Ze studia filmowego do rodzinnej rozrywki. Metamorfoza nietypowego obiektu

Alicja Olkowska
21 stycznia 2026, godz. 07:00
"Każda większa bawialnia ma jakiś motyw przewodni. My postanowiliśmy wizualnie nie odcinać się od dziedzictwa filmowego, dlatego naszym motywem przewodnim został ogólnie pojęty świat filmu".

Mr Gorilla w Gdyni to jedna z największych sal zabaw w TrójmieścieMapka, ale jej historia zaczęła się daleko od świata dziecięcej rozrywki. O tym, jak dawne studio filmowe Panika przekształciło się w nowoczesną bawialnię, dlaczego filmowe DNA wciąż jest tu obecne i co ta zmiana oznaczała zawodowo i prywatnie, opowiadają Oskar i Natalia Kaszyńscy - twórcy obiektu.



Imprezy dla dzieci w Trójmieście IMPREZY I WYDARZENIA

Aznavour  na Walentynki
lut 16
Aznavour na Walentynki
Kup bilet


Czy lubisz miejsca, w których rodzic może odpocząć, gdy dziecko się bawi?

Alicja Olkowska: Co sprawiło, że jako reżyser i producent zakochany w kinie zdecydowałeś się otworzyć własne studio filmowe Panika? Jak sobie wyobrażałeś, że to będzie działać?

Oskar Kaszyński: Potrzeba jest matką wynalazków - studia filmowe powstały, by uniezależnić się od niekorzystnych warunków zewnętrznych, mieć pełną kontrolę nad realizacją i tworzyć dekoracje dokładnie pod zamysł. I tak jak pionierzy kina kiedyś uznali, że zbudowanie scenografii pod dachem może i jest kosztem, ale pozwala komfortowo nakręcić materiał, tak samo ja doszedłem do tego wniosku, gdy w pierwszym okresie swojej filmowej przygody musiałem przesuwać zdjęcia ze względu na złą pogodę, zmieniające się światło czy dźwięki w tle.

Zdjęcia w plenerach często są oczywiście nieuniknione, czasem bardzo ciekawe, ale w większości przypadków to droga przez mękę. Dbasz o wyciśnięcie z aktorów odpowiednich emocji, a najlepsze aktorsko ujęcie jest do wyrzucenia, bo gdzieś w tle szczekał pies albo chmura całkiem zasłoniła słońce. Tymczasem w studio masz pod kontrolą każdy aspekt. A dobrze zaprojektowana przestrzeń studia pozwala w 100 proc. autentycznie oddać charakter miejsca, w którym odbywa się scena.

Tak powstawało studio filmowe Panika w Gdyni Tak powstawało studio filmowe Panika w Gdyni

Lubię się posiłkować serialem "Przyjaciele". Czy to scena w ich mieszkaniach, czy w kawiarni - wszystko było realizowane w studio, a przecież oglądając ten serial, autentycznie wierzymy, że jesteśmy w "Central Perk" czy w mieszkaniu Moniki Geller-Bing.

Zazdrościłem większym ośrodkom jak Warszawa, że mają tak dużo hal zdjęciowych. W Trójmieście nie było praktycznie ani jednego studia o dużej przestrzeni, nie licząc telewizji. Były mniejsze, bardziej nadające się do fotografii. Otworzyłem więc własne. Miałem dużo swoich zleceń, które realizowałem w tej hali, i zacząłem wynajmować ją również innym producentom. I tak, jak sobie zaplanowałem, tak to funkcjonowało.

  • Lubię to Lubię to 4
  • Super Super
  • Trzymaj się Trzymaj się
  • Ha ha Ha ha 2
  • Wow Wow 4
  • Przykro mi Przykro mi
  • Wrr Wrr
  • Wszystkie 10

Mr Gorilla - bawialnia dla dzieci i rodziców

Model biznesowy Paniki opierał się m.in. na wynajmie 300-metrowej hali zdjęciowej. Jak oceniasz rentowność takiego przedsięwzięcia w realiach Pomorza?

Oskar Kaszyński: I tu dochodzimy do dość nietypowego zjawiska, jakie funkcjonuje w polskiej branży filmowej, a którego nie zauważyłem w Zachodniej Europie. Chodzi o centralizację branży w jednym ośrodku - w naszym przypadku w Warszawie. Poza Warszawą rynek filmowy jest bardzo skromny, podczas gdy w innych krajach, nawet jeśli najwięcej się dzieje w stolicach, to w innych dużych miastach też nie ma co narzekać.

Z tego powodu wynajem hali nie był tak rentowny, jak byśmy chcieli, ale dużą część grafiku zapełniały zdjęcia do reklam, które Studio Panika produkowało. Poza tym działaliśmy na rynku wydarzeń: organizowaliśmy koncerty, premiery nowych modeli aut czy spotkania firmowe. I do momentu pandemii nasz grafik był wystarczająco zapełniony.

