• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Balonem "Gdańsk" w przestworza

Rycina przedstawiająca pierwszy, załogowy lot balonowy (w gondoli były zwierzęta), 1783 r.
Rycina przedstawiająca pierwszy, załogowy lot balonowy (w gondoli były zwierzęta), 1783 r. mat. Polona.pl

Dokładnie 112 lat temu, 23 stycznia 1910 r. miała miejsce w Gdańsku niecodzienna uroczystość. Odbył się inauguracyjny lot nowego balonu ochrzczonego imieniem miasta nad Motławą, zakupionego przez miejscowe Towarzystwo Żeglugi Powietrznej.



W 1910 r. 23 stycznia - podobnie jak dziś - wypadał w niedzielę. Spory mróz, który panował tego dnia, nie przeszkadzał zebrać się wielotysięcznemu tłumowi, który przybył na miejsce na godz. 11:30. Lądowisko dla dwóch balonów ogrzewanych gorącym powietrzem wyznaczono w rejonie ul. Wałowej, na placu ćwiczeń 36 pułku artylerii polowej (to orientacyjnie przestrzeń przy skrzyżowaniu obecnej ul. Rybaki Górne i Wałowej). Pierwszym z aerostatków, który miał zostać po raz pierwszy zaprezentowany, był balon "Gdańsk" ("Danzig"). Drugim był specjalnie na tą okazję przytransportowany z Wrocławia balon "Śląsk" ("Schlesien").

Tłumy VIP-ów



Wśród przybyłych byli przedstawiciele elit, w tym głównodowodzący XVII Korpusem Armii gen. August von Mackensen, nadprezydent prowincji Prusy Zachodnie Ernst Ludwig von Jagow i prezydent rejencji gdańskiej Lothar Förster. Licznie reprezentowany był korpus oficerski, społeczność urzędników, przedsiębiorców i akademików. Inauguracyjną mowę wygłosił prof. Johann Schütte, wykładowca miejscowej politechniki i jeden z pionierów sterowców w ówczesnych Niemczech, a zarazem prezes Towarzystwa Żeglugi Powietrznej w Gdańsku. Po jego przywitaniu zagrało kapela 1 pułku przybocznego huzarów, okolicznościową przemowę w imieniu nieobecnego z powodu choroby nadprezydenta miasta Heinricha Ehlersa wygłosił jeden z radców miejskich. Sam balon "Gdańsk" ochrzczony został przez małżonkę gen. von Mackensena, która rozbiła o gondolę... srebrną kolbę laboratoryjną (!) wypełnioną alkoholem. Po odegraniu hymnu, kolejnych (krótkich) przemowach, ostatecznie nastąpił przez wszystkich oczekiwany moment - przyozdobiony kwiatami i flagami balon "Gdańsk" wzbił się w powietrze w swój dziewiczy lot.

Przełomowy rok 1783



Zanim przejdziemy do jego opisu, warto zatrzymać się i przypomnieć historię lotów balonowych w ogóle, a tych w Gdańsku w szczególności, i okoliczności, w jakich powstało miejscowe Towarzystwo Lotów Powietrznych, które doprowadziło do opisanego wyżej wydarzenia. Za pierwszą (poświadczoną źródłowo) próbę wzniesienia w powietrze balonu napełnionego gorącym powietrze uznaje się eksperyment kapelana portugalskiego króla Jana V z 1709 r. Prawdziwy rozwój jednak baloniarstwa nastąpił w latach 80 XVIII w., przede wszystkim we Francji. Przełomem były tu wydarzenia z 1783 r. W czerwcu tego roku bracia Joseph Michel i Jacques Étienne Montgolfier skonstruowali balon napełniony gorącym powietrzem, który poszybował na wysokość 1,8 km. W sierpniu Jacquesowi Charlesowi udało się zbudować balon napełniony wodorem, który z powodzeniem wzbił się w powietrze, a już we wrześniu w Paryżu dzięki braciom Montgolfier odbył się pierwszy w historii załogowy lot balonem (pasażerami były zwierzęta: kogut, kaczka i baran). W październiku po raz pierwszy w gondoli wzniósł się (na wysokość wprawdzie tylko 26 m, ale jednak) człowiek - był nim Jean Francois Pilâtre de Rozier. Sam balon, co ważne, był na uwięzi. Ostatecznie miesiąc później, w listopadzie 1783 r. odbył się pierwszy wolny lot balonem z udziałem ludzi. Balon skonstruowali (przywoływani już) bracia Montgolfier, a pierwszymi śmiałkami, którzy odbyli lot byli de Rozier oraz Francois Laurent d'Arlandes.

Rozwój lotów balonowych na świecie



Wkrótce pierwsze balony zaczęły wznosić się w Anglii, Niderlandach i na terenie dzisiejszych Włoch. W 1785 r. Francuz Jean Pierre Blanchard po raz pierwszy wzbił się balonem w powietrze na ziemiach niemieckich - miało to miejsce we Frankfurcie nad Menem. Ten sam śmiałek zresztą cztery lata później "wystąpił" z pokazem w Warszawie (o czym dalej), a w 1793 r. przed samym George Washingtonem w Filadelfii, co uznaje się za pierwszy pokaz lotu balonowego w Ameryce Północnej. Nowy wynalazek wkrótce znalazł także zastosowanie podczas wojen napoleońskich.

Pierwsze loty balonowe na ziemiach polskich



Na ziemiach obecnej Polski pierwsze próby (nieudane) wzlotów balonów odbyły się jeszcze w 1783 r. w Krakowie. Udało się rok później w Warszawie, w obecności zresztą samego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Królewski chemik i mineralog Stanisław Okraszewski skonstruował niewielki balon napełniony wodorem, który przez parę minut utrzymywał się na wysokości 180 m. W kolejnych latach próby z balonami podejmowali kolejni. Wszystkie te inicjatywy miały charakter eksperymentów naukowych. Balony (różnej wielkości, na różne wysokości, wykonane z różnych materiałów i wypełnione bądź wodorem, bądź gorącym powietrzem) wzbijały się w latach 80. XVIII w. m. in. w Krakowie, we Lwowie, w Puławach, w Kamieńcu Podolskim czy w Pińczowie. Pierwszy lot pasażerski w balonie odbył się na ziemiach polskich dopiero w 1789 r. Startując z Nowego Świata w Warszawie, w powietrze na wysokość 2 km uniósł się (wspomniany już wcześniej) Blanchard.

Pierwszy pokaz balonu w Gdańsku



Co ciekawe, historia (wz)lotów balonów w mieście nad Motławą sięga swych początków także jeszcze końca XVIII w. Latem 1790 r. zaprezentowano po raz pierwszy nowy wynalazek w Gdańsku podczas jarmarku dominikańskiego. Nie odbył się wówczas jednak lot, ile pokaz polegający na pionowym wzbiciu się balonu w powietrze, a następnie opuszczeniu go na dół.

Pierwszy "skok spadochronowy"



W kolejnych latach, już w XIX w., balony pojawiały się sporadycznie. Nie ulega jednak wątpliwości, że najgłośniejszym pokazem były te z marca 1834 r., kiedy do Gdańska zawitała słynna pionierka lotów balonowych i pokazów lotniczych, Elisa Garnerin. Była bratanicą Andre-Jacquesa Garnerina, jednego z wynalazców spadochronu (w 1797 r. wykonał pierwszy w historii skok spadochronowy!) i członkinią jego grupy akrobatów powietrznych. Panna Garnerin wpierw przez kilka dni we wnętrzach Bramy Zielonej prezentowała (oczywiście, odpłatnie) "maszyny aeronautyczne": wysoki na 10 m balon (z powodu braku miejsca był tylko częściowo nadmuchany), specjalną uprząż z czaszą ("spadochron") oraz gondolę. Kulminacyjnym punktem jej pobytu w mieście nad Motławą był oczywiście pokaz, który przygotowano na Placu Wiebego (Wijbego), czyli na obszarze dzisiejszego Placu Wałowego. Wydarzenie przybrało kształt czegoś na kształt festynu: grały zaproszone kapele muzyczne, swój tabor prezentowała także straż pożarna. Na miejscu wpierw panna Garnerin za pomocą przygotowanej miniaturki balonu, "spadochronu" i lalki zademonstrowała, jak będzie przebiegał pokaz. Następnie wykonała swój łącznie 38. w karierze "skok na spadochronie": wzbiła się wpierw wysoko z balonem (nie wiemy, na jaką wysokość - ale dla przykładu można dodać, że dwa lata wcześniej w Warszawie było to 500 m), a następnie odczepiła gondolę od balonu i zaczęła opadać na "paraszucie" (gondola była podczepiona do balonu właśnie za pośrednictwem "spadochronu"). W swojej karierze Garnerin wykonała łącznie 40 tego typu skoków.

Pionierzy lotnictwa... z Grudziądza



Pod koniec pierwszej dekady XX w. zagadnienia związane z lotnictwem zaczęły gwałtownie zyskiwać na popularności. W największym z dzienników wilhelmińskiego Gdańska, w "Danziger Neueste Nachrichten", pojawiła się nawet osobna, specjalna rubryka zatytułowana "Aeronautyka i lotnictwo" ("Aernoautik und Aviatik"), w której co kilka dni donoszono o nowych wynalazkach, wykładach i konferencjach, udanych i nieudanych próbach lotów balonami, pierwszymi samolotami czy sterowcami z całej Europy i Ameryki Północnej. W regionie palma pierwszeństwa w tym względzie należała do wojskowych z... Grudziądza. To tam już w 1904 r. założono Wschodnioniemieckie Towarzystwo Żeglugi Powietrznej (Ostdeutsche Verein für Luftschiffahrt), pierwsze w całej prowincji Prusy Zachodnie (którego stolicą administracyjną był Gdańsk). Dodajmy, że do tamtej pory istniało zaledwie kilka tego typu stowarzyszeń w całym ówczesnym Cesarstwie Niemieckim - jeszcze do 1901 r. były tylko cztery (w Berlinie, Monachium, Strasburgu i Augsburgu), wkrótce dołączył do nich także Wrocław.

Impulsy



Impulsem do założenia w Gdańsku nowego podmiotu, który popularyzowałby wiedzę na temat aeronautyki i jednocześnie organizował loty balonami, były wydarzenia z października 1909 r. Trzykrotnie w tym miesiącu w regionie można było zaobserwować balony. Dwukrotnie balon "Graudenz" Wschodniopruskiego Towarzystwa Żeglugi Powietrznej z Grudziądza, który raz wystartował z Sopotu, a raz z Gdańska. Takie "gościnne" występy wspomniane towarzystwo organizowało także np. w Olsztynie. Dodatkowo raz przyleciał balon "Śląsk" podobnego towarzystwa z Wrocławia, który trasę ze stolicy Dolnego Śląska do Malborka pokonał w nocy, w nieco ponad 10 godzin, zahaczając po drodze o Zatokę Gdańską. Te wydarzenia popchnęły ostatecznie miłośników lotnictwa w mieście nad Motławą do zebrania się i założenia własnego towarzystwa.

Nowe Towarzystwo Żeglugi Powietrznej



Ostatecznie entuzjastów aeronautyki udało się zebrać w sobotę, 27 listopada 1909 r., w sali hotelu "Danziger Hof". Na apel inicjatorów, na założycielskie spotkanie przybyło przynajmniej 70 osób. Utworzono Zachodniopruskie Towarzystwo Żeglugi Powietrznej w Gdańsku (Westpreuß. Verein für Luftschiffahrt in Danzig). Jej pierwszym prezesem został wspomniany na początku prof. Johann Schütte. Jego zastępcą i jednocześnie przewodniczącym komitetów lotów balonowych (głównym pilotem zarazem) został nieznany z imienia kpt. Boisseré. Mieszkał we Wrzeszczu, wcześniej służył w jednostce wojskowej w Grudziądzu, i to tam dał poznać się jako wzięty entuzjasta lotów balonowych i zdolny pilot. Funkcję skarbnika nowego towarzystwa powierzono kupcowi Wilhelmowi Schäferowi, jego zastępcy - redaktorowi "Danziger Neueste Nachrichten" Kurtowi Hertellowi, sekretarza - lekarzowi Arturowi Schuchtowi, jego zastępcy - urzędnikowi (radcy ziemskiemu) Erwinowi Clausowi. We wspomnianym komitecie lotów balonowych zasiadali jeszcze por. Schenk von Tautenburg, adwokat Fritz Francke, kpt. w st. spoczynku Wachsen, tajny radca wojskowy Keber, wydawca Otto Kafemann, docent na politechnice i astronom Towarzystwa Przyrodniczego dr Alfred von Brunn, radca miejski i dyrektor miejskiej gazowni oraz wodociągów Artur Schürmann, kupiec Krankwurst i kpt. w st. spoczynku oraz właściciel nieruchomości z Sopotu von Mach. Innymi słowy, przedstawicielami elity wilhelmińskiego Gdańska byli: wojskowi, urzędnicy, inteligencja i przedsiębiorcy.

Balon "Gdańsk" ("Danzig")



Dzięki hojności członków dość szybko udało się zebrać niezbędną sumę pieniędzy ze składek, by zrealizować pierwszy i najważniejszy cel towarzystwa - zakup własnego balonu. Wyprodukowany został w słynnej fabryce Augusta Riedingera w Augsburgu, "stolicy" baloniarstwa w ówczesnych Niemczech. Do dziś zresztą działa w tym mieście (założone jeszcze w 1906 r.) muzeum balonów. Pojemność gdańskiego balonu wynosiła 1680 m sześc.

Dziewiczy lot balonu "Gdańsk"



23 stycznia 1910 r. ciężkie, szare chmury wisiały nisko nad ziemią. Krótko po starcie balonu "Gdańsk" zaczął padać intensywnie śnieg. Balon skierował się na południe i szybko, przelatując nad Głównym Miastem, zniknął z oczu publiczności, kryjąc się w chmurach, co zapewne wielu rozczarowało. Dłużej widoczny był balon "Śląsk", który wzniósł się chwilę po "Gdańsku", i dłużej leciał na niskim pułapie. Załoga "Gdańska" zaczęła więcej widzieć dopiero na wysokości małej wsi Piesienica (Pischnitz), gdzie przekroczyła linię kolejową Tczew-Chojnice. Baloniarze przelecieli też nad Starogardem Gdańskim. Krótko przed godz. 16. podjęto decyzję o lądowaniu, aby nie zapuścić się w głąb Borów Tucholskich. Balon ostatecznie wylądował w powiecie starogardzkim, niedaleko Skórcza (Skurz). Balon "Śląsk" z kolei zakończył lot na północ od Starogardu Gdańskiego, pod majątkiem w Kokoszkowach (Kokoschken bei Pr. Stargard). Załogi zostały przywiezione do Gdańska, gdzie o godz. 20:30 odbyła się z ich udziałem uroczysta kolacja w restauracji hotelu "Danziger Hof".

Kolejne trzy loty tylko do końca marca 1910 r.



Kolejny lot zaplanowano 13 lutego. O godz. 8:30 rano rozpoczęto napełnianie rozłożonego balonu gorącym powietrzem, co trwało nieco ponad godzinę. Ostatecznie balon wzbił się o godz. 10:05 (pilotem był ppor. Kurt von Lassert z 2 Pułku Przybocznego Huzarów). Początkowo dość nisko lecieli nad miastem, minęli Szkołę Nawigacyjną na ul. Karpiej, Wyspę Spichrzów, Kamienną Śluzę i bastiony nad Opływem Motławy. Odbili na wschód lecąc nad Orunią. Po minięciu Nowej Cerkwi (Neukirch) na Żuławach o godz. 14:25 ostatecznie wylądowali o godz. 16:30 w Kościeleczkach (Warnau) niedaleko Malborka. Trzeci lot pierwotnie zorganizowany miał zostać 25 lutego, ale ze względu na złe warunki pogodowe został przełożony. Odbył się 3 marca. Ostatecznie, mimo początkowych problemów (gęstej mgły) wystartowano, choć z opóźnieniem, o godz. 11. (w rolę pilota wcielił się ponownie kpt. Boisseré). Lecąc nad malowniczą Szwajcarią Kaszubską, pokonano aż 110 km, lądując krótko przed godz. 17. na południe od Sławna (Schlawe). Ze względu na silne wiatry odwołano czwarty lot, pierwotnie planowany na 19 marca. Dopiero dwa dni później udało się wystartować (pilotem był kpt. w st. spoczynku von Mach). Tym razem trasa podniebnej wycieczki wiodła początkowo wzdłuż wybrzeża morskiego, następnie nad Nowym Dworem Gdańskim i Elblągiem. Na północ od Morąga obrano kurs na Olsztyn, pod którym wylądowano o godz. 16:15, po niecałych sześciu godzinach lotu.

Loty, loterie, wykłady



Aby spopularyzować ideę lotów balonowych i powiększyć także własne szeregi, towarzystwo organizowało specjalną loterię dla członków. Losy uprawniające do miejsca w gondoli podczas lotu były dostępne nie tylko w siedzibie stowarzyszenia, ale także w zaprzyjaźnionych bankach. Najczęściej zabierano (poza pilotem) trzech pasażerów. W prasie zapowiadano starty, informowano na bieżąco o warunkach pogodowych i publikowano relacje z tych podniebnych podróży. Towarzystwo organizowało też wykłady popularyzujące zagadnienie związane z lotnictwem. Balon "Gdańsk" składowany był w zabudowaniach 36 Pułku Artylerii Polowej na Wałowej - dokładnie tych budynkach, które zachowały się do dziś i służą za siedzibę SAUR Neptun Gdańsk. Balon startował też zawsze z tego samego miejsca, skąd wzbił się w swój dziewiczy lot.

Powojenne post scriptum



Zachodniopruskie Towarzystwo Żeglugi Powietrznej w Gdańsku działało aktywnie przede wszystkim do wybuchu I wojny światowej. Istniało jeszcze kilka lat po zakończeniu konfliktu, zmieniając nazwę (na po prostu Towarzystwo Żeglugi Powietrznej w Gdańsku). Zostało rozwiązane około 1923 r. Idea lotów balonowych, w kontekście rozwijającego się pasażerskiego ruchu samolotowego, a także samych sterowców, straciła zapewne na atrakcyjności. Zapewne nie bez znaczenia były też nowe realia polityczno-społeczne, a przede wszystkim ekonomiczne pierwszych lat dwudziestych ub. w. Wielu przedstawicieli dawnych, niemieckich elit miasta opuściło Gdańsk, towarzystwo nie miało oparcia już w wojsku (garnizon został zlikwidowany), szalała inflacja... Nie wiadomo, co stało się z ochrzczonym 23 stycznia 1910 r. balonem "Gdańsk". To wciąż pozostaje zagadką.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (88)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Najczęściej czytane