Fakty i opinie

stat

Przyczyny pożaru hali: samozapłon w pojemniku z żywicą?

W poniedziałek zgliszcza spalonej hali badali biegli z Warszawy.
W poniedziałek zgliszcza spalonej hali badali biegli z Warszawy. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

Pożar w hali stoczniowej, w której produkowano luksusowe jachty, mogła spowodować reakcja termiczna w pojemniku z żywicą i utwardzaczem - twierdzą przedstawiciele stoczni Sunreef Yachts. Takiej wersji nie wyklucza też prokuratura.



Czy w twojej firmie przywiązuje się wagę do BHP?

tak, wciąż powtarzane są kursy i szkolenia 27%
niby tak, ale nikt nie traktuje tych wszystkich szkoleń poważnie 42%
nie, takie kwestie są zupełnie ignorowane 31%
zakończona Łącznie głosów: 763
Jedna z zainstalowanych na terenie hali kamer monitoringu - zanim uległa zniszczeniu w wyniku pożaru - zarejestrowała moment pojawienia się ognia. Miał się on pojawić w pojemniku, w którym zwyczajowo przechowywana była żywica z utwardzaczem przygotowywana do laminowania.

Teoretycznie powinna być ona po 30 minutach rozprowadzona na płaskiej powierzchni - w przeciwnym wypadku dojść mogło do reakcji termicznej, która mogła spowodować pożar.

- Nic jednak na razie nie jest przesądzone, mamy tylko podejrzenia co do tego, co było w pojemniku. Wynajęliśmy własnych ekspertów, którzy zbadają tę sprawę - mówi Ewa Stachurska, rzeczniczka firmy Sunreef Yachts.

O to, czy to właśnie żywica zmieszana z utwardzaczem mogła spowodować zapłon zapytaliśmy Sebastiana Kullinga, właściciela firmy Complex Jacht, która prowadziła m.in. renowację żaglowca Generał Zaruski.

- Nam akurat nic takiego się nigdy nie przytrafiło, ale powszechnie wiadomo, że do podobnego samozapłonu dojść może. Wiem, że już wiele lat temu, w ten właśnie sposób spłonęła np. jedna hala produkcyjna w Niemczech. Tak naprawdę wszystko zależy od tego, ile żywicy i utwardzacza było w pojemniku, w jakich proporcjach je zmieszano, jaka była zewnętrzna temperatura i - przede wszystkim - czy ktoś nie zapomniał o tym, że taki pojemnik odstawiono - stwierdził.

Niezależnie od firmy przyczyny pożaru bada prokuratura. Na miejscu pojawili się m.in. eksperci z Zakładu Badań Przyczyn Pożarów Szkoły Głównej Służby Pożarniczej w Warszawie.

- Początkowo wstępne ustalenia wskazywały, że pożar mógł się pojawić w sekcji magazynowej hali. Po wizycie ekspertów na terenie obiektu bardziej skłaniamy się jednak do wersji, iż pojawił się on w części produkcyjnej, co może potwierdzać teorie przedstawioną przez stocznię. Niemniej jednak jest zbyt wcześnie, aby budować ostateczne teorie na temat pojawienia się ognia - mówi Cezary Szostak, szef Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Oliwa. Potwierdza jednak, iż badający sprawę dysponują zapisem monitoringu.

Opinie (125) ponad 10 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.