Tragiczny karambol na S7. Kierowca nie trafi do aresztu
Sąd w Gdańsku nie zgodził się na tymczasowy areszt dla Mateusza M.
Sąd w Gdańsku zdecydował, że 37-letni kierowca ciężarówki, który usłyszał zarzut spowodowania katastrofy w ruchu lądowym, nie trafi do aresztu. Wobec Mateusza M. zastosowano dozór policji. Jak ustalili śledczy, mężczyzna w chwili wypadku był trzeźwy, a w jego krwi nie wykryto niedozwolonych substancji. W poniedziałek zostanie przeprowadzona sekcja zwłok ofiar wypadku. Śledczy będą chcieli także zważyć ciężarówkę, by sprawdzić, czy nie była ona przeładowana.
- Zarzut spowodowania katastrofy w ruchu lądowym
- Dozór policji dla kierowcy ciężarówki
- Zastąpił innego kierowcę?
- Tragiczny wypadek na trasie S7. Ustalenia prokuratury
- Karambol w Gdańsku. Identyfikacja dwóch ofiar na podstawie DNA
- Prokuratura: krew kierowcy czysta. Nie korzystał też z telefonu
Zarzut spowodowania katastrofy w ruchu lądowym
W niedzielę, 20.10, do Sądu w Gdańsku wpłynął wniosek śledczych o tymczasowy areszt dla 37-letniego kierowcy ciężarówki, który usłyszał zarzut spowodowania katastrofy w ruchu lądowym, w wyniku której śmierć poniosły 4 osoby, a 15 odniosło obrażenia ciała. Grozi za to nawet do 15 lat więzienia. Mężczyzna nie przyznał się do stawianego mu zarzutu.
Dozór policji dla kierowcy ciężarówki
Sąd w Gdańsku nie zgodził się jednak na aresztowanie Mateusza M. Zastosował wobec niego dozór policji. Podejrzany będzie musiał codziennie stawiać się w komisariacie w miejscu swojego zamieszkania.
Tragiczny karambol w Gdańsku. Są wyniki badań krwi kierowcy. "Nie przyznał się"
Zastąpił innego kierowcę?
Nieoficjalnie wiadomo, że podejrzany Mateusz M. to prezes jednej z firm transportowych z woj. mazowieckiego. Prawdopodobnie jechał ciężarówką w zastępstwie innego kierowcy.
W poniedziałek zostanie przeprowadzona sekcja zwłok ofiar wypadku. Śledczy będą chcieli także zważyć ciężarówkę, by sprawdzić, czy nie była ona przeładowana.
-
Lubię to 1
-
Super 1
-
Trzymaj się 1
-
Ha ha 1
-
Wow
-
Przykro mi 7
-
Wrr 44
- Wszystkie 55
Tak wyglądało usuwanie skutków karambolu.
Tragiczny wypadek na trasie S7. Ustalenia prokuratury
Przypomnijmy: zgłoszenie o tragicznym wypadku wpłynęło 18 października o godz. 23:17 jednocześnie do jednostek straży pożarnej w Gdańsku i w Pruszczu Gdańskim, ponieważ miało miejsce na styku powiatów i z obu tych komend zastępy zostały oddelegowane na miejsce.
W wyniku zderzenia 18 samochodów osobowych i 3 ciężarowych na S7 w kierunku Gdyni zginęły 4 osoby, w tym dzieci w wieku 7 i 10 lat (wcześniej pojawiła się informacja, że chłopiec miał 9 lat), a 15 trafiło do szpitala. Zatrzymany został 37-letni kierujący pojazdem ciężarowym, który najechał na tył poprzedzających samochodów.
Co do tej pory udało się ustalić śledczym?
- Prokuratura poinformowała, że z zapisu tachografu ciężarówki wynika, że 37-letni mężczyzna, który staranował samochody stojące w korku, jechał z prędkością niemal 90 km/godz.
- Śledczy wystąpili do wszystkich placówek medycznych, które udzielały pomocy pokrzywdzonym, o stosowną dokumentację medyczną celem uzyskania opinii biegłego dot. obrażeń ciała, których doznali poszczególni pokrzywdzeni.
- Wszczęto śledztwo w sprawie sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym, w wyniku której śmierć poniosły 4 osoby, a 15 odniosło obrażenia ciała - mówił Mariusz Duszyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Karambol w Gdańsku. Identyfikacja dwóch ofiar na podstawie DNA
Na tę chwilę udało się zidentyfikować dwie osoby, które zginęły w wypadku. Jak wspomniano wcześniej, to chłopcy w wieku 7 i 10 lat. Tożsamość, płeć i wiek pozostałych dwóch osób - ze względu na stan zwłok - zostanie ustalona na podstawie pobranego materiału genetycznego. Po wypadku doszło bowiem do pożaru.
Jak informowali śledczy w niedzielę, 5 z 15 pokrzywdzonych w wypadku osób przebywa jeszcze w szpitalu. 2 osoby znajdują się w ciężkim stanie.
Raport: Karambol na S7. Sygnały w Raporcie z Trójmiasta
Auto się pali na południowce (130 opinii)
Prokuratura: krew kierowcy czysta. Nie korzystał też z telefonu
Według śledczych wyniki badań krwi 37-letniego kierowcy nie wykazały, by w jego organizmie znajdowały się jakiekolwiek substancje zabronione. 37-latek był trzeźwy.
Po zbadaniu jego telefonu śledczy ustalili, że nie korzystał on z urządzenia przed wypadkiem. Z kolei z zapisu tachografu wynika, że kierowca poruszał się z prędkością 89 km/h (na tym odcinku drogi dopuszczalna prędkość wynosiła 80 km/h). Wytracił ją do zera km/h w ok. 10 sekund, czyli - tłumaczy prok. Duszyński - pojazd nie hamował, tylko zatrzymał się w efekcie uderzenia w bariery energochłonne i auta.
Śledczy ustalają także, czy kierowca nie przekroczył czasowej normy pracy, co mogło wpłynąć na jego koncentrację za kierownicą.
-
Lubię to 1
-
Super 3
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow 3
-
Przykro mi 33
-
Wrr 129
- Wszystkie 169
Tragiczny wypadek na S7. Nagrania czytelników.
