Land Rover Freelander. Mniejszy gentleman
-
Lubię to
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr
- Wszystkie 0
Dla jednych ponadczasowy, dla innych pozbawiony wyrazu. Na pewno solidny. Land Rover Freelander.
Land Rover Freelander - klasyczny SUV nobliwej brytyjskiej marki.
Klasyczny angielski gentleman jest podobno zawsze krok za obowiązującą modą. Klasycznie elegancki, lecz nie "wylansowany". Tę zasadę Anglicy przenieśli także w świat motoryzacji. Najmniejszy z land roverów, freelander, świetnie się w nią wpisuje.
Freelander na drodze? Nienaganna trakcja, bardzo dobra komunikacja na linii asfalt-koła-kierownica-kierowca, mocny silnik wysokoprężny (2,2 litra/150 KM) o zupełnie nie dieslowskim brzmieniu (jeśli mamy już bardzo wybrzydzać, to miejscami bardziej pohukuje niż warczy), przyzwoitym jak na tę wielkość samochodu spalaniu (nieco powyżej 9 litrów na 100 km) i sześciobiegową skrzynią. Biegi wchodzą przyjemnie twardo, należy jednak poćwiczyć, by nie pomylić czwartego z szóstym. Tu skrzynia mogłaby by być odrobinę bardziej precyzyjna.
Freelander poza utwardzonymi szlakami? Do znudzenia można powtarzać, że SUV nie jest autem terenowym, nawet jeśli tak jak freelander ma bardzo dobry napęd na obie osie i system "terrain response", mający pomóc samochodowi w trudniejszym terenie czy zimą. Trudniejszym owszem. Ale nie ekstremalnym. Mimo iż podczas pokonywania piaszczystych pagórków czy wzniesień we freelanderze zagrają czasem geny defendera - land rovera do zadań specjalnych, z testowaniem możliwości tego, bądź co bądź, bardzo solidnego pojazdu nie ma co przesadzać.
Podsumowując. Ten samochód to praktycznie definicja SUV-a. Jest całkiem spory, ale nie wielki. Jeżdżąc po mieście nie ma się wrażenia, że poruszamy się pojazdem równie poręcznym, jak 50-kilogramowa hantla w dziecięcym pokoju. Gdy kończą się utwardzone szlaki, freelander się nie przelęknie i póki kierowcy nie poniesie fantazja w stylu "gdzie by tu jeszcze wjechać", pozostanie wiernym i niezawodnym towarzyszem podróży.
Jest jednak jeszcze jedno "ale". A tym "ale" jest cena samochodu. Ta katalogowa wydaje się - delikatnie mówiąc - mocno przesadzona. 180 tys. za freelandera w testowanej przez nas wersji to zdecydowanie za dużo. Firma stosuje jednak politykę rabatową. W limitowanej wersji "S design" w przyzwoitej konfiguracji, freelander kosztuje od 129 900 zł. Do Trójmiasta trafiło kilkanaście sztuk samochodów w tej wersji, kilka z nich wciąż jest w sprzedaży.