Kantor Cinkciarz. Brakuje 150 mln zł?
Nie kończy się zamieszanie wokół internetowego kantoru wymiany walut Cinkciarz.pl. Klienci skarżą się, że wciąż nie otrzymują pieniędzy na czas, media donoszą, że firmie może brakować nawet 150 mln zł. Sprawą zainteresowała się prokuratura i KNF, a władze kantoru wysuwają oskarżenia wobec banków i szukają ratunku w NBP. Otrzymaliśmy oświadczenie od spółki Conotoxia.
Na początku października zrobiło się głośno o kłopotach klientów internetowego kantoru Cinkciarz.pl. Zgłosili oni, że zlecenia wypłaty pieniędzy z platformy na rachunek bankowy trwają nawet kilka dni. Sprawa trafiła do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Komisji Nadzoru Finansowego. KNF po rozpatrzeniu podjął decyzję o cofnięciu zezwolenia na świadczenie przez spółkę Conotoxia (spółka działała przez agentów spółki Cinkciarz.pl) usług płatniczych w charakterze krajowej instytucji płatniczej. Sprawą zainteresowała się też prokuratura.
Katalog.trojmiasto.pl – Tu wymienisz pieniądze
Z kolei władze Cinkciarz.pl uspokajały, że opóźnienia to wina... kłopotów technicznych. Ta sprawa ma zostać rozwiązana do końca października. Po kilku dniach poinformowano jednak, że Cinknciarz.pl oraz jego spółka zależna Conotoxia zamierzają pozwać mBank oraz Bank BPS, domagając się odszkodowań o wartości 2 mld zł. Powodem ma być rzekoma zmowa bankowa, mająca na celu utrudnianie prowadzenia działalności kantorowej.
- Fintech Cinkciarz.pl posiada informacje, że prezes jednego z największych banków działających w Polsce lobbował za odebraniem naszej spółce licencji. Wzywamy osoby posiadające dodatkowe informacje na ten temat do ich zgłoszenia za pośrednictwem bezpiecznego kanału whistleblowerskiego dla sygnalistów. Każda informacja, także od pracowników KNF, pomoże ujawnić prawdę i chronić polski system finansowy - podano w komunikacie.
Ogłoszenia.trojmiasto.pl – Tu znajdziesz lokal usługowy
Według "Gazety Wyborczej", która powołuje się na "najwyższe organy państwa", firmie może brakować ok. 150 mln zł, stąd opóźnienia. "Nie znaczy to, że firma tych pieniędzy nie ma, ale nadal otwarte pozostaje pytanie, co się działo z pieniędzmi klientów" - mówi źródło GW.
Prezes firmy Conotoxia Marcin Pióro na łamach GW twierdził, że środki należące do klientów nigdy nie były przeznaczane na działania inwestycyjne. Zapewnia też, że wszystkie transakcje zostaną zrealizowane, a środki trafią do klientów w oczekiwanej przez nich walucie. Przeprasza za opóźnienia. Nie chce jednak mówić o kwotach, jakie zalega jego firma.
Ogłoszenia.trojmiasto.pl – Ile kosztuje działka ROD? Sprawdź w ogłoszeniach
Z kolei, jak kilka dni temu informował portal money.pl, prezes Grupy Conotoxia miał się zwrócić z prośbą o pożyczkę do Adama Glapińskiego, prezesa NBP. W liście do szefa banku centralnego miał wskazywać, że kwota niezbędnego kapitału obrotowego, która pozwoliłaby na "szybki rozwój spółki", to od 100 do 500 mln zł, natomiast kredytu inwestycyjnego - od 100 do 300 mln zł. Marcin Pióro miał także prosić o pomoc przy uzyskaniu licencji bankowej, pomimo że właściwym organem w takich sprawach jest Komisja Nadzoru Finansowego.
Otrzymaliśmy oświadczenie od spółki Conotoxia, w którym zarząd dementuje medialne doniesienia ws. 150 mln zł.
- Stanowczo sprzeciwiamy się snuciu tego typu hipotez przez przedstawicieli państwowych instytucji. Destabilizuje to działalność Spółki i potęguje nieuzasadnioną panikę rynkową. Co gorsza, znacząco utrudnia to także właścicielowi prowadzenie negocjacji z potencjalnymi inwestorami, z którymi prowadzone są rozmowy dotyczące pozyskania środków na dalszy rozwój i ekspansję spółki. Z przykrością stwierdzamy, że w przeszłości zdarzało się już, że informacje z kontroli prowadzonych w spółce przez KNF wyciekały do innych uczestników rynku. Niestety to również nie pierwszy raz, kiedy przedstawiciele regulatora utrudniają wprowadzanie działań naprawczych i stabilizujących sytuację spółki - czytamy w oświadczeniu.
Ogłoszenia.trojmiasto.pl – Mieszkania w pasie nadmorskim w Trójmieście
Jak poinformowano, Conotoxia wielokrotnie informowała KNF o postawie banków, które od lat naruszały zasadę równego traktowania przedsiębiorstw i utrudniały spółce dostęp do rynku poprzez wprowadzenie zakazu współpracy z podmiotami z grupy Cinkciarz.pl. Sygnały te za każdym razem pozostawiano bez reakcji.
- Z biernością Komisji spotykały się również przekazywane na piśmie informacje o opóźnieniach idących w dziesiątki miliony złotych ze strony dostawców płatności. Conotoxia sp. z o.o. informowała o tym Komisję chociażby w korespondencji z 22 sierpnia 2024 roku. W tym samym piśmie spółka poinformowała również KNF, że po latach bezskutecznych starań o kredyt na krajowym rynku udało się wreszcie pozyskać finansowanie w jednym z zagranicznych banków. Niestety 3 października, czyli dzień po pochopnej i niesprawiedliwej decyzji Komisji o cofnięciu zezwolenia na świadczenie usług płatniczych, zostało ono wstrzymane. W tym miejscu należy przypomnieć, że bezpośrednią przyczyną opóźnień w wypłatach środków Klientów były problemy techniczne. Te z kolei były spowodowane dostosowywaniem systemów informatycznych do zaleceń pokontrolnych, które Spółka realizowała zgodnie z harmonogramem przedłożonym w Komisji - czytamy w oświadczeniu.
Conotoxia informuje, że jej priorytetem są dziś poszukiwania inwestora, którego wsparcie umożliwiłoby dalszy rozwój spółki. Spółka prowadzi zaawansowane rozmowy w tym zakresie z międzynarodowymi funduszami inwestycyjnymi. Równocześnie podejmuje niezbędne kroki mające na celu wyeliminowanie decyzji KNF z obiegu prawnego. W ciągu kilku dni zaskarży samą decyzję i skieruje do sądu wniosek o uchylenie rygoru jej natychmiastowej wykonalności.