Avishai Cohen to wychowany w Tel Avivie i od lat tworzący w Nowym Jorku muzyk, który podobnie jak Miles Davis, uczynił trąbkę narzędziem do wypowiadania na głos najbardziej przejmujących ludzkich uczuć. A tych w historii ludzkości nie brakuje, dlatego najnowszy album artysty - Ashes To Gold - jest nie tylko odpowiedzią na ostatnie lata brutalnej historii jego kraju, ale i uniwersalną próbą uchwycenia dialektyki dziejów.
To historia jak z filmu. W 2003 roku 23-letni trębacz z japońskiego Kobe ląduje w Nowym Jorku. Nie mówi po angielsku, nie ma żadnych znajomych, a w dłoniach trzyma jedynie bilet w jedną stronę i futerał z instrumentem.
Samora Pinderhughes rodzi się w momencie, kiedy Francis Fukuyama kreśli nam wizję końca historii. Jest 1991, mur w Berlinie runął, zimna wojna ustała, ZSRR poddało się rozkoszom entropii, a w świecie Zachodu przynajmniej na chwilę zapanował pokój. Zero potrzeb, więc to doskonały okres dla społeczeństw, by spróbować przyjrzeć się samym sobie.
Czy są na sali fani Fugazi? Jak pewnie dobrze pamiętacie, Joe Lally i Brendan Canty tworzyli tam jedną z najbardziej ikonicznych, potężnych sekcji rytmicznych w historii post-hardcore'u, redefiniując pod koniec ubiegłego wieku brzmienie i charakter niezależnej sceny zza oceanu.
John Coltrane powiedział kiedyś, że muzyka to poszukiwanie uniwersalnej prawdy. W roku setnej rocznicy urodzin Coltrane'a i Milesa Davisa pianista Emmet Cohen wydaje płytę "Universal Truth" (2026), która bezpośrednio nawiązuje do tej myśli oraz dziedzictwa dwóch artystów, którzy ukształtowali jazz, jaki znamy.