Filharmonia Bałtycka zainaugurowała sezon

Ewa Palińska
21 września 2024 (artykuł sprzed 2 lat)
Opinie (12)
Eteryczna Kate Liu wykonała z Orkiestrą Polskiej Filharmonii Bałtyckiej pod dyr. Georga Cziczinadze Koncert fortepianowy a-moll Edwarda Griega.

Uwertura do opery "Czarodziejski flet" W. A. Mozarta, Koncert fortepianowy a- moll Edwarda Griega w interpretacji amerykańskiej pianistki Kate Liu oraz monumentalny poemat symfoniczny "Tako rzecze Zaratustra" wypełniły program koncertu, którym w piątkowy wieczór Filharmonia Bałtycka zainaugurowała sezon 2024/25. Choć solistka, z natury dość subtelna, z wymagającym dziełem norweskiego kompozytora poradziła sobie znakomicie, jeszcze większe uznanie należy się Orkiestrze PFB, która tego wieczoru, pod dyrekcją Georga Cziczinadze, brzmiała tak fantastycznie, że to właśnie ją publiczność nagrodziła długimi owacjami na stojąco.



Koncerty muzyki poważnej w Trójmieście - kalendarz imprez IMPREZY I WYDARZENIA

(Nie)wykłady muzyczne
paź 6

(Nie)wykłady muzyczne

Kup bilet
paź 6

Tenorzy przy świecach

Kup bilet




Na "zdecydowanie za spokojny" początek uwertura do opery "Czarodziejski flet"



Czy byłe(a)ś kiedyś na koncercie Orkiestry Polskiej Filharmonii Bałtyckiej?

W przeszłości wielokrotnie zastanawiałam się, czym kieruje się Georg Cziczinadze, ustalając program koncertu. Często zestawia bowiem ze sobą utwory pochodzące z różnych okresów, pisane na kameralną i potężną obsadę, w skrajnie różnej stylistyce, w przypadku których trudno dopatrzeć się jakichkolwiek powiązań i czy doszukać się spójnej narracji.

Nie inaczej było w piątkowy wieczór, kiedy to wykonanie pełnego ekspresji Koncertu a-moll Edwarda Griega i monumentalnego poematu "Tako rzecze Zaratustra" Ryszarda Straussa, poprzedzono Uwerturą do opery Mozarta "Czarodziejski flet", która przebojem zdecydowanie nie jest. Jest to kompozycja krótka, napisana na mały skład, o której wykonaniu można co najwyżej powiedzieć, że się odbyło. Bez większego wrażenia czy chwytania za serce.

Na większe uniesienia przyszło nam czekać do chwili, kiedy na scenie pojawiła się amerykańska pianistka Kate Liu.

Sukces piątkowej inauguracji bez wątpienia jest udziałem Georga Cziczinadze, który fantastycznie i z charakterystyczną dla siebie charyzmą poprowadził Orkiestrę Polskiej Filharmonii Bałtyckiej.

Dzieło "Chopina Północy" w wykonaniu laureatki Konkursu Chopinowskiego



Edward Grieg, twórca narodowej szkoły norweskiej, nazywany jest też często "Chopinem Północy". Jego koncert fortepianowy a- moll, który podczas piątkowego koncertu inaugurującego sezon wykonała Kate Liu, bez wątpienia powstał pod wpływem polskiego geniusza.

Amerykańska pianistka kompozycje Chopina wykonywała w Polsce wielokrotnie, pokazując, że znakomicie odnajduje się w stylistyce tego twórcy. Jest zresztą laureatką III nagrody oraz nagrody Polskiego Radia za najlepsze wykonanie mazurków na XVII Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. Fryderyka Chopina w 2015 roku. Nie dziwi zatem, że i w Griegu odnalazła się znakomicie, wprowadzając słuchaczy w świat norweskiej natury i liryzmu.

WIĘCEJ NA TEN TEMAT Zobacz, gdzie warto się wybrać po koncertach



Feeria barw fortepianu



To, za co publiczność pokochała Koncert fortepianowy a-moll Griega, to przede wszystkim bogactwo pięknych tematów i blask partii solowej. Całość upływa w heroiczno lirycznym klimacie, w poczuciu harmonii. Jak skomentował jeden z krytyków: "już sam początek jest olśniewający, a potem - na ogół wcale nie jest gorzej".

Od pierwszych akordów dzieła czuć było, że artystka emanuje niesamowitą energią - wirtuozeria Liu i jej głęboka wrażliwość pozwoliły wydobyć pełnię emocji z każdej frazy. Technika była bezbłędna, choć wpadki tekstowe się zdarzały. Subtelność i umiejętne budowanie napięcia sprawiły jednak, że jej interpretacja na długo zapadnie w pamięć. Szczególnie zachwycające były delikatne fragmenty Adagio, w których Liu ukazała feerię barw dźwięku, balansując na granicy melancholii i nadziei.

