Ciągnie VIP-a nad wodę?
- Woda to dla mnie wspaniały wypoczynek - mówi Jacek Karnowski, prezydent Sopotu. - To kapitalne wyciszenie, człowiek odbija od brzegu i jest w oddali od wszystkiego, czasami tak trzeba.
Prezydent nadmorskiego kurortu, oprócz surfingu jest też zapalonym żeglarzem, ma nawet własną, 7 metrowa łódkę.
Bez żeglowania nie wyobraża też sobie życia Mieczysław Struk, wicemarszałek województwa. - Każdy wolny weekend spędzam na wodzie - mówi Struk, który wychował się na Półwyspie Helskim i nadal tam mieszka. Wicemarszałek też pływa własną, dziewięcioletnią łodzią, zrobioną na zamówienie u szkutnika w Chałupach.
Wielki kapitał
Piotr Soyka, prezes Gdańskiej Stoczni Remontowej, który na co dzień podejmuje strategiczne decyzje dotyczące przemysłu stoczniowego - zamiast bryzgów morskiej wody - woli ciszę swojego ogrodu. Pływanie po spokojnych kaszubskich jeziorach preferuje marszałek województwa Jan Kozłowski, który urlop spędza zwykle koło Sulęczyna. Morskich sportów nie uprawia także prezydent gdańska Paweł Adamowicz. Pływa za to jego zastępca Wiesław Bielawski. Do grona lubiących morze należy za to prezydent Gdyni Wojciech Szczurek, który oprócz pływania jachtem, skuterem czy motorówką lubi po prostu bywać na gdyńskich plażach, gdzie pływa wpław. - Żeglarstwo to nie jest tani sport, ale trzy nowe pomosty, które ostatnio zrobiliśmy w gdyńskiej marinie, znowu się zapełniły - mówi prezydent Gdyni. - Ludzie coraz częściej dostrzegają takie możliwości. Bywa, że 5 rodzin kupuje wspólnie jedną łódkę i razem z niej korzystają, a kosztuje to tyle co średniej klasy samochód.
Otwartość na morze
Prezydent Gdyni dodaje, że morze to nasz wielki kapitał, z którego nie zawsze umiemy skorzystać. Podobnego zdania jest Janusz Rachoń, rektor PG, również pasjonat żeglarstwa. - Jeśli chcemy mówić o otwartości na morze, to powinniśmy wychować pokolenie, które będzie z tego morza korzystać - mówi Janusz Rachoń. - Chciałbym, żeby każda osoba, która opuszcza naszą uczelnię, zwaną przecież zwyczajowo "politechniką morską", miała stopień sternika czy kapitana jachtowego. W przeciwnym razie będziemy budować mariny i jachty tylko dla obcokrajowców. Rektor podkreśla, że pływając po morzu, ma się też o wiele większą świadomość znaczenia tego akwenu w naszym życiu i tego, jak wpływa on na gospodarkę.
