Gang celny
Po doskonale przeprowadzonej pod pretekstem szkolenia zasadzce i przeszukaniu mieszkań celników-łapówkarzy, szef gdańskiego CBŚ Jarosław Marzec i naczelnik Wydziału Śledczego Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, Konrad Kornatowski zorganizowali wczoraj konferencję prasową. Poinformowali, że proceder trwał od 1999 roku. Celnicy brali pieniądze w zamian za przymknięcie oka na przemyt co najmniej kilkunastu kontenerów z papierosami i alkoholem.
- Dzięki uprzejmości panów celników: Jerzego T., Jakuba M., Jerzego K. i Adama K. w zamian za gratyfikacje pieniężne przemyt kwitł od co najmniej 1999 roku - powiedział prok. Konrad Kornatowski. - Były to olbrzymie liczby konraband. Po zatrzymaniu celników policjanci przeszukali ich mieszkania i domy. Znaleziono poukrywane pieniądze, akty notarialne na liczne nieruchomości; domy, wille, działki budowlane. Jest wielce prawdopodobne, że majątki nabywali za pieniądze z łapówek.
Naczelnik gdańskiego CBŚ zaprezentował dziennikarzom kopie aktów notarialnych na nazwiska podejrzanych oraz osób blisko z nimi związanych.
- Jako ciekawostkę możemy ujawnić, że ci gdyńscy celnicy posługiwali się sfałszowanymi pieczęciami obcych służb celnych - powiedział Jarosław Marzec. - Zastosowane, stwarzały wrażenie tranzytu przez terminal kontenerowy, a dotyczyły w rzeczywistości przemytu organizowanego przez polskie grupy przestępcze.
Naczelnik zaprezentował zarekwirowane w mieszkaniach celników pieniądze. Znajdowały się w kuchenkach, bieliźniarkach, szufladach ze sztućcami. Na blat stołu wysypał z koperty 7 tysięcy dolarów.
- To tylko takie... "podręczne pogotowie" - powiedział J. Marzec. - Wszystko wskazuje, że są to łapówki. W sumie osiągnęli korzyść majątkową na nie mniej niż 175 tys. dolarów. Ponad wszelką wątpliwość będziemy doprowadzać do kompletnego rozliczenia tej grupy.
W sprawie tej aresztowano już dwóch znaczących, prowadzących legalną działalność, biznesmenów. Ani CBŚ, ani prokuratura, nie chcieli ujawnić kim są przedsiębiorcy, skąd są i jakie prowadzą firmy. Wiadomo tyle, że zlecali przerzuty i wręczali celnikom - jeden z nich był kierownikiem zmiany - łapówki. Zabezpieczono już majątek ruchomy podejrzanych warty nie mniej niż 1,3 mln zł.
- Zatrzymani biznesmeni to dojrzali, wprawni i w pełni sprawni, czyli przez duże "B" - dodał J. Marzec. - Tuzinkowego biznesmena nie stać na wyłożenie 1,5 mln dolarów na zakup papierosów.
Sprawa realizowana będzie przy pomocy służb celnych innych państw. Wtedy dokładnie będzie wiadomo, jak wielka rozmiaru była wykryta kontrabanda. Wiadomo już teraz, że będą kolejne zatrzymania.