  • "Każda większa bawialnia ma jakiś motyw przewodni. My postanowiliśmy wizualnie nie odcinać się od dziedzictwa filmowego, dlatego naszym motywem przewodnim został ogólnie pojęty świat filmu".
  • "Każda większa bawialnia ma jakiś motyw przewodni. My postanowiliśmy wizualnie nie odcinać się od dziedzictwa filmowego, dlatego naszym motywem przewodnim został ogólnie pojęty świat filmu".
  • "Każda większa bawialnia ma jakiś motyw przewodni. My postanowiliśmy wizualnie nie odcinać się od dziedzictwa filmowego, dlatego naszym motywem przewodnim został ogólnie pojęty świat filmu".
  • "Każda większa bawialnia ma jakiś motyw przewodni. My postanowiliśmy wizualnie nie odcinać się od dziedzictwa filmowego, dlatego naszym motywem przewodnim został ogólnie pojęty świat filmu".
  • "Każda większa bawialnia ma jakiś motyw przewodni. My postanowiliśmy wizualnie nie odcinać się od dziedzictwa filmowego, dlatego naszym motywem przewodnim został ogólnie pojęty świat filmu".
Co było kluczowym impulsem, żeby przekształcić studio filmowe w salę zabaw Mr Gorilla? Rynek, pandemia, zmęczenie czy zupełnie inna historia?

Oskar Kaszyński: Pandemia wpłynęła jedynie na wspomnianą działalność wydarzeniową. Niemniej odczuwałem pewnego rodzaju zmęczenie rynkiem reklamowym i szukałem nowego pomysłu na budynek. Długo myślałem, co można robić w tak nietypowym obiekcie, jakim było studio filmowe. Któregoś ranka dosłownie obudziłem się z pomysłem na bawialnię dla dzieci.

Mr Gorilla to ogromna przestrzeń. Jak wyglądała sama transformacja budynku po Studiu Panika? Co było największym wyzwaniem - aranżacja, finanse czy emocjonalne odcięcie się od poprzedniego projektu?

Natalia Kaszyńska: Cały proces zajął dwa lata. Jeden rok to były prace "na papierze" - koncept, projekt, pozwolenia. Drugi rok zajęła fizyczna transformacja: przebudowa, wyposażenie, pozwolenia na użytkowanie, stworzenie regulaminów, rekrutacja. Pomysł był tak ciekawy i dający energetycznego kopa, że nie mieliśmy najmniejszych problemów z odcięciem się od filmowej przeszłości. Wiedzieliśmy, że wchodzimy w nowy etap, który nie tylko zapowiadał się na lepszy biznesowo, ale też jest ultraciekawy i dynamiczny.



W Mr Gorilla widać filmowe DNA: od wystroju po tematyczne pokoje. Co dokładnie chcieliście przemycić z kina do miejsca dla dzieci i rodziców?

Natalia Kaszyńska: Każda większa bawialnia ma jakiś motyw przewodni. My postanowiliśmy wizualnie nie odcinać się od dziedzictwa filmowego, dlatego naszym motywem przewodnim został ogólnie pojęty świat filmu. Chcieliśmy mieć swoją maskotkę, która kojarzyłaby się z filmem, ale nie naruszała praw autorskich. Wybór padł na goryla: to nawiązanie do King Konga, ale takiego miluśkiego, skrojonego pod najmłodszych. Zatem naszą maskotką oraz "patronem" miejsca został Mr Gorilla - kuzyn King Konga.

Nawiązania do filmu widać na każdym kroku, zarówno w niesamowitych dekoracjach głównej sali, jak i w pokojach urodzinowych, z których każdy budzi natychmiastowe skojarzenia z jakimś gatunkiem filmowym. Posiadamy też salkę kinową, w której cały dzień lecą bajki. Nasza bawialnia to świat filmu i bajki.

  • Za bawialnią Mr Gorilla stoją Oskar i Natalia Kaszyńscy.
  • "Każda większa bawialnia ma jakiś motyw przewodni. My postanowiliśmy wizualnie nie odcinać się od dziedzictwa filmowego, dlatego naszym motywem przewodnim został ogólnie pojęty świat filmu".
  • "Każda większa bawialnia ma jakiś motyw przewodni. My postanowiliśmy wizualnie nie odcinać się od dziedzictwa filmowego, dlatego naszym motywem przewodnim został ogólnie pojęty świat filmu".
  • "Każda większa bawialnia ma jakiś motyw przewodni. My postanowiliśmy wizualnie nie odcinać się od dziedzictwa filmowego, dlatego naszym motywem przewodnim został ogólnie pojęty świat filmu".
  • "Każda większa bawialnia ma jakiś motyw przewodni. My postanowiliśmy wizualnie nie odcinać się od dziedzictwa filmowego, dlatego naszym motywem przewodnim został ogólnie pojęty świat filmu".
  • "Każda większa bawialnia ma jakiś motyw przewodni. My postanowiliśmy wizualnie nie odcinać się od dziedzictwa filmowego, dlatego naszym motywem przewodnim został ogólnie pojęty świat filmu".
Jaką niszę rynkową wypełnia Mr Gorilla? Co daje dzieciom (i ich rodzicom) coś więcej niż standardowe sale zabaw?

Oskar Kaszyński: Teoretycznie jesteśmy po prostu salą zabaw: ładną, przestronną, ciekawie zaaranżowaną. Ale to wciąż "bawialnia". Jest jednak kilka rzeczy, które nas wyróżniają. Uważam, że mamy najlepszych na świecie animatorów. Nie zatrudniamy każdego, kto się do nas zgłosi - do naszego zespołu dołączają osoby, które mają doświadczenie w pracy z dziećmi i które naprawdę ją lubią.

Pracuje u nas sporo osób, w większości młoda kadra. Dbają o bezpieczeństwo, ale też o świetną zabawę i o to, by dzieci czuły, że to miejsce dla nich. To ogromna przyjemność widzieć tych ludzi w pracy i pracować z nimi ramię w ramię.

Bardzo dbamy też o czystość. Sala jest codziennie sprzątana, odkurzana i dezynfekowana. Regularnie czyścimy kulki w basenie - mamy do tego specjalną maszynę. A nieczyszczone regularnie kulki potrafią być źródłem bakterii i zarazków. Mamy też najwyższy w Trójmieście, a może i nawet w Polsce małpi gaj.

Natalia Kaszyńska: Poza tym uznaliśmy, że choć każda bawialnia w Polsce jest przyjazna dzieciom, to nasza jest także przyjazna dla rodziców. Restauracja jest oddzielona od bawialni grubą szybą - rodzice mogą obserwować swoje pociechy, ale nie muszą przebywać w hałasie. Takich niuansów mamy więcej. Mamy mnóstwo stałych klientów, zaprzyjaźniamy się z nimi. W Mr Gorilla traktujemy nasz zespół i klientów jak jedną wielką rodzinę.

  • "Każda większa bawialnia ma jakiś motyw przewodni. My postanowiliśmy wizualnie nie odcinać się od dziedzictwa filmowego, dlatego naszym motywem przewodnim został ogólnie pojęty świat filmu".
  • "Każda większa bawialnia ma jakiś motyw przewodni. My postanowiliśmy wizualnie nie odcinać się od dziedzictwa filmowego, dlatego naszym motywem przewodnim został ogólnie pojęty świat filmu".
  • "Każda większa bawialnia ma jakiś motyw przewodni. My postanowiliśmy wizualnie nie odcinać się od dziedzictwa filmowego, dlatego naszym motywem przewodnim został ogólnie pojęty świat filmu".
Jak transformacja Paniki w Mr Gorilla odbiła się na waszym stylu życia? Zrobiło się spokojniej czy bardziej szaleńczo?

Natalia Kaszyńska: I tak, i tak. Biznesowo jest zdecydowanie bardziej przewidywalnie niż w filmie, gdzie liczba zleceń w jednym miesiącu zawsze różniła się od poprzednich. Energetycznie jest bardzo intensywnie, ale w pozytywnym znaczeniu. Wymyślamy atrakcje, pakiety edukacyjne dla szkół, świętujemy specjalne dni - Dzień Dziecka, halloween, mikołajki. Jeździmy po świecie na targi, odwiedzamy inne bawialnie i parki rozrywki.

Ostatnio byliśmy zaproszeni na specjalną galę branżową w Energylandii, gdzie poznaliśmy park "od kuchni", spotkaliśmy właścicieli i otrzymaliśmy nagrodę Złotego Lizaka dla najlepszej bawialni w Polsce.

Ranking.trojmiasto.plNajlepsze pizzerie w Trójmieście Gdańsk, Gdynia, Sopot



Kino to wasza wielka miłość, ale co dziś najbardziej was inspiruje poza filmem? Sport, ludzie, podróże?

Oskar Kaszyński: Ludzie. Dzięki bawialni spotykamy ich mnóstwo. Dzięki tej pracy oraz ludziom, których spotykam, mam dziś zdecydowanie więcej słońca w sercu niż wcześniej. Moją wielką pasją od lat jest gotowanie, a dzięki temu, że w Mr Gorilla prowadzimy własne bistro, po części stałem się gastronomem i wspieram zespół także w kuchni. Według wielu gości mamy jedną z najlepszych pizz w Trójmieście. A co do sportu - odkąd prowadzimy bawialnię, nie potrzebujemy go dodatkowo. Regularne przechodzenie przez naszą konstrukcję to siłownia sama w sobie (śmiech).

Natalia Kaszyńska: Dla mnie odskocznią są podróże. Dzięki Mr Gorilla zwiedzamy spory kawałek świata w poszukiwaniu inspiracji i nowych kierunków rozwoju. Przebranżowienie studia w bawialnię to był strzał w dziesiątkę.

* decyzją Redakcji nie ma możliwości dodawania opinii do tego artykułu

Wydarzenia

Kolacja degustacyjna z winami

490 zł
degustacja

Bistro kolacja szefów kuchni

339 zł
degustacja

Nastolatki pieką tort!

550 zł
degustacja, warsztat kulinarny

Pobawmy się owocami morza - gotowanie z Patrykiem Galewskim

399 zł
warsztat kulinarny

Najczęściej czytane