Kobieta nachalnie żebrze zastępując ludziom drogę, powtarza jak mantrę "Ma pan / pani 2 zł na jedzenie", ale jak ktoś chce jej dać coś do jedzenia, to odmawia. Ta kobieta od ponad dekady kręci się w okolicy Madisona (ulice Rajska i Heweliusza, Gdańsk), w sezonie wiosna-lato, dzień w dzień po kilka godzin i żebrze napastliwie, aż pitolca można dostać, szczególnie przy otwartych oknach (choć przez zamknięte też ją słychać). Chamski ton i częstotliwość z jaką powtarza te swoje sentencje doprowadzi każdego do szału . Nie dawajcie jej pieniędzy, to zwykła naciągaczka.