lat w Polsce to co pomaga jest nierefundowane i tak prawie ze
wszystkimi chorobami przewlekłymi kto
chory wie o czym mowa.
U nas kasa jest ogromna na pseudo
fundacje i na biednego bizesmena z
Torunia który ciągle jęczy mało mało i
ten ma na zawołanie bez żadnej
procedury.
Ludzie stykający się z ciężkimi
chorobami czasem dostaną światełko w
tunelu jak już ta osoba już nie żyje.- 1 1
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
