Najlepszy makijaż? Taki, którego nie widać
Makijaż bez makijażu (makeup no makeup) to prawdziwy hit. Jest delikatny, dubtelny i naturalny. Mamy w nim wyglądać nie tyle szałowo, co zdrowo i świeżo.
Trendy w makijażu zmieniają się co sezon. Od lat 20. ubiegłego wieku kobiety żyją zachłyśnięte możliwościami, jakie dają nieustannie ulepszane kosmetyki nowej generacji. Od dekady na szczęście ów ferwor uspokaja i systematycznie wycisza trend minimalistyczny - tzw. makeup no makeup, czyli makijaż bez makijażu. Jest delikatny, subtelny, a kobieta dzięki niemu wygląda naturalnie. Brzmi prosto, ale takie nie jest. O tajniki makijażu typu "nude" zapytaliśmy trójmiejskie wizażystki.
Makijaż ewoluował i zmieniał się od dekad. 100 lat temu damy z elegancko upiętymi włosami dbały o wyraźnie zaróżowiony policzek. Dekadę później regulowały brwi, a oko podkreślały ciemnymi cieniami. Po tzw. chłopczycy przyszła moda na delikatne fale, ceramiczną cerę i karminowe usta. Lata 40. to początek perfekcyjnej kreski nad górna linią rzęs. Następnie modny robi się tapir i wszystko zaczyna błyszczeć. Swoje pięć minut mają bronzery i rozświetlacze na policzkach. Lata 80. to mocny kolor. Pod łukiem brwiowym pojawiają się zielone i niebieskie cienie, do tego trwała. Niemalże cały XX wiek to jeden wielki eksperyment napędzany możliwościami nowoczesnych kosmetyków. Dopiero lata 90. przyniosły wytchnienie w postaci mody na makijaż tzw. nude - prosty, delikatny, naturalny. Całe szczęście utrzymuje się ona do dziś, stanowiąc stały i mocny kontrapunkt dla odważnych makijaży proponowanych w różnych postaciach każdego sezonu.
Makijaż bez makijażu (makeup no makeup) to prawdziwy hit. Mamy w nim wyglądać nie tyle szałowo, co zdrowo, świeżo i witalnie. W świecie mody ma silnych sprzymierzeńców, promują go linie kosmetyków: Chanel - kolekcja Les Beiges, Dior - Nude, Givenchy - kolekcja Hotel Privee, Bobbi Brown - Nude Beach, w manikiurze - Revlon - Mannequin.
Choć subtelny, wbrew pozorom wcale nie jest łatwy w wykonaniu. Powinien tuszować niedoskonałości cery, dodawać jej blasku, dyskretnie podkreślać atuty, a jednocześnie pozostać niewidocznym. Jak osiągnąć ten efekt? Na pytanie odpowiedzi udzieliły nam gdańskie wizażystki:
Karina Kosowska z Make Up:
Makijaż nude w wykonaniu Kariny Kosowskiej
Aby uniknąć "efektu maski" należy właściwie dobierać kosmetyki do cery i nakładać je w odpowiednich ilościach. Najwięcej trudności przysparza podkład. Trzeba wybrać taki, który nie wysusza skóry i idealnie wyrównuje koloryt. Odcień dobieramy testując kosmetyk na załamaniu żuchwy z szyją, a nie na nadgarstku i dłoni. Ponadto należy go aplikować gąbeczką (Beauty Blender, cena: ok 50 zł) lub odpowiednim pędzlem.
Kolejny etap to nałożenie korektora (polecam Yves Saint Laurent Touche Eclat, cena: ok 150 zł), najlepiej rozświetlającego, o lekkiej konsystencji. Nakładamy go pod oczy w kształt trójkąta oraz na powiekę górną jako baza pod cienie. Korektorem o bardziej kryjącej konsystencji możemy zatuszować ewentualne niedoskonałości cery.
Po nałożeniu kosmetyków mokrych, nakładamy sypkie: puder o lekkiej konsystencji (polecam Puder Clinique Almost Powder Makeup cena: ok 150 zł), delikatny bronzer (polecam Bronzer Guerlain Terracotta, cena: ok 150 zł), wedle uznania róż do policzków i mój ulubiony - rozświetlacz (polecam: Too Faced Sweetheart's Perfect Flush Blush, cena: 130 zł). Absolutnym hitem tego sezonu jest pięknie rozświetlona cera. Właściwym miejscem aplikacji rozświetlacza są: kości policzkowe wraz ze skroniami, wewnętrzne kąciki oczu, łuk kupidyna nad ustami oraz opcjonalnie szczyt nosa. Delikatnie można nim potraktować także czoło i brodę.
Klaudia Kinas z Makeup4you:
Makijaż w wykonaniu Klaudii Kinas
Najczęstszy błąd, jaki powoduje obciążenie w makijażu to zbyt dużo podkładu i pudru, jakie nakładamy na twarz. Momentalnie nasza cera robi się matowa, zmęczona i wyglądamy nienaturalnie. W dodatku, gdy wybierzemy nieodpowiedni kolor podkładu (pamiętajmy, powinien być nawet o ton jaśniejszy od koloru naszej skóry) i użyjemy za dużo bronzera lub różu, zrobimy sobie podwójną krzywdę. Starajmy się wybierać jak najbardziej płynne podkłady, niezatykające porów. Unikajmy także baz pod podkład, które posiadają silikony w składzie i dodatkowo obciążają skórę.
W celu trwałości makijażu nude zawsze warto mieć pod ręką delikatne chusteczki matujące. Po zbytnim świeceniu strefy T (czyt. czoło, nos i broda) możemy bez trudu wklepać zawartość pudru matującego na chusteczce i odświeżyć efekt promienności. Polecam również nosić w torebce róż, którym w ciągu dnia delikatnie dodamy twarzy koloru. No i ostatnia rzecz - błyszczyk. Ten niestety nie jest trwały, a dzięki ponętnym i nieprzesuszonym ustom nasza twarz zyskuje wiele uroku.
Asia Blicharska z Make-up Asia Blicharska:
Makijaż w wykonaniu Asi Blicharskiej
Polecam jeden mały trik, który kojarzy mi się z makijażem no makeup - zastosowanie tylko jednego koloru na powiekach, policzkach i ustach. Muśnięcie ich tym samym odcieniem delikatnego, naturalnego różu da bardzo świeży, zdrowy efekt. Polecam w tym celu róże w płynie bądź kremie, które delikatnie wklepiemy w policzki, usta i powieki.
Zobacz także: wizażyści i styliści w Trójmieście
