Gdańszczanie chcą jeść nocą. Oceniamy Noc Restauracji
Atrakcją imprezy był pokaz live cooking. Nz. pokaz w Verres en Vers w hotelu Radisson Blu.
Gdańszczanie chcą chodzić późnym wieczorem do restauracji i chcą próbować niecodziennych potraw. Pokazała to pierwsza edycja imprezy Noc Restauracji, która odbyła się w kilkunastu gdańskich lokalach z piątku na sobotę.
Gdańszczanie zainteresowali się imprezą. Frekwencja w większości lokali nie była zła. Nz. Barbados.
Wielkich tłumów więc przy stolikach nie było. Pod tym względem wyróżniał się tylko Barbados, gdzie niebawem ruszy lokalny browar. Lokal był pełen. Nie oznacza to jednak, że pozostałe wnętrza świeciły pustkami. Klientów przybyło w sam raz i w większości restauracji udało się stworzyć przyjemną atmosferę wieczornego biesiadowania przy kieliszku wina i niecodziennej potrawie ze specjalnego, skróconego menu nocnego.
Bo Noc Restauracji nie tylko umożliwiła nocne stołowanie się w restauracjach, które na co dzień zamykają wieczorami kuchnię. Każdy z szefów kuchni przygotował również autorskie danie, które serwował specjalnie z piątku na sobotę. Na przykład w Mon Balzacu podawano borowiki z prosciutto podlane brandy, w Kokieterii smażonego szczupaka, a w Fellinim stek z miecznika.
W tej ostatniej restauracji odbył się również ciekawy pokaz live cooking. Szef kuchni pokazywał m.in. jak przygotować sorbet chłodzony suchym lodem. W programie restauracji Kubicki był pokaz gotowania tradycyjnych gdańskich potraw, a kucharz z Kuchni Rosyjskiej zademonstrował, jak przyrządzić struganinę z surowego łososia. Pokazy gotowania na żywo odbyły się we wszystkich lokalach i okazały się strzałem w dziesiątkę. Część klientów wchodziła tylko po to, aby je obejrzeć.
Noc Restauracji pokazała, że gdańszczanie chcą jeść na mieście wieczorami. Chcą również próbować nowych, niecodziennych smaków. I mogą za nie więcej zapłacić, bo piątkowa impreza - mimo pozornego podobieństwa - nic nie miała wspólnego z promocyjną akcją "Gdańsk za pół ceny". Teraz ruch po stronie restauratorów, którzy powinni o takich gościach pomyśleć. Na co dzień, a nie tylko od święta.
