Fakty i opinie

Trzy kobiety Trójmiasta na Dzień Kobiet

Z okazji Dnia Kobiet - bizneswoman, polityk i artystka opowiadają tym jak im się żyje i pracuje w Trójmieście.


Bizneswoman, artystka, polityk - trzy kobiety z różnych światów opowiadają w naszym programie m.in. o tym czy Trójmiasto jest dobrym miejscem do robienia kariery, czy spotykają się z dyskryminacją oraz jak godzą swoje pasje zawodowe z macierzyństwem.



Czy obchodzisz Dzień Kobiet?

tak, zawsze, mam ogromny sentyment do tego święta 18%
tak, ale bez przesady 58%
nie, i nie mam zamiaru 15%
nie, nigdy go nie obchodziłam/łem 9%
zakończona Łącznie głosów: 721
Pierwszy program zrealizowany w studiu trojmiasto.tv dotyczy kobiet, bo 8 marca to ich wielkie święto. Zaprosiliśmy do rozmowy trzy kobiety z kompletnie różnych światów - biznesu, sztuki i polityki: Marzennę Krefft, wiceprezes Portu Lotniczego Gdańsk, Agnieszkę Pomaskę, posłankę Platformy Obywatelskiej i Iwonę Zając, znaną trójmiejską artystkę.

Pytaliśmy je o najważniejsze aspekty związane z kobietą żyjącą i pracującą w Trójmieście. Godzenie macierzyństwa z karierą? Dla Agnieszki Pomaskiej to nie problem. - Jestem mamą trzymiesięcznej Zosi, którą wszędzie ze sobą zabieram i wiem, że nie każdemu to się podoba - mówi.

Zapytana o to czy władze samorządowe powinny wspomagać kobiety na początku swojej drogi zawodowej Marzenna Krefft nie miała cienia wątpliwości, że nie. - Jestem przeciwniczką ułatwiania komukolwiek czegokolwiek, bo jeżeli się coś komuś ułatwia, to znaczy, że w daną dziedzinę wprowadza się średniaków - mówi.

Z kolei na pytanie o dyskryminację kobiet w sztuce Iwona Zając odparła kategorycznie. - Studiowałam na gdańskiej ASP w latach 90. i w tedy na każdym kroku słyszałam od profesorów, że kobieta jest dekoracją, a prawdziwą sztukę robią tylko mężczyźni, że jak tylko urodzimy dziecko, to przestaniemy tworzyć - mówi. - Od tego czasu jednak sporo się zmieniło.

Mimo różnic poglądów, charakterów i temperamentu wszystkie trzy przyznały, że - co jak co - ale nie zrezygnowałyby z Dnia Kobiet.

Imprezy w Trójmieście w Dzień Kobiet.

Opinie (129) ponad 10 zablokowanych

  • Dla równowagi (20)

    może trzy panie - Z Lidla, Biedronki i Tesco?

    • 191 5

    • (5)

      ewentualnie panią pielęgniarkę, nauczycielkę i molestowaną urzędniczkę

      • 46 4

      • I zapytać je o najważniejsze aspekty związane z kobietą żyjącą i pracującą w Trójmieście, oraz o godzenie pracy z karierą.

        • 38 0

      • komentarz widmo

        ...

        • 5 0

      • (1)

        Urzędniczka i nauczycielka. Ciekawy pojedynek która ma gorzej (czyt. łatwiej). Soboty wolne, kilka godzin pracy... U nauczyciela mamy wakacje ale dzieciaki drą mordy w szkole, za to urzędasy muszą grzebać w papierach i się obijać, chociaż liczba urzędników wzrosła nam o 100tysięcy, a żeby ich opłacić potrzeba 500mln zł., akurat tyle ile do budżetu doda podniesiony VAT o 1%... Hmm naprawdę ciężko mi powiedzieć która z Pań nauczyciel vs urzędnik ma gorzej (czyt. łatwiej)
        Choć nic nie robienie też męczy...

        • 3 15

        • urzednicy i nauczyciele mnie minusuja

          • 2 6

      • bym coś napisał o pracy w szkole i w urzędzię...

        ale z racji wagi tego przecież jedynego w roku dnia zrobię to jutro

        • 1 1

    • Nikt żadnej pani nie broni (13)

      iść do biznesu, polityki albo sztuki. Każdy wyboru dokonuje sam.

