Daniel Ewing (z piłką) zdobył najwięcej punktów dla gdynian, a w Żalgirisie - Martynas Pocius (nr 7).
fot. Kazimierz Kobiak / PMEDIA
Po kapitalnej trzeciej kwarcie koszykarze Asseco Prokomu odrobili straty sprzed przerwy, ale ostatecznie o wyniku musiała rozstrzygnąć dogrywka. W niej lepszy okazał się Żalgiris Kowno. Gdynianie przegrali na wyjeździe 68:74 (14:27, 16:14, 17:5, 14:15, dogrywka 7:13). Tym samym mistrzowie Polski są nadal jedyną drużyną bez zwycięstwa w grupie A Euroligi
Zły początek mistrzów Polski. Na pierwsze trzy celne rzuty gospodarzy tylko jednym wolnym odpowiedział Ratko Varda. W 3. minucie nasza drużyna przegrywała już 1:6. Dopiero wówczas "trójką" przebił się Justin Ray Giddens.
W 5. minucie dobrze w grze zameldował się Filip Widenow. Bułgar, który mecz rozpoczął na ławce rezerwowych przymierzył za trzy i Asseco Prokom po raz pierwszy osiągnął przewagę 7:6. Po chwili Mike Wils poprawił na 9:6. Po myśli gdynian gra toczyła się do 12:11.
W 7. minucie Tomas Pacesas musiał prosić o przerwę. Jego podopieczni stracili sześć punktów z rzędu! Nie do zatrzymania był Tomsa Delininkaitis, który zdobył pięć z nich.
Po powrocie do gry pudłowali Widenow i Varda. Żalgiris zaś nadal się nie mylił. W 9. minucie było już 22:12 dla gospodarzy po akcjach Martynasa Pociusa i Pauliusa Jankunasa. Natomiast inauguracyjna kwarta zakończyła się aż 13-punktową stratą Asseco Prokomu (27:14), gdyż w ostatniej sekundzie dali się zaskoczyć akcją 2+1 Jankunasowi.
Druga kwarta rozpoczęła się od udanego rzutu Daniela Ewinga. On też punktował na 18:29, gdyż w tym fragmencie gry Amerykanin w pojedynkę próbował powstrzymać dynamikę przyrostu wyniku na korzyść rywali. Ale trudno było walczyć skoro już w 14. minucie goście mieli na koncie aż 9 strat! Varda zaś złapał trzy przewinienia.
Bezkarnie nie można było faulować. Po wolnych Mirzy Begica i DeJuana Collinsa Żalgiris poprawił rezultat na 35:18. Dopiero wówczas, a była już 15. minuta w drugiej kwarcie po stronie Asseco Prokomu trafił ktoś inny niż Ewing. Przypomniał o sobie Bobby Brown, rzucając "trójkę".
W 18. minucie nastąpił na tyle dobry okres gry gdynian, że szkoleniowiec Żalgirisu zdecydował się wziąć czas, gdyż zrobiło się 38:26 po akcji Wilksa i "trójce" Giddensa. Nasza drużyna nie dała wybić się z uderzenia. Po powrocie do gry Wilks trafił na 38:28. Natomiast w ostatniej minucie Ewing zmniejszył straty do 9-punktów (39:30).
Nim koszykarze zeszli na przerwę Pocius wykorzystał oba wolne po faulu Adama Hrycaniuka, trener miejscowych Aco Petrović wykorzystał ostatni przysługujący mu czas, a Widenow spudłował rzut za dwa. Tym samym Żalgiris wygrał pierwszą połowę 41:30.
Po zmianie stron "trójką" trafił Ewing, a Pocius odpowiedział wolnymi. Po akcji Giddensa 2+1 mistrzowie Polski w 24. minucie zbliżyli się na 43:36. Chwilę później było jeszcze lepiej, bo Wilks doprowadził do 43:38.
W 27. minucie przełamał się Jan-Hendrik Jagla. Niemiecki skrzydłowy posłał piłkę do kosza przy szóstej próbie z gry. Tym samym było już tylko 43:40.
Gdynianie kapitalnie bronili. Rywale w ogóle nie mogli trafić z gry. Natomiast Brown zdobył kontaktowy punkt na 45:44 po efektownym wsadzie. W ostatniej minucie trzeciej kwarty Jagla trafił za trzy na 47:45 na korzyść Asseco Prokomu!
A mogło być jeszcze lepiej, gdyż punkty Vardy nie zostały uznane, bo były kroki, a w ostatniej akcji trzeciej kwarty poślizgnął się i przewrócił Ewing. W tej odsłonie Żalgiris zdobył zaledwie pięć punktów, wszystkie po wolnych! Asseco Prokom prowadził 47:46
W 31. minucie wyrównał Begic, oczywiście po wolnym. Także jednego trafił Delininkaitis, ale odzyskał przewagę dla gospodarzy (48:47). Dopiero w 33. minucie Żalgiris po raz pierwszy po przerwie zdobył się na celny rzut z gry! "Trójką" trafił Jankunas.
Teraz niemoc rzutowa przeniosła się na gdynian. Begic poprawił wynik na 52:47, Mantas Kalnietis dorzucił dwa punkty, a po "trójce" Pociusa było już 57:47 dla Żalgirisu w 35. minucie!
Dopiero wówczas po raz pierwszy w czwartej kwarcie dla Asseco Prokomu trafił Widenow. Gdynianie poszli za ciosem. Zdecydowanie pod koszem poczynał sobie Varda. Po jego punktach zbliżyliśmy się na 57:55. Szkoda, że po chwili Chorwat zaliczył też czwarty faul.
Tuż przed rozpoczęciem ostatniej minut Ewing "tróką" odzyskał prowadzenie dla Asseco Prokomu (59:58). Mecz był coraz brzydszy pod względem koszykarskim, dominowały nerwy, ale emocje jeszcze się potęgowały.
Varda trafił na 61:58. Petrović wziął czas. Ustawił akcje na Delininkaitisa, który "trójką" wyrównał! Rzucali jeszcze Ewing (za trzy) i kalnietis, ale wynik nie uległ zmianie. Przy rezultacie 61:61 trzeba było rozpocząć dogrywkę.
Dodatkowe pięć minut otworzyły punkty Vardy. Pocius odpowiedział wolnymi. Delininkaitis poprawił na 65:63, a po chwili na 67:64. W 43. minucie było już 68:64, bo 16. punkt w meczu zdobył Pocius. Na dobre zaczęła się walka na wolne. Sędziowie przyznawali je chętniej gospodarzom. Po przeciwnej stronie parkietu oba, na 68:66 wykorzystał Brown.
W ostatnią minutę dogrywki Żalgiris wszedł z czterema punktami w zapasie, bo przedarł się Begic. Spudłował Varda, a potem i Brown. Meczu nie można już było wygrać, gdyż Pocius i Jankunas poprawili na 74:66...
Pozostałe wyniki trzeciej kolejki: Chimki Moskwa - Caja Laboral Vitoria 64:60 (11:17, 18:14, 24:16, 11:13), Partizan Belgrad - Maccabi Electra Tel Awiw 54:67 (10:23, 12:8, 15:20, 17:16).
Tabela grupy A po trzech kolejkach kolejno mecze, zwycięstwa, porażki, bilans koszy, punkty 1. Caja Laboral Vitoria 3 2 1 234:215 5 2. Chimki Moskwa 3 2 1 214:208 5 3. Żalgiris Kowno 3 2 1 217:216 5 4. Maccabi Electra Tel Awiw 3 2 1 231:218 5 5. Partizan Belgrad 3 1 2 201:195 4 6. Asseco Prokom Gdynia 3 0 3 217:236 3