Jemy na mieście: ciekawe i nieoczywiste Shabu Gdynia
W kolejnym odcinku cyklu "Jemy na mieście" odwiedzam restaurację Shabu Gdynia. Na zdjęciu: hand rolls pink - różowe naleśniki sojowe z dodatkami.
Restauracja Shabu Gdynia jest miejscem nietypowym i równocześnie intrygującym kulinarnie. Mieści się w szklanym budynku na osiedlu Nowe Orłowo u zbiegu al. Zwycięstwa z ul. Orłowską w części biurowo-usługowej Tritum Bussines Park. To już trzecia koncepcja kulinarna w tym miejscu. Ostatnio w cyklu "Jemy na mieście" pisałam o bezbłędnej kuchni w restauracji Hewelke we Wrzeszczu. Za dwa tygodnie przeczytacie relację z wizyty w Bistro Młyn w Gdańsku (już tam byłam).
Shabu to ciekawy lokal: łączy kuchnię azjatycką z elementami kuchni włoskiej i meksykańskiej. Ta oryginalna koncepcja gastronomiczna przywędrowała do Gdyni prosto z Włoch, co jest zaskakujące, ponieważ Włosi - znani z miłości do jedzenia - zazwyczaj są tradycjonalistami i niechętnie eksperymentują w kuchni.
Shabu Gdynia działa na zasadach franczyzy i jest jedynym lokalem sieci poza Włochami, będąc jednocześnie pierwszym takim miejscem w Polsce. Inne restauracje znajdują się w Lecco, Turynie, Como, Amalfi i Monza. Nie tylko pomysł na restaurację przyjechał z Włoch, ale także szef kuchni i część załogi.
Restauracja ma dwie kondygnacje. Górna sala jest przeszklona i przestronna z bardzo dużym podświetlonym barem wypełnionym po brzegi trunkami. W wystroju można odnaleźć połączenie miejskiej elegancji z nutką nonszalancji. Na jednej ze ścian wiszą złote lustra, a pod nimi rozciąga się wygodne długie siedzisko w delikatnych odcieniach szarości. Ciemne drewniane stoły dobrze korespondują z pomarańczowymi krzesłami i szaro-pomarańczowymi wielkimi abażurami. Przy suficie wiją się i delikatnie zwisają zielone pnącza rośliny (epipremnum), dodając wnętrzu przytulności.
Katalog.trojmiasto.pl – Dokąd na dobre sushi w Trójmieście?
W niższej części restauracji znajduje się nieco mniejsza sala pozbawiona okien i o ciemnych ścianach, a także otwarty bar, w którym przygotowuje się sushi. Wnętrze nieco rozświetlają kolorowe, pastelowe fotele. W tej części mieści się także niewielka scena. Metalowe żyrandole i część sufitu udekorowane są sztuczną, ale przyjemną dla oka roślinnością.
W dniu mojej wizyty dodatkowo restauracja była udekorowana halloweenowymi ozdobami, takimi jak dynie i świece o różnych kształtach i kolorach. Całość tworzyła przyjemny klimat.
Do Shabu udaję się w większym gronie znajomych, co wiąże się z opłatą serwisową w wysokości 10 proc., o czym uprzejmie nas poinformowano (opłata serwisowa obowiązuje od 6 osób).
Karta dań w Shabu jest obszerna i podzielona na kilkanaście sekcji. Dużą część karty zajmują różne warianty sushi. Jest też spory wybór przystawek od ceviche po ravioli. W menu znajdziemy także dania z meksykańskiego i azjatyckiego street food oraz na bazie makaronu i ryżu. Wybór jest tak imponujący, że nie sposób wymienić wszystkie pozycje.
To, co ma wyróżnić Shabu od innych restauracji, to nie tylko nietypowe połączenie smaków, ale też formuła Open Sushi. Wybieramy z karty 9 dań, które są serwowane w 3 rundach po 3 dania. Po każdej rundzie gość decyduje, czy je dalej. Zamówione nadwyżki w tej formule można zabrać na wynos, ale jest naliczana dodatkowa opłata. Co ważne, obowiązuje zasada, że cały stolik musi zamówić formułę Open Sushi, która kosztuje 145 zł od osoby. Na każdym stole znajdują się miseczki, talerzyki i sosy sojowe, co sugeruje gotowość do serwowania sushi.
Ranking.trojmiasto.pl – Restauracje Gdańsk, Gdynia, Sopot
Podczas mojej wizyty zdecydowałam się na dania z menu a'la carte i wybrałam głównie potrawy azjatyckie.
A były to:
- hosomaki z tuńczykiem - tuńczyk, biały ryż i wodorosty nori/ 6 szt. (29 zł);
- hand rolls pink - różowe naleśniki sojowe, łosoś, serek Philadelphia, tatar z łososia, sos teriyaki (28 zł);
- shripm rolls special - krewetka w tempurze, majonez, carpaccio z łososia na zewnątrz, tykwa, sos teriyaki/8 szt (39 zł);
- bao z kalmarami - kalmary w tempurze, sałata lodowa, majonez bazyliowy, warzywa julienne/2 szt. (26 zł);
- poke shrimp - krewetki w tempurze, awokado, edamame, mango, świeży ogórek, papryka czerwona, sos spicy mayo, biały ryż (35 zł).
Pragnę zaznaczyć, że porcje są raczej wielości przystawek.
Kluczowym elementem sushi jest ryż, ale tutaj mieliśmy do czynienia raczej z wariacją na temat sushi niż z klasycznym, japońskim przysmakiem.
Zamówione hosomaki były malutkie i zgrabne. Ryż nie był dość zwarty i wydawał się być niezaprawiony. Minimalna liczba składników pozwalała wyczuć delikatny smak świeżego tuńczyka. Rolka po dodaniu odrobiny wasabi i zamoczeniu w sosie sojowym nabierała smaku i była całkiem smaczna, ale bez szału. Zabrakło mi tego charakterystycznego słodko-kwaśnego posmaku zaprawy do ryżu.
Hosomaki z tuńczykiem.
Hand rolls pink, czyli różowe naleśniki sojowe z dodatkami.
Shrimp Rolls special, czyli krewetka w tempurze z ryżem i carpaccio z łososia.
Bułeczki bao z kalmarami.
Poke bowl shrimp - krewetki w tempurze z dodatkami.