Katastrofa na Morzu Północnym. 85 lat temu zatonął MS Piłsudski
MS Piłsudski w okresie międzywojennym.
Historycy do dziś spierają się o to, co było przyczyną zatonięcia statku MS Piłsudski. I choć za najbardziej prawdopodobny scenariusz uznaje się napłynięcie na miny morskie, to pewnym pozostaje tylko to, że jednostką, która płynęła na Morzu Północnym, wstrząsnęły dwie eksplozje. Działo się to równo 85 lat temu, 26 listopada 1939 r.
- Wojna zmieniła transatlantyk w transportowiec
- Zaczęło się od dwóch eksplozji
- Kapitan zszedł z pokładu ostatni
- Większość członków załogi uratowano
- Torpedy, miny czy może sabotaż?
- Brytyjczycy wysadzili górne pokłady
Zatonięcie jednego z wspanialszych polskich transatlantyków do dziś spowite jest nimbem tajemnicy. Historycy przyjmowali na przestrzeni lat przynajmniej trzy możliwe wersje, zakładające sabotaż, atak niemieckich okrętów podwodnych oraz - chyba najbardziej prawdopodobny ze wszystkich tych scenariuszy - napłynięcie na miny morskie.
Wojna zmieniła transatlantyk w transportowiec
1 września 1939 r., gdy wybuchła II wojna światowa, MS Piłsudski znajdował się w drodze powrotnej z Nowego Jorku do Gdyni - płynął akurat w rejonie Orkad. Ostatecznie jednostka dotarła do Wielkiej Brytanii, gdzie została zmilitaryzowana. Miała służyć jako transportowiec dla sił lądowych.
I właśnie jako taki transportowiec MS Piłsudski wyruszył w swój ostatni rejs, w nocy 25 listopada 1939 r. Wypłynął z Newcastle.
Co wiemy o ostatnich godzinach statku? Jednostce nie przydzielono asysty, bo początkowa trasa miała być dla niej bezpieczna. Co prawda MS Piłsudski był zaciemniony, ale nie wykonywał tzw. zygzaków, czyli manewrów zwiększających bezpieczeństwo.
Wiadomo także, że na Morzu Północnym - w okolicy przylądka Flamborough (północno-zachodnia Anglia), na wysokości którego znajdował się wówczas statek, trwał wtedy sztorm. Nie on jednak przyczynił się do zatopienia jednostki.
Zaczęło się od dwóch eksplozji
Była godz. 5:36 26 listopada 1939 r., gdy statkiem wstrząsnęły dwie potężne eksplozje. Według świadków nastąpiły one jedna po drugiej, a dzieliło je może dosłownie kilkanaście sekund.
Mamert Stankiewicz, legendarny polski kapitan, zginął podczas ostatniego rejsu statku MS Piłsudski.
Kapitan zszedł z pokładu ostatni
Co ciekawe, sam Stankiewicz, sportretowany później przez innego obecnego na pokładzie oficera - Karola Olgierda Borchardta w - jego słynnej książce "Znaczy Kapitan", został jedną z nielicznych ofiar zatonięcia statku.
Ogłoszenia.trojmiasto.pl – Jachty i łodzie na sprzedaż
Faktycznie opuścił on okręt jako jedna z dwóch ostatnich osób, upewniając się wcześniej, że nikt z członków załogi nie potrzebuje dodatkowej pomocy, dotarł też do tratwy ratunkowej, z której - po półtorej godziny - pojęła go załoga brytyjskiego niszczyciela HMS Valorous. Niestety wyziębienie organizmu spowodowało u niego zawał serca, a w konsekwencji śmierć.
Większość członków załogi uratowano
Większość liczącej 170 osób załogi jednak ocalała. Ratunek bowiem nadszedł stosunkowo szybko i wspomniany już brytyjski niszczyciel podjął aż 103 rozbitków. Kolejnych ponad 60 osób wziął na pokład kuter rybacki, który również brał udział w akcji ratunkowej.
Ogłoszenia.trojmiasto.pl – dla kolekcjonerów
Sam MS Piłsudski zatonął później, niż można się było spodziewać. W wodach Morza Północnego zniknął (poza częścią masztów, które widać było jeszcze rok później, bo jednostka zatonęła na dość płytkich wodach i dopiero później osiadła głębiej) ok. godz. 10:30.
Torpedy, miny czy może sabotaż?
Dlaczego MS Piłsudski zatonął?
Pierwsza wersja, która zdawała się mieć potwierdzenie w zeznaniach naocznych świadków, czyli marynarzy z samego okrętu, zakładała, że został on trafiony dwiema torpedami przez niemiecki okręt podwodny.
Grób kapitana Mamerta Stankiewicza w angielskim Hartlepool.
Niektóre źródła podają, że hipotezą braną pod uwagę był też wrogi sabotaż, ale nie znaleziono ostatecznie żadnych dowodów potwierdzających taką wersję, więc trudno brać ją pod uwagę jako równie prawdopodobną, jak wpłynięcie na miny czy nawet atak okrętu podwodnego.
Brytyjczycy wysadzili górne pokłady
Warto tu zaznaczyć, że wrak okrętu był przez lata wielokrotnie badany przez ekipy nurkowe, nie udało im się jednak bezsprzecznie ustalić, co spowodowało zatonięcie jednostki. Sytuację z pewnością utrudnił fakt, że Brytyjczycy - dbając o bezpieczeństwo na szlaku wodnym - tuż po wojnie wysadzili górne pokłady Piłsudskiego.
Niemniej resztki kultowego polskiego statku wciąż spoczywają w miejscu, gdzie spoczęły 85 lat temu.
