Lokomotywa z procesem na karku
Akt oskarżenia właśnie trafił do gdańskiego sądu. Zarzuty dotyczą interesów, które Podciborski prowadził jako właściciel firmy projektowej Centrum.
W 2002 r. jego biuro podpisało umowę z przedsiębiorstwem budowlanym PDS na zaprojektowanie dwóch bloków w Pruszczu Gdańskim. Zgodnie z ustaleniami firma Podciborskiego została inwestorem zastępczym, a on sam nadzorował budowę.
Inwestycja ruszyła, ale wkrótce PDS zabrakło pieniędzy na jej dokończenie. Prezes dewelopera Antoni Ś., nie mając szans na uzyskanie kredytów w bankach, postanowił je wyłudzić. Według prokuratury pomógł mu w tym Podciborski, który dwóm podstawionym osobom wypisał fikcyjne zaświadczenia o zatrudnieniu w swoim biurze. W ten sposób mężczyźni dostali prawie 200 tysięcy z Kredyt Banku i Invest Banku. Pieniądze trafiły na konto PDS, ale rat nie spłacali. Banki zawiadomiły prokuraturę.
To nie koniec problemów polityka PiS: prokuratorzy zarzucają mu oszukanie jednego z klientów. Mężczyzna zainteresowany mieszkaniami budowanymi przez PDS i Centrum zgłosił się do Podciborskiego, a ten - zdając sobie sprawę z kłopotów finansowych - zapewnił, że inwestycja zostanie dokończona na czas. Klient wpłacił Podciborskiemu 50 tys. złotych na poczet przyszłego mieszkania. Nigdy go nie dostał.
Podciborski nie przyznaje się do przestępstwa. W czasie przesłuchania powiedział prokuratorom, że Antoni Ś. prawdopodobnie wykradł z jego biura firmowe pieczątki i podrobił podpis na zaświadczeniach o pracy. Biegły z zakresu grafologii nie miał jednak wątpliwości, że to charakter pisma Podciborskiego. Szef PDS przyznał się do winy. Potwierdził też, że do wyłudzenia doszło za zgodą polityka PiS.
W dokumentach sądowych znajduje się zapis, że Podciborski zapoznał się z aktem oskarżenia. - Nic nie wiem o akcie oskarżenia, nie będę tego komentował - zaprzecza polityk. Proces ma ruszyć w ciągu kilku miesięcy, Podciborskiemu grozi 10 lat więzienia. Oskarżony szykuje się jednak do kolejnych wyborów i buduje komitet PiS w powiecie gdańskim. Sam ma być jego lokomotywą wyborczą.
- Nie znałem szczegółów tej sprawy - mówi szef PiS-u na Pomorzu Tadeusz Cymański. - Jeśli pan Podciborski ma prokuratorskie zarzuty, to tym gorzej dla niego. Weźmiemy to pod uwagę przy ustalaniu listy. Nie będziemy wystawiać na szwank dobrego imienia partii.
|
