Fakty i opinie

stat

Pasjonat polskich latarni morskich


Ciekawostkami o morskich latarniach sypie jak z rękawa. Zbiera pocztówki z nimi, bada ich historie i pisze o nich książki. W kolejnym odcinku cyklu Pasjonaci prezentujemy Apoloniusza Łysejko, wielkiego miłośnika polskich latarni morskich.



Czy byłe(a)ś kiedykolwiek w latarni morskiej?

tak, wiele razy 49%
tak, zdarzyło mi się 45%
nie, ale zamierzam się do jakiejś wybrać 3%
nie, wolę zwiedzać inne miejsca 1%
nie, z innych powodów 2%
zakończona Łącznie głosów: 370
Bywa, że jakiś mężczyzna, zwiedzający latarnię morską zapyta go:

- Czy latarnia ma jeszcze rację bytu w XXI wieku?
- A czy jechał pan kiedyś pociągiem? - odpowiada wtedy pytaniem pasjonat.
- Tak.
- A jechał pan pociągiem w nocy?
- Tak.
- A było panu miło, kiedy za oknem pociągu widział pan światło?
- No, było miło.
- Wie pan, tak samo jest z latarnią morską i z marynarzem. Kiedy marynarz widzi jej światło na brzegu, to wie, że ktoś czuwa nad nim, ktoś go pilnuje, dba o to, żeby dopłynął do portu. Do kiedy będą działać latarnie morskie? Dopóki ostatni żagiel będzie pływał na morzu.

Na świecie jest 17 tysięcy latarni morskich. Na polskim wybrzeżu stoi natomiast 18, z czego świeci 15. Czynne są latarnie Świnoujście, Kikut, Niechorze, Kołobrzeg, Gąski, Darłowo, Jarosławiec, Ustka, Czołpino, Stilo, Rozewie, Jastarnia, Hel, Port PółnocnyKrynica Morska. Z kolei do nieświecących dziennych znaków nawigacyjnych należą latarnie Nowy Port, Rozewie II, Góra Szwedów, a także wieża Zakładu Balneologicznego w Sopocie.

Apoloniusz Łysejko potrafi opowiadać o nich godzinami. Na dobre zainteresował się latarniami morskimi 17 lat temu, choć już wcześniej miał styczność z tego typu budowlami.

- Pracowałem w hydrografii, a obowiązkiem Biura Hydrograficznego Rzeczypospolitej Polskiej było nadzorowanie polskiego oznakowania nawigacyjnego i w nim mieściły się właśnie latarnie morskie. Z chwilą, kiedy w 2000 roku przeszedłem na emeryturę, musiałem coś robić i zająłem się polskimi latarniami morskimi.
W wyborze pasji pomogło Apoloniuszowi pewne zdarzenie. Na 80-lecie Urzędu Morskiego w Gdyni wydał pocztówkę z latarnią morską Rozewie. Po czym rozesłał ją do zagranicznych wydawnictw, które zajmowały się tematyką latarni. Oddźwięk był spory. Pasjonaci z różnych krajów zaczęli prosić go o pocztówki z polskimi latarniami.

Polska ma najwyższą ceglaną latarnię morską na świecie

On wysyłał pocztówki z polskimi latarniami, a zagraniczni pasjonaci się rewanżowali. Do tego pozyskiwał widokówki od krajowych kolekcjonerów, na Jarmarku św. Dominika i na internetowych aukcjach. Dziś pocztówek ma 15 tysięcy, z czego widokówek z polskimi latarniami morskimi dwa tysiące. Wśród nich są zarówno stare z XIX wieku, jak i współczesne.

Bywa, że na widokówkach znajdują się latarnie, które już nie istnieją. Choćby ta w Helu czy Krynicy Morskiej, które pochłonęła II wojna światowa. Akurat w tych miastach wzniesiono nowe latarnie i pocztówki z nimi również mają swoje miejsce w segregatorach Apoloniusza. Zresztą pasjonat żywo interesuje się budowlanymi ciekawostkami polskich latarni. Wertuje stare dokumenty, czyta publikacje, jeśli trzeba jedzie w teren i dokonuje pomiarów. Swoją wiedzą dzieli się chętnie, i to również, kiedy ktoś zapyta go o podstawy. Z pasją w głosie i radością w oczach tłumaczy:

- Latarnia składa się z podstawy, wieży i laterny. A jak działa? W środku umieszczone jest urządzenie optyczne, które wysyła w porze nocnej sygnał świetlny, oglądany przez marynarzy na morzu. Na podstawie charakterystyki światła, którym świeci dana latarnia, są oni w stanie zlokalizować swoją pozycję - tłumaczy.
Najwyższą polską latarnią morską jest ta w Świnoujściu. Wybudowana została w połowie XIX wieku i ma 68 metrów wysokości.

- Pod względem wysokości zajmuje ona 13. miejsce na świecie. Natomiast w kategorii "najwyższa latarnia morska z cegły" jest na pierwszym miejscu - wylicza pasjonat.
Do budowy latarni, które obecnie znajdują się na terenie Polski, używano przede wszystkim właśnie cegły i kamienia. Choć bywało, że budowniczowie sięgali po beton i metal.

- Mamy w Polsce dwie i pół latarni metalowej. Są to latarnie Stilo i Jastarnia, a także pół latarni w Rozewiu. Dolna część tej ostatniej jest kamienna, a nadbudówka z roku 1910 i kolejna z 1978 to już elementy metalowe - opowiada.
Swoją wiedzę Apoloniusz przelewa na papier. Jest autorem książek o niewielkich rozmiarach, które można włożyć do kieszeni, plecaka czy torebki, po czym wybrać się na plaże i poczytać sobie przed czy w trakcie zwiedzania latarni. Na tych, którzy odwiedzą odpowiednią liczbę takich obiektów, czeka zresztą pamiątkowa odznaka.

Złote, srebrne i brązowe "Blizy" czekają na turystów

Jej nazwa to Odznaka Turystyczna Miłośnika Latarń Morskich "Bliza". Tak bowiem w języku kaszubskim nazywane są te obiekty. Aby zdobyć odznakę najpierw należy kupić specjalny "paszport" w jednej z siedmiu latarni (pasjonat wymienia je dwa akapity niżej) bądź w Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku, po czym zbierać stemple w trakcie zwiedzania kolejnych budowli.

Brązową odznakę można otrzymać za odwiedzenie w ciągu dwóch lat pięciu polskich bliz. Z kolei zdobycie srebrnej wymaga 13 stempli, bo tyle latarni w sezonie letnim udostępnionych jest do zwiedzania. Poza tym czas na uzyskanie srebrnej odznaki jest nieograniczony. Podobnie jest ze złotą, tyle że otrzymanie jej wymaga również zwiedzenia trzech zagranicznych latarni.

- Już właściciel srebrnej odznaki otrzymuje przywilej bezpłatnego zwiedzania latarni morskiej Świnoujście, Niechorze, Stilo, Rozewie, Hel, Nowy Port i Krynica Morska - wylicza pasjonat.
- Blisko sześć tysięcy osób posiada już odznakę brązową, dwa tysiące srebrną, a złotą zdobyło ponad pięćset osób - dodaje.
Akcję koordynuje Towarzystwo Przyjaciół Narodowego Muzeum Morskiego, w którym działa Apoloniusz. Poza zachęceniem turystów do zwiedzania latarni, organizacji udało się także wyremontować kilka lat temu nieczynną latarnię morską Rozewie II. Również o tej budowli pasjonat napisał książkę.

Obecnie pracuje nad katalogiem z pocztówkami polskich latarni morskich, które zostały wydane od końca XIX wieku do 2012 r. A poza tym przygotowuje wystawę poświęconą tego typu budowlom, która ma być prezentowana w Muzeum Latarnictwa w Czołpinie.

- Nie chciał pan zostać w życiu latarnikiem? - pytam pod koniec rozmowy.
- Jakoś nigdy mi to do głowy nie przyszło. Zresztą życie zawodowe potoczyło się inaczej. Ale wie pan, jak tak posiedzę sobie dzień na galerii latarni morskiej, to czuję się tak wypoczęty, jak po tygodniowym urlopie.

Zobacz też modele okrętów podwodnych Michała z Gdyni

Opinie (32) 6 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.