• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Sensacyjne odkrycia pod Halą Targową

7 czerwca 2001 (artykuł sprzed 22 lat) 
Od kilku miesiecy trwa remont Hali Targowej w Gdańsku. Archeolodzy przeprowadzający wykopaliska pod halą dokonali historycznych odkryć. Znaleziono prawdziwy średniowieczny skarbiec: osadę, cmentarz, romański kościół i gotycki klasztor dominikanów.

Można powiedzieć, że odkryto dwie fazy budowy niezlokalizowanego wcześniej kościoła św. Mikołaja z przełomu XII i XIII wieku. Zarys budowli kształtem odpowiada romańskim świątyniom z XII wieku, znanym z Wielkopolski - jest zbliżony do prostokąta o wymiarach 14,5 na 27 metrów (przy czym długość ta może się zmienić) i półkoliście zakończony od wschodu. Znaleziony fundament jest zbudowany z ociosanych głazów, na których nie ma śladów zaprawy. Jego szerokość wynosi około 2,5 metra. Archeolodzy przypuszczają, że półkolisty fundament jest pozostałością tzw. apsydy - pomieszczenia zorientowanego na wschód, w którym stał ołtarz, podobnego do sklepionej wnęki, którym zamykano kościelną nawę, czyli miejsce dla wiernych.

Historycy domyślali się, że na początku XIII w. istniał w pobliżu dzisiejszej hali targowej drewniany kościół pod wezwaniem św. Mikołaja. Wzniesiono go z rozkazu księcia Sobisława lub Sambora około 1190 r. Badacze nie wiedzieli dokładnie, w którym miejscu. Pod koniec lutego znaleziono fundamenty tego kościoła - starszego nikt jeszcze w Gdańsku nie odkrył. Okazało się, że był jednak murowany.
Ten właśnie kościół Świętopełk II przekazał w 1227 r. dominikanom. Archeolodzy snują hipotezy, że rozbudowali go właśnie dominikanie. Najprawdopodniej nie odpowiadał trendom architektonicznym lansowanym przez dominikanów. Preferowali oni kościoły od wschodu zamknięte prostopadle. Dobudowali długie prezbiterium z odchodzącym poprzecznie transeptem - nawą poprzeczną. W 1235 r. legat papieski konsekrował trzy ołtarze. Do nowego kościoła tłumnie ciągnęła rzesza wiernych, ponieważ biskup udzielił odpustów wszystkim, którzy będą odwiedzali ten dom Boży.

W XIV wieku zakonnicy zaczęli budować trzeci kościół św. Mikołaja, który stoi do dziś. Prof. Andrzej Zbierski w latach 50-tych w podziemiach dzisiejszej światyni pod tym samym wezwaniem znalazł ceglane mury z XIII w. i uznał, ze to pozostałości poprzedniego kościoła. To najstarsza część obecnej świątyni. Możliwe zatem, że po rozbudowaniu kościółka otrzymanego od Świętopełka dominikanie zaczęli już budować obecną świątynię. To prawdopodobne.... Możliwe również, że profesor odkrył pozostałości innej budowli, na przykład klasztoru. Ostatnie wykopalisko zmienia dotychczasową wiedzę na temat wczesnośredniowiecznego Gdańska.

Powracając jednak do początków bytowania dominikanów w grodzie Świętopełka II...Gdy zakonnicy przybyli do Gdańska był tu gród i podgrodzie. Istniała też osada targowa. Na początku osiedlili się na terenie osady, żyli obok ludzi, którzy trudnili się handlem, zbudowali sobie kilka karczm, a w niedzielę chodzili do kościoła, przy którym grzebali zmarłych. Średniowieczną osadę odkryto 4 metry pod posadzką hali. Archeolodzy odsłonili trzy drewniane chaty z końca XII i pocz. XIII w. Mieszkańcy chat pozostawili ślady przeróbek i remontów. Znaleziono w nich również fragmenty naczyń, których używali domownicy, ogryzione kości zjedzonych przez nich zwierząt, paleniska, na których gotowali strawę. W jednej z nich badacze odkryli pogańskie ofiary - znaleziono głowę psa zakopaną w jamie pod podłogą. Jak mówi - Maciej Szyszka z Muzeum Archeologicznego, który kieruje badaniami - Ofiara z psa miała zapewnić mieszkańcom tego domu przychylność bóstw opiekuńczych. Złożyli ją zanim przystąpili do budowy chaty, żeby im się w niej darzyło. Mieszkańcy tej chaty nie byli bogaci, chodzili po podłodze z desek ułożonych na glinie zmieszanej z torfem lub popiołem. Znaleziono w niej fragmenty zwykłych, glinianych naczyń, osełkę do ostrzenia noży i kamienne żarna. Wykopano również kilkanaście dużych bryłek bursztynu i butrsztynowy paciorek.

Podczas wykopalisk odkryto, że fundamenty romańskiego kościoła przecinają kilka grobów. Istnieją poważne hipotezy, że cmentarz ten mógł istnieć zanim stanęła tu jakakolwiek chrześcijańska świątynia. Przy znalezionych szkieletach znaleziono jedynie jeden maleńki bursztynowy krzyżyk, przy kilku znaleziono kły zwierzęce. Kobiecie położono przy dłoni metalowy nóż. Inni mają przy sobie ozdoby: kolie z paciorków, pierśconki, obrączki, kabłączki skroniowe. Najstarsze groby na cmentarzu archeolodzy datują wstępnie na XII wiek, najmłodsze na XIV. Wyeksplorowano ponad 300 szkieletów - większość jest niekompletna. W kilkunastu grobach, położonych daleko od murów, brakuje tylko głów. Przy jednym widzać ślady wykopu, przez które złodziej wyjął czaszkę. Być może na opasce zdobiącej głowę zmarłego mógł znaleźc srebrne lub brązowe kabłączki. Na szyi - kolię z bursztynowych albo szklanych paciorków. Zwłoki układano głową na zachód, złodziej wiedział zatem gdzie szukać biżuterii. Być może rabunków grobów dokonywali robotnicy zatrudnieni przy budowie klasztoru dominikanów.

Archeolodzy odsłaniają mury klasztoru, który istniał od XIV do XIX w. Odkryto również studnię, z której czerpali wodę zakonnicy. Archeolodzy wiążą studnię z koścołem. Prawdopodobnie używana była w okresie funkcjonowania kościołów. Zbudowano ją z ociosanych kamieni, na których położono warstwy gotyckich cegieł połączonych zaprawą. Znaleziono również piwniczkę. Pod ścianą znajdowały się trzy siedemnastowieczne naczynia.

Zakonnicy znani ze swej zaradności, nie tylko wiedli życie zakonne, ale również prowadzili piekarnię, młyn konny, browar i ogród. W czasach największej świetności w klasztorze przebywało 150 osób. Nieopodal baszty "Patrz do kuchni", do której tęsknie zaglądali strażnicy miejscy strzegący murów obronnych, gdy mistrz kuchni pichcił obiad, stała tak zwana baszta Sekretna, przylegająca do dzisiejszej ulicy Lawendowej. Mnisi chadzali do niej "za sekretną potrzebą". W wyniku tego niemiłosiernie cuchnęła fosa, do której spływały nieczystości. Nazwa zatem ulicy Lawendowej brzmi dzisiaj bardzo zabawnie.

Klasztor spłonął w 1813 r. w czasie wojen napoleońskich. Rosyjskie i pruskie bomby spadły wtedy na lazaret, który urządzili tam Francuzi. Zginęło wtedy 25 ludzi. Pozostałych udało się wynieść z płonącego budynku. Ruiny klasztoru zostały rozebrane w poł. XIX w. Teren wyrównano i urządzono na nim plac ćwiczeń dla pruskiego wojska. Pod koniec XIX wieku powstała w tym miejscu hala targowa.

Jakie jeszcze tajemnice kryje hala w Gdańsku? Czy badacze odsłonią kolejne fakty, które zmienią nasze wyobrażenie o tym prastarym grodzie? Tak wspaniałe odkrycie rodzi wiele wątpliwości i hipotez. Najważniejsze jest to, ze zostały odkryte najstarsze na terenie wczesnośredniowiecznego Gdańska fundamenty budowli monumentalnej.

autor: Daria Kwiatkowska

Zdjęcia z wykopalisk pod Halą Targową

Opinie (17)

  • ciężki wybór... (1)

    no i mamy problem... jeżeli właściwie rozumuję, t o powinniśmy zachować dziedzictwo kulturowe i wyeksponować znaleziska spod hali. Pół biedy, jeżeli będzie to przeniesione do jakiegoś muzeum. A co się stanie, gdyby wartało pozostawić wykopaliska pod halą i tam na miejscu pokazać publiczności??? Hmm... a co na to kupcy? Zawsze można zrobić wash & go: w piwnicach hali targowej mamy muzeum a u góry stoiska i sklepiki.

    • 0 0

    • I jak Ci się podoba wyeksponowanie?

      22 lat temu komentarz szok :-)

      • 1 0

  • WOW JAKI TY ZABAWNY JESTEŚ...NO NO NO...

    • 0 0

  • Przykro mi...

    .. ale artykuł jest zdecydowanie za długi... czytałem go w nadziei, że mnie poruszy, zbulwersuje, zdegustuje albo chociaż spowoduje żywsze bicie serca... A tu nic... Zdaję sobie sprawę, że jako gdańszczanin powinienem się głęboko wzruszyć tym wspaniałym znaleziskiem, ale jakoś nie mogę... w dodatku bezczelnie powiem, że gdyby tak zryć całe miasto, to na pewno dokonano by równie ekscytujących odkryć...
    Szkoda, że na Morenie koło przychodni panowie robiący zatoczki dla autobusów, dodatkowy pas dla skręcających w lewo, oraz jakże niezbędną tam sygnalizację świetlną, nie prowadzą dokładnych badań podłoża.. może i pod Mc'Donalds mieści się jakiś 'średniowieczny skarbiec'?

