Dlaczego restauracje rezygnują z rezerwacji stolików?

Aleksandra Wrona
1 września 2025 (artykuł sprzed 1 roku)
Opinie (131)
Pusty stolik to dla restauracji spora strata, szczególnie w godzinach szczytu.

Zwykle, planując wizytę w restauracji, odruchowo chwytamy za telefon, by zarezerwować stolik. Czujemy się pewniej, wiedząc, że miejsce będzie na nas czekać. Coraz częściej jednak, mimo naszej zapobiegliwości, słyszymy, że rezerwacje nie są przyjmowane. Powód? Nie brak chęci, lecz... nadmiar gości.



Imprezy dla miłośników dobrego jedzenia IMPREZY I WYDARZENIA



Weekendy bez rezerwacji



Czy planując wizytę w restauracji, rezerwujesz stolik?

Jeden z naszych czytelników próbował ostatnio zarezerwować stolik dla czterech osób w popularnej, gdyńskiej restauracji. Ku jego zdziwieniu usłyszał, że w weekendy lokal... nie przyjmuje rezerwacji. Nie dlatego, że system padł, nie dlatego, że wszystko jest już zajęte - po prostu restauracja nie ma takiej potrzeby. Zainteresowanie jest tak duże, że wszystkie miejsca i tak szybko się zapełniają.

Takie rozwiązanie, choć korzystne dla restauracji, bywa uciążliwe dla klientów. Szczególnie gdy planują spotkanie w większym gronie i chcieliby mieć pewność, że znajdzie się dla nich stolik.

Dlaczego restauracje rezygnują z rezerwacji?



Z punktu widzenia właścicieli brak rezerwacji to praktyczne rozwiązanie. Stolik oznaczony kartką "rezerwacja" często stoi pusty przez kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt minut, choć mógłby służyć gościom. Bywa też, że ktoś na umówioną godzinę po prostu nie przyjdzie, a wtedy stracone jest całe okno zarobku.

- W dni o największym obłożeniu staramy się traktować wszystkich gości równo i nie blokować stolików, które w tym czasie mogłyby rotować. Jeśli stolik czeka pół godziny na rezerwację, a obok są goście gotowi od razu usiąść i zjeść, to dla nas realna strata. Problemem bywa też to, że duże grupy często zajmują stoliki na dłużej, co ogranicza rotację i zmniejsza możliwość przyjęcia kolejnych gości. Zależy nam na tym, by każdy miał szansę znaleźć miejsce, także ci, którzy wpadają do restauracji spontanicznie. Dlatego w niedzielę lepiej sprawdza się zasada "kto pierwszy, ten lepszy". Większe rezerwacje, takie jak imprezy okolicznościowe, obsługujemy w formie indywidualnych ustaleń z działem sprzedaży i marketingu - tłumaczy manager jednej z trójmiejskich restauracji, która zdecydowała się nie przyjmować rezerwacji na niedziele.
"Kolejka gości czeka na wolne miejsce i patrzy, jak tamci sobie pracują i piją jedną kapuczinę"
W restauracji, gdzie ruch jest praktycznie nieprzerwany, każdy moment pustki na sali to realna strata. Tymczasem spontaniczni goście z ulicy niemal zawsze czekają pod drzwiami, gotowi zająć miejsce natychmiast. W takiej sytuacji utrzymywanie systemu rezerwacji nie tylko nie przynosi korzyści, ale wręcz komplikuje obsługę.

- Stolik rezerwowany trzeba zazwyczaj wyłączyć z obsługi wcześniej, bo goście siedzący tam przedtem muszą skończyć posiłek odpowiednio wcześniej. Powstaje więc półgodzinne "okienko", w którym nikt nie chce już usiąść, żeby nie jeść w pośpiechu. Do tego często dochodzą jeszcze spóźnienia - 10 czy 15 minut - co bywa uciążliwe nie tylko dla obsługi, ale też dla innych gości, zwłaszcza w mniejszych lokalach - tłumaczy inna osoba związana z trójmiejską gastronomią.
Restauracja Mandu w gdańskim śródmieściu rezerwacje przyjmuje od poniedziałku do piątku. To lokal, do którego często ustawiają się kolejki.

Czy istnieje złoty środek?



Niektóre restauracje idą jednak na kompromis. Wyznaczają kilka stolików "pod rezerwację", a resztę sali zostawiają dla gości z ulicy. W ten sposób można pogodzić wygodę osób, które planują wyjście z wyprzedzeniem, z ruchem spontanicznych klientów, którzy przyszli na szybkie śniadanie czy kawę.

To rozwiązanie stosowane często w miejscach, które chcą być przyjazne zarówno rodzinom planującym wyjście, jak i singlom czy parom, które wpadają bez planu. Dzięki temu nie zniechęca się osób ceniących pewność, a jednocześnie nie traci się potencjalnych klientów, którzy pojawiają się w drzwiach bez zapowiedzi.

Ranking.trojmiasto.pl – Najlepsze restauracje w Trójmieście Gdańsk, Gdynia, Sopot


Gdy sala świeci pustkami



Sytuacja odwraca się w godzinach, gdy gości jest jak na lekarstwo, np. przed południem w tygodniu. Niektóre lokale korzystają wtedy z aplikacji rezerwacyjnych, które zachęcają klientów atrakcyjnymi rabatami, sięgającymi nawet 50 proc. od rachunku.

Dla restauratora oznacza to, że zamiast pustego stolika i zerowego przychodu może przyjąć gości, którzy zapłacą mniej - ale i tak więcej niż nic. Rachunek jest prosty - lepiej zarobić mniej niż wcale. Co więcej, takie działania pomagają restauracjom utrzymać rotację gości, a klienci zadowoleni z rabatu często wracają w przyszłości także bez promocji.

Darmowy alkohol w knajpach. Hit czy kit? Darmowy alkohol w knajpach. Hit czy kit?

Rezerwacja - luksus czy relikt?



Choć brak możliwości zarezerwowania stolika w godzinach szczytu może dziwić, to coraz częściej jest to standard w popularnych miejscach. Z perspektywy właścicieli jest to czysta logika biznesowa. Być może w niedalekiej przyszłości możliwość zarezerwowania miejsca w obleganym lokalu stanie się raczej przywilejem, a nie normą?

Zobacz także

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (131)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze