Fakty i opinie

Śnieg pomógł odkryć dzieci w dorosłych

felieton w trojmiasto.pl

Najnowszy artukuł na ten temat Trudne warunki na drogach w Trójmieście

Nowa konsola do gier, komputer, smartfon, słuchawki, a może gamerskie biurko? Nie, to całkiem darmowy śnieg sprawił, że końcówka ferii w Trójmieście ubiega w ferworze wspaniałej zabawy. I nie oszukujmy się - równie dobrze bawią się dzieci, które często pierwszy raz mają szansę pojeździć na sankach, jak i dorośli, pamiętający przecież taaaakie zimy.



Bawiłe(a)ś się w tym roku na śniegu?

tak, bo mam dzieci 51%
tak, mimo że nie mam dzieci 28%
nie, mimo że mam dzieci 6%
nie, bo nie mam dzieci 15%
zakończona Łącznie głosów: 1979
Długie miesiące izolacji sprawiły, że wiele osób na nowo odkryło czar planszówek czy innych domowych zabaw dla dzieci i dorosłych. Zdalne nauczanie wprawdzie sprawiało, że dzieciaki miały co robić, choćby przez część dnia, ale gdy zaczęły się ferie, trzeba było wypełnić im więcej czasu. Zwłaszcza tym, którzy po minucie niespecjalnie zajmującego zajęcia mówią już, że się nudzą, a także tym, którzy cały czas najchętniej spędziliby przed mniejszym lub większym ekranem.

I gdy część rodziców powoli oswajała się z myślą, że najlepszą podwórkową atrakcją tej zimy będzie spacer nad morzem czy w lesie, pojawił się on. Śnieg.

Co dzieje się na pomorskich stokach, gdy nie ma narciarzy?



Praktycznie wszystkie górki zapełniły się zjeżdżającymi na sankach, jabłuszkach, a nawet własnych czterech literach. Powstały dziesiątki bałwanów, także takich, które bez wątpienia lepiły osoby dorosłe. Bo mam wrażenie, że właśnie dorośli bawili się w ostatnich dniach co najmniej równie dobrze, jak dzieci.

Śniegowe bałwany czytelników Trojmiasto.pl




Ich dwóch, a sanki jedne



Poszedłem ostatnio na górkę niedaleko domu. Śmiechy, gwar, zabawa. I nagle słyszę kłótnię:
- Teraz ja!
- No weź, ty przed chwilą jechałeś!
- Ale ty wcześniej dwa razy!
- No ustąp młodszemu!

Górki do zjeżdżania: dobro już nie tak powszechne



Dzieciaki. O wszystko potrafią się pokłócić... Ale podchodzę bliżej, patrzę... i okazuje się, że rzeczywiście dzieciaki: jeden z nich to ok. 40-letni sąsiad, drugi to jego kilkunastoletni syn. Ich dwóch, a sanki jedne. Za to na górce przekrój wiekowy co najmniej trzech pokoleń.

Jakie to szczęście, że syn wziął i sanki i jabłuszko...

Dziecko drzemie w każdym z nas



Nie wiem, czy przez długą izolację i brak wielu atrakcji, do których przywykliśmy, choć częściowo zmienił się nasz światopogląd i zaczęliśmy cieszyć się mniejszymi rzeczami. Wiem za to, że prawdziwe zimy to coraz częściej atrakcja, na którą czekamy latami, więc nic dziwnego, że amatorów takich zabaw nie brakuje.

W gruncie rzeczy - chcemy czy nie - każdy z nas to przecież wciąż mniejszy lub większy dzieciak, prawda?

Opinie wybrane


wszystkie opinie (125)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »