Fakty i opinie

stat

Marek Łucyk: Ważne, by realizować realne projekty

Marek Łucyk został wiceprezydentem w listopadzie 2018 roku. Wcześniej nie przyjął mandatu radnego, którym - decyzją wyborców - został wybrany w wyborach samorządowych.
Marek Łucyk został wiceprezydentem w listopadzie 2018 roku. Wcześniej nie przyjął mandatu radnego, którym - decyzją wyborców - został wybrany w wyborach samorządowych. fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl

Po roku od objęcia stanowiska o projektach, inwestycjach, postępach w realizacji oraz nowej strukturze urzędu i tym, co mogło zdecydować o nominacji na nową funkcję, rozmawiamy z Markiem Łucykiem, wiceprezydentem Gdyni ds. rozwoju.



Jak oceniasz pierwszy rok Marka Łucyka na stanowisku wiceprezydenta Gdyni?

dobrze, Gdynia przyspieszyła, widać, że dużo inwestycji zaczęło być realizowanych 15%
ani dobrze, ani źle, jeden rok to za mało, by wydać sprawiedliwą ocenę 22%
źle, widać za dużo promocji w stosunku do realnych działań 63%
zakończona Łącznie głosów: 623
Mija rok pana urzędowania w nowej roli wiceprezydenta ds. rozwoju. Jest pan zadowolony z tego okresu w swoim wykonaniu?

Marek Łucyk: Zdecydowanie tak. Jedną z moich pierwszych decyzji było zmodyfikowanie struktury urzędowych komórek oraz rozdzielenie zadań w taki sposób, by koordynowanie działań inwestycyjnych było sprawniejsze i skuteczniejsze. Szeroko rozumiane inwestycje skupiliśmy w jednym pionie, który nadzoruję. Do tego stworzyliśmy na przykład Wydział Ogrodnika Miasta, dzięki czemu wszelkie decyzje związane z zielenią współgrają z projektowaniem inwestycji. Powstał referat rad dzielnic. To pośrednio efekt ankiety, którą pod koniec poprzedniej kadencji wypełnili radni dzielnicowi. Podzielili się w niej swoim zdaniem na temat inwestycji i zasugerowali zmiany w systemie ich realizowania. Zwracali również uwagę na niedoskonałą komunikację na linii urząd-dzielnice. Wszystkie te głosy wzięliśmy pod uwagę.

Zabiegał pan o to, by zajmować się radnymi dzielnic?

Takie decyzje podejmujemy na kolegium prezydenta, choć oczywiście decydujący głos ma prezydent Wojciech Szczurek. Z perspektywy kilku miesięcy uważam, że był to dobry ruch. Do tej pory rady dzielnic miały budżety roczne, a cały proces projektowania i uzyskiwania pozwoleń trwa długo - nawet półtora roku. Przy rocznej perspektywie budżetu zdarzało się, że radni z powodu braku środków prosili o finanse bezpośrednio wydziały UM. Od tego roku wprowadziliśmy inny system. Rady dzielnic są w trakcie składania 10 propozycji inwestycyjnych na całą kadencję. My je wycenimy, a następnie radni ustalą priorytety, które później będą realizowane. Jeśli na pierwszą inwestycję zacznie brakować środków, to będziemy mogli zabrać finanse z ostatniej i realizować tę uznaną za priorytetową. Wszystko ma służyć temu, by inwestycje w mieście były realizowane szybciej.

Czytaj też: Gdańsk podsumowuje pierwszy rok kadencji

O jakich inwestycjach z mijającego roku można powiedzieć, że zostały wymyślone i są realizowane w postaci projektu już po pana nominacji?

Jeśli chodzi o projektowanie, to można powiedzieć tak o kładce w Małym Kacku, łączącej ul. Strzelców i Buraczaną, którą projektujemy od samego początku...

Tyle że to inwestycja, która została "wymyślona" w poprzedniej kadencji...

Owszem, ale współtworzyłem listę propozycji inwestycyjnych, którą zaprezentowaliśmy przed wyborami. Wiele pomysłów przedstawionych w tamtym czasie w ostatnich miesiącach trafiło do projektowania. Inne inwestycje w pierwszym roku obecnej kadencji trzeba było "poukładać" na nowo. Niezbędna była aktualizacja dokumentacji, jak np. w przypadku ul. Chwarznieńskiej. W poniedziałek podpisujemy umowę na 25 mln zł i rozpoczynamy realizację przebudowy ul. Hodowlanej. Zdecydowaliśmy o projektowaniu obwodnicy, by odciążyć Witomino i ułatwić komunikację mieszkańcom zachodnich dzielnic Gdyni.

Pojawiają się głosy, że cześć dużych inwestycji jest tworzonych "od nowa", mimo że projekty już czekały na realizację. Tak jest właśnie w przypadku Witomina, gdzie od tygodni na skrzyżowaniu ulic Rolniczej i Chwarznieńskiej stoi plansza "reklamująca" inne rozwiązanie, na które wydano środki i ogłoszono nawet przetarg na jego realizację. Podobnie jest z lodowiskiem, które miało powstać do końca poprzedniej kadencji.

Są dwa takie przypadki. Z perspektywy całego miasta, a nie szefa Gdyńskiego Centrum Sportu, trochę inaczej patrzę na miejskie inwestycje i budżetowanie ich. Dziś uważam za niefortunne stworzenie projektu lodowiska zakładającego, że obiekt będzie kosztował 70 mln zł.

Jako szef Gdyńskiego Centrum Sportu miał pan od początku styczność z tym zadaniem...

Do GCS, które miało nadzorować budowę, trafił gotowy projekt przygotowany przez Wydział Inwestycji, choć oczywiście wcześniej opiniowaliśmy go. Wszystko wskazuje na to, że w nadchodzącym roku rozpoczniemy realizację lodowiska skrojonego na miarę Gdyni. I nie chodzi tutaj o etap projektowania, ale o realne prace budowlane.

Obydwie inwestycje były forsowane przez Marka Stępę. Konsultuje pan obecnie swoje decyzje z poprzednikiem, który był wiceprezydentem Gdyni przez 20 lat?

Prezydent Marek Stępa jest członkiem kolegium prezydenta i uczestniczy we wszystkich podejmowanych podczas tych spotkań decyzjach. Czasami pytam się o niektóre sprawy. Nie ukrywam, że jest ich coraz mniej, bo pula przygotowanych przez niego projektów robi się coraz mniejsza. Jeśli są pytania, to na pewno zasięgam opinii, a prezydent Stępa chętnie udziela odpowiedzi. Niektóre rozpoczęte przez prezydenta Stępę tematy modyfikujemy, jak np. wiadukt na ul. Puckiej, który miał otrzymać dofinansowanie w wysokości 12 mln zł. Po naszych staraniach będzie to 30 mln zł dofinansowania od PKP PLK. Wówczas wiadukt miała budować kolej, teraz będzie to zadanie miasta. Przygotowujemy przetarg w formule "zaprojektuj i wybuduj" i będziemy tę budowę bardzo szybko realizować.

Co mówi Marek Stępa o proponowanej przez pana koncepcji obwodnicy Witomina? Za jego rządów taka możliwość była odrzucana z powodu potencjalnych wysokich kosztów budowy.

Przejrzałem zaproponowane wtedy przez projektantów rozwiązanie. Koncepcja była przygotowana zupełnie inaczej, niż my do tego podeszliśmy. Stwierdziłem, że trzeba tak przygotować trasę drogi, by znajdowało się tam jak najmniej obiektów drogowych. Udało się stworzyć koncepcję, w której znajduje się tylko jeden wiadukt nad ul. Witomińską i dwa małe przepusty. Warto podkreślić też, że Lasy Państwowe same zapłacą za wycinkę drzew i w związku z tym pojawią się oszczędności. Na obwodnicę Witomina zdecydowaliśmy się dlatego, by nie przecinać dzielnicy na pół. Zakładany koszt 70 mln zł jest jak najbardziej realny.

Jako wiceprezydent ds. rozwoju, mianowany przez Wojciecha Szczurka, koordynuje prace m.in. ZDiZ oraz rad dzielnic.
Jako wiceprezydent ds. rozwoju, mianowany przez Wojciecha Szczurka, koordynuje prace m.in. ZDiZ oraz rad dzielnic. fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl
Wracając na chwilę do obiektów sportowych, chciałem zapytać, co dzieje się z pływalnią olimpijską, która w poprzedniej kadencji była prezentowana jako jeden z najważniejszych projektów od lat, ale od jakiegoś czasu nie słychać nic o postępach w realizacji.