      • 7 22

      • Brawo (12)

        Powiedz to samotnej matce z dzieckiem, która robi 12 godzin przy kasie, żeby zapłacić czynsz i rachunki. Takich kobiet jest znacznie więcej niż tzw. "kobiet sukcesu", a "szklany sufit" to dla nich abstrakcja. Ich rzeczywistość to "lepka podłoga", czyli niemożność oderwania się od najniższej pensji i najpodlejszych warunków pracy.

        • 35 4

        • A to dziecko pewnie znalazła? (1)

          I robi przy kasie, chociaż za młodu zrobiła studia, ba, doktorat? Bądźmy poważni! Każdy jest kowalem własnego losu. Pewnie, niektórym jest łatwiej innym trudniej, ale to marna wymówka aby wytłumaczyć swoje kiepskie wybory życiowe.

          • 17 29

          • pewnie dzieci to wróg nr 1 dla co niektórych "młodych i wykształconych"

            • 19 2

        • (9)

          Każdy ma wybór. Prawda jest taka że żeby się czegoś dorobić albo dostać jakieś stanowisko to trzeba dużo i ciężko pracować. Żeby iść na kasę nie potrzeba wysiłku. Pracujesz jak robot idziesz i odbębniasz swoje. Oczywiście zaraz wiele osób powie że trzeba mieć znajomości ale to są tylko przypadki. Dla przykładu podam że moja znajoma pracowała na kasie w dużym markecie i dzięki chęciom i wytrwałości awansowała na posadę do działu marketingu Oczywiście wymaga to trochę zaangażowania i pracy, trzeba się nauczyć podstawowej obsługi programów graficznych ale dla chcącego nie ma nic trudnego, więc nie mówicie mi że ludzie pracują na kasie bo nie mają wyboru. Każdy ma wybór i każdy wybiera w życiu swoją drogę. Sam osobiście w szkole byłem dużym obibokiem i miałem zawsze słabe oceny i maturę zdałem dość słabo (2 z polskiego i 4 z matmy). Jednak potem wziąłem się za siebie i rok później dostałem się na medycynę a teraz już jestem na specjalizacji. Każdy ma wybór.

          • 12 17

          • drogi "konowale" (5)

            Nie każdy ma w życiu tyle szczęścia. Jak wiesz w Polsce pracy nie ma dla każdego, a ktoś też musi wykonywać tą "czarną"robotę. W Twoim zawodzie np. ktoś musi robić zastrzyki, myć ludzi i wynosić odchody pacjentów. Bez tego albo byś nie mógł wykonywać tego zawodu, albo robiłbyś to sam. Więc troszkę skromności może ... Ponadto w innych zawodach do awansu liczą się znajomości i dosyć często niestety "tyłek".

            • 21 5

            • (4)

              Przeczytaj 10 razy może zrozumiesz. Nie mówię tu o szczęściu tylko o ciężkiej pracy/nauce itp. Często ludzie zazdroszczą innym że mają lepsze stanowisko, że mają własne firmy itp. ale wybór należy nich. Ile razy się spotkałem z kolegami co mówili "taki prezes to ma fajnie, zbija kapuchę i nic nie robi". Zawsze im powtarzam: jak to takei proste to załóż firmę i zbijaj kapuchę i leż do góry brzuchem. Prawda jest oczywiście inna, ludzie którzy robią karierę robią to kosztem swojego czasu. Tacy prezesi pracują zazwyczaj dużo więcej niż przeciętny pracownika szczególnie w początkowym stadium rozwoju firmy; dobrzy inżynierowie często do poduszki czytają sobie książki ze swoje działki i się dokształcają i takich przykładów można mnożyć tysiące, ale ludzie na etacie za 1500 zł mają postawę roszczeniową i wydaje im się że są poszkodowani przez los i często obwiniają innych za swoja niedolę.

              • 13 16

              • drogi "konowale" (3)

                Wystarczy jak przeczytam raz. To, że Ty jesteś lekarzem, to nieznaczy, że inni są analfabetami. Czytając Twój wpis mam wrżenie jakbym słuchał Donka. Postawy roszczeniowe społeczeństwa, praca aż za 1500 zł., sami się weźcie do roboty itp. gadki demagogiczne. Gdyby tak wszystko od nas ,zwykłych ludzi tylko zależało, świat byłby lepszy i piękniejszy. Niestety nie każdy może być prezesem, bo by tych od najgorszej roboty brakowało. Uczciwym ludziom bardzo często jest niezwykle ciężko przebić się przez to łajdactwo. I nie zależy to od tego "weź załóż sobie firmę sam" tylko od zwykłej ludzkiej uczciwości i dobrego wychowania wyniesionego z domu

                • 21 7

              • podsumowanie (2)

                Łatwiej solidaryzować się niż zmienić / udowodnić, że coś można osiągnąć. Nigdzie na świecie nie ma pracy dla każdego. Oczywiście najłatwiej stwierdzić, że wiele zależy od szczęścia, znajomości a niewiele od naszej pracy, systematyczności... bo to oznaczałoby, że to My możemy / musimy coś zrobić nie "oni". I to nie jest demagodia, tylko fakt. Tak samo jak faktem jest to, że szczęście i znajomosci mogą pomóc, ale nie są kluczem do sukcesu (lepszego ja)!! Nie mylmy pojęć: uczciwość i odpowiedzialność za siebie i swoje życie to dwa rózne pojęcia, które w żaden spoób nie wykluczają się.

                • 0 2

              • drogi "neutralny" (1)

                Wszystko co piszesz jest ładne i piękne, tylko nie wziąłeś pod uwagę kilku faktów. M.in. Po pierwsze to, w jaki sposób po 89 roku został spywatyzowny nasz wspólny majątek i kto z tego skorzystał. Po drugie fakt, że w badaniach miedzynarodowych wypadamy bardzo źle pod względem korupcji, znacznie wyprzedzając w inne kraje, nawet III-go świata. Po trzecie, żew naszym kraju uczciwość z biznesem bardzo często się wykluczają. Myślę, że tyle wystarczy ...

                • 3 1

              • prawdę rzecze

                są kraje w Europie nie będę wymieniał, gdzie człowiek od tzw. czarnej roboty żyje normalnie, tzn nie martwi się co jego dzieciak jutro weźmie do szkoły i za co.
                2. spłaca bez stresu chatę bo wie, że za miesiąc za rok firma będzie istniała a jeśli nie to szybko znajdzie pracę.

                itp itd. a u nas słyszę w radio 3, reklamę społeczną w której dzieci proszą słuchaczy o wpłatę dobrowolnych składek, bo nie mają co jeść w szkołach, i nie pitolcie że kto chce ten pracę znajdzie, znaleźć a godnie żyć to jest różnica.

                • 1 0

          • sama prawda

            brawo !

            • 8 2

          • facet, albo łgasz, albo dostałeś się na studia dzięki swoim starym (1)

            coś jak większość trójmiejskich studentów prawa ;)

            • 8 0

            • A robic nie ma komu

              bla bla bla

              • 0 0

  • jestem kobietą i nie lubię Dnia Kobiet (5)

    ale kwiatka dostać mogę:D

    • 60 18

    • (1)

      a ja lubie dzień kobiet
      jedyne co mi się nie podoba to fakt, że zapominamy o co w tym dniu chodzi - to jest pamiątka strajku pracownic jednej z nowojorskich fabryk, które miały tragiczne warunki pracy i płacy. Dlatego dzień kobiet powinnyśmy obchodzić przede wszystkim w Tescach, Biedronkach i innych podobnych miejscach. Z kasjerkami, sprzątaczkami, ale też z inżynierkami, lekarkami, nauczycielkami - a nie z prezeskami portów lotniczych jak w materiale video powyżej.

      • 13 3

      • W 1910 roku Międzynarodówka Socjalistyczna w Kopenhadze ustanowiła Dzień Kobiet , zapoczątkowany został one przez Socjalistyczną Partię Ameryki

        • 3 2

    • Zaprzeczasz sama sobie. (2)

      • 1 2

      • (1)

        wcale nie.

        • 0 2

        • owszem, zaprzecza.

          • 1 1

  • Jeszcze te kobiety, które po 5 latach studiów przyznają się wprost, że zmarnowały 5 lat swojego życia, bo wolały zajmować się domem i wychowywać dzieci.

    Zmarnowały 5 lat okłamane współczesną propagandą, iluzją niezbędności tak zwanego "wykształcenia".

    • 49 8

  • Kobieta kobiecie wilkiem. (3)

    Zamiast walczyć o równouprawnienie, kobiety powinny być bardziej solidarne wobec siebie. Niestety najczęściej dyskryminują siebie nawzajem.

    • 59 4

    • za kilkadziesiąt lat obudzą się z parytetów
      bo zrozumieją że to Je naprawdę dyskryminuje i niszczy demokrację
      ale wtedy będzie już za pozno
      bo urzędnik będzie panem i władcą człowieka

      • 8 2

    • ach wogóle ludzie powinni być bardziej solidarni wobec siebie, a nie konkurencyjni... faceci też!

      • 5 2

    • jak już walczą o równouprawnienie to czemu tak hucznie nie obchodzimy również dnia mężczyzn, dyskryminacja ??? czy może porostu jest okazja by pokrzyczeć i po marudzić jak zwykle

      • 2 0

  • mandaty dla kwiaciarek (1)

    Rano w kolejce do babć-kwiaciarek we Wrzeszczu ustawił się cały patrol straży miejskiej. Po kwiaty dla koleżanek? Nie, wystawiać mandaty.Cóż, po tym, jak założyli blokady na koła karetce, to już się można wszystkiego spodziewać.

    • 55 3

    • Jakiej karetce, pomyśl zanim napiszesz

      • 0 6

  • 8-marcowe jak pierwszomajowe (9)

    Jak niedawny dzień teściowej tak i dzień kobiet to nonsens porównywalny już nie tylko z cmoknonsensem, już nie tylko z 1 maja. Powstają różnorodne nowe dni idiotyzmu dla... - "26 września, jak co roku, obchodzony jest Światowy Dzień Antykoncepcji" - może ktoś to skomentuje?

    Na temat tego feministek święta bardzo trafna opinia ks. Janusza Kozłowskiego: Rozgoryczone, sfrustrowane feministki uczestniczyły 8 marca w ulicznym wybiegu, w spadkobierczej, sowieckiej spuściźnie - dniu kobiet. Arcyhonorowymi gośćmi tej szumnej feministycznej parady były "wybitne osobowości", m.in. Alicja Tysiąc - "heroiczna bohaterka" procesu z "Gościem Niedzielnym", a także inna "gwiazda" - Aneta Krawczyk. No i oczywiście elokwentna iluminatorka Jolanta Kwaśniewska, która przekonywała opinię publiczną, że dzień ten nie jest świętem komunistycznym, lecz pamiątką, która przywołuje głosy naszych prababć o równouprawnieniu.
    Podczas manify można było przeczytać na transparentach, że tylko kobiety mogą decydować o swoim brzuchu. Podnoszone były niewybredne hasła, autorstwa różnej orientacji "ptaszków niebieskich" chcących pokazać swoją inność, zacietrzewienie. Pokazać, że jesteśmy "postępowi", a jednocześnie dyskryminowani, że chcemy się uwolnić od pęt krępujących wolność, dać upust niepohamowanej żądzy w myśl hasła: "róbta, co chceta". Zuchwała demonstracja manify pokazuje, że można sprzeciwiać się i odrzucać niezbywalne wartości moralne, propagować inwazję wszelkich dewiacji upowszechnianych tak często przez heroldów "cywilizacji śmierci", która prowadzi do pogardy człowieka i degradacji człowieczeństwa. Maryjo, Matko zagubionych, módl się za nami.

    • 25 25

    • ToJa, mam pytanie: dlaczego tak nienawidzisz własnej płci? (8)

      • 5 5

      • Kryzys męskiej tożsamości i ojcostwa, jest wg mnie widocznym i oczywistym faktem - temat bardzo złożony (7)

        Miłość to i radość z obopólnego obcowania, to i cierpienie! Ale miłość to nasamprzód nie uprzedmiotawianie żony czy męża, to solidarność płci, wzajemność we wszystkim... Tymczasem kryzys rodzin, rodzicielstwa, męskości... Bez przywrócenia męskiej godności kryzys ten będzie trwać. To zaś wymaga nowego spojrzenia, w podziale ról i zadań uwzględniającego rolę dzisiejszej kobiety w obowiązkach pozadomowych, jak i współczesne cywilizacyjne wyzwania. W tym podziale nie chodzi o to, by oboje robili wszystko po równo, tym niemniej oboje winni być zaangażowani na zasadzie uczestnictwa na rzecz jedności i solidarności w tym zaspakajaniu materialnych i niematerialnych potrzeb. Narzucone nam w czasie PRL-u różne feministyczne i socjalistyczne utopijne ideologie sprawiły, że w tym zaspakajaniu potrzeb niematerialnych zwłaszcza chore na manię wielkości swojej płci Polki mają problem.

        Wystarczy poczytać posty nie tylko w dniu 8 marca, co Polki sądzą o równej godności wszystkich ludzi bez względu na płeć.

        • 3 2

        • Nadal nie rozumiem

          Czy chodzi o to, że nie chcesz, aby Twój mąż wykonywał dokładnie połowę zadań, ale byście się razem dzielili zadaniami wedle możliwości?

          • 1 1

        • Czegoś tu nie rozumiem... (5)

          Czy to są twoje słowa czy skopiowane z jakiejś strony internetowej księdza jakiejś tam parafii??? Nie brzmi to wiarygodnie, brzmi to jak jakiś manifest, kazanie. Czy masz rodzinę? Czy stosujesz się do tych wszystkich zasad jak solidarność, wzajemność, podział, zaangażowanie itd...? Czy jesteś szczęśliwa/szczęśliwy?
          A w ogóle , co to znaczy "chore na manię wielkości swojej płci Polki mają problem"???

          • 2 2

          • DDD (4)

            Czytałaś kiedykolwiek tego typu słowa księdza jakiejś tam parafii?

            O sobie rąbek ukazałem odpowiadając na podobny do Twojego post pod swoim postem prowadzącym (na tej stronie, niżej) "8 marca Polki mówią, że to za ich domowe prace".

            Uczucie manii wielkości płci własnej największą słabością Polek... chcą zjeść ciastko i mieć ciastko, kupować i mieć pieniążki, ale nie to jest u Polek najgorsze. Pycha tych współczesnych faryzeuszek to straszna rzecz - nie widzi się rzeczywistości - a egoizm w moralności już zatrważający... jak myślisz, z czego to?

            DDD

            • 0 2

            • (3)

              Jestem kobietą, dobrze wychowaną, z zasadami ,odpowiedzialną i wrażliwą na świat, ludzi ,rodzinę. I nie zgadzam się z tobą w większej części.Nie rozumiem kto dał ci takie prawo krytykowania w ten sposób kobiet,wszystkich kobiet, bo tutaj uogólniasz. Egoizm, pycha... owszem to jest dostrzegalne u obu płci niestety... ale są też ci "prawi" "normalni" jeśli mogę ich tak nazwać.

              • 2 0

              • Dzień kobiet to promocja ideologii kultu kobiet (2)

                Jeszcze raz wyjaśniam - kobiety krytykując męskie wady uogólniają i dla mnie jest to rzecz oczywista, że nie piszą o mnie. ja nie krytykuję kobiet, nie krytykuję swojej mamusi, żonki... Uogólniając to winna wg mnie ideologia kultu kobiet, konkretne złe działanie i to działanie, tą promocję fałszywej ideologii krytykuję. Feministkom XX wieku niestety udał się zrealizować swój interes uczynienia z mężczyzn przyjaciela człowieka, narzucając całemu społeczeństwu fałszywy obraz tożsamości mężczyzny i wzajemnych, damsko-męskich relacji. To jest szczyt duchowego bankructwa, to jest powszechna plaga cywilizacji egoizmu i manii wielkości. Jakie mamy tego owoce? Wg relacji młodych-niezamężnych Polek dzisiejsze chłopaki siedzą w domach. W kościele i na pielgrzymce, w teatrze i na dyskotece, nawet na uczelni - wszędzie więcej dziewcząt. A jak już chłopak jest, to przeważnie żadnej inicjatywy, nie jest w stanie podjąć jakiejkolwiek decyzji dając się (na ogół) prowadzić jak dziecko; trzeba go zagaić, czasem poderwać. "No bo co, starą panną mam zostać?" - pół żartem, pół serio pyta jedna z dziewczyn.

                Przewaga dziewczyn jest nie tylko liczbowa - w talencie, zapale do pracy, w twórczej energii. Wszędzie przejęły inicjatywę; np. w czasie przedstawienia szkolnej sztuki teatralnej męskich bohaterów grają dziewczyny. Podobno doszło nawet do tego, że dziewczyny kupują sobie zaręczynowe pierścionki i oświadczają się swym chłopakom. Aspiracje życiowe mężów są też coraz bardziej nijakie - czyli takie, jakie jest ich małżeńskie życie, w którym nie ma szacunku wzajemnego, nie ma solidarności płci, nie ma wzajemności w wypełnianiu domowych i rodzicielskich obowiązków.

                Bo w tych rodzinach, gdzie miłość jest nieobłudna, mężczyzna jest filarem i ostoją, a i synowie wychowywani w takim klimacie szybko do swych męskich zadań dojrzewają. Tego typu przykłady zdrowych relacji ukazują, jak ważny jest to temat.

                • 0 2

              • Wszędzie przejęły inicjatywę (1)

                Co świadczy jedynie, że to wy jesteście tą słabszą płcią. Przykro mi niezmiernie, że średniowieczne poglądy nt. kobiet przechodzą w niwecz i nagle okazuję się, że kobiety też maja swoje zdanie i też potrafią postawić na swoim, a nie ciągle posłusznie ulegać takim ludziom jak ty, którzy za wszelką cenę chcą aby ich synowie spełniali swoje męskie zadania.

                PS Wasz gen zanika - natura już dawno się za was wzięła.

                • 2 2

              • Nie jest aż tak źle jak piszesz DDD, ale ta Twoja radość z faktu, że nasz "gen zanika" bo - wg Ciebie - "natura już dawno się za was wzięła" jest typową dla feministek radością z faktu kryzysu męskiej tożsamości, z faktu istniejącej nie tylko w moralności wyższości płci żeńskiej nad męską. Czyli ukazałaś tylko prawdziwe swoje oblicze - nie o solidarność płci, nie o partnerstwo Ci chodzi, tylko rewanż za te wszystkie "wiekowe krzywdy"...

                Gardzące męskością i mężczyznami feministki budują "partnerstwo" po nowemu Patriarchat został "uśmiercony". Na gruzach wielowiekowego porządku i ładu "reformatorki dusz" do dziś dnia usiłują wczepić matriarchat jako doskonały model porządku i ładu, nazywając go obłudnie "partnerstwem". W tym ciągłym sprowadzaniu płci męskiej jako drugiej kategorii, a ojca jako pomocnika domowego, pomocna jest bałamutna ideologia "rófności" tu i tu, przy czym to "tu" jest precyzyjnie wypunktowane, żeby ktoś nie poszedł z tym równouprawnieniem "tam"; wszak przywileje kobiet "muszą być zachowane". Ot "wybiórcza sprawiedliwość", ot "rófność" inaczej... bo "sprawiedliwość" musi być "nasza".

                Manipulacja historią też działa - światopogląd "wyrównania wielowiekowych krzywd" tworzony przez zlepek starannie wybranych, negatywnych przykładów z życia złych patriarchów i najgorszych cech męskiego egoizmu. Są to stare, krzyżackie metody, przez feministki zmodyfikowane.

                • 0 1

  • zapraszamy damy na traktory (3)

    • 22 8

    • każdemu co kto lubi :P
      znamy damy na motorach, więc czemu nie na traktorach :D

      • 3 0

    • mój ulubiony temat... sesese ;D

      dam nie zaprasza się w takie miejsce, tylko femi-dziwolągi :-)

      • 4 1

    • One już tam są.

      • 0 1

  • kto doceni Panie Domu? (8)

    Kto doceni kobiety, które wykonują bardzo odpowiedzialną, ciężką pracę wychowywania swoich dzieci? Prawdziwego wychowywania, bez niani, bez ciągłego wożenia SUVem po żłobkach i przedszkolach. Wychowywania bez jeżdżenia ze swoim trzymiesięcznym dzieckiem po biurach poselskich.

    Przekazywania wartości, pielęgnowania, chronienia przed obrzydlistwem lewicowej antykultury i upadku obyczajów.

    Już nikt nie pamięta, że to też jest kobiece? Moim zdaniem najbardziej. To jest dla redakcji trojmiasto.tv nieatrakcyjne? Oczywiście, że tak. To, co trudne, szlachetne, niebłyszczące, naprawdę wartościowe, atrakcyjne nie jest.

    • 51 10

    • bo postawy uczciwe rodzące sie w trudzie czoła i pocie codzienności są obce lewicy
      tak jak wogóle uczciwa praca
      tam sprawa jest prosta dzieci to zbędny luksus nadajacy sie do żłobka a kobieta ma tyrać od rana do wieczora i płacić zusy srusy itp
      by niektórym żyło się lepiej

      • 10 3

    • (3)

      W żłobku dziecko może się wiele nauczyć choćby obcowania z innymi dziećmi. Dzieci które się wychowywały w domu i potem idą do szkoły zachowują są bardzo przestraszone i często zahukane przez inne dzieci. Rodzice często nie dostrzegają tego bo w domach zazwyczaj dzieciaki są rozbrykane. W żłobkach dzieci podpatrują od innych i bardzo szybko się uczą różnych rzeczy. O tej kwestii można poczytać sobie w wielu książkach psychologicznych w tym np. samsona.
      Kobiety które siedzą w domu są albo za leniwe żeby iść do pracy albo są jak te dzieci wychowywane w domach przestraszone i boją się same kontaktów w innymi ludźmi dlatego nie szukają pracy.

      • 2 12

      • To jest właśnie lewicowe, XXI wieczne spojrzenie na świat. Możliwe, że nieświadome, jednak nie mniej szkodliwe.

        Obcowania z innymi dziećmi dziecko może nauczyć się na placu zabaw, w parku, na wspólnych zabawach z rówieśnikami pod czujnymi oczyma matek.

        Dzieci wychowywane przez swoich rodziców uczą się wiary w siebie, dostrzegania własnej wartości, własnych talentów. Przygotowywane są, wyposażane na wyjście w świat.

        "W żłobkach dzieci podpatrują od innych i bardzo szybko się uczą różnych rzeczy"
        Tak jest, podpatrują RÓŻNYCH rzeczy, i tych różnych rzeczy się uczą. Tak jak napisałem, uczyć się życia mogą również pod opieką rodziców, w parku, na placu zabaw, na weekendowej wycieczce.

        O różnych kwestiach można poczytać w różnych książkach. To, ile książek napisano na temat wysyłania dzieci z domu na państwowe wychowanie, nie przekłada się na jakość i słuszność tych metod wychowawczych. Może to się lewicowcom wydawać szokujące, ale ilość przeczytanych lub napisanych książek nie jest wprost proporcjonalna do poziomu kultury, do siły wyznawanych wartości, do posiadanej mądrości życiowej.
        Można przeczytać w życiu ledwo jedną książkę, i umrzeć ze szczęściem w sercu, wydając na świat i wychowując garstkę dzieci, a można i przeczytać mnóstwo książek o różnych, mądrych i długich tytułach, i szerzyć antyludzkie bezwartości. "Kapitał" Marksa też jest książką, w której jest co nieco o życiu napisane. Czy przeczytanie jej automatycznie oznacza, że jest się lepszym człowiekiem? Sądzę, że to bardzo zależy od czytelnika, i czasem może być wręcz odwrotnie.

        Nie napisałem o kobietach siedzących w domu. Ciekawe, skąd się wzięło to skojarzenie. Napisałem zaś powyżej o poznawaniu z dzieckiem świata, rówieśników. Tego normalnego świata, nie tego z biur poselskich.

        Sprowadzanie wychowywania dziecka do siedzenia w domu i lenistwa jest obrzydliwe, obrażające wszystkich rodziców, którzy wykonują bardzo ciężką PRACĘ, jaką jest wychowywanie własnych dzieci. Ciężką, i śmiertelnie odpowiedzialną - kształtuje się CZŁOWIEKA! Nazywanie tej pracy lenistwem jest wyjątkową ignorancją i bezczelnością.

        • 10 0

      • Co za bzdury !!! Pomyliłeś żłobek z przedszkolem...
        Psychologowie zalecają, by dziecko do trzeciego roku życia było pod opieką mamy, bo z nią czuje się najbezpieczniej i to jej potrzebuje najbardziej. Ich zdaniem na życie społeczne roczny czy dwuletni maluch nie jest jeszcze gotowy.Poza tym żłobek to wylęgarnia rozmaitych infekcji.Ale skoro wymieniłeś Samsona jako autorytet z zakresu psychologi to nie dziwi mnie Twoja tępota umysłowa.I jeszcze jedno!!! Do niedawna pracowałam zawodowo a w chwili obecnej zajmuję się domem (a nie siedzeniem w nim) i sprawia mi to satysfakcję. A wiesz dlaczego ? Bo to był mój wybór a nie lenistwo.

        • 6 0

      • i ty się podpisujesz jako "lekarz"?
        chyba konował!

        • 4 0

    • mąż (2)

      jak Cię Kobieto - Czcigodna Pani Domu, Mąż w maliny wprowadzi i z panienkami zabawiać się będzie- z pewnością dasz sobie radę ... będziesz wtedy pielęgnowała wartości grania męczennicy i ascetki - Biedna, zagubiona duszo

      • 1 5

      • Marian nie wyżywaj się na kobietach tylko dlatego że Twoja pani domu doprawiła Ci rogi...

        • 2 1

      • Chybiona riposta. Jestem autorem oryginalnego postu, i jestem mężczyzną.

        • 1 1

  • słowa o przysłowiowej kowalskiej w lewackim portalu

    za to o posłankach po i celebrytkach jak znalazł

    faktycznie troska o kobiety...

    • 20 4

  • 8 marca Polki mówią, że to za ich domowe prace (2)

    Tam, gdzie nie ma szacunku wzajemnego, bo zniewolona ideologią kultu kobiet żona-egoistka uważa, że dzielić się szacunkiem "nie musi", tam mąż w sprzątaniu i gotowaniu pomagać jej też "nie musi" - tak to już jest.

    • 7 11

    • sprzataczka (1)

      Sprzątam, czasem gotuję i to już 30 lat i korona mi nie spadła. Żona moja nie pracuje ja zarabiam 6000zl i nie czuję zniewieściały. Po prostu żyjemy na zasadzie partnerstwa, a nie wyzysku.

      • 10 3

      • Jak już kiedyś pisałem tworzymy niemałą, kilku-pokoleniową i wzajemnie się wspierającą wspólnotę kilkurodzinną. Uważam, że dzięki miłości i wzajemności jesteśmy rodziną szczęśliwą. Ja jestem zwolennikiem uczestnictwa i wzajemności członków naszej rodziny we wszystkim, a nie tylko w obowiązkach domowych - tak w ogóle rozumiem pojęcie miłości, partnerstwa... Oczywiście nie narzucam swojej wizji czy swoich ideałów nikomu, tylko ukazuję je własnym przykładem.

        Czy takie życie daje szczęście? Ludzie szczęśliwi są dobrzy, ale szczęśliwi są tylko dobrzy ludzie. Czy ja jestem dobry? Wolę się nie oceniać, ale nie tylko dlatego nie będę używać tego słowa "szczęście" w odniesieniu do swojej osoby. Jestem chrześcijaninem, a o. Pio powiedział kiedyś (nie cytuję, tylko z pamięci sens słów), że szukanie szczęścia tu na ziemi jest utopią. Wprawdzie "błogosławieni to znaczy szczęśliwi", ale błogosławieństwa w życiu wiecznym zaznają ci, którzy potrafią - i chcą - przyjąć krzyże tego świata. A tam, gdzie są osoby tam i wielorakie problemy tych osób - krzyży (problemów, chorób itd.) mamy dostatek.

        Feministkom chodzi o równość płci? Zależy im na sprawiedliwości społecznej? Dla mnie emerytalne przywileje kobiet to dyskryminacja płci męskiej, a faworyzowanie w udzielanej pomocy finansowej rozwódek czy w ogóle samotnych matek (a gdzie samotni ojcowie?) to dyskryminacja rodzin. A Ty jak uważasz?

        • 1 4

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.