Test Smaku: niebanalnie po wegetariańsku w Otwartej
W kolejnym odcinku cyklu Test Smaku odwiedzamy restaurację Otwarta
we Wrzeszczu. W ubiegłą środę pisaliśmy o Tłustej Kaczce w Gdyni, za tydzień w środę opiszemy nasze wrażenia z restauracji Morska w Sopocie (już tam byliśmy). Nasze recenzje są subiektywne, ale szczere - wszystkie restauracje odwiedzamy anonimowo, bez zapowiedzi i na własny koszt.
Otwarta to kolejna knajpka zlokalizowana w samym centrum Gdańska Wrzeszcza, na terenie Garnizonu. Różni się jednak od pozostałych tym, że jest to połączenie kawiarni, galerii sztuki i kameralnego bistro, w którym oferuje się dania wegetariańskie i wegańskie, a od niedawna także mięsne.
Gdy wchodzi się do Otwartej, ma się wrażenie, jakby się przekraczało próg domu z lat 80. Klasyczna meblościanka, charakterystyczne dla tego okresu fotele i stoły. Wnętrze urządzone z wielkim smakiem i starannością. Jest kameralnie, przytulnie, estetycznie i oryginalnie. Co ważne, naprawdę można się tutaj zrelaksować i odprężyć, rozsiadając się na jednej z kilku wygodnych szarych kanap. Bogato zaopatrzona w książki i czasopisma biblioteczka na pewno umili gościom czas. Na dwóch plazmowych telewizorach wyświetla się koncerty, transmisje meczów piłkarskich.
I właśnie to nam trochę nie pasowało, gdy w sobotnie wczesne popołudnie zjedliśmy tam obiad. Z jednej strony kameralne wnętrze, pełne książek, pięknych zdjęć, tuż przy barze stoi awangardowa rzeźba, a obok tego wszystkiego na monitorze ogromnego telewizora mecz. Psuło to klimat tego miejsca.
Menu jest krótkie. Kilka przystawek, dwie zupy i osiem propozycji dań głównych. Zjemy tutaj również śniadanie i napijemy się zdrowego koktajlu. Dania są wegetariańskie i wegańskie. Od jakiegoś czasu w ofercie lunchowej pojawiły się również potrawy mięsne. Szczerze mówiąc nie wiem, czy to dobry pomysł. Jednak biorąc pod uwagę konkurencję i oczekiwania gości w sumie nie ma się co dziwić. My potraktowaliśmy Otwartą jak bistro dla wegetarian i nie próbowaliśmy mięsa. Zresztą dania bezmięsne są tutaj naprawdę ciekawe, więc nie mieliśmy wielkich dylematów.
Zamówiliśmy:
- Pasty: hummus, tapenada z oliwek, guacamole (12 zł);
- Zupę tajską z tofu (14 zł);
- Kotlety z kalafiora na puree z karmelizowanego topinamburu z salsą paprykową (21 zł);
- Nudle z warzywami i krewetkami (23 zł);
- Sernik tradycyjny (12 zł);
- Koktajl zielony (12 zł);
- Wodę Perrier (12 zł/0,7l);
- Herbatę (7 zł).
Pasty niczego sobie, aczkolwiek nie był to najlepszy hummus, jaki jadłam. Za dużo było w nim cytryny, a za mało smaku cieciorki. Lubię, gdy hummus jest kremowy, aksamitny i niezbyt gęsty. Ten w Otwartej niestety nie był idealny. Wyrazista tapenada z czarnych oliwek grała pierwsze skrzypce i smakowała mi najbardziej. Guacamole mdłe, nijakie, przydałaby mu się odrobina soli, pieprzu i papryki. Razowy chleb wypiekany jest na miejscu, za co oczywiście wielki plus. Przystawkę jako całość można polubić.
Otwarta to świetna alternatywa dla tych, którzy mają dość steków, pierogów, pizzy i innych niesamowicie popularnych w trójmiejskich lokalach potraw. Wegetarianie mogą czuć się wyróżnieni, że powstało takie ciekawe miejsce. Nie jest to typowa wegetariańska garkuchnia, a miejsce eleganckie, schludne, przestronne, w którym kucharz jest kreatywny i serwuje potrawy nieklasyczne i niestandardowe. My będziemy wracać.
Otwarta to naprawdę przyjemne miejsce, w którym karmią smacznie, zdrowo i tanio.
Propozycje dań są niebanalne i dość oryginalne.
Ogromnym plusem jest to, że na życzenie gości przygotowywane są potrawy bezglutenowe i wegańskie.
Wieczorami przy kieliszku wina czy kuflu piwa można obejrzeć koncert, posłuchać dobrej muzyki.
Pierwsze wrażenie: 90 proc.
Aranżacja/wystrój: 100 proc.
Atmosfera: 80 proc.
Obsługa: 90 proc.
Estetyka dań: 100 proc.
Toalety: 100 proc.
Dla maluchów: 70 proc.
Smak: 80 proc.
Cena/zadowolenie: 100 proc.
Ocena ogólna: 4.4