Dyktator demokracji?
Niezależne Forum Sopotu zrzesza głównie członków Stowarzyszenia Sopociaków, które od lat krytykuje Urząd Miejski w Sopocie, czyli głównie Jacka Karnowskiego, prezydenta Sopotu, nazywanego "dyktatorem demokracji". Choć jest to otwarta wojna, przeciwnicy nie spotkali się w sądzie.
Stowarzyszenie po raz kolejny wystawi w wyborach swojego kandydata. Forum powstało niedawno, właśnie w tym celu, niemniej organizuje spotkania z mieszkańcami. Jedno poświęcone było na przykład bezpieczeństwu w mieście. Władze podjęły temat sopociaków i zaraz po spotkaniu forum urządziły własne. Konsekwencją tego wyścigu o wyborcę były decyzje podjęte w magistracie. Zmierzały do poprawy bezpieczeństwa w mieście, m.in. podział uzdrowiska przez policję na rewiry, przydzielenie do każdego rewiru dzielnicowego wyposażonego w telefon komórkowy, czy dofinansowanie komendy miejskiej policji.
Przed mszami świętymi pod sopockimi kościołami wolontariusze forum rozdawali ulotki zatytułowane "Skandal w sopockim urzędzie". Sopociacy zarzucili w nich włodarzom wykorzystywanie stanowisk do prywatnych interesów. Rzecz dotyczy powołania spółki energetycznej Dalkia Sopot, w której gmina posiada 40 proc. udziałów. Członkiem Rady Nadzorczej spółki jest Cezary Jakubowski, wiceprezydent miasta, prezesem zaś Bernard Beszczyński, były naczelnik Wydziału Inżynierii Miejskiej.
- Gmina wniosła wkład pieniężny w postaci wyposażenia technologicznego kotłowni o wartości księgowej 2 mln zł, a Dalkia Termika S.A. wkład pieniężny w wysokości 3 mln zł - czytamy w ulotce sopociaków. - Gmina wniosła w aporcie 23 zmodernizowane kotłownie miejskie, za których eksploatację płaci budżet miasta oraz zobowiązała się do zakończenia modernizacji kolejnych 9 kotłowni z pieniędzy Ekofunduszu w ciągu dwóch lat i wniesienia ich do spółki. Dlaczego osiem wyremontowanych kotłowni nie powiększyło niepieniężnego aportu gminy w spółce, a zostały one sprzedane po cenach księgowych, nie rynkowych?
To trzecia taka akcja forum, która wytyka nieprawidłowości w zarządzaniu miastem.
- Żeby społeczność Sopotu poznała prawdę o tym, co dzieje się w mieście i właściwie oceniła władze - wyjaśniła celowość rozdawania ulotek Barbara Adametz, przewodnicząca Stowarzyszenia Sopociaków. - To, co podaje "Dziennik Bałtycki" na temat Sopotu nazywam "propagandą sukcesu". Tak nie jest.