    • 1 0

  • zgadzam sie z przedmowca

    przejdzmy od slow do czynow
    wyslijmy wszystkich archeologow w kosmos niech na ksiezycu poszukaja szczebla z drabiny ktora sie snila sw patrykowi.............
    pewnie troche przesadzam trzeba moze cos wiedziec o historii ale niestety zgadzam sie z przedmowca i dodam tylko ze przez to ze przy kazdej okazji archeolodzy musza poszukac jakiejs miski wszystkie inwestycje w naszym miescie sie wloka a niektore nie dochodza do skutku(wyspa spichrzów)

    • 0 1

  • ok

    ok , zgadzam sie z poprzednikiem (czesciowo) i mam nadzieje ze nie potrwa to wieki aby wszystko archeolodzy zebrali . Ale znajac nasze miasto to mysle ze hali nie zobaczymy dosc szybko i wiekszosc sklepikow bedzie sie musiala przeniesc w inne miejsce . Z jedej strony mysle ze powinnismy sie dowiedziec jak najwiecej o naszym miescie i przez to musimy poniesc jakies konsekwecje . Z drugiej strony archeolodzy powinni sie troche bardziej sprerzac bo przeciez ile mozna kopac ? To w koncu nie ruiny faraonow .

    • 0 0

  • Wspaniale odkrycie

    Artykul napisanyfachowo, pomimo ze przydlugi, nie jest rozwlekly. Temat niezwykle interesujacy, przydalby sie caly cykl prezentujacy przeszlosc nie tylko wybranego fragmentu. Do calosci mam tylko jedna uwage- autor wyjasniajac np co to jest nawa powinien najpierw przeczytac jej definicje, a nie starac sie wyjasnic to czytelnikowi jaby nosil drsik addidaska ;)

    • 0 0

  • A ja się z Wami, Drodzy Przedmówcy nie zgadzam!!!

    Szanowni Przedmówcy Krzy$iu i Danielu,

    Bzdury gadacie, że się inwestycje wloką przez wykopy archeologiczne. A nie wiecie, że taki jest wymóg prawny, aby przed rozpoczęciem większych inwestycji w takich miejscach były przeprowadzane badania archeologiczne?
    I smuci mnie fakt, że Was to nie rusza. Sam nie jestem historykiem, lecz inżynierem, historii w szkole nie lubiłem ale historię lokalną to zawsze z chęcią poznawałem. Dobrze jest wiedzieć co było i działo się kiedyś w miejscu, którym chodzi się codziennie do pracy, szkoły, na imprezę.
    Czy poza tym któryś z Was może powiedzieć coś o swoich korzeniach? Jesteście Kaszubami, Łemkami, Ślązakami...? Sam próbuję dotrzeć do korzeni swojej rodziny lecz nie jest to proste. A bez korzeni to jest tak trochę pusto, bo się zaprzepaszcza pamięć o przodkach i nie wie się właściwie skąd się jest (pomijając robotę rodziców). Jeżeli jesteście świadomi swoich korzeni (mam przynajmniej nadzieję) to super, a jeżeli nie to warto zadbać o to żeby Wasi potomkowie je mieli. Dlatego warto żeby takie wieści trochę wszystkich nas poruszyły.

    Z całym szacunkiem

    • 1 0

  • Małe sprostowanie

    Przepraszam, moja riposta odnosiła się raczej do Darcka, niż do Daniela. Jeszcze raz proszę o wybaczenie za moją karygodną nieuwagę.

    Marcin

    • 0 0

  • Masz rację Marcinie

    Znać swoje korzenie jest bardzo istotne. A poza tym warto coś wiedzieć więcej o mieście, w którym się mieszka.
    Ci co myślą inaczej są w dużym błedzie i życzę im dużo "szczęścia"

    • 0 0

  • Do inżyniera Marcina

    Słusznie prawisz.
    Ja ze swej strony cieszę się, że lokalizacja autostrad również doprowadziła do wielu ponoć niezwykle interesujących znalezisk.
    Realny problem - nie wiem czy bardziej po stronie finansów czy mentalności i przyzwyczaień leżący - związany jest z ekspozycją znalezisk i wniosków zeń wypływających.
    Można by przecież pokazać to tak, że by nawet DAreck i Krzy$ się zainteresowali.
    A z Wyspą Spichrzów to chyba inny problem - za dużo łapek pcha się tam po 'swoją' porcję torcika.
    Ach, te nasze kochane Waaadze...

    • 0 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane