Julia Boros: oswaja przemijanie za pomocą sztuki
Od piątku, 24 lipca, aż do 3 sierpnia na pierwszym piętrze WL4 będzie można obejrzeć najnowszą wystawę młodej artystki z Gdańska, Julii Boros. "Disorder" to wizualna opowieść o oswajaniu tematu śmierci i przemijania. Wernisaż w piątek o godz. 19. Wstęp wolny.
Wystawy w Trójmieście
Alicja Olkowska: Twoja najnowsza wystawa w WL4
Julia Boros: Nie wiem, czy śmierć jest niecodzienna. Zdjęcia, na których mogę zobaczyć siebie jako, mówiąc wprost, trupa, paradoksalnie pomagają mi żyć dalej, oswajać się z tym, co się stanie. Być może naoglądałam się za dużo fotografii z miejsc zbrodni z przełomu XIX i XX w. i takie są efekty.
Skąd takie zainteresowanie fotografiami z miejsc zbrodni? Co to były za fotografie i jak na nie trafiłaś?
Na początku zainteresowała mnie fotografia historyczna, a gdzie ona, tam i wizerunki zmarłych. Pod postacią typowych zdjęć "post mortem" w trumnie, w otoczeniu kwiatów - pamiątki dla żyjących. Zagłębiając się w nie poprzez internet i cyfrowe zbiory różnych muzeów, natrafiłam na prace takich fotografów jak Weegee i wielu innych nieznanych autorów. Często są to materiały policyjne z epoki. Fotografie ciał znajdują się obok wizerunków prostytutek i nielegalnych barów, ogólnie życia nocnego, które też leży w polu tematów, jakimi się interesuję. Jednym z fotografów tematu prostytucji jest E.J Bellocq, który bezpośrednio zainspirował mnie do zrobienia jednej z prac - będzie ją można zobaczyć na wystawie.
Śmierć jest czymś codziennym i pozornie oczywistym, ale jednak to wciąż temat omijany, niechciany w dyskursie publicznym, podobnie jak starość. Myślisz, że takie pośmiertne zdjęcia mogą nas z nią naprawdę oswoić? Sprawić, że wspomniany przez ciebie trup zyska nowe znaczenie, np. stanie się czymś więcej niż martwym ciałem, na które wiele osób boi się choćby spojrzeć?
Wystawa "Disorder" będzie czynna w WL4 w dniach 24.07-3.08. Wernisaż odbędzie się 24.07 o godz. 19. Wstęp wolny.
W opisie wystawy wymienione są głównie kobiety. Dlaczego one stały się bohaterkami twoich prac? Co w nich jest niezwykłego?
Stały się nimi tylko dlatego, bo przyszło mi się pojawić tutaj w takim ciele. Płeć jednak determinuje to, w jaki sposób jestem postrzegana przez innych. Czy jest w tym coś niezwykłego? Nie wiem.
Tytuł twojej wystawy to "Disorder", a więc "nieład, nieporządek". Skąd takie skojarzenie?
W warstwie wizualnej tych fotografii tło jest zaśmiecone i brudne, co w jakiś sposób odzwierciedla stan psychiczny postaci, które są na zdjęciach. Każda z nich jest zlepkiem rzeczy, które chodzą mi po głowie. Czas oraz miejsce mieszają się. Podczas pracy nad nimi robię dosłowny bałagan wokół siebie, ale też i w sobie.
Twoje bohaterki znajdują się na przeciwległym biegunie zdjęć kobiet, jakie obecnie zdominowały media masowe i social media. Czy potrafisz się odnaleźć w idealnie wystylizowanych i przefiltrowanych zdjęciach kobiet z Instagrama? Widzisz w tym coś wartościowego jako artystka?
Ja tak wyglądam, więc i one nie mają wyboru. Czy umiem się w nich odnaleźć? Nie umiem się odnaleźć w życiu, a co dopiero w wygórowanych oczekiwaniach innych. Każde zdjęcie to kreacja, a kreacja to wartość sama w sobie. Jakiej jakości - nie mi to oceniać.
