Szkoda „Romea i Julii”
Choć dramat Szekspira opowiada o miłości nastolatków (Julia ma 13 lat), rzadko kiedy kierowany jest do młodych widzów, rówieśników Julii. Wielkie adaptacje teatralne, telewizyjne zazwyczaj kierowane są do dorosłych. Lęk przed podaniem młodym ludziom Szekspira, chyba jest uzasadniony, biorąc chociażby pod uwagę najnowszą realizację Teatru Miniatura w reżyserii Marcina Ehrlicha.
Pomysł na tę adaptacje był następujący: postaciom występującym na scenie ubrać maski, a tytułowym bohaterom wręczyć lalki. Dojrzały widz domyśli się, że maski symbolizują fałsz i obłudę, pozory, które mają ukryć prawdziwe oblicze. Romeo i Julia nie mają masek, są szczerzy, pełni autentycznych uczuć, ale trzymają lalki - co może sugerować, że są zabawką w ręku innych. Rozwiązanie dość ryzykowne, bo nie zawsze czytelne. Zwłaszcza dla nastoletnich widzów.
- Młodzieży trzeba stawiać wyzwania, nie można zniżać się do poziomu niskiej rozrywki - może ktoś powiedzieć. Zgoda. Ale trzeba najpierw młodzież zainteresować, by chciała temat podjąć. Może uda się to rodzicom, którzy zanim przyjdą z dziećmi na weekendowy spektakl, przygotują wciągający "wstęp". Niewątpliwie klasyka w teatrze to wyzwanie trudne. Ale warto podjąć starania, by nie zniechęcać.
Nie uważam, że spektakl Teatru Miniatura jest zły. Był pomysł na scenografię, nie zabrakło nawet słynnego balkonu, z którego Julia rozmawia ze swoim ukochanym. Podjęto próbę gry światłem - początek balu, pochodnie wprowadzane na scenę z tyłu widowni. Brawa dla Julii, która urzeka naturalnością. Reżyser przewidział, które sceny mogą się cieszyć uznaniem (śmiechem) widowni i sprawnie je uwypuklił. Ale spektakl, niestety, jest po prostu szkolny. I przydługawy (3 godziny). Zabrakło chęci powalczenia o uwagę widza.
Czasami mam wrażenie, że wydarzenia kierowane dla młodzieży tworzą ludzie, którzy zapomnieli, czym charakteryzuje się wiek nastoletni: jak się wtedy myśli, jakie się ma wzorce i zachowanie. Może zapraszać reżyserów na widownię podczas szkolnych pokazów (wszak te stanowią podstawę działalności placówki)? Być może takie spojrzenie na scenę ( i widownię), pozwoli zauważyć jakie projekty, pomysły, język są w stanie zainteresować nastoletnich odbiorców i jak reaguje zbiorowy "młody widz", kiedy nie jest zainteresowany tym, co dzieje się na scenie.