Cucumber - historia wzorcowej imprezy klubowej
Sala CSG wielokrotnie była szczelnie wypełniona setkami, którzy bawili się na Cucumberze do samego rana.
CUcumber to wzorcowy przykład na to, jak z kameralnej imprezy klubowej stworzyć cykliczne wydarzenie, na które będą przychodzić ludzie liczeni w setkach. W piątek, 10 czerwca, impreza odbędzie się po raz ostatni. Dlaczego? - Czasy się zmieniły i pora na coś nowego - mówią organizatorzy.
Na początku wesoły autobus-ogórek na plakatach, w mediach i serwisach społecznościowych mało komu mówił coś konkretnego. Ale to szybko zaczęło się zmieniać. W małej przestrzeni Modelarni, gdzie odbywały się pierwsze edycje, szybko zaczęły pojawiać się setki osób. Niecodzienne położenie i muzyka, jakiej do tej pory próżno było szukać na trójmiejskich parkietach, przyciągała tyle osób, że już po kilku miesiącach impreza na stałe przeniosła się do pobliskiego Centrum Stocznia Gdańska.
- Kiedy zaczynaliśmy, w Trójmieście brakowało ciekawych imprez klubowych, które byłyby odmianą dla dyskotek z muzyką pop i imprez drum'n'bass - twierdzi Łukasz Tamkun z Common Art, organizatora wydarzenia. - Chcieliśmy stworzyć coś nowego, co zaciekawiłoby nie tylko pojedynczych ludzi, ale całe grupy i środowiska, które pocztą pantoflową przekazywałyby sobie informacje o kolejnych edycjach.
I to zdecydowanie się udało. Na niektórych edycjach liczba osób bawiących się do rana przy muzyce alternatywnej sięgała i półtora tysiąca. Kto wtedy chodził na Cucumbera, z pewnością pamięta, jak przed północą trzeba było czekać w kilkudziesięciometrowej kolejce, aby wejść do CSG.
Ale impreza nie rozwijała się tylko pod względem liczby widzów, ale także dodatkowych atrakcji. Zwiększono liczbę scen - z muzyką elektroniczną i rockową - oraz zaczęto organizować koncerty polskich wykonawców, m.in. The Car is on Fire, D4D, Cool Kids of Death, Out of Tune czy Très.B.
- Nie mieliśmy wtedy konkurencji i ludzie z chęcią przychodzili na nasze imprezy - tłumaczy Tamkun. - Ale to stopniowo zaczęło się zmieniać i w Trójmieście jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się kolejne imprezy z alternatywną muzyką, wypracowujące nową ciekawą formułę.
W pewnym momencie organizatorzy Cucumbera stwierdzili, że jego era minęła - mimo wcale niemałego zainteresowania - i postanowili zakończyć działalność. Ostatnie wydarzenie z cyklu odbędzie się w najbliższy piątek, 10 czerwca, w CSG.
- Czasy się zmieniły i pora na coś nowego - tłumaczy Tamkun. - Kiedyś Cucumber był jedną imprezą, czymś nowym i ciężko było go porównać z innymi wydarzeniami. Teraz to jedna z wielu imprez, oferta znacznie się rozbudowała i powstaje ich coraz więcej.
Organizatorzy już zapowiadają, że mają masę nowych pomysłów na imprezy - zarówno na skalę Cucumbera dla kilkuset osób, jak i na mniejsze, kameralne wydarzenia. Będzie trzeba jednak poczekać na nie do końca wakacji, które są zdominowane przez bezpłatne i plenerowe wydarzenia.
