• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

12 godzin z życia szpitalnego oddziału ratunkowego

Elżbieta Michalak-Witkowska
16 sierpnia 2013 (artykuł sprzed 10 lat) 

Zobacz jak pracuje SOR w szpitalu im. Św. Wojciecha na Zaspie.



Z jednej strony narzekania na kolejki, z drugiej zgłoszenia z bólem brzucha, dwudniową gorączką, a nawet wrastającym paznokciem. Odwiedziliśmy z kamerą jeden z trójmiejskich oddziałów ratunkowych, by pokazać wam, jak funkcjonuje od środka.



Czy trafiłeś/łaś kiedyś na SOR?

Otrzymanie pozwolenia na wejście z kamerą do któregoś z trójmiejskich SORów nie było łatwe. Próbowaliśmy w kilku szpitalach, ostatecznie udało nam się porozumieć z dyrekcją Szpitala Specjalistycznego Św. Wojciecha na Zaspie. Dostaliśmy zgodę na dwunastogodzinne przyglądanie się pracy lekarzy i pokazanie tego, jak wygląda dzień na oddziale.

SOR w Szpitalu Specjalistycznym Św. Wojciecha na Zaspie jest jednym z czterech działających w Trójmieście. Dziennie przyjmuje średnio 200 pacjentów. Na jednej zmianie przebywa tu siedmiu lekarzy - jeden specjalista i jeden rezydent medycyny ratunkowej, dwóch lekarzy specjalistów chorób wewnętrznych, specjalista chirurgii ogólnej, pediatra i ortopeda. Oprócz tego na każdej zmianie zespół lekarski wspiera siedem pielęgniarek, dwie położne oraz trzech ratowników medycznych.

Na oddział wchodzimy o godz. 12:00, kiedy dyżur pełni ordynator SORu, dr Romuald Tomczak.

Jak to działa?

Na początek trochę biurokracji. Każdy przychodzący do SORu pacjent w pierwszej kolejności trafia do biura obsługi pacjenta. Tam pielęgniarka, po krótkim wywiadzie, zakłada mu kartę pobytu w SORze, a następnie, po zebraniu informacji o dolegliwościach pacjenta, decyduje, na jaki obszar trafi.

Do obszaru resuscytacyjno-zabiegowego lub na salę obserwacyjną intensywnego nadzoru, trafiają pacjenci z bezpośrednim zagrożeniem życia. Do obszaru zabiegowego chirurgiczno-ortopedycznego trafiają wszyscy, którzy mogą poczekać na pomoc lekarską, w zależności od nadanego priorytetu, od 45 min. do czterech godzin. Do strefy diagnostycznej, czyli na obszar internistyczno-neurologiczny, kieruje się pacjentów, w stosunku do których pomoc lekarska może zostać odroczona również od 45 min. nawet do czterech godzin.

Pacjentów w stanie ciężkim lub bardzo ciężkim na oddział przywozi karetka pogotowia, która zawsze obsługiwana jest jako pierwsza. Ratownicy medyczni po krótkiej konsultacji z pielęgniarką koordynującą przenoszą pacjenta od razu na czerwoną strefę, prosto w ręce lekarzy.

W razie potrzeby każdemu pacjentowi zlecane są dodatkowe specjalistyczne badania: laboratoryjne, radiologiczne, konsultacje neurologa, urologa czy chirurga. Po wykonaniu badań, odebraniu i odczytaniu wyników, lekarze decydują, czy pacjent wymaga hospitalizacji, czy dalszej obserwacji.

Pierwsze trzy godziny na SORze

Między godziną 12:00 a 15:00 na SORze niewiele się dzieje. Tłumów, których się spodziewaliśmy, nie ma. Kilku pacjentów czeka przed gabinetem internisty, ortopedy i chirurga.

Troje z nich przyszło z ostrym bólem pod wcześniej założonym opatrunkiem gipsowym, kilkoro ze złamaniami i zwichnięciami. Słyszymy głośne narzekania starszej pani na ból w plecach i narzekania innej pacjentki na kołatanie serca.

Wchodzimy z ordynatorem do gabinetu chirurgicznego, gdzie właśnie przywieziono pacjenta z bólami w okolicach żeber. Opowiada lekarzom o tym, co mu się przytrafiło. Mężczyzna dzień wcześniej wpadł w źle zabezpieczony dół i porządnie się poobijał. Podejrzenie: pęknięcie śledziony. Lekarze od razu wykonują tomografię komputerową jamy brzusznej, która potwierdza obecność krwiaka śledziony. Jest on nieduży, dlatego pacjent nie wymaga ostrej interwencji na bloku operacyjnym.

Ruszamy w dalszą drogę. Trafiamy na obszar resuscytacyjno-zabiegowy, gdzie wykonuje się zabiegi ratujące życie. Tutaj wstęp mają jedynie lekarze oraz ratownicy medyczni.

Otwierają się przed nami wielkie, rozsuwane drzwi, zza których wyłania się duże, jasne pomieszczenie wyposażone w cztery stanowiska resuscytacyjne, monitory, rejestratory, defibrylatory. Wszystko nowe. Kto by pomyślał, że szpitale wyposażone są w tak dobry i nowy sprzęt.

Na jednym z łóżek leży starsza kobieta, która kilka godzin wcześniej spadła ze schodów i złamała kręgosłup na odcinku szyjnym. Wciąż jest pod opieką lekarzy.

O 15:00 ordynator kończy swój dyżur. Teraz przejmuje nas dr Agnieszka Szawiel, lekarz dyżurny w strefie resuscytacyjno-zabiegowej, która koordynuje pracę całego oddziału ratunkowego.

Pacjenci: czemu czekamy?

Do godziny 16:00 na SORze panuje względny spokój, choć wydłużają się kolejki ludzi czekających do chirurga i do oddziału internistycznego. Coraz częściej słychać szmery niezadowolonych pacjentów.

Naszą uwagę przyciąga osiemdziesięcioośmioletnia pani Maria, która żali się na swoją sytuację.

- Wie pani ile już czekam? - pyta kobieta. - Cztery godziny, bo jeden lekarz jest na sali operacyjnej, a tylko drugi przyjmuje. Nie wiem, kogo mam winić, bo sama widzę, że lekarze są zapracowani, ale nie może być tak, że kolejka w ogóle nie postępuje - przekonuje pacjentka, która zgłosiła się do lekarza z opuchniętą, wcześniej zwichniętą nogą.

Obok niej siedzi pan Bogdan, który przewrócił się na rowerze i złamał rękę. Na założenie gipsu nie musiał czekać zbyt długo, jednak konieczność powrotu do gabinetu i odbycia dodatkowej konsultacji z chirurgiem sprawia, że na korytarzu, razem z żoną i dwoma córeczkami, spędza kolejne cztery godziny.

- Lekarz powiedział, ze to skomplikowane złamanie, dlatego siedzę na ławce pod gabinetem i czekam na swoją kolej.

Skąd kolejki?

Błahe sprawy, z jakimi na SOR przychodzą ludzie, wydłużają czas oczekiwania na pomoc lekarską. O to, dlaczego pacjenci wybierają wizytę na SORze w sytuacjach tego niewymagających, pytamy Romualda Tomczaka, ordynatora SOR.

- To złożony problem, ale myślę, że chodzi o wydolność podstawowej opieki zdrowotnej i kwestię przyjmowania pacjentów w poradniach specjalistycznych - mówi Tomczak. - Pacjenci często muszą czekać długie tygodnie na poradę specjalistyczną czy kilka dni na wizytę u lekarza podstawowej opieki zdrowotnej i dlatego przychodzą do nas z błahymi sprawami, takimi jak kilkugodzinna gorączka, bóle gardła, kręgosłupa, bóle podbrzusza czy osłabienie. Często domagają się też zmiany opatrunku, bo nie zostali przyjęci przez poradnię chirurgiczną. Staramy się odsyłać takich pacjentów do lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej lub poradni specjalistycznych, ale nie wszyscy chcą nas słuchać, dlatego pacjenci z mało poważnymi przypadkami stanowią ok. 20-25 proc. wszystkich przyjęć - dodaje.

Tę opinię potwierdza Łucja Ochocińska, lekarz pracująca w strefie internistycznej SOR.

- Jeśli chodzi o pacjentów internistycznych, najwięcej z nich zgłasza się z niewydolnością serca, napadami arytmii i infekcjami. Połowa pacjentów ma skierowania od lekarzy rejonowych, inni przychodzą do nas z przekonania, że tu najszybciej uzyskają pomoc - mówi dr Ochocińska i od razu biegnie dalej.

Gdzie w takim razie szukać pomocy, jeśli nie na SORze? W sytuacjach błahych, np. czysto infekcyjnych, jak stan podgorączkowy, osłabienie, pomocy trzeba szukać w przychodniach i poradniach lekarskich, u lekarzy rodzinnych, w poradniach specjalistycznych, a w nocy i święta pomoc uzyskać można w punktach tzw. nocnej i świątecznej obsługi chorych. Na SORze każdy pacjent ma nadany priorytet, więc ci z nieostrymi stanami zagrożenia zdrowia mogą oczekiwać na przyjęcie nawet do 6 godzin. Warto?

Pacjenci: lekarzy powinno być więcej

Wychodząc z gabinetu dr Ochocińskiej widzimy tłumy pacjentów na sali obserwacyjnej w strefie internistyczno-neurologicznej. Wszystkie łóżka na sali są pozajmowane, głównie przez starszych pacjentów potrzebujących dalszej obserwacji lub wymagających hospitalizacji i czekających na wolne miejsce. Patrząc na to, co dzieje się w gabinecie i na zewnątrz, rozumiemy nieustanne pytania pacjentów: dlaczego jest tak mało lekarzy?

Bo zbyt mała liczba lekarzy i zła organizacja pracy to drugi, równie częsty zarzut pacjentów w stosunku do oddziałów opieki ratunkowej. Czy nie można zwiększyć obsady tych oddziałów?

- Nie mamy funduszy, by zatrudnić większą liczbę lekarzy - mówi Krystyna Grzenia, dyrektor Szpitala na Zaspie. - Łączny koszt funkcjonowania SORu wyniósł w pierwszym półroczu 2013 r. ponad 8 mln. 727 tys. zł, co w przeliczeniu na jednego pacjenta dało 294 zł. Tymczasem kwota, którą przyznaje NFZ na leczenie jednego pacjenta, pozwala pokryć jedynie połowę poniesionych przez oddział wydatków.

Jak przekonuje pani dyrektor, zestawienie standardowych czynności wykonywanych na rzecz jednego pacjenta daje uzasadnienie dla kosztów. Chodzi m.in. o wstępny wywiad, założenie dokumentacji, a co za tym idzie utrzymanie stanowiska obsługi pacjenta. Dalej, potrzebny jest pogłębiony wywiad lekarski, badania diagnostyczne, konsultacje dodatkowe specjalisty, ocena wyników badań, opracowanie dokumentacji końcowej.

Cisza przed burzą

Po godzinie 17 do biura obsługi pacjenta zgłasza się nawet do 20 pacjentów na godzinę. Pielęgniarka i dwie rejestratorki medyczne mają pełne ręce pracy. Większość pacjentów przychodzi w błahych sprawach, ale jest to też gorący czas dla obszaru czerwonego.

Tuż po 17 słyszymy sygnał karetki pogotowia, która przywozi pacjenta znalezionego przez przechodniów na ulicy. Mężczyzna w średnim wieku, kompletnie odurzony alkoholem, z zakrwawioną twarzą. Krew poplamiła mu też koszulkę i spodnie. Wydaje się, że to coś poważniejszego niż obrażenia i zranienia głowy. Pacjent od razu trafia na obszar resuscytacyjno-zabiegowy. Lekarze zaczynają od oczyszczenia ran z krwi. Doprowadzają twarz mężczyzny do porządku, a następnie zaczynają przygotowywać się do szycia i wykonania diagnostyki radiologicznej mózgowia. Akcja ratunkowa przebiega sprawnie, choć lekarze i pielęgniarki muszą okiełznać niesfornego pacjenta, który cały czas utrudnia im pracę i próbuje wstać z łóżka.

Nie zdążamy ochłonąć, kiedy słyszymy telefon. Odbiera dr Agnieszka Szawiel. Okazuje się, że za kwadrans lotniczym pogotowiem ratunkowym przywieziona zostanie pacjentka z zawałem serca.

Po chorą wyjeżdża na lądowisko karetka z pielęgniarką i ratownikiem medycznym, którzy transportują pacjentkę na salę zabiegową. Lekarze opanowanym tonem wypytują o dolegliwości, wiek pacjentki, przyjmowanie leki, historię choroby, także w rodzinie. W międzyczasie wzywany jest kardiolog, który decyduje o wykonaniu w pracowni kardiologii inwazyjnej zabiegu koronarografii (umożliwiającego obejrzenie naczyń wieńcowych i znalezienie zatkanego naczynia, które powoduje zawał mięśnia sercowego) i koronaroplastyki (umożliwiającego odetkanie naczynia i leczenie zawału mięśnia sercowego). Dzięki temu udaje się momentalnie przerwać przyczyny zawału. Pacjentka, w stanie stabilnym, zostaje w szpitalu na obserwacji.

Wychodzimy na korytarz, by zaczerpnąć świeżego powietrza. Okazuje się, że jest już po godz. 19. Zmniejszyła się kolejka pacjentów ze strefy zielonej i żółtej, więc siadamy na korytarzu i odpoczywamy.

O 20:00 dyżur kończy dr Agnieszka, a zastępuje ją lekarz dyżurny, Rafał Cudnik. Kolejne godziny mijają już spokojnie, choć co jakiś czas podjeżdża karetka z nowymi pacjentami. O 23:00 na SOR przywieziono starszego pana, który stracił przytomność. Według jego żony, zemdlał w domu i po przebudzeniu był kompletnie zdezorientowany. Na SOR trafia też starsza kobieta z podejrzeniem afazji, która na skutek uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego przestała nie tylko mówić, ale też rozumieć mowę. A po chwili ratownicy medyczni przywożą kobietę z arytmią, czyli zaburzeniami rytmu serca, która poddana zostaje kardiowersji, czyli stymulacji serca prądem.

Po 23:00 lekarze mogą odetchnąć. Na strefę czerwoną nie trafiają już żadni pacjenci, również strefa zielona i żółta zdecydowanie się rozluźniły.

Nasz dwunastogodzinny dyżur na SORze dobiega końca. Oto kilka wniosków. Po pierwsze pacjenci nie szanują zasady mówiącej o tym, że na SOR trafiać powinni ludzie z zagrożeniem życia, w stanie ciężkim lub bardzo ciężkim. Po drugie nie wszyscy są świadomi tego, że o przyjęciu pacjenta w ostateczności decyduje lekarz, dlatego z mało poważnymi dolegliwościami na korytarzu spędzić możemy nawet do ośmiu godzin. Po trzecie, gdyby udało się poprawić funkcjonowanie ambulatoryjnej i specjalistycznej opieki zdrowotnej, nie byłoby sytuacji wymuszania wizyt na szpitalnym oddziale ratunkowym, a chory nie byłby narażony na zaostrzenie choroby.

Szukasz szpitali działających w Trójmieście? Znajdziesz je w naszym katalogu.

Miejsca

Opinie (177) 7 zablokowanych

  • NAJGORSZY SOR NA ZASPIE! (21)

    Byłam tam parę dni temu z ciężkim bólem kręgosłupa. Po powrocie do domu z pracy nie mogłam już wstać, więc trafiłam na SOR. Mam 22 lata i mocno obciążony kręgosłup. Wyobraźcie sobie Państwo, że nie zostały mi zrobione ANI JEDNE BADANIA, nawet żeby się upewnić, czy przypadkiem stan kręgosłupa się nie pogorszył (wg doktora jestem za mloda na badanie rtg - jego slowa). Żeby tego było mało, miałam ze sobą dwa wyniki sprzed roku, do których szanowny p. doktor nawet nie zajrzał. Pod koniec 9 godzinnej męczarni neurolog wypisał mi skierowanie do poradni neurologicznej (?). Gdzie tu logika... Możliwe, że trafiłam na bardzo nieuprzejmy zespół, ale to jest ostatnie miejsce w które chcę zajrzeć z bólem. Zero pomocy. Teraz jeżdżę po lekarzach, jeśli okaże się, że coś się pogorszyło - na pewno tak tego nie zostawię!

    • 65 92

    • Przyznaje racje

      Musiałaś trafić na tego samego lekarza co ja. Do szpitala przywiozła mnie karetka a ten pan potraktował. Mnie tak samo nie zrobiono żadnych badań pomimo że cukru miałam 430 po zbadaniu w karetce całe szczęście że oni w karetce dali mi kroplówkę. Po 6 godz oczekiwania zadzwoniłam do. Męża żeby przyjechał po. Mnie. rano lekarz ośrodka wezwał karetkę i zabrano mnie do UCK. Które. U zawdzięczam życie. Może dyrektor Zaspy zareaguje i wyrzuci felczera z SOR

      • 0 0

    • ...ehh

      Piękny przykład analfabetyzmu wtórnego :) Czyli czytania bez rozumienia tekstu.

      • 0 0

    • ani

      Ani jedne badania??? A co to znaczy ani jednej?:-dddd

      • 0 1

    • A ja na Zaspę trafiłam z ostrą migreną. Przywiózł mnie mąż i praktycznie wniósł bo ja sama nie mogłam utrzymać równowagi. Fakt że spędziłam tam ok. 10 godzin i wracałam sama nocą ale miałam robione wszystkie możliwe badania i leżałam pod kilkoma kroplówkami. Miałam ok. 30 lat i lekarze bardzo się martwili skąd taki atak i zaburzenie błędnika. Dodam tylko, że ja nie mam tam nikogo znajomego.
      Wniosek jest prosty: gdy istnieje podejrzenie zagrożenia życia- a tak było u mnie - mogłam mieć np. początek udaru lub pęknięty tętniak w mózgu - to naprawdę robią wszystko co możliwe.

      • 5 0

    • Jak sama nazwa wskazuje sor jest do ratownia ludzkiego zycia a nie od przewleklych bóli kregoslupa gwiazdo!!!

      • 4 0

    • Miałem podobną sytuację jak 22latka

      • 0 0

    • sor to trudna praca (4)

      Na sor przyjmowane są przede wszystkim stany zagrożenia życia i jeśli lekarz ma do wyboru zawał albo złamany palec wybierze to pierwsze dlatego palec musi czekać. Jesli w tym czasie dowiozą kolejny zawał to palec dalej czeka. Sor z założenia także nie ma wyleczyć tylko ma doraźnie pomóc i podtrzymać stan tak by nie zejść z tego świata a leczy konkretny oddział. Dlatego ku oburzeniu gawiedzi odsyłają wszystkich potem dalej. Ból kregosłupa mimo że nieprzyjemny to jednak mniej ważny niż zawał, udar, ofiara wypadku. I dobrze bo z zawałem wolałabym nie czekać.

      • 68 1

      • Zgadzam się z Tobą (3)

        Oczywiście, że taka kolejność jest wskazana. Zgadzam się z Tobą w 100%. Tylko, że na jakiej podstawie mogą stwierdzić, że jest to "tylko ból" nie robiąc podstawowych badań? Moje oburzenie wynika tylko z tego. Mogę czekać długo w kolejkach, ale chciałabym czuć się bezpiecznie.
        Tak czy inaczej, moi Drodzy jak najdalej od takich miejsc. :-) Dużo zdrowia i mało nerwów życzę

        • 18 13

        • badania

          można jeszcze zlecić,w ramach wszystkich badań,sekcję zwłok,chcesz?

          • 1 1

        • Podstawowe badana to wywiad z pacjentem i jego obejrzenie - nie trzeba bez sensu robić naświetleń rtg albo tomografu, jeśl w badaniu wychodzi, że to rwa kulszowa na przykład.

          • 10 2

        • Badania to ma Ci zlecić lekarz rodzinny, a nie SOR. Poza tym nie da się zlecić wszystkim wszystkich możliwcych badan, poprostu nie ma na to pieniędzy. Nawet bez tego SOR zadłuża szpital.

          • 29 2

    • 22latka

      Ty sie weż do roboty a nie jojcz.pomyslałby kto-ciężki ból kręgosłupa ,ha,ha

      • 6 1

    • tak 22 latko, pewnie jesteś czytelniczką Faktu

      ..oczywiście nie zostaw tego, masz rację idź do sądu, no przecież boli cie kręgosłup i ty musisz iść na SOR , po co lekarz neurolog ma zajmować się ludźmi po udarach , którym grozi paraliż i wykonywać trombolizę jak ja (22 latka) przychodzę muszą mnie obsłużyć ja znam swoje prawa, a chirurg zamiast składać ludzi po wypadkach niech mną się zajmie oni poczekają , a że powyją z bólu to nic, przecież ja nie pójdę do przychodni skoro rtg mogę sobie w szpitalu zrobić , tam nie będę czekać i po prostu ich wykiwam , sprytna jestem co hi hi, a wiem co jeszcze powiem , że upadłam na głowę to mi zrobią szybko TK ale ja jestem mądra, jeszcze na korytarzu pogadam z 70 latkami co zawracają głowę bo mają żylaka w tyłku i razem ponarzekamy na SOR, że płacimy składki i tyle czekamy, moja żona pracuje na SOR i gdybym ja miał takich pacjentó jak Ty to bym ich pogonił ze więcej byś nie zawracała du....

      • 14 1

    • nie unoś się ak diana, i zmniejsz cycki, jak ci obciążają kręgosłup

      • 7 1

    • !!!

      na basen idź. Skoro wiesz,że masz chory kręgosłup,który wymaga CIĄGŁEGO leczenia to czemu go nie leczysz? Tylko dopiero jak zacznie boleć to oczekujesz wszystkiego ? Dostałaś leki p/bólowe i wystarczy. Zdjęcie rtg nic nie wniesie dziewcze, a z oddziału ratunkowego nie robi się tomokomputera czy rezonansu magnetycznego dla osob przewlekle cierpiących. Niewiedza społeczeństwa powoduje bunt,agresję i zbędne zamieszanie....

      • 14 2

    • Bomisie (1)

      Widzę że należysz do najbardziej ukochanej przez personel SORów grupy społecznej, tzw. Bomisiów (czyt. "bo mi się należy"). Przykro mi bardzo, ale jesteś kolejną osobą, która nigdy nie powinna trafić na SOR. Twoje dolegliwości nie kwalifikowały się do tego, by szukać tam pomocy medycznej. Spędziłaś tam 9 godzin (a może tylko 9 godzin?). Bardzo mi z tego powodu przykro. Przykro mi, gdyż gdybyś udała się wtedy tam gdzie potrzeba, czyli do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej (tak, tak, dyżurują nawet w nocy i niedzielę i święta), miałabyś pewnie zapewnioną pomoc medyczną w czasie nie dłuższym nie godzina, a i może wykonane badania (tak, tak, dają skierowania na badania krwi, rtg, a nawet wypisują druki L4).
      W świetle powyższego, nie pozostaje mi nic, niż tylko stwierdzić: jesteś ofiarą. Nie sytemu! Własnego losu! Bomisiu!

      • 43 1

      • Lekarz nocny

        Ty chyba nigdy nie byłeś u lekarza w nocy. Poszła by z bólem kregosłupa do przychodni dyżurującej i jakie badania lekarz by tam zrobił? Krwi? Wysłał na RTG na który i tak by musiała pójść na drugi dzień dopiero? A najprawdopodobniej wysłali by pacjentkę właśnie na SOR znjąc życie. Nie wiecie co ma z kręgosłupem więc nie gadajcie bzdur.

        • 10 11

    • bół kręgosłupa to nie stan zagrożenia życia - (2)

      - do rehabilitanta a nie na oddział ratunkowy. a ja się ma 22 lata to trzeba dbać o kręgosłup, a nie spędzać wolny czas z torbą czipsów i Polsatem.

      • 36 14

      • (1)

        Nie znasz - nie mów. Ale uwierz mi, że są ludzie którzy chorują, a nie tylko się opierdzielają.
        Pozdrawiam :-)

        • 14 12

        • Co to bol kregoslupa to wiem bo tez kiedys mnie tak polamalo, ze nie moglem sie ruszyc i przez ponad miesiac bylem unieruchomiony (mialem wtedy 25 lat, wiec niewiele wiecej od Ciebie), ale naprawde wydaje mi sie, ze SOR czy KOR to nie miejsce na taka wizyte - nawet z ostrym bolem (ja do lekarza ogolnego - 50 m od domu - o kulach szedlem ok 30 minut).

          Najrozsadniejsza wg mnie rzecza bylo by pojscie do specjalisty - neurologa.

          Z drugiej strony, skoro juz bylas u lekarza, no to tez moglby on wysilic sie troche i nawet jesli nie bylo w jego ocenie konieczne robienie jakichkolwiek badan, to moglby rzucic okiem na Twoje wyniki - chocby dla spokoju sumienia swojego i Twojego (ze sie zainteresowal). Duzo czasu by mu to nie zajelo, a Twoje odczucia co do niego byly by na pewno lepsze.

          Pozdrawiam,

          • 23 2

    • SOR ani KOR to nie są miejsca dla ludzi z bólem kręgosłupa. TAM się RATUJE a nie leczy dyskopatie

      • 39 6

  • piękne wnioski, tylko wyjaśnijcie mi jedno: (14)

    gdzie znika 1/3 mojej pensji? jest to kilka tyś zł miesięcznie. no właśnie...

    dawno chciałem wypisać się z państwa polskiego. nie da się. chciałem sam zbierać na emetyturę, ubezpieczony jestem w kilku miejscach, więc w razie wypadku miałbym i na operacje. a przez ostatnie 15 lat nie byłem ANI RAZU w szpitalu. a ze składek wykupiłem chyba już pół oddziału. a z lekarzy korzystam w w jednej z klinik, bo mi pracodawca opłaca.

    przyczyna a skutek. wiele, wiele osób nie rozróżnia zagadnień. szpital nic nie może. NIC.

    • 135 14

    • Pielkniarki sa kupie mysla tlko czystosc

      • 0 0

    • gdzie znika 1/3 pensji

      bo połowa tego społeczeństwa nie pracuje i Ty musisz pracować na nich. A jak będziesz miał nowotwór to ciekawe czy wsytarczy Ci na badania po 3 tysiące i chemia za 20 tys/miesięcznie

      • 0 0

    • (1)

      Zabierają Ci to Ci, którzy nie pracują wcale albo pracują na czarno. Matki na zasiłkach z 5 dzieci i 6 w drodze, kiedy ich ojciec lub ojcowie nie potrafią utrzymać rodziny.

      Prawo głosu powinno być tylko dla tych, którzy płacą podatki (ewentualnie emrytura lub renta). Może wtedy by się coś zmieniło.

      • 15 4

      • Masz rację sama jestem samotna matka ale pracuje i nawet niebiorore rodzinnego mam wyrównane na ich 500

        • 0 0

    • tyś

      1/3 pensji nie idzie tam gdzie powinna. Powinna iść na wykształcenie. "tyś" to nawet dzieci w podstawówkach piszą poprawnie. Od czego to skrót? Od tyśąc?

      • 0 0

    • Wyjaśniam ...

      Na składkę zdrowotną idzie 20 proc. twojej pensji, czyli jedna piąta. Pozostałe idą na ZUS, chorobowe,i jeszcze kilka rzeczy. A co do ubezpieczeń prywatnych - to jak na dziś prywatne kliniki w Polsce (nawet gdybyś miał najdroższe ubezieczenie) nie leczą nowotworów (chemia i naświetlenia), nie robią żadnych przeszczepów, nie wykonują skomplikowanych zabiegów chirurgicznych. Więc i tak - gdyby cos takiego cię dopadło, trafiłbyś do publicznej służby zdrowia.

      • 5 0

    • ależ proszę odpowiedź

      znika przez pijaczków, którzy są stałymi bywalcami SORów, znika przez babcie, które się nudzą i co wieczór mają zawał albo ogromny ból głowy, znika przez ludzie, którzy po wzięciu procha uważają, że zadziała w ciągu 10 sekund albo wyzdrowieją po nim w 5 minut... oto gdzie znika.
      SOR jak nazwa wskazuje to RATUNEK, a nie izba przyjęć czy konsultacje.

      • 7 1

    • chyba (2)

      nie do końca wiesz, o czym mówisz:) Policz ile płacisz składki zdrowotnej - ja przy zarobkach 8 tys płacę ok. 800 PLN. Wcale nie tak dużo. Mam 28 lat, choruje na hemofilię i moje leki kosztują dużżżżżo więcej. Także jestem dziurą w systemie:)

      • 18 6

      • to płać więcęj...!!!!!!!!!! (1)

        • 7 1

        • płacę

          na pewno więcej od Cibie:)

          • 2 7

    • wszyscy maja pretensje do wszystkich a winni są POlitycy to oni nam zgotowali ten los!! (1)

      Rząd i politycy lecza si w luksusowej klinice rządowej nieodstępnej dla nikogo więcej poza ich rodzinami ciotkami i wujkami .A maja nas wszystkich gdzieś!!!Wiec pretensje mozecie miec tylko donich .Obecnie sie cieszą bo pacjenci maja pretensje do lekarzy itp a lekarze itp do pacjentów!I oto własnie POlitykom chodziło!!

      • 6 8

      • dalej lemingi minusowac wkoncu ten rzad i ta sutuacja to wasza zasługa

        • 2 6

    • to tylko zdrowia gratulować

      i życzyć go jak najwięcej. Bo jak się trafi poważniejsza choroba to i 1/3 z 30 lat Twoich pensji może nie starczyć. Nie mówiąc już o 60zł abonamencie w prywatnej nowoczesnej klinice.

      • 18 6

    • już ci powiem gdzie znika: zabierają ci je ludzie dorośli i dzieci chorujący na raka

      • 9 19

  • Bo system opieki jest marny (2)

    Gdyby łatwiej było dostać się do specjalistów, nie byłoby tylu "przypadkowych pacjentów na oddziale ratunkowym!
    Szkoda gadac i rano sie denerwować - temat rzeka!

    • 58 2

    • Odzialy ratunkowe to jest koszmar i pielniarki sa wogle nie pracuja tylko pachna

      • 0 0

    • zamiast staruszkom wypisywać recepty, to oni gadają z nimi w najlepsze

      • 2 4

  • Sor Zaspa

    Mojego tatę 88 letniego 3 lata temu przywiozła karetka z Sopotu na sygnale na Sorze byle jak mu robili badania po za tym nakłuli w jakieś naczynie bo miał połowę białej koszulki zalaną krwią ale to nie wszystko przywiezli go póżniej na internę gdzie go rzucili na łużko jak worek z kartoflami nawet pies z kulawą nogą się nim nie zają a na drugi dzień o godzinie 5-00 rano zmarł fakty są takie że powinienem był powiadomić prokuraturę jak z moim tatą postąpili na Sorze te niedouki medyczne kture popełniły błąd medyczny i jak by mi Szpital zapłacił odszkodowanie za mojego tatę po udowodnieniu przez prokuraturę błędu medycznego przez tych niedouków to by na tyłkach przysiedli w Prosektorium też pracują niedouki kture są takie leniwe że nie zrobili mojemu tacie nawet sekcji w Szpitalu Akademickim gdzie pracują wybitni specjaliści gdzie traktują pacjentów z należytym szacunkiem tak samo w prosektorium nieboszczyków by zrobili mojemu tacie sekcję

    • 0 2

  • dla kogo ?

    trafiłem na dyżur konowała w Sopocie, który ze złamanymi żebrami odesłał mnie z diagnozą ze nie mam zapalenia płuc !!

    • 0 0

  • Porażka zostają odsylane starsze osoby które przychodzą z okropnym bólem kręgosłupa gdzie już nie mogę ruszyć ręką to raczej nie jest katar .i takim osoba zamyka się drzwi

    • 0 0

  • mnie wkurza jako personel

    że przychodzi Tobie taki byczek z ... kleszczem i płacze że trzeba wyjąć i musi koniecznie na pogotowiu.
    Tak robi się kolejka, bo niezależnie od tego czy to zawał czy kleszcz, to trzeba też papierologię pełną odstawić. Chore

    • 1 0

  • lekarze

    od kiedy lekarze myja pacjentów hahaha

    • 1 0

  • Nie zgadzam sie (3)

    To nie prawda ze pacjeci nie szanuja zasady mowiacej o tym ze na sop trafiac powinni ludzie z zagrozeniem zycia. Skad ja mam wiedziec czy moj stan jest np. Przed zawałowy i w ciagu godz badz dwoch sie pogorszy do bardzo ciezkiego i zagrazajacemu zyciu?? Dopiero wtedy mam sie zgłosic a moze bedzie juz za pozno?

    • 3 3

    • Nie zgadzam się

      Niestety nasze społeczeństwo wpada w panikę gdy tylko cos kogoś boli
      i pędzi do szpitala z byle głupotą,połowa z nich to zwykli naciągacze
      ja tez byłam na SORZE w Gdyni ze złamaną ręką w łokciu (była składana operacyjnie ),czekałam kilka godzin
      i nie panikowałam .Bolało i owszem ale żeby od razu wciągać w to dziennikarzy
      Z d*perelami nie jeździ się na SOR!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      • 0 0

    • Zawał

      Dlaczego w przykładzie przytoczyłeś tylko kwestie zawału i stwierdzasz ze pacjenci szanują zasadę ze na sor z zagorzeniem życia. A te wszystkie przypadki kaszlu od tygodnia, bólu nogi od kilku dni, Wrastające paznokcie o 3-4 nad ranem, klaszcz. Dlaczego nie piszesz o tych i wielu wielu innych przypadkach z którymi ludzie notorycznie zgłaszają się na Sor i twierdzą że to zagrożenie ich życia. Przede wszystkim w wypowiedzi szanownego pana doktorka jest bład bo nie 20-25 % a średnio 60-75 % to przypadki nie wymagające wizyty na SOR. A potem dziw że tyle się tam czeka. Każdy z was tylko wymaga a nic od siebie!!!

      • 0 0

    • Ale ta z butelką upuszczoną na palec

      to przesada.

      • 1 0

  • Nazwa ratunkowy nie pasuje już do tych miejsc! Tu ludzie umierają czekając na pomoc nawet po (6)

    kilkanaście godzin. Tu liczą się tylko pieniądze nie człowiek!

    • 51 80

    • Jakie pieniądze?!

      Jakie pieniądze? Przecież praca w SOR czy Izbie Przyjęć jest najgorzej opłacana - nie mówię tylko o lekarzach ale i o pielegniarkach, ratownikach i sanitariuszach. To jest najgorsza i najcięższa praca w szpitalu, opłacana bardzo źle, więc brakuje personelu. Dlatego tyle trzeba wyczekiwać w kolejce, bo jeden lekarz 30 osób w godzine nie zaopatrzy.

      • 2 0

    • Bo wszyscy pracujemy dla pieniędzy, a to że tak jest to nie ich wina. A drugą sprawą jest to żeby mieć kasę to nie będziesz tyle czekać. Nic za darmo.

      • 1 0

    • To jest wewnętrzny system działający na każdym SORze. (1)

      Ktoś kto przyjdzie z przeciętym palcem czeka min 7 h choć lekarze mogą go załatwić od razu w 5 min.



      Ktoś kto wzywa karetkę do s****zki jest trzymany do środka nocy na oddziale. Po tym się go zwalnia i informuje że musi dymać do domu w środku nocy sam. Niektórzy domagają się transportu karetki heh. Sorry taksóweczka albo z buta.



      To jest system kar stosowany w każdym szpitalu.

      • 22 1

      • Bardzo mądrze, tym bardziej że nie egzekwuje się kar np. za nieuzasadnione wezwanie karetki. Wezwiesz bez sensu straż pożarną czy Policję to zapłacisz jak za zboże, a pogotowie każdy durak może do woli wzywać. Więc dobrze, że chociaz tak ich dyscyplinuja.

        • 18 2

    • z artykułu wynika,że wystarczy być pijaczkiem oni mają zawsze przywileje

      • 23 3

    • jak nie masz znajomosci nie masz tez fachowej obslugi!

      • 11 9

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane