• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Kończy się proces haraczowników

Dariusz Janowski
27 sierpnia 2002 (artykuł sprzed 21 lat) 
"Siwy", "Gruby", "Rocky", "Kotek", "Pasza", "Cygan", "Terminator", "Wawa" i "Klapa". Te barwne pseudonimy noszą sądzeni obecnie członkowie pierwszej na Pomorzu bandy haraczowników. W połowie lat 90. terroryzowali właścicieli trójmiejskich domów publicznych.
Ich kilkuletni proces mógłby się w tych dniach zakończyć, ale przeszkodził temu... policyjny konwój, a właściwie jego brak.
Na ostatnią rozprawę stawili się karnie wszyscy ci oskarżeni haraczownicy, którzy dzisiaj cieszą się wolnością. Zabrakło tylko tych, którzy wegetują na koszt podatnika za kratkami Aresztu Śledczego w Sztumie. Mowa o niesławnym "Terminatorze" recte Waldemarze M. (obecnie podejrzany o udział w serii uprowadzeń dla okupu i rozbojów - śledztwo trwa) oraz Piotrze C. Odpowiedzialni za organizację konwoju policjanci poinformowali sąd, że M. i C. nie mogą być tego dnia dostarczeni na rozprawę, ponieważ brakuje ludzi i sprzętu. W tej sytuacji sąd nie miał innego wyjścia, jak wyznaczyć kolejny termin ostatniej rozprawy. Wybrał 10 września.

O co są oskarżeni "Siwy", "Pasza", "Kotek"...? W języku kodeksu karnego - o serię wymuszeń rozbójniczych. Kilka lat temu prasa szeroko rozpisywała się na ich temat. Sprawa trochę przycichła, po tym jak znalazła się w sądzie. Jesienią 1995 roku odbyła się pierwsza rozprawa, potem jednak dwa razy zmieniał się skład sędziowski, zaś sami podsądni wypuszczani sukcesywnie na wolność znikali bez śladu, a nie można było sądzić ich zaocznie. Z oskarżonych w 1995 roku 12 haraczowników zostało 9. Jeden ukrywa się za granicą, drugi siedzi w niemieckim areszcie, trzeci został osądzony w innym procesie i odbył już karę.

Grupa powstała w I połowie lat 90. Jej najwyższa aktywność przypadła na lato 1994 roku. Wpadli wtedy na pomysł, by zaoferować ochronę właścicielom agencji towarzyskich w Gdańsku i Sopocie. Ofiary straszyli bronią palną. Sutenerzy mieli płacić im co miesiąc różne kwoty, w zamian mogli "bezpiecznie" prowadzić interesy.
W gdańskiej "Atenie" zażądali 2 tys. zł, w "Astrze" 3 tys., w "Top-Service" sterroryzowali właściciela i zabrali mu 1,5 tys. dolarów, szef "Messaliny", którego wcześniej zmasakrowali kijami bejsbolowymi, oddał im 800 marek niemieckich, a kilka dni później jeszcze 2 tys. zł, w sopockim "Hollywood" wzbogacili się o kolejny tysiąc, ale już w "Paradisie" zaledwie o 120 zł. Na końcu wkroczyli do gdańskiego "Hadesu", gdzie ich łupem padło 3 tys. zł.

Obok bicia opornych, złoczyńcy demolowali wnętrza "świątyń rozpusty". Tak było w "Hoollywood". Jego właściciel umówił się z "opiekunami" na spotkanie, potem poszedł na policję. Pierwszy, z tysiącem złotych haraczu w kieszeni, wpadł Robert R., elektromonter z zawodu, najbardziej aktywny z opryszków. Wkrótce wyszły na jaw inne wymuszenia a nawet strzelaniny. Do końca 1994 roku zatrzymano kolejnych 11.
Głos WybrzeżaDariusz Janowski

Opinie (7)

  • Dobre Chłopaki

    nie wiem o co tyle krzyku chlopaki chcieli zarobic!a ze zarabiali na burdelach to jeszcze lepiej przynajmniej ktos ich rozliczał!!!

    • 1 0

  • BRAWO DLA SZEFA HOLLYWOOD !!

    • 0 0

  • janusz...

    ... prostytucja POWINNA BYĆ LEGALNA i jako taka jest legalna (nie jest karalna) - problemem jest to, iż prowadzenie 'burdeli' jest zakazane. Jaki sens ma taki zakaz? tylko napędza przestępczość zorganizowaną.
    Tymczasem, legalizacja pozwala:
    1. sprawdzać WIEK pracujących tam kobiet (czy nie są nieletnie)
    2. sprawdzać, czy pracujące tam kobiety pracują LEGALNIE (w przypadku osób z zagranicy) oraz czy NIE SĄ ZMUSZANE do pracy
    3. ograniczyć problem PORWAŃ kobiet do burdeli i zmuszania ich do tej pracy - gdy będzie legalna prostytucja, nie będzie takiego zapotrzebowania na ten ohydny proceder, a co więcej, legalni właściciele burdeli będą zwalczać tego rodzaju działania tak samo, jak legalni producenci porno pomagają policji i in. organom zwalczać pornografię dziecięcą (pedofilską)
    4. dbać o ZDROWIE - kontrole lekarskie, które zapobiegają rozprzestrzenianiu się chorób wenerycznych, w tym AIDS, syfilisu (kiły), rzeżączki itd.
    5. policja może zająć się innymi rzeczami, np. ściganiem haraczowników właśnie.

    Prostytucja i burdele są legalne m.in. w Australii - w Melbourne największy dom publiczny wszedł nawet na giełdę (co prawda jako 'hotel rozrywkowy' ale to ze względu na inwestorów m.in. z USA gdzie prostytucja jest nielegalna i burdele też).

    Niech żyje wolność stylu życia !!!
    Critto, libertarianin, http://www.libertaryzm.prv.pl

    • 0 0

  • haracz

    a domy publiczne i prostytucja to są legalne?myslę o czerpaniu korzyści z nierządu najpierw to doprowadzmy do porzadku bo narazie to rozgrywka miedzy łobuzami a zlodziejami nie widzę powodu zeby w te porachunki ingerowac niech sięwybiją CHROŃCIE POSTRONNYCH ZA TO PLACIMY PODATKI A NIE ZA OCHRONEBANDZIOROW

    • 0 0

  • Bardzo dobrze

    Wszystko w porzadku ale tak przy okazji czy Głos Wybrzeża zakonczyl aktalizowanie swoich stron w dniu 9 sierpnia ? Najnowsze info tam zawarte sa wlasnie z tego dnia. nIE MA TO JAK ŚWIEŻA WIADOMOŚĆ! www.glos.gda.pl

    • 0 0

  • Gdyby babcia miała wąsy to by była dziadkiem...

    • 0 0

  • czemu to trwa 8 lat?

    bardzo dobrze skubancom. po 10 lat minimum!. gdybym ja mial lokal i przyszedl by jakis lysy po oplate a mialbym bron.... mozg na scianie a ja za granica...

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane