Bliżej centrum „S”
W komisji konkursowej zasiądą gwiazdy światowej architektury, m.in. były prezes Królewskiego Instytutu Architektury George Ferguson i emerytowany główny architekt Berlina Hans Stimmann. To oni wybiorą najlepszą wizję ECS, które stanie na terenach postoczniowych.
- Urbaniści już od kilku miesięcy dopytują o konkurs - mówi wiceprezydent Gdańska Wiesław Bielawski. - To dlatego, że ECS zostało skutecznie wypromowane przy okazji 25-lecia "S". Liczymy na wysoki poziom.
Organizacja konkursu pochłonie milion złotych. Będzie on promowany w telewizji oraz fachowej prasie polskiej i zagranicznej. Finał w październiku 2007. W połowie 2008 roku budowa powinna iść już pełną parą.
- Pierwszy etap, czyli część wystawienniczo-muzealną, chcemy ukończyć na trzydziestolecie związku, czyli do połowy 2010 roku - dodaje Bielawski. - Zależy nam też, by do tego czasu teren wokół pomnika Poległych Stoczniowców nabrał nowego kształtu. Terminy zależą jednak od rozwiązań, jakie znajdą się w zwycięskim projekcie. Chcielibyśmy, by całość powstała do 2013.
Dziesięcioro architektów przygotowało już swoje wizje Europejskiego Centrum Solidarności. Jednak styczniowy konkurs rozpoczyna poszukiwania pomysłu na ECS od nowa. Na rysunku projekt Johna Goslinga.
Nieoficjalnie nasi rozmówcy mówią o naciskach politycznych. - PiS nie pcha się do finansowania inwestycji, która zostanie okrzyknięta sukcesem rządzącej miastem Platformy Obywatelskiej - usłyszeliśmy od jednego z urzędników, zaangażowanego w negocjacje. - Do tego dochodzi konflikt braci Kaczyńskich z Lechem Wałęsą, który honorowo pilotuje inwestycję.
Pełnomocnik prezydenta Gdańska ds. ECS Sławomir Czarlewski wypracowuje specjalne porozumienie z ministrem kultury i dziedzictwa narodowego Kazimierzem Ujazdowskim.
- Jestem dobrej myśli. W styczniu powinniśmy zakończyć rozmowy, których efektem będzie wspólna wizja miejsca satysfakcjonująca wszystkie strony - mówi Czarlewski.
