USA czy Iran? Wybierz swą podróż (muzyczną)
Przegląd trójmiejskich nowości płytowych tym razem zabierze was do odległych krajów. "Algebra" na Bliski Wschód, a "Free" do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Miłej podróży.
Algebra to zimna opowieść o słonecznych krajach.
Roman Puchowski zaprosił na swą płytę wielu gości, dzięki czemu brzmi ona różnorodnie.
To płyta z historią, a historia jest taka. Piotr Kaliński, obecnie znany jako autor klubowych okołodubowych produkcji i gitarzysta okołopunkowego Gówna, kilka lat temu wybrał się w podróż na Wschód. Wyposażony w rejestrator audio zbierał nagrania terenowe m.in. w Turcji, Etiopii i Iranie. Materiał leżał przez kilka lat na twardym dysku i czekał na lepsze czasy. I doczekał się, m.in. za sprawą Sylwestra Gałuszki, który zaprosił Kalińskiego do prezentacji materiału w ramach Closed Show.
"Algebra" to dźwiękowa podróż w przeszłość, opowieść o tym, co Piotr Kaliński usłyszał wędrując po kolorowych bazarach i meczetach zwieńczonych minaretami. To nie jest płyta dla każdego. Żeby wydarzyła się opowieść, musi być opowiadający i słuchacz. Opowiadającego już mamy i każdy może zadać sobie pytanie, czy chce wysłuchać jego historii.
Hatti Vatti najlepiej się czuje tam, gdzie wybrzmiewają tasiemcowe dubowe echa i sążniste, katedralne pogłosy. Posklejał ze sobą odgłosy rozmów, instrumentów muzycznych, świerszczy i wielu innych źródeł dźwięku z tajemniczymi, bardzo oszczędnymi ścieżkami elektronicznej perkusji czy mrocznych syntezatorów.
Mimo że to podróż, Kaliński ani myśli wdawać się w etnomuzykologiczne dysputy. Nie znajdziemy na płycie żadnych konkretnych wskazówek, skąd pochodzą nagrania, czego dotyczą, jak zostały nagrane. Autor pozostawia pole do popisu wyobraźni słuchacza budując surowe konstrukcje z klików, sampli perkusyjnych, zimnych klawiszy i ciągnących się w nieskończoność pogłosów. Nieco zaskakujące jest to, że te dźwięki, choć nagrane w okolicach zwrotnika, charakterem przypominają raczej dokonania artystów skandynawskich. Jest chłód, jest abstrakcja, jest więc i tytułowa algebra.
Roman Puchowski - Free
Milczał przez pięć lat, tyle lat upłynęło od publikacji albumu Von Zeit "Ocieramy się" i jego koncertowe DVD. Von Zeit już nie ma, pozostał tylko (i aż) Romek Puchowski, jeden z polskich majstrów od gitary dobro. Muzyka mieszkającego w Tczewie barda wywodzi się z tradycji amerykańskiej muzyki country, blues i popularnego od kilku lat indie-folku. Są więc tu utwory, które z pewnością spodobają się fanom Fleet Foxes czy Mumford and Sons, w kilku utworach pobrzmiewają też wyraźne fascynacje The Beatles.
Kiedy Roman śpiewa na poważnie (czyli zazwyczaj po angielsku) - wszystko się zgadza. Piosenki są zborne, zgrabne, niosą słuchacza ze sobą amerykańską energią prerii. Bardzo przyjemnie też słucha się instrumentalnego "Walca dla Edyty". Gorzej, gdy Puchowski próbuje nas rozbawić wesołkowatymi songami w stylu "Fryzjer". Tu energia momentalnie przestaje płynąć, a zamiast Mississipi staje przed oczami Wisła - przaśna i zaściankowa. Przy tej piosence mój palec nerwowo zawsze szuka przycisku skip.
Puchowski do nagrania płyty zaprosił całą plejadę gości. Na "liście płac" są więc znani i lubiani: Martyna Jakubowicz, Tymon Tymański, Adam Wendt czy Grzegorz Grzyb, choć więcej braw należy się tu mniej znanym artystom: harmonijkarzom Michałowi Kielakowi i Keithowi Dunnowi, Tomkowi Krukowi grającemu na banjo, ET Tumasonowi (gitara slide), Dobrawie Czocher (wiolonczela) i Jędrzejowi Kubiakowi (gitara hawajska). Dzięki temu płyta jest dość różnorodna brzmieniowo (choć mam wrażenie, że ta różnorodność trochę została zabita dość płaskim, chłodnym i twardym miksem).
