Nowa Toyota C-HR teraz ze 184-konnym silnikiem
Toyota C-HR doczekała się mocnego silnika.
Po nieco ponad trzech latach od rynkowego debiutu Toyota C-HR doczekała się swojej pierwszej kuracji odmładzającej. Najważniejszą zmianą faceliftingu jest debiut nowej dwulitrowej hybrydy generującej moc 184 KM. Cennik kompaktowego crossovera z tą właśnie jednostką pod maską otwiera kwota 123 900 zł.
Bez dwóch zdań zdecydowanie najistotniejszą zmianą jest pojawienie się układu napędowego 2.0 Dynamic Force. Do tej pory osoby zamawiające hybrydowe C-HR skazane były na niezbyt żwawe 122 KM. Nareszcie w ofercie kompaktowego crossovera pojawiła się alternatywa w postaci 2 litrów i 184 KM. A to - trzeba przyznać - spory przeskok mocy. Teraz przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 8,2 sekundy, a nie... 11 sekund. I jazda od razu staje się przyjemniejsza.
Oczywiście mocniejszy silnik równa się większy apetyt na paliwo. W przypadku hybrydowej odmiany 1,8 średnie spalanie oscyluje w granicach 5 litrów na 100 km. W dwulitrowej hybrydzie, przy dość dynamicznej jeździe w cyklu mieszanym, trzeba się liczyć ze spalaniem w granicach 7 litrów. Gwoli ścisłości dodajmy, że najnowsza hybryda współpracuje z bezstopniową przekładnią e-CVT, a moment obrotowy przekazywany jest wyłącznie na przednią oś.
Efektywniejsze tłumienie nierówności i bardziej precyzyjny układ kierowniczy - to kolejne zmiany, których nie widać gołym okiem, ale które na pewno poczujecie podczas jazdy. Co ważne, japońskim inżynierom udało się zwiększyć wybieranie nierówności przy zachowaniu odpowiedniego poziomu przyczepności kół.
Innym zabiegiem wpływającym na większy komfort podróżowania jest lepsze wygłuszenie kabiny.
Z tyłu pojawił się czarny spojler, który łączy obie lampy.
Salony samochodowe w Trójmieście
Nad odważną i dość kontrowersyjną stylistyką Toyoty C-HR nie ma sensu się pochylać. O gustach po prostu się nie dyskutuje. C-HR przez te trzy lata zdążył się opatrzyć i aż tak mocno nie rzuca się w oczy, jak na początku jego przygody. Wciąż, niezmiennie, wygląda świeżo i jest pożądany przez klientów. Sprzedaje się rewelacyjnie, dlatego też nie było sensu go zmieniać. W wyglądzie crossovera zastosowano kosmetyczne zmiany.
Bystre oko dostrzeże przeprojektowany zderzak oraz bardziej "przydymione" reflektory LED. W pasie tylnym pojawił się czarny spojler, który łączy obie lampy. Te z kolei zyskały nieco inny wzór graficzny.
Czytaj także: Nowy XCeed - Kia nie zwalnia tempa
Toyota C-HR po faceliftingu
Za egzemplarz z nowym silnikiem pod maską trzeba nieco dopłacić. Cennik topowej hybrydy otwiera kwota 123 900 zł.
Samochód do jazd testowych użyczyła firma Toyota Walder.
Czytaj także: Czy tak wygląda nowy bestseller Mazdy?
