Pikieta pod "Realem"
Przy ogrodzeniu, wstrzymanej obecnie budowy kolejnego na Przymorzu hipermarketu zebrali się niezadowoleni gdańszczanie. Zamiast tak dużego jak "Praktiker" i Centrum Handlowe Alfa obiektu usytuowanego w dzielnicy, chętnie widzieliby przy ulicy Kołobrzeskiej centrum rekreacyjno-kulturalne lub basen. Tymczasem nieopodal planowany jest jeszcze jeden wielkogabarytowy obiekt, który ma zbudować u zbiegu ulic Obrońców Wybrzeża i Chłopskiej sieć "Leclerc".
- Popieram ludzi, którzy nie chcą kolejnego hipermarketu pod oknami swoich domów. Ci ludzie i tak ukarani są konstrukcją dzielnicy, wystarczy porównać ulicę Grunwaldzką we Wrzeszczu z ciągiem ulic Rzeczpospolitej i Chłopskiej na Przymorzu - stwierdził Janusz Kasprowicz, radny Obywatelskiego Komitetu Bogdana Borusewicza. - Przymorze jest dzielnicą niehumanitarną, sypialnią. Przybywa supermarketów, podczas gdy nie ma małych obiektów usługowo-kulturalnych z klubami, kawiarniami, restauracjami, czy kinem.
Swoje obawy artykułowali wczoraj na Przymorzu mali kupcy oraz hurtownicy.
- Plac, na którym handlujemy, będzie najprawdopodobniej sprzedany z przeznaczeniem na parking dla klientów "Reala" - powiedziała Ilona Kozłowska, właścicielka hurtowni przy ul. Rzeczpospolitej. - Dla wielu spośród nas ta działalność jest jedynym źródłem utrzymania, a w sąsiedztwie budowanego hipermarketu znajduje się ponad sto sześćdziesiąt hurtowni. Co się stanie z tymi ludźmi, co się stanie z pracownikami?
Dopiero w połowie marca gdański NSA wyda decyzję, czy pozwolenie na budowę dla "Reala" było wydane zgodnie z prawem.
