Fakty i opinie

Z jak Zachar

Zachar zasiadała na ławie oskarżonych w procesie płatnych zabójców.
Zachar zasiadała na ławie oskarżonych w procesie płatnych zabójców.

Kariera "Zachara" zakończyła się w letni wieczór 2009 r. Zatłukli go bejsbolami i maczetami członkowie konkurencyjnego gangu. "Zachar" wykrwawił się na chodniku w gdańskiej Oliwie. Zginął, bo jego gang walczył o ochronę nad gdańskimi knajpami. Chodziło o kilkaset złotych.



Daniel Zacharzewski, podobnie jak jego nieżyjący boss - Nikodem Skotarczak ps. "Nikoś", miał kłopoty z mówieniem. Nikodem seplenił, "Zachar" się jąkał. Mimo to w półświatku znany był z tego, że potrafił rozmawiać i rozstrzygać spory. Miał też posłuch wśród swoich żołnierzy. W feralny wieczór też szedł rozmawiać. Nie przygotował się na wojnę. Konkurencyjny gang "Ola" nie chciał rozmawiać. Chłopcy na spotkanie zabrali maczety, noże i kije bejsbolowe.

- Wolał pogadać, niż od razu lać po pyskach - mówi prawnik, znajomy "Zachara". - Nie podejrzewał, że tak zakończy się spotkanie. No, ale czasy się zmieniają. Ludzie też. Młode idzie, a w tym światku nie ma sentymentów do nazwisk, czy ksywek. Historia, zasługi, czy znajomości nie mają znaczenia, zwłaszcza, że część znajomych leży w piachu. Taka branża, gdzie trup ściele się gęsto. Liczy się biznes. Daniel, podobnie jak "Nikoś", w pewnym momencie przestał pasować do otoczenia. Był jakby z innej epoki, tak też było z "Zacharem".

Dziennikarze pisali, że przed śmiercią Zacharzewski przeszedł przemianę duchową. Był adwentystą dnia siódmego. Prawdopodobnie tym też zaimponował przed laty "Nikosiowi". To właśnie przy nim "Zachar" zdobywał pierwsze gangsterskie szlify. Był jego ochroniarzem i jednocześnie szefem bojówki do zadań specjalnych. Połowa lat 90., to nieogarnięta przez policję kradzież samochodów i przemyt alkoholu oraz papierosów na granicach. W tym czasie zachodnią granicę obstawiał gang "Carringtona". "Nikoś" wysłał swoich żołnierzy na wojnę gangów o polską granicę. Stanęli po stronie innego bandziora "Lelka" przeciwko "Carringtonowi". "Zachar" brał czynny udział w bitwach, a litości tam nie było. Zginęło blisko 30 gangsterów z konkurencyjnych gangów.

Witamy w klubie

W kwietniu 1998 r. rano w klubie Las Vegas w Gdyni zginął Skotarczak. Noc poprzedzającą śmierć spędzał na urodzinach kolegi Wojciecha K. W imprezie brał udział "Zachar" i inni ochroniarze. Choć "Nikoś" wiedział, że jest wydany na niego wyrok, to goryle poszli spać do domów. "Zachar" potem był zdziwiony zabójstwem. Tuż po śmierci "Nikosia" policja twierdziła, że to właśnie Zacharzewski przejmie schedę po Skotarczaku i będzie nieformalnym przywódcą trójmiejskiego podziemia. Tak się jednak nie stało. Kilka miesięcy po pochowaniu "Nikosia", policja zatrzymała "Zachara" na siłowni. Zarzut: zlecenie dwóch zabójstw i kierowanie gangiem.

Zacharzewski zostaje dołączony do tzw. klubu płatnych zabójców. To grupa gdańskich bandytów podejrzana o kilka morderstw, podkładanie bomb i uprowadzenia.

- Nie była jakaś to super zorganizowana grupa płatnych zabójców, działająca jak na amerykańskim filmie - mówi śledczy zajmujący się przed laty sprawą. - To raczej taki klub wątpliwej jakości. Banda skrzykiwała się na robotę spontanicznie. Porwanie i zabójstwo, po którym wpadli pierwsi podejrzani, to kompletna partanina. Chłopcy tak szli na zbrodnię, jak pan i ja byśmy się umawiali na piwo. Taki to był klub...

Według prokuratury "Zachar" miał grać pierwsze skrzypce w bandzie. W sądzie odpowiadał m.in. za zlecenie morderstwa Wiesława Kokłowskiego bardziej znanego, jako "Szwarceneger" (rozstrzelano go pod własnym blokiem na Żabiance w 1997 r.). Cynglem miał być inny bandyta. Zacharzewski przesiedział kilka lat w areszcie, ale w końcu sprawa w sądzie padła. Sąd uniewinnił "Zachara" od zarzutów zlecenia zabójstw. Przez całą sprawę Zacharzewski konsekwentnie nie przyznawał się do winy. Jąkając tłumaczył, że został wrobiony przez policję, bo ta była żądna sukcesów i przykleił mu łatkę szefa gangu. Udało mu się wyjść na wolność.

"Zachar" i historia Edwarda Mazura

Na początku 2007 roku polskie media obiegła sensacyjna wiadomość - "Zachar" będzie zeznawał w procesie ekstradycyjnym polonijnego biznesmena Edwarda Mazura, który był podejrzany o zlecenie zabójstwa byłego komendanta głównego policji Marka Papały. Miał obalić wersję Artura Zirajewskiego "Iwana", który oskarżał Mazura.

- "Zachar" o "Iwanie" wiele wiedział, bo Zirajewski był takim w komandzie do zadań specjalnych Daniela. Takie zeznania mogły obalić zeznania Zirajewskiego - opowiada znajomy Zacharzewskiego.

Informacja miała też drugie dno - obrońca Mazura ujawnił, że "Zachar" chciał pół miliona dolarów za korzystne dla Mazura zeznania. Jednak Zacharzewski nie pojawił się przed sądem ekstradycyjnym w Chicago, bo polonijny biznesmen nie chciał płacić. Kilka miesięcy wcześniej trafił za to do wrocławskiego więzienia. Tamtejsza prokuratura zarzuciła mu przyjęcie zlecenia na morderstwo. O sprawie zrobiło się głośno, bo "Zachar" zlecenia nie wykonał i oddał gotówkę. Wtedy sprawa trafiła do prokuratury. Zacharzewski kilka miesięcy posiedział w areszcie. Wyszedł na wolność po umorzeniu sprawy. Wrócił do Gdańska.

W czasie, gdy siedział w areszcie wiele zmieniło się Gdańsku. Bramki w lokalach i agencje towarzyskie zaczął kontrolować gang "Ola" Olgierda L. Kumple "Zachara" mówili mu, że może dostać po głowie od konkurencji. W letni wieczór 2009 r. Zacharzewski poszedł negocjować z chłopakami "Ola". Chyba nie wierzył w przestrogi kolegów. Negocjacje zakończyły się śmiercią "Zachara". Kilkuosobowa banda zatłukła go na śmierć na pętli autobusowej w Oliwie. Kompani "Zachara" zdążyli uciec. Zacharzewski zostawił po sobie apartamentowiec w wieżowcu na Przymorzu. Kilka pięter niżej miał świetnie wyposażoną siłownię. Podobnie, jak inni koledzy z branży, tam najbardziej lubił spędzać czas.

Historie przestępców, którzy przed laty tworzyli kryminalne podziemie w Trójmieście, przeczytasz w naszym alfabecie trójmiejskiej mafii

Opinie (47) 10 zablokowanych

  • ZACHAR=TW!!

    • 18 16

  • k wojcik

    Ma Pan o czym pisać.
    Piszmy o ludziach i pamiętajmy co zrobili coś dobrego ..nawet dla swojej rodziny. Mądrych i dobrych wspominać a o takich "g" nie warto strzępić pamięci.. Nie mam racji ?

    • 77 45

  • Panie Krzysztofie, i po co to?

    Nie lepiej napisac o wartosciwowej osobie, a nie rozczulac sie nad zwyklym bandziorem? Walczyl jak oni, zginal jak oni. Ile osob mialo zrujnowane zycie przez te bandyckie szuje?

    • 75 36

  • Nikodem seplenił

    toż to najlepszy honorowy prezes Lechii:)) i Gdańska:))

    • 43 14

  • K- jak Komór

    Bendziem głosować na niego

    • 13 12

  • Kopernik też była kobietą! (2)

    - Co?! No to Einstein!
    - Einstein? Einstein też była kobietą!!
    - A może Curie-Skłodowska też?!
    - To akurat nie najlepszy przykład.
    - A bo mnie zmyliły... Przepraszam

    • 9 8

    • zachar zasiadała (1)

      heheh

      • 0 0

      • Pogratulować spostrzegawczości, pogratulować ;D

        • 2 0

  • Apartamentowiec? W wieżowcu??

    Rozumiem, takie swego rodzaju dwa w jednym, tak?

    Ciekawe, ciekawe.

    Ci nasi architekci, to jednak tęgie głowy. Tęęęgie głowy!

    • 43 5

  • Ciekawe czemu wszyscy złodzieje głosują na PO ??????

    myslą chyba ,że im też damy nakraść

    • 29 26

  • Nikodem seplenił , Zachar się jąkał !!!! ? (4)

    Do redaktora artykułu Krzysztofa Wójcika : Skad ty chłopie bierzesz takie bzdury,albo masz strasznie bujna wyobrażnie !!!!!
    Czytajac powyższy artykuł ktory zgrabnie został ułożony w historie gangsterska nie wiadomo czy sie śmiac czy myslec co to za brednie i bzdury ..
    Podejrzewam ze jak Nikoś zaczoł swoja działalnosc to ty jeszcze nosem w mleku brodziles a jak Zachara nazwisko wypłyneło na ulice Gdanska to trzymałes nos w lekkturach szolnych wiec nie pisz bzdur chłoptasiu bo jak ktos to czyta kto ma pojecie o tym twoim wyimaginowanym świecie Gangsterskim to piana cisnie sie na usta .....
    Mysle zebys zaczoł pisac powiesci przygodowo-kryminalne a artykuły o świecie przestepczym Trójmiasta sobie odpusc bo gówno wiesz na ten temat !!!!!!!

    • 66 44

    • Uh-uh!

      Banana mie daj, albo komurke! Uh, uh!

      • 9 1

    • To ten sam czas

      Już brat Zachara był sławny w Gdańsku.Jak policja zastrzeliła go w tym samym prawie miejscu gdzie zginął Daniel za pożyczenie sobie autobusu.

      • 5 3

    • Nikodem seplenił , Zachar się jąkał !!!! ?

      Popieram bzdury i nic mogę powiedzieć ze do Nikosia i zachara mówiłem wujku

      • 3 6

    • bzdyra

      widac ze hlop nie ma pojecia o czym pisze widocznie jego wiedza opiera sie na gazetach

      • 3 5

  • swiety

    jeszcze go swietym obwolajcie

    • 29 12

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.