Fakty i opinie

stat

Dwór Ernsttal, kolejny zapomniany zabytek w Gdańsku

artykuł historyczny
Okazuje się, że gdyby nie mieszkający w dworze lokatorzy, mógłby już dawno być ruiną.
Okazuje się, że gdyby nie mieszkający w dworze lokatorzy, mógłby już dawno być ruiną. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

Dwór Ernsttal w Oliwie to kolejny zabytek w Gdańsku, którego dni są policzone. Należy do miasta, mieszkają w nim jeszcze lokatorzy. Gdyby nie ich obecność, to zabytek prawdopodobnie byłby już całkowitą ruiną

.

Tak jeszcze przed II wojną światową prezentował się dwór.
Tak jeszcze przed II wojną światową prezentował się dwór.
Klasycystyczny Dwór Ernsttal, stojący w Oliwie przy ul. Bytowskiej 1 zobacz na mapie Gdańska, przez lata nie był remontowany. Kiedyś piękny, położony w uroczym miejscu, straszy dziś oberwanym balkonem, dyktą i szmatami zamiast szyb. Na uginającym się dachu rosną drzewka. Na oknach ciągle wiszą przegniłe, drewniane okiennice, pamiętające jeszcze okres przedwojenny.

Nie lepiej jest wewnątrz, gdzie od ścian odpada boazeria ozdabiającą niegdyś reprezentacyjny hall. Po półkolistych stropach, odsłaniających gdzieniegdzie malowidła, biegną plątaniny kabli. Od tyłu zaś, w pomieszczeniach dawnej kuchni, ktoś odkuł stare kafle. Obok dworu stały dwie oficyny. Została tylko jedna.

Czy Trójmiejskie zabytki są atrakcją turystyczną?

te najbardziej znane i zadbane - tak, ale większość - nie

30%

tak, choć mogłyby być dużo większą, gdybyśmy o nie bardziej dbali

37%

naciekawsze są te zapomniane, te znane to powojenne atrapy, a nie zabytki

33%
Historia dworu sięga końca XVII wieku, rozbudowany został w XIX i XX wieku. Choć nie jest do końca znana historia jego fundatorów.

Dworek należy do miasta, zarządza nim Gdański Zarząd Nieruchomości Komunalnych.

- W 2006 roku była przygotowana dokumentacja remontowa obiektu. Niestety, nie ma obecnie środków na to, by wykonać kapitalny remont budynku - wyjaśnia Michał Piotrowski z biura prasowego w gdańskim magistracie.

W dworku na dodatek mieszkają jeszcze dwie rodziny. Miasto w przyszłości planuje je stamtąd wyprowadzić. Jedna z nich jest chętna do zamiany. Drugi najemca nie, stawia miastu warunki, że chce wyłącznie duże mieszkanie i to tylko na terenie Oliwy.

- Z tego co mi wiadomo, najemcy wykonują część remontów we własnym zakresie. Paradoksalnie, gdyby ich tam nie było, to ten dwór pewnie byłby w jeszcze gorszym stanie - reasumuje Piotrowski.

Dworek jest w rejestrze zabytków od 1972 roku. To, niestety, kolejny obiekt w Gdańsku, o którym zapomniał jego właściciel. GZNK, które z założenia powinno się zajmować wyłącznie mieszkaniami komunalnymi, nie radzi sobie z zabytkami, których remonty są zazwyczaj bardzo kosztowne. Problem ten opisywaliśmy też w artykule: Zabytki giną. Prywatne i publiczne

- GZNK oraz miasto świetnie znają prawo oraz swoje obowiązki, których także w tym przypadku nie wypełniają. To właściciel jest w pierwszym rzędzie odpowiedzialny za obiekt - kwituje Marcin Tymiński, rzecznik wojewódzkiego konserwatora zabytków.

Czy po raz kolejny mamy czekać, aż zabytek sam się zawali i problem zniknie?

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (146)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.