3 łyżki oliwy. Zaskakujące plakaty wyborcze
Program wyborczy? Przedstawienie osiągnięć? Według niektórych ważne są też przepisy.
Przepis na ciastka, uśmiech zamiast nazwiska, albo nawiązanie do niego wprost w graficznej formie - nie wszyscy kandydaci na radnych podchodzą do sporządzania plakatów i ulotek śmiertelnie poważnie. Niektórym wychodzi z humorem, niektórym tylko się tak wydaje.
Kandydatka PiS po Biegu Niepodległości przy swoim plakacie.
Radny PO Przemysław Ryś liczy, że wyborcy zapamiętają jego nazwisko.
Wytrawni politycy wiedzą, że najważniejsze to trafić w oczekiwania elektoratu, więc może po wyborach przyjdzie nam zweryfikować staropolskie porzekadło o tym, że przez żołądek można trafić tylko do serca?
Czytaj także: Znane nazwiska nieznanych kandydatów do rad.
Ulotki wyborcze muszą zawierać jakąś treść, ale plakaty już niekoniecznie. Większość widocznych w Trójmieście to tylko zdjęcie, imię i nazwisko oraz nazwa partii. Nie każdy prezentuje nawet numer na liście wyborczej. Absolutnym minimalizmem wykazała się jednak przedstawicielka PiS Anna Frankiewicz. Na części jej plakatów zobaczymy tylko zdjęcie i napis: "Ania ;)" Kto wie, może taki przekaz wystarczy?
Zobacz również: Walczyli z reklamami, teraz sami rozstawiają.
Można bowiem iść jeszcze dalej. Radny PO w Gdańsku Przemysław Ryś nie kryje, że ma dystans do siebie i na części elementów graficznych nie umieścił nawet zdjęcia, a... rysunek rysia. Sympatyczny zwierzak ma wprost kojarzyć się z nazwiskiem kandydata z Przymorza.