Kilka lat temu, zanim zaczęło się projektowanie, powołaliśmy zespół, który obejrzał podobne obiekty w Polsce. Została wykonana gigantyczna praca zespołu GCS wraz z projektantem, aby obiekt był jak najbardziej funkcjonalny. W tej chwili mamy już pozwolenie na budowę dotyczącą skablowania linii energetycznej nad parkingiem i jesteśmy na finiszu uzyskiwania pozwolenie na budowę samego obiektu. Liczymy na to, iż na początku roku uda się złożyć kompletne dokumenty do Ministerstwa Sportu i Turystyki i uzyskać dofinansowanie, które może wynieść nawet 50 proc. kosztów.

Zostając przy dużych inwestycjach: wiele kontrowersji wśród mieszkańców wywołała kwestia węzła Karwiny, na który w tym roku były zadysponowane środki finansowe w budżecie, ale zostały "zdjęte". Co się stało?

Czekamy na zezwolenie na realizację inwestycji drogowej od wojewody pomorskiego, umożliwiającą realizację tej inwestycji. Niewykluczone, że do końca roku dokumenty będą gotowe. Uspokajam i zapewniam, że budowa nie została porzucona. Przypominam, że otrzymaliśmy ostatnio dodatkowo 15 mln zł z UE na realizację węzła. Według projektu inwestycja ma przebiegać od ul. Rdestowej do ul. Sopockiej przez cztery dzielnice. Nie jesteśmy w stanie zrealizować całości od razu. Zaczniemy od ul. Nowowiczlińskiej oraz skrzyżowania ulic Sopockiej i Strzelców oraz budowy tam parkingu przesiadkowego.

Kiedy będzie można pospacerować po parku na Kamiennej Górze? Prace renowacyjne miały zakończyć się w marcu.

Firma realizująca inwestycję ma problemy finansowe. Brakuje części ławek oraz wkładu windy i, co najważniejsze, brakuje dokumentacji po zakończeniu inwestycji. Codziennie naliczamy kary umowne. Wykonawca, oprócz tego, że ma problemy, dobrze zabezpieczył się prawnie, co utrudnia rozwiązanie umowy. Jeśli tylko to się stanie, na pewno podejmę bardziej zdecydowane kroki w tej sprawie. Na razie pozostaje nam czekać na to, aż całość będzie gotowa.

W ostatnich miesiącach pana urzędowania pojawia się sporo mniejszych inwestycji i "miękkich" działań, na których zyskują piesi i rowerzyści. To będzie stały trend w Gdyni?

Tymi sprawami zajmuje się Zarząd Dróg i Zieleni, który trafił do mojego pionu. Urzędnicy stamtąd koordynują m.in. takie zagadnienia, jak ruch jednostronny czy strefy Tempo 30. Powstała komisja analizująca bezpieczeństwo pieszych, w dwóch miejscach pojawiły się wyświetlacze pokazujące prędkość kierowców. Byłem orędownikiem powołania funkcji pełnomocnika prezydenta ds. przestrzeni publicznej. Zapewniam, że to dopiero początek. Słynne słupki na ul. Morskiej to też działania ZDiZ realizowane pod moim nadzorem. Byłem ostatnio na konferencji w Rotterdamie, gdzie widziałem takie słupki na środku drogi rowerowej i jest to normalne. Będziemy również chcieli realizować wiele poważniejszych inwestycji rowerowych.

Ostatnio jednak przetarg na krótkie, choć newralgiczne, połączenie ulic Morskiej z Warszawską nie został rozstrzygnięty...

Ale udało się zakończyć inne inwestycje, jak realizowane wcześniej połączenie rowerowe na al. Zwycięstwa. Obecnie projektujemy też drogę rowerową na ul. Wielkopolskiej. Chcemy połączyć drogą rowerową dzielnice północne z ul. Hutniczą. Ważną kwestią związaną z tematyką niesamochodową, którą forsuję, są również buspasy. Została powołana komisja ds. buspasów. Mogę powiedzieć, że do końca roku powstanie buspas na ul. Rolniczej, chcemy też zmodyfikować buspas na ul. Małokackiej. By ułatwić przejazd autobusom, nie trzeba wiele, czasem wystarczy częściowe wydzielenie drogi. W następnym roku będziemy chcieli zacząć szersze projektowanie sieci buspasów w mieście w ramach kilkunastoosobowego zespołu, którego koordynatorem jest Marcin Wołek. Uważam, że to jeden z najlepszych specjalistów w dziedzinie transportu w Polsce, więc efekty powinny pojawić się szybko.

Mijający rok to także spora aktywność pana jako wiceprezydenta na Facebooku. Niektórzy zarzucają, że tej promocji jest przesadnie dużo. Odbiera pan takie głosy od mieszkańców?

W dzisiejszych czasach media społecznościowe są naturalnym i bardzo skutecznym kanałem. Informujemy mieszkańców o tym, co dzieje się w mieście. Dostaję wiele wiadomości, ale przeciwnych - takich, w których mieszkańcy dziękują za informowanie o realizacji inwestycji i niekiedy związanych z tym czasowych zmianach w organizacji ruchu. Uważam, że do tej pory tego typu informacji było za mało. Na profilu FB pokazujemy realizację tego, co robimy razem z urzędnikami oraz np. radami dzielnic czy autorami projektów do budżetu obywatelskiego. Wiem, że im się to podoba i oczekują tego, podobnie jak spotkań, rozmów i dialogu. Traktuję profil jako miejsce komunikacji, a z uwagi na charakter tego medium można je przekazywać w sposób bardzo czytelny i przyjazny, czasem z lekkim przymrużeniem oka.

Z wykształcenia jest pan politologiem, tymczasem nadzoruje pan sprawy, w których kluczową rolę odgrywa wiedza techniczna. Nie ma pan z tym problemu?

Uważam, że lata pracy w Gdyńskim Centrum Sportu i wcześniej m.in. w Urzędzie Marszałkowskim wyposażyły mnie w niezbędną wiedzę i doświadczenie, również w aspektach technicznych. Spotykam się z ludźmi, którzy tworzą inwestycje, i tworzę zespoły, zajmujące się poszczególnymi zagadnieniami. Wsłuchuję się w ich opinie. Staram się także spotykać z projektantami inwestycji, przedstawiając im oczekiwania i budżet, którym dysponuje Gdynia. Bardzo ważne jest, by realizować realne projekty. Nie stać nas na nieekonomiczne projektowanie.

Po odejściu sekretarza miasta Jerzego Zająca na emeryturę wraz z mianowanym na nowego sekretarza miasta Rafałem Klajnertem są w ścisłym gronie najbliższych współpracowników urzędującego prezydenta.
Po odejściu sekretarza miasta Jerzego Zająca na emeryturę wraz z mianowanym na nowego sekretarza miasta Rafałem Klajnertem są w ścisłym gronie najbliższych współpracowników urzędującego prezydenta.
Dlaczego prezydent Wojciech Szczurek wybrał właśnie pana na jednego ze swoich zastępców?

Od 1998 roku zajmuję się sprawami miasta. Znamy się z panem prezydentem ponad 20 lat, współpracujemy od dawna. Byłem szefem komisji statutowej, gdy tworzyliśmy statut dla miasta, później komisji rewizyjnej, kontrolującej m.in. budżet. Wówczas, gdy byłem jej przewodniczącym, to była jedna z najważniejszych komisji w radzie. Często rozmawiamy z prezydentem o sprawach miasta. Pewnie obserwował moje działania i podjął decyzję, że warto, bym objął tę funkcję. Zawsze chciałem pracować dla Gdyni i cieszę się z tego, że mogę to robić.

Widzi się pan na jego miejscu za cztery lata?

Przed nami bardzo intensywny czas dużych projektów infrastrukturalnych, które powinny znacznie poprawić dostępność komunikacyjną w mieście. I nie ukrywam, że jest to spore wyzwanie. Pierwszy rok był czasem porządkowania wielu spraw i formowania na nowo struktur, o czym mówiłem na początku. Mam nadzieję, że sprostam wyzwaniu i zrealizujemy większość inwestycji, na które czekają mieszkańcy Gdyni. A za cztery lata ponownie chciałbym widzieć w fotelu prezydenta Wojciecha Szczurka.

Opinie (187) ponad 20 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.