Fakty i opinie

stat

Pasjonat myśliwców II wojny światowej


Bywa że silnik jest niewiele większy od monety, a on potrafi poświęcić mu nawet dwa miesiące. Bo kiedy skleja z kartonu samoloty, lubi dbać o najdrobniejsze szczegóły. W kolejnym odcinku cyklu Pasjonaci prezentujemy Stanisława Sznajdrowskiego z Gdańska, który wykonuje modele myśliwców z II wojny światowej.



Wolisz oglądać modele z kartonu czy z plastiku?

z kartonu 17%
z plastiku 21%
bez różnicy, najważniejsze, aby były świetnie wykonane 53%
nie interesują mnie modele 9%
zakończona Łącznie głosów: 343
Stanisław lubi dłubać w silnikach. Miesiąc, dwa, czas nie gra roli. Wzrok ma dobry, na sprawność palców nie narzeka. To ważne, bo z reguły silniki mają średnicę niewiele większą od pięciozłotówki.

- Ten ma 14 cylindrów, a każdy z nich składa się z kilkunastu malutkich elementów. Łącznie jest tu ponad 200 części, no i jeszcze drutowanie - wylicza Stanisław Sznajdrowski wskazując na silnik japońskiego wodnosamolotu myśliwskiego.
Nakajima A6M2-N posiada zdejmowaną osłonę silnika. Dzięki temu można oglądać efekt mrówczej pracy Stanisława. To połączenie cierpliwości, modelarskiej wiedzy i wprawy w sklejaniu kartonowych elementów.

- Ktoś zapytał mnie kiedyś, po co tyle siedzę przy silniku, skoro można dokleić osłonę, która zakrywa jego większość. Ale ja po prostu lubię dbać o najdrobniejsze detale. Nawet o takie, których na pierwszy rzut oka po prostu nie widać - wyznaje Sznajdrowski.
Wykonanie silnika zajmuje mu przeważnie więcej czasu niż pozostałej części modelu. Z reguły jeden silnik przypada na jeden samolot, bo Stanisław specjalizuje się w myśliwcach.

- Z nimi jest jak ze sportowymi samochodami. Osiągi, zgrabna sylwetka, rywalizacja pomiędzy pilotami i konstruktorami. Kiedy jedno mocarstwo wypuszcza mocniejszą wersję samolotu, to drugie podrasowuje swój samolot - tłumaczy modelarz.
Stanisława pasjonują przede wszystkim myśliwce z okresu II wojny światowej. Upodobał sobie zwłaszcza samoloty, które brały udział w walkach nad Afryką Północną.

Kot kontra samoloty i powtórka z albatrosem

- Hans Joachim Marseille był najskuteczniejszym pilotem w Afryce. Podczas II wojny światowej jego łupem padło łącznie 158 wrogich maszyn. Ponad 100 zestrzeleń osiągnął również Werner Schröer - wylicza pasjonat i wskazuje na dwa modele samolotów, które należały do asów Luftwaffe.
Oba to Messerchmitty Bf 109 - jedne z najpopularniejszych niemieckich samolotów podczas II wojny. Obok nich stoi aliancki Curtiss Tomahawk. To model myśliwca, którym latał australijski as Clive CaldwellRAF-u.

- Wszystkie trzy samoloty, poza tym, że należały do asów lotnictwa, łączy również fakt, że latały na afrykańskim niebie. Stąd też mają specjalne malowanie dostosowane do działań nad terenami pustynnymi - opowiada Sznajdrowski.
Wśród myśliwców, które stoją w pokoju pasjonata, dominują niemieckie maszyny. Stanisław sklejał też brytyjskie Hawker Hurricany, sowieckiego Jaka-1b czy japoński myśliwiec Nakajima Ki-84. Swoją przygodę z modelarstwem zaczął jednak od dwupłatowego samolotu z okresu I wojny światowej.

- To był Albatros D.III. Miałem wtedy siedem lat i sklejałem go z tatą. Niestety, model nie przetrwał do dziś.
Pasjonat nie pamięta, w jakich okolicznościach stracił swój pierwszy sklejony myśliwiec. Wie za to, że dwa inne samoloty padły ofiarą kota. Po latach modelarz częściowo uzupełnił straty.

- Już jako dorosły, postanowiłem jeszcze raz skleić albatrosa. Tak z sentymentu.
Tylko dla orłów i Zimna wojna

Stanisław co jakichś czas lubi zrobić sobie przerwę. Myśliwce poszły nieco w odstawkę, kiedy na przykład pasjonat postanowił spełnić swoje modelarskie marzenie. Na biurko trafiły arkusze z częściami "Cioteczki Ju", czyli niemieckiego samolotu transportowego Junkers Ju 52/3M.

- To były czasy podstawówki. Zobaczyłem film "Tylko dla orłów", w którym występował Ju-52. Zafascynowała mnie ta maszyna.
Model nie należy do małych, bo rozpiętość skrzydeł wynosi ok. metr. Do tego samolot ma trzy silniki. Stanisław sklejał go z przerwami ponad rok.

- Wykonałem model Junkersa z czasów operacji Merkury, czyli niemieckiego desantu na Kretę. Jest to wersja przeznaczona do transportu spadochroniarzy. Dlatego w przedziale desantowym można zobaczyć choćby siedziska dla skoczków. Każde z nich posiada osobny zestaw pasów.
W przerwach modelarz skleja również samoloty i śmigłowce z czasów Zimnej wojny. To drugi okres w historii, którym się interesuje. W kolekcji ma między innymi radziecki myśliwiec przechwytujący Suchoj Su-9, myśliwiec SB Lim-2 i śmigłowiec Mi-2.

Niedawno powrócił jednak do modeli samolotów z II wojny światowej. Choć jeszcze nie do myśliwców. Tym razem skleja niemiecki bombowiec nurkujący Junkers Ju 87 Stuka. Samolot znany między innymi z syren, których dźwięk nierzadko wywoływał panikę wśród osób, które znajdowały się w obszarze bombardowania.

Obecnie Stanisław skleja kadłub bombowca. Podobnie jak wcześniej, wrażenia i zdjęcia z kolejnych etapów powstawania modelu zamieszcza na swoim blogu Samoloty z kartonu. Przy biurku siada z reguły kilka razy w tygodniu. Bo czas dzieli przede wszystkim pomiędzy pracę kuriera i rodzinę.

- Rocznie sklejam około czterech modeli, więc wiele jeszcze przede mną. Powoli zbieram się do tego, żeby w końcu skleić swojego pierwszego Spitfire'a - kończy pasjonat.

Zobacz też zagorzałego miłośnika bluesa i efekty jego pasji

Opinie (65)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.