Urządzenie przy molo pomoże uratować życie
Defibrylator zamontowano na ścianie przy kasie sprzedającej bilety na molo, po lewej stronie od wejścia na pomost patrząc w stronę morza.
Sam ci powie jak go użyć, by uratować osobę potrzebującą pierwszej pomocy. W osiem sekund zbada pracę serca i wygeneruje impuls ratujący życie. Taki sprytny jest defibrylator, który zawisł przy wejściu na molo.
Aby użyć defibrylatora należy zdjąć zieloną kapsułę, przekręcając ją w lewo, następnie wyjąć urządzenie.
AED posiada system alarmowy powiadamiający służby ratownicze, który jest uruchamiany po otwarciu skrzynki. Urządzenie samo podpowie ratującemu, jak się nim posłużyć.
Kto może, a nawet powinien w sytuacji zagrożenia życia, z niego korzystać? Wszystkie osoby, które są świadkami wypadku lub innego nieszczęśliwego zdarzenia. Wystarczy posiadać podstawową wiedzę z zakresu pierwszej pomocy, bo urządzenie samo mówi nam co i jak powinniśmy zrobić.
- Użycie sprzętu jest bardzo proste. W środku znajdują się piktogramy, które pokazują, co i w jakiej kolejności wykonać, poza tym urządzenie samo wydaje stosowne polecenia - opowiada Marcin Kulwas z Kąpieliska Morskiego Sopot, które zarządza sopockim molem.
Aby skorzystać z defibrylatora trzeba zdjąć zieloną kapsułę, przekręcając ją w lewo. Nie przejmujmy się głośnym sygnałem, który się rozlegnie. Ma on zwrócić uwagę innych i przyciągnąć pomoc. Urządzenie jednocześnie wyśle sms-a do pogotowia, obsługi mola oraz policji.
Sopocki defibrylator AED jest jednym z kilkudziesięciu aparatów, które mają pojawić się w Trójmieście w ramach programu dostępu do AED w przestrzeni publicznej, stworzonego przez dr Tomasza Łopacińskiego z Katedry i Kliniki Medycyny Ratunkowej z Gdańskiego Uniwersytety Medycznego. I choć analiza, którą wykonał, pokazała, że w tym miejscu nie doszło do żadnego zatrzymania krążenia, popiera on inicjatywę.
- Miejsc, w których dochodzi do zatrzymania krążenia codziennie przybywa, więc każda inicjatywa, która wychodzi samoistnie, wpisuje się w ramy stworzonego przez mnie programu - zauważa dr Łopaciński. - Molo jest takim miejscem, w którym codziennie pojawia się pewnie kilka tysięcy osób, w związku z czym warto zamontować tu defibrylator.
Zainstalowany defibrylator AED sfinansowany i przekazany został miastu przez PZU. Koszt jego zakupu to 10 tys. zł.
Nagłe Zatrzymanie Krążenia (ZNK) skutkujące Nagłą Śmiercią Sercową może zagrozić każdemu - osobom w każdym wieku i różnym stanie zdrowia. Szacunki oparte na danych Europejskiej Rady Resuscytacji mówią, że dotyczy ono rocznie ok. 40 000 Polaków. Przeżywa zaledwie 2 proc. z tej liczby. Bezpośrednim skutkiem NZK jest natychmiastowa utrata przytomności i brak oddechu. Jedynym ratunkiem dla osoby poszkodowanej jest szybkie działanie świadków zdarzenia. Trzeba reagować natychmiast, ponieważ już po 4 minutach niedotlenienia w mózgu następują nieodwracalne zmiany neurologiczne. Kluczowe jest wezwanie pogotowia (które przyjeżdża na miejsce zdarzenia po ok. 8 minutach), podjęcie resuscytacji krążeniowo oddechowej (RKO, tzw. masaż serca i sztuczne oddychanie) oraz wczesna defibrylacja (stymulacja serca prądem elektrycznym). Aby uratować komuś życie wystarczy podstawowa wiedza i umiejętności. Według danych Europejskiej Rady Resuscytacji dzięki szybkiej defibrylacji i RKO Nagłe Zatrzymanie Krążenia przeżywa nawet 75 proc. ofiar.
Defibrylator AED (ang. Automated External Defibrillator) to w 100 proc. bezpieczne urządzenie medyczne, które wyraźnymi komendami głosowymi instruuje osobę udzielającą pomocy o koniecznych do podjęcia krokach, kontroluje rytm serca poszkodowanego i jeśli zachodzi potrzeba generuje impuls defibrylacyjny. Prąd elektryczny "resetuje" chaotycznie pracujący układ bodźcotwórczy serca, które dzięki uciskom klatki piersiowej ma szanse wrócić do normalnej pracy. Stan zagrożenia życia mija.