Transvizualia: muzyka wygrała z wichurą
-
Lubię to
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr
- Wszystkie 0
Program części muzycznej festiwalu był dopięty na ostatni guzik i prezentował przeróżne warianty muzyki elektronicznej połączonej z pokazami multimedialnymi.
Tegoroczne Transvizualia większość osób zapamięta z powodu kapryśnej pogody, która niemal nie pokrzyżowała planów organizatorom. W zamian lepiej zwrócić uwagę na muzykę, bo w Gdyni pojawili się artyści wyjątkowi.
Koncert King Midas Soundsystem oślepiał oczy gradem stroboskopowych świateł i atakował uszy głośnością na granicy ludzkiej wytrzymałości. Publiczności to wcale nie przeszkadzało.
Transvizualia anektują dla muzyki niestandardowe przestrzenie. Rozpoczęcie festiwalu miało miejsce na dworcu kolejowym w Gdyni.
Zamknięty na co dzień budynek Banku Polskiego w Gdyni na czas festiwalu zamienił się w kino.
Oczywiście organizatorzy ze Stowarzyszenia A Kuku Sztuka na kaprysy aury wpływu nie mają, jednak decyzja o organizacji imprezy na plaży w październiku od początku wydawała się ryzykowna. Co więcej, wbrew zapowiedziom, namiot koncertowy nie był ogrzewany, co miało zdecydowanie negatywny wpływ na odbiór prezentowanej muzyki. Mimo to festiwal się wyprzedał - na koncertach pojawiło się ponad pół tysiąca osób. Trzeba mieć nadzieję, że w przyszłym roku impreza znajdzie dla siebie właściwsze miejsce.
Bo to właśnie poszukiwanie nowych przestrzeni koncertowych jest atutem Transvizualiów. Modelowym przykładem, jak to powinno wyglądać, było środowe rozpoczęcie festiwalu w jednej z sal dworca PKP Gdynia Główna. Surowe i zimne wnętrza dworcowej poczekalni z wyświetlanymi na ścianach tajemniczymi wizualizacjami grupy Pussycrew były idealnym tłem dla smutnych dźwięków Stefana Wesołowskiego, który wykonywaną na żywo muzykę współczesną miksował z elektroniką. Egzamin zdał również budynek Banku Polskiego - na co dzień zamknięty na cztery spusty, a na czas festiwalu przeistoczony w salę kinową, gdzie pokazywano eksperymentalne filmy i prace wideo.
Najmocniejszą stroną festiwalu - pomimo incydentu z namiotem - była oczywiście część koncertowa. Śmiało można powiedzieć, że program w tym roku dopięto na ostatni guzik. Był przemyślany i prezentował przeróżne warianty muzyki elektronicznej połączonej z pokazami multimedialnymi. Koncerty takich gigantów jak Kandyjczyk Venetian Snares, który potrafi zmiksować całą tradycję muzyki elektronicznej w jednym kawałku, czy brytyjskie trio King Midas Soundsystem można ochrzcić jednymi z najważniejszych wydarzeń sceny klubowej w Trójmieście w ostatnich latach. Występ tych drugich zostanie zapamiętany również z powodu ogromnej głośności - preparowane przez zespół Kevina Martina basy były tak donośne, że w pobliżu sceny powietrze aż wibrowało, a koncert były słyszalny nawet w sporej odległości od plaży.
Wydarzeniem festiwalu na pewno był również set berlińskiego klasyka techno Monolake, który spontanicznie zagrał na jednej scenie z fińskim mistrzem dubu, Vladislavem Delayem. Fani najnowszych trendów w elektronice mieli okazję zobaczyć na Transvizualiach również polskie koncertowe premiery, m.in. rozchwytywanego na całym świecie twórcy gatunku witch-house oOoOO oraz duetu Benjamin Damage & Doc Daneeka.
Rozwój części koncertowej powinien być teraz priorytetem dla organizatorów. Dzięki temu gdyński festiwal ma szansę stać się imprezą, na którym pojawią się fani alternatywnej elektroniki z całej Polski, podobnie jak jeżdżą do Katowic na Nową Muzykę czy do Krakowa na Unsound. Szósta edycja pokazała, że kierunek obrany jest prawidłowo.
Trojmiasto.pl ma swoją redakcję w Gdyni!
Dzięki temu będziemy jeszcze bliżej mieszkańców Gdyni i ich problemów.
Pracujemy na trzecim piętrze Transatlantyka, przy
Placu Kaszubskim 17/307
Piszcie do nas na adres
gdynia@trojmiasto.pl, dzwońcie pod nr 58 321 95 50 lub po prostu przychodźcie.
