Pomorska partia?
- Nie każdy chce utożsamiać się z decyzjami partii ogólnokrajowych. I nie chodzi wyłącznie o rządzących, ale również o opozycję - mówi Jabłoński. - Ugrupowanie regionalne, nazwijmy je Partią Rozwoju Pomorza, skupiałoby wszystkich, którym zależy na zrównoważonym rozwoju naszego województwa, a nie na przeciąganiu liny, jak ma to miejsce w przypadku PiS i PO.
Jabłoński ocenia, że już w następnych wyborach regionalni działacze samorządowi mogliby wprowadzić silną reprezentację do sejmiku wojewódzkiego.
Co najbardziej im doskwiera? Uważają, że wskutek walk politycznych Pomorze traci szansę. Gazoport miał powstać w Gdańsku, a powstanie w Świnoujściu. Rząd prawdopodobnie opóźnił budowę północnego odcinka autostrady A1, odbierając koncesję na jej budowę.
Nowy kurs Zrzeszenia, które dotychczas było blisko z PO, a w wyborach prezydenckich poparło nawet Donalda Tuska, wprawiło w zakłopotanie działaczy Platformy.
- Takie regionalne ugrupowanie prowokowałoby oskarżenia o jakiś antypolski separatyzm - uważa poseł PiS Jacek Kurski. - Ja nie widzę spoiwa, które połączyłoby ludzi pod szyldem lokalnej partii.
- O to spoiwo jestem spokojny - mówi tymczasem bezpartyjny Maciej Płażyński (dawniej PO), b. wojewoda pomorski, obecnie wicemarszałek Senatu. - Na szerokiej centroprawicy nie brakuje osób zniechęconych walką PO i PiS.