Tito Paris i Anna Maria Jopek skradli serca siestowej publiczności
Tych artystów publiczność Siesta Festivalu kocha bezgranicznie! W sobotni wieczór w Filharmonii Bałtyckiej wystąpili Tito Paris - jeden z najpopularniejszych artystów luzofońskich - oraz Anna Maria Jopek, rozpalając publiczność do czerwoności oraz skutecznie zachęcając do wspólnego śpiewania. Bilety na każdy z obu sobotnich koncertów, bo artyści wystąpili dwukrotnie, zostały wyprzedane, a po zakończeniu wierni fani szturmem ruszyli do stolika, przy którym sprzedawano płyty siestowych gwiazd.
Koncerty w Trójmieście - Kalendarz imprez
Nazwa festiwalu, na przestrzeni lat, poddawana była drobnym zmianom, głównie z uwagi na zmieniających się sponsorów tytularnych. W tym roku w materiałach promocyjnych mogliśmy zauważyć, że obok słów Siesta Festival pojawił się dopisek "Czujesz klimat". I choć nazwa sponsora tym razem się nie pojawiła, to Marcin Kydryński, rozpoczynając koncert, wspomniał o tym, że został ambasadorem akcji proekologicznej, prowadzonej przez jedną z sieci drogeryjnych. I że w ramach tej współpracy będzie przy okazji koncertów przekazywał informacje na temat ochrony środowiska.
Anglojęzyczne nazwy imprez - znak czasu, konieczność czy próżność?
Szczególnego kolorytu dodawał akordeon, a że grał na nim prawdziwy wirtuoz, każda solówka przykuwała uwagę i budziła zachwyt.
Muzyka rodem z Alfamy
W sobotę ta proekologiczna prelekcja była jednak zdawkowa i Marcin Kydryński szybko oddał scenę gwieździe wieczoru - Tito Parisowi. Artyście, którego siestowa publiczność poznała już dekadę temu podczas drugiej edycji festiwalu i którego miała okazję posłuchać kilka lat później, bo do Gdańska powrócił. I ta publiczność go bezgranicznie kocha, czego dowodem była tak wysoka frekwencja - bilety na koncert rozeszły się jak ciepłe bułeczki, więc organizatorzy postanowili dołożyć drugi i tu sytuacja była podobna. Tak więc Tito Paris zagrał w sobotę dwa koncerty i oba przy pełnej, rozentuzjazmowanej widowni.
Tito Paris to artysta bardzo niepozorny i wizerunku scenicznego nie zmienia od lat. Wszedł na scenę ubrany tak, jakby chwilę wcześniej grał jakiś koncert uliczny w Alfamie - najstarszej dzielnicy Lizbony, z której do Gdańska przyjechał. Miał na sobie dżinsy, szelki, koszulę i zawadiacką czapeczkę, która do tego niepozornego wizerunku dodawała nieco zadziorności.
Konkursy w Trojmiasto.pl - do wygrania m.in. bilety na koncerty
Publiczność ich kocha! Bilety na oba sobotnie koncerty Tito Parisa i Anny Marii Jopek zostały wyprzedane.
Nastrojowe morny i rozśpiewana publiczność
Wizerunek sceniczny idealnie współgrał ze sposobem prowadzenia koncertu. Bo Tito Paris może i jest niepozorny, do publiczności odzywa się rzadko, a jeśli już to robi to z reguły po to, aby podziękować za owacje, ale podgrzewać atmosferę na widowni też lubi. I przychodzi mu to z ogromną łatwością. Choć wiele osób piosenki, które kabowerdyjski artysta wykonał w sobotę, słyszało po raz pierwszy, to wystarczył im jedynie impuls ze strony gwiazdy wieczoru, aby włączyć się do wspólnego śpiewania. Znaczenia nie miało nawet to, że tekst był w języku portugalskim.
W programie blisko dwugodzinnego koncertu znalazły się morny, powolne pieśni charakterystyczne dla Kraju Zielonego Przylądka, gdzie artysta się urodził, śpiewane przy akompaniamencie niewielkich rozmiarów zespołu. Szczególnego kolorytu dodawał akordeon, a że grał na nim prawdziwy wirtuoz, każda solówka przykuwała uwagę i budziła zachwyt.
Podsiadło, Bocelli i Laibach: najciekawsze koncerty jesieni
-
Lubię to
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr
- Wszystkie 0
Anna Jopek i Tito Paris razem na Siesta Festivalu
Anna Maria Jopek w duecie z gwiazdą wieczoru
Gościem specjalnym była Anna Maria Jopek, która wykonała z kabowerdyjskim artystą trzy utwory, w tym "Sodade" - przepiękną mornę, której najsłynniejszą interpretatorką była Cesaria Evora i którą na Siesta Festivalu wykonywali wcześniej niemal wszyscy artyści, pochodzący z Wysp Zielonego Przylądka. A że zarówno Tito Parisa, jak i Annę Marię Jopek publiczność darzy bezwarunkową miłością, owacjom nie było końca.
Anna Maria Jopek pojawiła się na scenie raz jeszcze, dołączając do swojego muzycznego przyjaciela podczas bisu, wyproszonego gromkimi brawami. I zapewne bisowaliby bez końca, gdyby nie fakt, że tego samego wieczoru czekał ich jeszcze jeden, równie wyczerpujący koncert. Jeśli w nim uczestniczyliście, dajcie znać w komentarzach, czy był równie dobry jak ten pierwszy, choć, prawdę mówiąc, nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości.