Orkiestra Polskiej Filharmonii Bałtyckiej zagrała znakomicie i w pełni zasłużyła na długie owacje na stojąco, którymi nagrodzili ją słuchacze.

Doskonała, ale czy nie nazbyt subtelna?



Orkiestra, pod batutą Cziczinadze, doskonale współpracowała z solistką, tworząc pełny dramatyzmu i napięcia fundament dla jej wirtuozerii. Dyrygent potrafił uchwycić dynamiczną różnorodność partytury, podkreślając zarówno romantyczny liryzm, jak i fragmenty bardziej energiczne, wręcz heroiczne. Dialog między orkiestrą a fortepianem był witalny i pełen emocji, czym artyści zapracowali sobie na uznanie słuchaczy.

A jednak nie wszystkim ta interpretacja się podobała. Dzieło Griega to prawdziwy wulkan emocji, a spektakularnej erupcji tutaj zabrakło. Pojawiały się głosy, że Liu, ze swoją subtelnością, zwyczajnie nie pasuje do Griega. Ja traktuję jej interpretacje jako ciekawostkę, z którą zdecydowanie warto było się zapoznać. Co najważniejsze, artystka pozostała autentyczna, nie próbując naśladować tych artystów, którzy słyną ze scenicznej charyzmy. I tą szczerością totalnie mnie urzekła.

Oklaski były intensywne, ale na powstanie z miejsc zdecydowała się niewielka część słuchaczy. Artystka odwdzięczyła się za tak serdeczne przyjęcie subtelnym - a jakże inaczej - bisem - jedną z Bagatel op. 126 Ludviga van Beethovena (nr. 5, Quasi allegretto).

Nadchodzące koncerty muzyki filmowej w Trójmieście - kalendarz imprez IMPREZY I WYDARZENIA

paź 24

Perły Muzyki Rozrywkowej

Kup bilet


Kosmiczny finał z "Tako rzecze Zaratustra" Richarda Straussa



Po przerwie scena należała już w pełni do orkiestry, która wykonała jeden z najbardziej rozpoznawalnych utworów w literaturze muzycznej - poemat symfoniczny Also sprach Zarathustra (pol. Tako rzecze Zaratustra), op. 30, który Richard Strauss skomponował w 1896 roku, zainspirowany dziełem Fryderyka Nietzsche o takim samym tytule (pol. Tako rzecze Zaratustra).

Już pierwsze, potężne dźwięki otwierające dzieło - słynny "wschód słońca" - wprowadziły słuchaczy w świat filozoficznych refleksji i kosmicznych pejzaży dźwiękowych. To skojarzenie z kosmosem nie pochodzi jednak od kompozytora, a od Stanleya Kubricka, który motyw wschodu słońca wykorzystał w ścieżce dźwiękowej do swojego słynnego obrazu "2001: Odyseja kosmiczna". Od tego czasu fragment otwierający poemat Straussa zajmuje topowe miejsce na listach przebojów muzyki z filmów, których akcja rozgrywa się w przestrzeni międzygalaktycznej. Stąd współcześnie tak ogromna popularność tego fragmentu.

Tak dobry program to gwarancja frekwencyjnego sukcesu. Nie dziwi zatem, że bilety zostały wyprzedane. Pojedyncze wolne krzesełka były najwyraźniej efektem czyjejś nagłej niedyspozycji.

Wielki triumf Orkiestry PFB i jej dyrektora artystycznego



Cziczinadze poprowadził orkiestrę z wielką precyzją i wyczuciem formy, co było nie lada wyzwaniem w przypadku tak złożonej i wymagającej kompozycji.

Orkiestra PFB pod batutą gruzińskiego dyrygenta doskonale oddała bogactwo i różnorodność tego utworu - od majestatycznych, wzniosłych fragmentów, po bardziej introspektywne, niemalże medytacyjne epizody. Instrumenty dęte, a zwłaszcza trąbki i rogi, zabrzmiały z mocą i klarownością, a sekcja smyczkowa czarowała gładkością frazy. Wszystkie te elementy złożyły się na sugestywny obraz muzyczny, który prowadził słuchaczy przez filozoficzną podróż, inspirowaną dziełem Fryderyka Nietzschego.

Szczególną uwagę zwracała spójność wykonania - mimo monumentalności i różnorodności materiału - Cziczinadze potrafił utrzymać narrację muzyczną w ryzach, prowadząc słuchaczy przez zmienne emocje, od pełnych blasku wzlotów, po momenty skłaniające do niekiedy bardzo głębokiej refleksji.

Gdy wybrzmiał ostatni akord publiczność natychmiast podniosła się z miejsc i nagrodziła Orkiestrę PFB oraz jej szefa artystycznego Georga Cziczinacze kilkunastominutowymi, zdecydowanie zasłużonymi brawami.

Zdjęcia Filharmonia Bałtycka zainaugurowała sezon

Wydarzenia

Miejsca

Zobacz także

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (12)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze