Fakty i opinie

stat

Długie Pobrzeże nad Motławą. Kiedy zostanie naprawiona wyrwa?


Kiedy uda się załatać dziurę w Długim Pobrzeżu zobacz na mapie Gdańska nad Motławą w Gdańsku? Budująca kładkę na Wyspę Spichrzów firma Granaria przekonuje, że jeszcze tego lata. Inspekcja budowlana wciąż jednak czeka na uzupełnienie ekspertyzy, która pokaże, w jakim stanie jest nabrzeże Motławy w sąsiedztwie budowy.



Czy przeszkadza ci ograniczenie w spacerowaniu po Długim Pobrzeżu?

tak, bardzo 55%
mi nie, ale turystom pewnie tak 36%
nie, to przecież niewielkie utrudnienie dla spacerowiczów 9%
zakończona Łącznie głosów: 1498
Na początku maja zapadł się fragment nawierzchni i konstrukcji Długiego Pobrzeża. Stało się to w miejscu, gdzie ma powstać przyczółek nowej kładki, która połączy bramę św. Ducha z północnym cyplem Wyspy Spichrzów.

Od ponad miesiąca teren jest ogrodzony, a spacerowicze - zamiast korzystać z nabrzeża Motławy - muszą nadrabiać drogi i poruszać się uliczkami równoległymi do Długiego Pobrzeża, czyli Bosmańską i Mydlarską. Na awarii tracą restauratorzy, którzy przy nabrzeżu planowali rozstawić letnie ogródki.

Ekspertyza jest prawie gotowa



Po awarii Pomorski Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego w Gdańsku nakazał wstrzymanie prac przy budowie przyczółka kładki. W formie postanowienia nakazał też inwestorowi przedstawienie ekspertyzy technicznej naprawy tej awarii. Inwestor dostał na to miesiąc.

- Ekspertyza ma nam dać odpowiedź na pytanie, dlaczego doszło do osunięcia się gruntu oraz określić sposób naprawy. W jej ramach ma też zostać oceniony stan nabrzeża po obu stronach kładki na odcinkach po 15 m z każdej strony. Musimy wiedzieć, czy tam też nie trzeba wzmocnić nabrzeża - informuje Grzegorz Stosik, pomorski wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego w Gdańsku. - Chcemy wykluczyć sytuację, że po uzupełnieniu powstałych ubytków coś się stanie tuż obok. W interesie inwestora jest dostarczenie nam tej ekspertyzy jak najszybciej. Wiem, że zakaz ruchu jest kłopotliwy, ale bezpieczeństwo jest najważniejsze.


Inwestorem kładki jest spółka Granaria, która w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego z miastem zabudowuje północny cypel Wyspy Spichrzów. Deweloper nie tylko finansuje budowę ruchomej kładki dla pieszych, ale ma też wyremontować Długie Pobrzeże.

Jan Kurbiel, członek zarządu Granarii, zapewnia, że ekspertyza dotycząca uszkodzonego nabrzeża została już złożona, ale trzeba ją jeszcze uzupełnić.

- Czekamy na wytyczne inspektora. Spodziewamy się, że otrzymamy je najpóźniej w najbliższy poniedziałek. Jak tylko to się stanie, szybko uporamy się z awarią i jesteśmy przekonani, że jeszcze w tym sezonie będzie można w pełni korzystać z tego przejścia - zapowiada Jan Kurbiel.
Dodaje, że obrotowe przęsło kładki także jest już gotowe i czeka na instalację.

Czy zbadano nabrzeże obok kładki?



- Gdyby badanie eksperckie wskazało, że prawdopodobieństwo naruszenia trwałości w dłuższym dystansie tego terenu jest wysokie, to byśmy tego nie ukrywali. Co prawda w tym momencie tylko budujemy kładkę, ale w ramach partnerstwa z miastem zgłosiliśmy też gotowość wykonania prac renowacyjnych Długiego Pobrzeża. Uzgodnione z miastem prace zakładają ich stosunkowo powierzchowny charakter, bez głębokich prac. Miasto to wyraźnie tak określiło - zastrzega Jan Kurbiel z Granarii.
To o tyle zaskakujące, że miasto od dawna wie, iż nabrzeża Motławy wymagają gruntownego remontu. W Trojmiasto.pl już dwa lata temu informowaliśmy, że nabrzeża Motławy są w złym stanie i do użytkowania zostały dopuszczone jedynie warunkowo.

Nasz informator, który dobrze zna sprawę awarii na Długim Pobrzeżu, jest mniej optymistyczny niż inwestor kładki.

- Nawet optymistycznie zakładając, że nabrzeże jest w złym stanie tylko w tym jednym miejscu, to i tak ten odcinek nie zostanie otwarty w tym sezonie. Inwestor wykonał roboty palowe inaczej niż w projekcie. Choć było to zgodne z prawem, to nie jest tak, jak twierdzi projektant, że nie miało to wpływu na awarię. Inwestor musi to udowodnić i sprawdzić stan nabrzeża wokół kładki. A tam, pod nawierzchnią wykonaną byle jak w latach 60. XX wieku, są jeszcze relikty popruskie i pośredniowieczne. Niewykluczone, że trzeba będzie pomyśleć o naprawie całego nabrzeża, bo to, co się zapadło, to tylko czubek góry lodowej. Wtedy będzie musiał z tym walczyć właściciel nabrzeża - opowiada nasz informator.

Nabrzeża Motławy muszą przejść gruntowny remont



Czyje jest właściwie nabrzeże przy Motławie?



Choć trudno w to uwierzyć, ustalenie właściciela nabrzeży Motławy na tym odcinku nie jest proste. Obecnie do części z nich przyznaje się Gdański Ośrodek Sportu. Chodzi o niską część, przy której są miejsca postojowe dla statków.

Ale do nabrzeży prawa ma także Urząd Morski w Gdyni.

- Opiniowaliśmy wydawanie pozwolenia na budowę kładki, bo to nabrzeże jest nasze. Docelowo nabrzeża aż do ujścia Raduni mieliśmy przekazać miastu, ale na razie do tego nie doszło, a z powodu awarii na pewno nie dojdzie w najbliższym czasie. Jednak za naprawę opowiada inwestor - zastrzega Anna Stelmaszyk-Świerczyńska, zastępca dyrektora Urzędu Morskiego w Gdyni ds. Technicznych.
Jeżeli sąsiadująca z miejscem awarii część nabrzeża także będzie wymagać naprawy, Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego będzie musiał w odrębnym postępowaniu nakazać właścicielowi przeprowadzenie remontu. Ustali go na podstawie ksiąg wieczystych.

Obecnie pewne jest to, że granica portu biegnie nie po linii wody, ale kilka metrów po terenie nabrzeża i kończy się na Zielonej Bramie.